poniedziałek, lutego 06, 2012

Kremy na zimę i mróz!

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 06, 2012 9 komentarze
Wszystkie z nas dobrze wiedzą, że zimą nasza skóra potrzebuje intenywniejszej pielęgnacji. Przed mrozem nie ochronią już nas delikatne kremy i emulsje.
Dlatego przedstawiam Wam 3 specyfiki, według mnie typowo na zimę, które stosowane o tej porze roku z pewnością dadzą sobie radę z pielegnacją i ochroną twarzy.

1. Naturalny krem oliwkowy Ziaja (swojego czasu pojawiła się jego recenzja). Idealny na takie mroźne dni, ale ze względu na to, że  powoduje świecenie używam go na noc, ewentualnie robię sobie z niego maskę: nakładam grubszą warstwę, a potem czekam aż się wchłonie. Bardzo dobrze nawilża, nie powoduje podrażnień.

2.Zimowy krem z Avonu z witaminą A+C. Początkowo podchodziłam do niego z rezerwą, myśląc, że pewnie jest bardzo ciężki i tłusty. Skusiła mnie zawartość witamin, zwłaszcza, że znów borykam się z problemem zajadów, a witamina A działa na nie najlepiej.
Wcale nie ma ciężkiej, lepiej konsystencji, dobrze się wchłania, dodatkowo to najlepszy sposób na "rekonwalescenję" mojego nosa po katarze. Jako jedyny poradził sobie z suchym nosem i strasznymi skórkami.

3.Krem na każdą pogodę Babydream. Nie miałam go okazji jeszcze stosować, moja siostra kupiła go na wyjazd na narty. Sprawdził się u niej, dlatego zastanawiam się nad kupnem. Lubię wszystkie kremy z tej serii, ponieważ, nie są napakowane środkami barwiącymi i konserwującymi, olejami mineralnymi. Zawiera olej z avocado i pantenol.


Moje Drogie : a jakie są Wasze kremowe pewniaki na te mroźne, zimowe dni? Możecie coś polecić? :)

PRZYPOMINAJKA o moim rozdaniu :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 06, 2012 2 komentarze
Wszystkie z Was, które jeszcze nie wzięły udziału zapraszam do mojego rozdanio- konkursu. Macie jeszcze trochę ponad tydzień na zgłoszenie się :)
Link do rozdania: http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012/01/rozdanie-u-chodzpomalujmojswiat.html

Powodzenia! :)

sobota, lutego 04, 2012

Co mam w swojej torebce?

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 04, 2012 4 komentarze
Pamiętam jakiś czas temu, wśród bloggerek krążył taki TAG, przypomniała mi o nim anikowa101, która kilka dni temu zamieściła podobny post. Postanowiłam dodać coś podobnego :)
Tak prezentuje się moja torba, kolor jest na zdjęciu lekko przekłamany, realnie jest bardziej różowa niż kremowa. Kupiłam ją w sklepie etorebka, bardzo lubię ich torebki. Mają przede wszystkim ciekawe wzory i bardzo często można trafić na atrakcyjne promocje :)
Moja torebka jest dość spora, można ją nosić zarówno na jak i przez ramię.

A oto jej zawartość:


Na pierwszym zdjęciu zapomniałam kilku przedmiotów, więc to drugie prezentuje już całą zawartość mojej torebki.

Patrząc od lewej:
1.Noteso-kalendarz z tygryskiem. Tak naprawdę to zwykły notes w kratkę, ale przerobiłam go sobie na kalendarz, dzieląc kartki na dni. Zapisuję w nim swoje ważne sprawy, zakupy również te kosmetyczne :)
2.Perfumy Golden Rose, odpowiednik Escady Pink, dość słodkie i bardzo kobiece. Utrzymują się naprawdę dobrych kilka godzin.
3.Mascara 2000 calories do poprawek i puder w płynie Essence ( w zasadzie w torebce tylko wtedy, kiedy nie śpię w domu)
4.Potrfel, widać, że już dużo przeszedł, ale lubię go, wszystko mi się w nim mieści.
5.Wazelina z Rossmanna, dla mnie idealna na usta, zakatarzony nos, bez zapachu i substancji konserwującyh. Jedyny jej mankament to wielkość: 125 ml, pełna jest dość ciężka... mojej zostało na szczęście niewiele, dlatego spokojnie mogę ją nosić w torbie
6.Chusteczki
7.Lusterko, wiem niezbyt urodziowe, kupione w Pepco za grosze
8.Krem do rąk recenzowany wczoraj
9.Błyszczyk Essence i pomadka Nivea recenzje również u mnie na blogu
10.Telefon
11.Słuchawki do telefonu
12.Klucze

I to byłoby tyle :) Zachęcam do kontynuowania podobnego rodzaju postów :)
Miłego dnia dziewczyny!

piątek, lutego 03, 2012

Cztery Pory Roku : Zimowy krem do rąk rozgrzewający

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 03, 2012 10 komentarze
Jakie temperatury mamy teraz wszyscy dobrze wiedzą, ja jestem strasznym zmarźluchem ,wyjątkowo źle znoszę taką pogodę i oczywiście w te ostatnie dni ferii złapało mnie koszmarne przeziębienie .Najbardziej i najszybciej marzną mi ręce (nieważne jakie i ile rękawiczek bym ubrała) dlatego będąc ostatnio w Kauflandzie moja uwagę przykuł 2pack kremów Cztery Pory Roku.
Do wyboru były 2 wersje: rozgrzewająca z bawełną i imbirem i bodajże regenerująca z miodem i żurawiną. Z wiadomych powodów padło na tę pierwszą.


Ot co na jest napisane na opakowaniu:
Zimą, skóra rąk wymaga szczególnej pielęgnacji. Wiatr, mróz i duże różnice temperatur nasilają utratę wody i uszkodzenia wartswy lipidowej naskórka, co wywołuje uczucie dyskomfortu i nadmierne przesuszenie.
Ochronny krem do rąk o działaniu regenerująco-natłuszczającym przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry dłoni w okresie zimy.
NIE ZAWIERA PARABENÓW
Krem zawiera:
-10% naturalnych olejów (masło SHEA, olej sojowy, olej sezamowy) o właściwościach natłuszczających, regenrujących i pielęgnujących
-4% ekstraktów z bawełny Norweskiej i imbiru

ZAPACH: pachnie imbirem, jak dla mnie wyczuwalny jest jeszcze mentol. Zapach kojarzy mi się z Amolem (kojarzycie taki lek, był chyba na wszystko,. którego kilka kropli lało się na łyżeczkę cukru? :))
KONSYSTENCJA: dość gęsty
DZIAŁANIE: do końca nie wiem jak podejść do tej właściwości rozgrzewającej kremu, ponieważ od samego wcierania czegokolwiek w dłonie, poprzez ruch wydzielają one ciepło. Myślę, że minimalnie dzięki zawartości imbiru może rozgrzewać... na pewno nie jest to taki efekt jak w serum z Evelline :)
Nawilża ręce, przyzwoicie. Nie wiem czy nadawał by się do bardzo suchych dłoni, bo takich nie mam, ale dla mnie jego działanie jest wystarczająco. Wchłania się dość szybko i nie pozostawia lepkiej warstwy.

PLUSY:
-zapach (wiadomo, zależy od gustu, ale mi odpowiada:))
-dodatek naturalnych olejów
-brak parabenów
-niska cena
-przyzowite działanie

MINUSY:
-na pewno nie nadaja się do silnie przesuszonych dłoni
-dostępność
-zapewnienie producenta o 24h formule ochronnej (ja jestem trochę przewrażliwiona na te wszystkie kremy 24h, dezodoranty 48h itd...)

 2pack (niestety znajdują się w nim takie same rodzaje kremów, a szkoda) w Kauflandzie kosztował 6,99zł

czwartek, lutego 02, 2012

Peeling Mango THE BODY SHOP wersja mini.

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 02, 2012 9 komentarze
Czas na recenzję kolejnego produktu z "mangowego" zestawu TBS. Dodam tylko, że cała ta seria mango przeznaczona jest do skóry bardzo suchej.




Peeling podobnie jak masełko ma pojemność 50ml.

ZAPACH: tak jak w przypadku masła, cudowny, soczysty. Jednak nie pozostaje na skórze po zmyciu wodą.
KONSYSTENCJA: peeling jest dość zbity . Wiem jednak, że to zależy od rodzaju, bo moja siostra ma wersję grapefruit ( do skóry suchej) i jej jest już leisty.
WYDAJNOŚĆ: 50ml to bardzo mało... starczy może na 2 porządne peelingi całego ciała, ja używam go bardzo oszczędnie i tylko na niektóre partie ciała
SKŁAD: zawiera parabeny. Dodam też, że trochę irytuje mnie fakt, że produkty nie są opatrzone naklejkami z przetłumaczonym na polski składem oraz np. zastosowaniem.
DZIAŁANIE: peeling nie jest mocnym zdzierakiem, drobinki są raczej z tych delikatnych. Zostawia po użyciu delikatny tłusty film, który nawilża skórę. Za to dostaje u mnie sporego plusa.

Podsumowując:

PLUSY:
-zapach
-konsystencja
-pozostawia deilkatny film na skórze
-proste , wytrzymałe opakowanie

MINUSY:
-cena (takie małe 50ml opakowanie kosztuje 20zł....)
-parabeny w składzie
-testowanie na zwierzętach

Moja opinia o tym produkcie jest prawie taka sama, jak przy maśle: peeling jest fajny, ale znam kilka o wiele tańszych odpowiedników o takim samym ( a może  ciut lepszym działaniu). Wolę np peeling marcepanowy z Perfecty.

Napiszę Wam jeszcze, że spodziewałam się po kosmetykach TBS trochę wiecej. Czuję się nimi lekko zawiedziona.
Do wypróbowania i zrecenzowania pozostał mi jeszcze żel pod prysznic i mydełko w kostce.

TAG: nigdy nie wychodzę z domu bez...

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 02, 2012 4 komentarze

Do zabawy zostałam zaproszona przez mala9mi za co dziękuję :)

Zasady:

1. Podaj 5 produktów kosmetycznych, łącznie z nazwą firmy, które stosujesz wychodząc z domu, takie "must have" na wyjście (można dołączyć zdjęcie).

2. Utwórz osobny post na swoim blogu z kopią obrazka i informacją,  kto Cię otagował.

3. Przekaż zabawę i zasady 5 innym blogerkom.



Nigdy nie wychodzę z domu bez:











1. TELEFONU (rzecz niekosmetyczna, ale absolutnie konieczna, stąd wymieniam ją na pierwszym miejscu) . Jak zapomnę to się po niego wracam. Nie noszę zegarka, więc bez telefonu, nie wiem która jest godzina, poza tym w telefonie mam swoją muzykę, która uprzyjemnie mi częste czekanie na przystankach.




2.TUSZU DO RZĘS matka natura nie obdarzyła mnie długimi i gęstymi rzęsami, dlatego bez tuszu, czuje moje oczy wydają się takie "gołe"....

3. PODKŁADU mojej twarzy brakuje bardzo dużo do doskonałości, dlatego nawet niewielka ilość podkładu wyrównuje koloryt, zakrywa to co trzeba.

4.RÓŻU uwielbiam róż, sprawia, że twarz staje się piękniejsza i "zdrowa" :)

5. PUDRU aby makijaż trzymał się bez zarzutu, a twarz nie świeciła, puder to taka konieczność. Ostatnio uwielbiam transparentyny sypki.


Do zabawy chcę zaprosić wszystkie dziewczyny, które jeszcze nie miały okazji brać udziału w tym TAG-u.! :)

środa, lutego 01, 2012

Sentymentalnie.Moja ulubiona biżuteria.

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 01, 2012 14 komentarze
Każda z Was na pewno ma jakiś drobiazg, który bardzo lubi nosić, bardziej niż pozostałe, bo może wiąże się z nim jakaś historia albo sentyment :) Ja posiadam kilka takich elementów.
Zacznę od bransoletki Charms, którą dostałam 2 lata temu na święta. Do bransoletki na "start" dołączony był kluczyk:
Kluczyk wysadzany jest kamyczkami, dlatego postanowiłam, że moja bransoletka będzie raczej delikatna i sama dokupiłam sobie serduszko. Potem dostałam od siostry tego aniołka,. Wszystkie zawieszko utrzymane były w jednym stylu (srebro z kamyczkami), aż do momentu, kiedy z mamą wybrałam się do jubilera, z zamiarem zakupu w ramach prezentu imieninowego. A wisienka spodobała mi się tak bardzo, że zdecydowałam się na nią od razu :)
Podoba mi się pomysł charmsów, jednak nie jestem zwolenniczką kilkunastu, dzowniących, wielokolorowych zawieszek na ręce. Zdaje sobie jednak sprawę, że o gustach się nie dyskutuje, moja bransoletka wygląda narazie tak, podoba mi się i nie wiem czy będą w przyszłości wisieć na niej jeszcze jakiś elementy.

Kolejne zdjęcie przedstawia kolczyki (niestety nie oddaje ich uroku, a ujmuje...). Prezent od mojego chłopaka na moje pierwsze razem spędzone urodziny (mam do nich straszny sentyment:)) zakładam je zawsze na jakieś ważniejsze wydarzenia, święta, egzaminy. Towarzyszą mi jako mój talizman.
Są delikatne, pasują do wielu rzeczy i chociaż w dniu w którym je dostałam, jeszcze aż tak dobrze się nie znaliśmy, trafił w mój gust w 100% ;)


I ostatnia rzecz również od chłopaka, serduszko na łańcuszku.  Piękne mieni się w słońcu, na wszystkie odcienie niebieskiego.

A Wy macie coś ulubionego z biżu, co nosiscie najczęściej? :)

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos