czwartek, lutego 28, 2013

Yankee Candle Bahama Breeze

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 28, 2013 11 komentarze
Wosk Yankee Candle chciałam mieć już od dawna :) Kolorowe pachnące "tartaletki"  kusiły mnie  z Waszych blogów i filmów na YT. Do tej pory, mimo że kominek mam już od dawna, wieczory uprzyjemniałam sobie klasycznymi olejkami. Zawsze kupowałam je we Flo (mój ulubiony to Magnolia- 4,9 za 10ml). Pachnieć- pachniał delikatnie, poza tym bardzo szybko się ulatniał przez co był niewydajny. Reasumując: szału nie było! Wosk z YC dostałam od siostry. Któregoś razu weszła do Organque i wyszła z niego z  Bahama Breeze:
Wybaczcie to kiepskiej jakości zdjęcie, ale zostało zrobione telefonem. Gdy tylko siostra przyszła do domu od razu rozerwałam opakowanie i wzięłam się za testy, zapominając o wcześniejszym sfotografowaniu.
 
Bahama Breeze ma obłedny bardzo wakacyjny niebieski kolor. Na nalepce widzimy 2 smakowite drinki i morze. Czego chcieć więcej w takie dni jak teraz?
 
"BAHAMA BREEZE – Letnia, odświeżająca mieszanka ananasa, grejpfruta i mango."
 
Przyznam się, że gdy zapaliłam wosk na początku poczułam zielone jabłuszko. Po chwili jednak w całym pokoju uniósł się letni bardzo owocowy zapach. Faktycznie może przenieść choć na chwilę na jakąś egzotyczną wyspę :) Zapach jest naprawdę intensywny i roznosi się po mieszkaniu. Co do wydajności - z pewnością starczy na conajmniej 8 godzin. Pali się powoli. Ja odłamuję kawałek i wrzucam go do kominka (mój kominek jest dość mały także wystarczy dosłownie 1/4 takiego wosku).
 
Mam do Was tylko jedno pytanie: Jak pozbyć się wosku  z kominka? Czytałam, że wystarczy włożyć go na chwilę do zamrażarki i wosk odpadnie sam, ale u mnie ani nie drgnął:(
 
Pytam, bo dziś podczas wizyty w Piotrze i Pawle wyhaczyłam 3 woski (nie są YC-tych nie było), ale miały bardzo kuszące zapachy: EXTREMELY CHOCOLATE, CAPPUCINO CHOCOLATE i STRAWBERRY CHOCOLATE poza tym były w zawrotnej cenie 1,79 (z 3,49zł). Kupiłam więc od razu 3! Dziś na pewno przetestuję jeden z nich.
 
Na pewno skuszę się jeszcze na jakiś z wosków Yankee Candle.  Jaki zapach jest Waszym ulubionym? :)
 
Przypominam, że do dziś do 24:00 możecie zgłaszać się do walentynkowego rozdania. A jutro spodziewajcie się wyników :)!
 
 
 
 
 

środa, lutego 27, 2013

Ulubieńcy lutego :) i przypomnienie o rozdaniu!

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 27, 2013 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przedostatni dzień miesiąca. Muszę powiedzieć, że luty minął mi naprawdę szybko, ale może to kwestia tego, że ma tylko 28 dni. Poza tym nie mogę doczekać się już wiosny- słońca, temperatury przynajmniej w granicach 10 stopni :) Dziś chciałabym przedstawić Wam moich ulubieńców. Nie ma ich zbyt wielu (dokładnie pięciu!), głównie ze względu na to, że ten miesiąc nie obfitował w nowości. Skupiłam się głównie na zużyciu tego co już mam.
 
MOI ULUBIEŃCY LUTEGO:
 
1.Mascara Lovely:
 
 
Jej recenzja pojawiła się wczoraj. Za taką cenę dla mnie produkt ten jest naprawdę godny uwagi.
2. Masełko Nivea Caramel Cream:
 
 
Mimo że uważam iż jego działanie jest średnie, to właśnie ten produkt najczęściej wędrował na moje usta w lutym. Zapach ma obłędny! ;)
 
3. Mel Merio Attractive Girl:
 
Z uwagi na to, że noszę go w torebce a wiecznie zapominam przed wyjściem użyć jakiego zapachu, to nim najczęściej pachniałam w tym miesiącu. Małe 10ml opakowanie jest idealne do torebki. Powoli mi się kończy także może zdecyduję się niebawem na inny zapach z tej serii.
 
4. Delia Cosmetics Matt Effect nr 402
 
 
Matowy lakier od Delii, który często gościł na paznokciach w tym miesiącu. Najczęściej malowałam nim wszystkie 10 pazurków, po czym na jeden na każdej dłoni nakładałam zwykly bezbarwny lakier. Po takim myku jeden sobie błyszczał, a reszta była matowa :) Taki efekt bardzo mi się spodobał!
 
5.Rimmel Match Perfection:
 
 
Mój ulubiony obecnie podkład. Nie jest idealny, ale na razie lepszego nie znalazłam. Duży plus za naprawdę jasne odcienie.
 
Chciałabym równiez przypomnieć Wam o moim rozdaniu, które kończy się już jutro o 24:00. Na pasku po prawej stronie znajduje się zdjęcie nagrody. Jeśli na nie klikniecie to przeniesie Was do rozdaniowego posta. Zapraszam i życzę powodzenia!
 
 

poniedziałek, lutego 25, 2013

LOVELY curling Pump UP mascara

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 25, 2013 20 komentarze
Cześć dziewczyny! Mam nadzieję, że weekend miałyście udany :) Mnie czeka dziś dość długi dzień, dlatego postanowiłam z samego rana napisać Wam słów kilka o mojej ulubionej obecnie mascarze. Zanim się na nią zdecydowałam czytała sporo pochlebnych opinii, dlatego postanowiłam, że również się skuszę. Jest to mascara Lovely, która ma za zadanie podkręcać i unosić rzęsy.
 
OPAKOWANIE: żółte z niebieskimi napisami. Dzięki żółtemu mascara od razu rzuca się w oczy w szafie LOVELY ;)
 
SZCZOTECZKA:
 
Jak możecie zobaczyć na zdjęciu szczotka jest lekko wygięta i długa, a przede wszystkim silikonowa. Nie posiada włosków tylko ząbki.
 
Moje rzęsy są niezbyt długie, ale nawet gęste. Bez tuszu nie za bardzo je widać. Dlatego rzęsy muszę mieć pomalowane zawsze przed wyjściem :) Dzięki tej dość niepozornej mascarze moje rzęsy są naprawdę wydłużone i podkręcone!
 
PLUSY:
(+)wygodna szczotka, która dobrze rozdziela rzęsy
(+)rzęsy są wydłużone i podkreślone
(+)tusz nie osypuje się przez cały dzień
(+)nie skleja (choć na poczatku jej użytkowania napisałabym coś innego- jednak wypracowałam sobie technikę i teraz jest wszystko ok!)
(+)niska cena: normalnie koło 9zł, ja kupiłam ją za około 6
 
MINUSY:
(-) kiedy mi się spieszy i chcę szybko zrobić makijaż potrafi znaleźć się na górnej powiece tuż przy rzęsach (ale to już pewnie moja zasługa :P)
 
Gdyby porównać cenę do jakości to produkt ten wypada naprawdę dobrze! Polecam spróbować :) Jaki jest Wasz ulubiony tusz ?
 

sobota, lutego 23, 2013

BOUM Be Different EDP

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 23, 2013 4 komentarze
Zapachy lubię różne- zimą szczególnie te słodkie i ciężkie, latem- świeże i owocowe. Mój nos preferuje  jednak wszelkie nowości. Pamiętacie może wodę BOUM Vanille o której pisałam Wam w okolicy grudnia? Ta wielka (100ml) kula jest moim ulubionym zapachem ostatnich miesięcy. Jednak ze względu na pojemność jej zużycie graniczy z cudem... Postanowiłam ją więc odstawić na jakiś czas i poszukać zamiennika. W Internecie wyszperałam, że wody toaletowe BOUM występują jeszcze w co najmniej czterech wariantach. Przy okazji zamówienia perfum dla mamy w jednym ze sklepów internetowych zakupiłam trzy 30ml buteleczki: Be Different, Que Color i Catch me (te są przeznaczone dla Was- nagroda w rozdaniu).Dziś kilka słów chciałabym napisać o pierwszych z nich: BOUM Be different. Choć opisywanie zapachów przychodzi mi z trudem- spróbuję :)
 
 
OPAKOWANIE: identyczna bombeczka jak w przypadku wszystkich zapachów BOUM- tym razem cała zielona. Sam kolor przywodzi na myśl zapach świeży i letni. Co do opakowania mam tylko jedną uwagę- wody te nie mają zatyczek, a jedyne specjalne zaślepki, które należy urwać przed pierwszym użyciem. O ile w 100ml wersji mi to nie przezkadza, bo przecież nie wrzucę takiego wielkiego flakonika do torebki, o tyle w wersji 30ml zatyczka byłaby idealnym rozwiązaniem, dzieki czemu można byłoby nosić BOUM ze sobą.
 
Opis produktu znaleziony w sieci: Kwiatowo - owocowa woda perfumowana dla kobiet. Boum Be Different został wydany w 2008 roku. Nutami głowy są cytrusy, pomarańcza, mandarynka, jagoda, czarna porzeczka i lawenda; nutami serca są jaśmin, frezja, kwiat jabłoni, róża, ylang-ylang i brzoskwinia; nutami bazy są piżmo, mahoń, ambra i benzoes.

Kategoria: kwiatowo - owocowa

Nuty zapachowe:
nuta głowy: cytrusy, pomarańcza, mandarynka, jagoda, czarna porzeczka, lawenda
nuta serca: jaśmin, frezja, kwiat jabłoni, róża, ylang - ylang, brzoskwinia
nuta bazy: piżmo, mahoń, ambra, benzoes

Zapach faktycznie jest świeży i cytrusowy. Mnie kojarzy się z latem i wakacjami. Jak zwykle przypomina mi również jakiś inny zapach- ale za nic nie mogę sobie przypomnieć jaki. o do trwałości szału nie ma... Na początku po aplikacji wydaje się być dość mocny i intensywny, ale za chwilę to mija. Jest oczywiście wyczuwalny, ale już delikatnie.
 
Na razie odstawiam go na półkę i czekam do lata. Wtedy chyba pasował będzie idealnie :)

czwartek, lutego 21, 2013

RIMMEL Match Perfection

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 21, 2013 11 komentarze
Wybór idealnego podkładu to ciężka sprawa... Ja przez długi okres czasu wierna byłam Catrice Photo Finish. Jednak któregoś dnia (po dłuższym nieużywaniu) nałożyłam go na twarz i zmieniłam zdanie. Produkt strasznie ściemniał i tworzył dziwną maskę... Od razu powędrował do kosza. Jego następcą był L'oreal Lumi Magique, który jakimś bublem nie był, ale szybko błyszczała się po nim twarz i miał strasznie wodnistą konsystencję. Zużyłam go mniej więcej dwie trzecie i trafił na półkę w łazience. Tym razem padło na Rimmel. W sumie trochę w ciemno. Po prostu poszłam do Rossmanna, przejrzałam dokładnie szafy z kolorówką, skupiając się głównie na doborze idealnego odcienia.
 
Ja posiadam odcień 101- classic ivory. Oprócz tego jest jeszcze jeden jaśniejszy (100 porcelain).
 
OPAKOWANIE: szklana buteleczka z pompką. Na razie pompka działa bez zarzutu. Obawiam się tylko, że gdy produkt będzie się kończył ciężko będzie zużyć go do samego końca...
 
ZAPACH: pamiętacie może podkład Recover jaki kilka lat temu miał Rimmel w swojej ofercie? Zużyłam w tym czasie kilka buteleczek i przyznam, że zapach jest identyczny.
 
KONSYSTENCJA: podkład należy do tych mniej gęstych. Dla mnie taka konsystencja jest jak najbardziej ok.
 
KRYCIE: średnie. Zawsze do kamuflażu niespodzianek stosuję korektor, także krycie jest w moim przypadku wystarczające.
 
DLA KOGO? : nie jest to podkład przeznaczny stricte do danego typu cery. Na pewno nie ma tu efekty matującego. Rozświetlenie natomiast bardzo delikatne.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Kryjący, niepozostawiający śladów podkład z zaawansowaną technologią Smart-Tone dla efektu nieskazitelnej cery w każdym świetle. Wzbogacony drobinkami szafiru dla efektu świetlistej i promiennej cery. Trwałość makijażu przez cały dzień.
 
MOJE ZDANIE O PRODUKCIE: Jestem z niego zadowolona. Nie jest to podkład w 100% idealny, ale niewiele mu do tego miana brakuje. Przy mojej suchej cerze sprawdza się ok- idealnie się z nią stapia. Utrzymuje przez cały dzień. Nie przesusza, ale też nie matuje (nie jest to podkład matujący). Twarz po nałożeniu podkładu wygląda świeżo i naturalnie. Makijaż nie wymaga poprawki w ciągu dnia (ja przygruntowuje  go zawsze transparentnym pudrem z Essence). Nie zgodzę się tylko z twierdzeniem producenta, że podkład nie pozostawia śladów... Niestety brudzi mi wiecznie kurtkę... Zresztą jaki produkt tego typu tego nie robi?! Zawiera SPF18 za co duży plus.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)bardzo jasne odcienie (100 i 101)
(+)ładnie stapia się z cerą
(+)wystarczające krycie
(+)wygodne opakowanie
(+)efekt zdrowej i promiennej cery
(+)nie wysusza
(+)jest trwały
(+)ładnie pachnie
(+)zawiera SPF18
 
(-)raczej wymaga przypudrowania
(-)zdarza mu się podkreślić suche skórki
(-)nie widać ile zostało produktu w buteleczce
 
 
Jak widzicie więcej plusów niż minusów także ja zapewne na jednym opakowaniu tego podkładu nie skończę :) A co Wy o nim myślicie?
 
W standardowej cenie kosztuje ok 36zł za 30ml.
 
 
 

środa, lutego 20, 2013

TAG : Moje Kosmetyczne Dziwactwa i Sekrety

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 20, 2013 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś mam dla Was TAG o intrygującym tytule: MOJE KOSMETYCZNE DZIWACTWA I SEKRETY. Do zabawy zostałam zaproszona przez Chwila dla siebie. Bardzo dziękuję Ci za oTAGowanie! :) Zaczynamy:
 
1.Nigdy nie farbowałam włosów farbą. Raz w życiu kupiłam sobie szamponetkę- efekt był wręcz obłędny: zafarbował mi się jedynie przedziałek :D
 
2. Za cho**** nie potrafię wypracować u siebie systematyczności w kwestii używania maseł, balsamów i mleczek do ciała. O ilę codzienne stosowanie kremów do twarzy nie stanowi dla mnie żadnego problemu, o tyle z ciałem mam już problem... Nie potrafię się nauczyć i już!
 
 
3.Maluję paznokcie dość często. Niestety lakier utrzymuje się na nich dość krótko. Jeśli zobaczę jakiś odprysk od razu zmywam albo zamalowuję "awaryjną" warstwą. Nie pomyślcie tylko, że "awaryjnych" warstw kładę po 20- nie nie, tylko jedną, a potem po prostu pozbywam się lakieru :)
 
4.Lubię używać odżywki do włosów jako pianki/żelu do golenia nóg. Dzięki takiemu mykowi nóżki są naprawdę gładkie i miękkie :)
 
 
 
 
 
5. Przynajmniej raz w tygodniu lubię zrobić sobie kąpiel z pianą. Lubię poleżeć sobie dłużej w wannie i zrelaksować się. Nie przepadam natomiast za braniem prysznica- zawsze wydaje mi się, że wychodzę spod niego nieumyta... :)
 
 
źródło zdjęć: grafika google
 
To wszystkie moje kosmetyczne dziwactwa i sekrety :) A jakie są Wasze? Jeśli macie ochotę zapraszam do zabawy!


wtorek, lutego 19, 2013

Przypomienie o rozdaniu!

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lutego 19, 2013 0 komentarze
Cześć dziewczyny! Chciałabym dziś przypomnieć Wam o moim rozdaniu na blogu, które potrwa do końca miesiąca. Rozdanie znajduje się pod tym linkiem: klik! Nagrody prezentują się następująco:


Zachęcam do udziału! Powodzenia! :)

poniedziałek, lutego 18, 2013

Delia Cosmetics MATT EFFECT

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 18, 2013 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Witam Was w nowym tygodniu. Dziś chciałam napisać kilka słów o lakierze z wykończeniem matowym. To mój pierwszy tego typu produkt, dlatego od razu trafił na moje paznokcie.
 
OPAKOWANIE: prosta buteleczka mieszcząca 7ml produktu.
 
KOLOR: numer 402- ciemny róż. Nie jestem specjalistką w opisywaniu kolorów, ale pokusiłabym się o stwierdzenie, że to delikatna fuksja.
 
PĘDZELEK: dośc krótki. Grubość pędzelka pozwala na precezyjną aplikację lakieru na płytkę.
 
GĘSTOŚĆ LAKIERU: idealna, dobrze się aplikuje
 
APLIKACJA: nakładać lakier należy dość szybko, bo naprawdę błyskawicznie schnie. W innym wypadku mogą pojawic się nieestetyczne smugi. Przy dłuższych paznokciach po nałożeniu dwóch warstw niestety nadal są prześwity. Przy krótkich nie będzie takiego problemu. Efekt jest naprawdę fajny. Wykończenie matowe zostało teraz moim ulubionym wykończeniem.
 
 
 
TRWAŁOŚĆ: na zdjęciu 3 dzień po pomalowaniu paznokci. Widać, że lakier starł się trochę na końcówkach. U mnie wytrzymuje trzy dni. Moje specyficzne i kapryśne paznokcie nie pozwalają na dłuższe noszenie lakieru. Mimo to nie jest źle.
 
CENA: 6zł Lakiery dostępne są w Super Pharm i w mniejszych drogeriach.
 

sobota, lutego 16, 2013

Body Club Bath Powder, puder do kąpieli wanilia i miód

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 16, 2013 11 komentarze
W piątkowe wieczory lubię zafundować sobie trochę dłuższą kąpiel z dodatkiem jakiegoś fajnego produktu w postaci kuli, pudru czy soli.  Wczoraj sięgnełam akurat po puder z Body Club, który ostatnio udało mi się kupić w Biedronce:
 
OPAKOWANIE: saszetka mieszcząca 75g produktu.
 
ZAPACH: delikatny, niedrażniący. Mleczny-lubię takie zapachy.Miód raczej nie jest wyczuwalny. W moim przypadku to bardzo dobrze, nie jestem zwolenniczką miodu.
 
KONSYSTENCJA: sproszkowany puder. Zdziwił mnie tylko fakt, że miał on kolor różowy, a nie biały czy lekko żółty.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Puder do kąpieli Body Club- aromatyczna kąpiel w wannie pełnej piany. Dzięki zawartości łagodnych środków myjących delikatnie oczyszcza skórę. Specjalnie oparcowana receptura zawiera również naturalne sproszkowane krowie mleko, które wraz z innymi starannie dobranymi składnikami doskonale nawilża i odżywia skórę.
 
MOJA OPINIA: produkt raczej mnie nie zachwycił. Przede wszystkim liczyłam na sporą ilość piany. Niestety wytworzyło się jej niewiele :(. Zapach po krótkiej chwili zniknął i nie było go czuć w łazience. Właściwości nawilżających i odżwyczych nie zauważyłam w ogóle. Mogę śmiało stwierdzić, że puder ten nie robi praktycznie nic. No cóż liczyłam na nawilżającą, pachnąca kąpiel z pianą, niestety się przeliczyłam...
 
Taką 75g saszetkę pudru do kąpieli znajdziecie w Biedronce za bodajże 0,99 albo 1,99zł.
 
Moja siostra ma jeszcze kule do kąpieli z tej serii, ale obawiam się, że będzie z nimi podobna historia.

Dziewczyny! Przypominam o moim rozdaniu, które trwa do końca lutego. Wystarczy kliknąć na zdjęcie po prawej stronie! Zapraszam do udziału! :)
 
 
 
 

piątek, lutego 15, 2013

NIVEA Lip Butter Caramel Cream

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 15, 2013 15 komentarze
Masełko od Nivea pojawiało się ostatnio na kosmetycznych blogach naprawdę często. Ja po kilku przeczytanych recenzjach stwierdziłam, że również muszę je mieć! Kiedy skończył mi się truskawkowy Carmex pobiegłam od razu do Rossmanna i w moje łapki wpadła wersja karmelowa:
 
 
OPAKOWANIE: metalowa puszka. która mieści 19ml produktu. Masełko jest również zapakowane w kartonik.
 
ZAPACH: delikatny, waniliowy. Przypomina mi zapach ciasteczek. Jest naprawdę słodki i piękny!
 
 
KONSYSTENCJA: gęsta, jednak dobrze się rozsmarowuje. Uwaga! Zbyt duża ilość masełka nałożona na usta potrafi je bielić.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem. Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.
 
MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: Masełko dość dobrze się nakłada. Opakowanie w formie puszki sprawia, że raczej używam go tylko w domu. Wiadomo aplikacja palcami do higienicznych nie należy. Jeśli chodzi o samo działanie nawilżające- to nie jest jakieś wybitne. W moim przypadku nie wysusza ust, ale nie są one też jakoś szczególne wypielęgnowane. Nie ukrywam, że liczyłam na bardziej widoczne właściwości.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)zapach
(+)śliczna, malutka puszka
(+)dobrze się nakłada
(+)wydajny
(+)cena standardowa 9,99zł, w promocji nawet 7,99zł
 
(-)niehigieniczna aplikacja
(-)przy większej ilości produktu bieli usta
 
Jeśli chodzi o działanie to powiem tak: dla mnie ok, choć szału nie ma :)
 
Na koniec wklejam jeszcze skład  produktu. A Wy macie masełko Nivea? Jaka wersja zapachowa jest Waszą ulubioną? ;)
 
 
SKŁAD: Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 77492

środa, lutego 13, 2013

WALENTYNKOWE rozdanie u chodzpomalujmojswiat

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 13, 2013 28 komentarze
Moje Drogie! Zapraszam Was dziś na walentynkowe rozdanie. Już dłuższy czas myślałam o takiej formie prezentu dla Was, gdyż mój blog cały czas się rozwija, przybywa mi obserwatorów, a licznik odwiedzin rośnie :) Jest to dla mnie niezwykle ważne. Za wszystkie komentarze i Waszą obecność w tym miejscu bardzo dziękuję!!
 
Rozdanie będzie trwało od dziś tj. 13.02.2013 do 28.02.2013 roku.
 
Nagroda w rozdaniu prezentuje się następująco:
 
 
1.BOUM Catch me, Eu de Parfum 30ml. "Baw się zapachem z niezwykle pogodnym i uroczym Boum Catch Me. Świeże, owocowe nuty ananasa, czarnej porzeczki, mango i jabłka przeniosą Cię w świat radosnego zapomnienia."
 
2.Mydełko żurawinowe THE BODY SHOP 40g
 
3.Balea kokos+ mleko, maseczka do włosów farbowanych (25ml)
 
4.Balea maseczka peel off z bursztynem (8ml- jedna połowa saszetki)
 
5.AA skuteczna pielęgnacja, maseczka matująco-regenrująca (5ml- jedna połowa saszetki)
 
6.Eubiona: szampon odbudowujący x 3 i odżywka x 2 (każda po 5ml)
 
 
ZASADY:
 
1. Wystarczy być publicznym obserwatorem mojego bloga (warunek konieczny!)

2.Będzie mi miło, jeśli polubicie mój fanpage na Facebooku klik! (nie jest to jednak warunek konieczny)

3.Chętnie poczytam Wasze opinie i spostrzeżenia na temat mojego bloga: co Wam się podoba? Co powinnam zmienić? (nie jest to warunek konieczny)


Zgłaszać można się pod tylko i wyłącznie pod postem konkursowym na moim blogu, według następującego schematu:

Obserwuję jako:

Mail:

Moja opinia na temat bloga: (niewymagane!)

Powodzenia! wyniki ogłoszę 1.03.2013 :)

wtorek, lutego 12, 2013

Wiśniowe przedwiośnie od L'Occitane!

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lutego 12, 2013 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Czy czekacie już na wiosnę?? Ja nie mogę się po prostu doczekać! Nie dla mnie są niskie temperatury, deszcz i śnieg. Do kalendarzowej wiosny został nieco ponad miesiąc...Czekanie może umilić nam nowa linia kosmetyków L'Occitane o kuszącej nazwie: WIŚNIOWE PRZEDWIOŚNIE. W skład serii wchodzą:
 
 Delikatny krem do rąk, który nawilża i chroni nawet najwrażliwsze dłonie:
 
 
 
 Mydełko roślinne w kształcie motyla. Otula skórę dłoni i całego ciała wiosenną delikatnością:
 
 
Żel pod prysznic. Opalizujący i lekki jak powietrze żel sprawia, że Twoja skóra jest miękka jak jedwab:

Nawilżający żel do ciała. Lekki, aksamitny o piżmowym zapachu nawilża skórę i pozostawia ją miękką i elastyczną:

Woda toaletowa. Woda toaletowa wiśniowe przedwiośnie ubierze Twoją skórę w świeży zapach, niczym w barwny bukiet delikatnych jak pocałunki kwiatów:



Nuty głowy: urzekający duet mandarynki i czarnej porzeczki

Nuty serca: marzycielska kompozycja kwiatów wiśni, magnolii i frezji.

Nuty bazowe: harmonijna podstawa drewna i piżma, z subtelną nutą irysa

Któryś z produktów wpadł Wam w oko? Mnie urzekł śliczny motylek! Ciekawa jestem bardzo jak pachnie cała ta seria :)

poniedziałek, lutego 11, 2013

IWOSTIN Oftalin łagodzący płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 11, 2013 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak minął Wam weekend? Mam nadzieję, że pozytywnie :) Dziś przychodzę do Was z z recenzją produktu, który udało mi się wygrać na Facebooku. Za napisanie świątęcznych życzeń na profilu Iwostin można było otrzymać dwa wybrane przez siebie produkty: jeden dla osoby, która była twórcą życzeń, drugi dla osoby do której życzenia te były skierowane. Dla siebie wybrałam właśnie płyn micelarny z serii Oftalin. Dla mojego chłopaka emulsję do opalania z linii Solercin, którą mam w planie używać wiosną  i latem.
 
 
OPAKOWANIE: kanciasta butelka z przeźroczystego plastiku, która zawiera w sobie 240ml produktu.
 
ZAPACH: produkt ten nie zawiera barwników ani substancji zapachowych
 
KONSYSTENCJA: jak każdy płyn micelarny ma konsystencję wody
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Łagodzący płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu Iwostin Oftalin skutecznie usuwa makijaż, także wodoodporny, nawilża, regeneruje i odżywia naskórek. Jest odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Skuteczność potwierdzona badaniami pod kontrola lekarza okulisty i dermatologa.
 
-Kompleks ekstraktów ze świetlika i ogórka koi i łagodzi podrażnienia skóry wokół oczu, przywracając komfort delikatnej skórze powiek.
 
-Kompleks NMF (naturalny czynnik nawilżający) uzupełnia składniki nawilżające naturalnie obecne w skórze.
 
-Ekstrakt z bawełny wraz z oliwą z oliwek odbudowują barierę hydrolipidową naskórka.
 
-Woda termalna z Iwonicza-Zdroju przywraca skórze uczucie komfortu i ukojenia.
 
MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: Zacznę od największego minusu tego produktu: należy bardzo uważać, aby nie dostał się do oka, bo strasznie podrażnia... Moja siostra w ogóle nie jest w stanie go używać- każde zmywanie tuszu kończy się czerwonymi, piękącymi oczyma. U mnie nie jest tak źle, ale wydaje mi się, że produkt na którym napisane jest, że przebadany został okulistycznie i dermatologicznie nie powinien wywoływać tego typu podrażnień... Idąc dalej z makijażem radzi sobie przyzwoicie: zarówno z mascarą jak i z makijażem twarzy. Nie wysusza. Jeśli chodzi o demakijaż ust radzę równiez uważać- ma paskudnie gorzki smak. Nie jest jakoś szczególnie wydajny- jak na tą cenę (ok 25-30zł) mógłby starczyć jednak na dłużej. Mimo dość dużej sympatii do marki Iwostin ten płyn się u mnie nie sprawdził. Bardzo lubię serię Sensitia. Na Oftalin raczej się już nie zdecyduję.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)dobrze zmywa makijaż
(+)nie ma właściwości wysuszających
(+)dość przyjazny skład
(+)wygodne opakowanie
 
(-)podrażnia oczy
(-)gdy dostanie się do ust ma paskudny smak
(-)wysoka cena
 
Lubicie IWOSTIN? Jakie kosmetyki się u Was sprawdziły, a jakie Was zawiodły?

niedziela, lutego 10, 2013

John Frieda full REPAIR shampoo

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 10, 2013 8 komentarze
Szampon ten kupiła mama z polecenia swojej siostry. Ciocia mówiła bowiem, że nie powoduje swędzenia skóry głowy, jest łagodny i pięknie pachnie. Dodała też, że jest to najlepszy szampon jaki używała w życiu.Korzystając z promocji -30% w Super Pharm na produkty JOHN FRIEDA kupiła go w końcu moja siostra.
 
 
OPAKOWANIE: duża bordowa tuba z dość miękkiego plastiku. Produkt można wydobyć do samego końca.
 
ZAPACH: bardzo ładny. Przypomina profesjonalne kosmetyki fryzjerskie.
 
KONSYSTENCJA: dość leista. Szampon dobrze się pieni.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Szampon do włosów z olejkiem INCA INCHI. Roślina INCA ICHI, rosnąca od tysięcy lat w deszczowych lasach Amazonii skrywa sekret wiecznego piękna.
 
Formuła nadająca objętość z olejkiem z Inca Inchi, bogatym w kwasy omega-3, odbudowuje wygląd zniszczonych włosów, pozostawia uczucie gładkości, objętości i zdrowych włosów bez obciążania. Ułatwia rozczesywanie, zmiejszając ryzyko ich wypadania.
 
Produkt bezpieczny dla włosów farbowanych i poddanych zabiegom chemicznym.
 
MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: Zacznę od tego, że produkt bardzo ładnie pachnie i dobrze sie pieni. Wystarczy naprawdę odrobina szamponu by umyć moje, siegąjące już za ramiona włosy. Po umyciu włosy są błyszczące. Produkt ich nie obciąża. Nawet na drugi dzień po myciu wyglądają całkiem przyzwoicie. Co do zapewnień producenta, że szampon zmniejsza ryzyko wypadania trudno mi się wypowiedzieć. Niestety produkt ten ma również sporą wadę- podrażnia skórę głowy. Dlatego stosuję go tylko raz w tygodniu. Skład też jakoś nie zachwyca- na drugim miejscu SLS.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)pieknie pachnie
(+)wydajny
(+)sprawia, że włosy się błyszczą
(+)włosy wyglądają zdrowo
(+)nie obciąża
 
(-)podrażnia skórę głowy
(-)niezbyt przyjazny skład
(-)cena ok. 40zł w cenie regularnej, w promocji kosztował ok 26zł
 
 
Nie sięgnę więcej po ten produkt. Jest dość drogi, a jego działanie nie różni się wiele od tańszych szamponów. Ja nie polecam.
 

piątek, lutego 08, 2013

Emolium, emulsja specjalna

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 08, 2013 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Wczoraj pisałam Wam o moim ulubionym nawilżaczu na dzień, dziś przyszedł czas na produkt, które uważam na noc. Jest nim Emolium- emulsja specjalna:

OPAKOWANIE: duża tuba (200ml), która zapakowana była jeszcze w kartonik

ZAPACH: nie zawiera substancji zapachowych ani barwników

KONSYSTENCJA: emulsja jest dość gęsta i naprawdę tłusta.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Emulsja specjalna Emolium jest emulsją typu woda w oleju (W/O). Kompleksowo odżywia i regeneruje skórę nadmiernie wysuszoną i podrażnioną. Dzięki zawartości specjalnie dobranych skladników aktywnych poprawia odpornośc skóry, odbudowuje płaszcz hydrolipidowy oraz uzupełnia lipidy warstwy rogowej naskórka.
 
Substancje aktywne: Arlasilk Phospholipid GLA (1%), urea (5%), hialuran sodu (1%), olej macadamia (3%), masło shea (5%),trójglicerydy oleju z kukurydzy (2%), olej parafinowy (8%).
 
Zastosowanie: Odżywianie i pielęgnacja suchej skóry,
-nadmiernie suchej, szorstkiej, popękanej
-podrażnionej, swędzącej
 
Zalecana również jak pielegnacja emoliencyjna przy stosowaniu preparatów wysuszajacych.
 
MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Dla mnie jest to idealny produkt na noc. Świetnie nawilża i sprawia, że twarz rano jest miękka i gładka. Niestety jest bardzo tłusty i bogaty co sprawia, że nie da stosować się go na dzień.Emulsja dość szybko się wchłania, a rano nie ma juz po niej śladu. W duecie z Cetaphilem pomogła mi zlikwidować wszystkie przesuszenia na twarzy. Zawiera olej parafinowy także z tego co się orientuję może zapychać. U mnie nic takiego nie ma jednak miejsca. Emulsja jest wydajna. Ta duża tuba na pewno wystarczy mi na kilka miesięcy codziennego stosowania.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)świetne nawilżenie
(+)nie uczula i nie podrażnia
(+)bogaty skład
(+)bez substancji zapachowych i barwników
(+)b.wydajna
 
(-)ze względu na parafinę może zapychać
(-)pozostawia tłustą skórę, dlatego nadaje się tylko do stosowania na noc
 
Do dostania w aptece za około 30zł.

Stosowałyście jakiś produkt z seri EMOLIUM? Jak wrażenia?

czwartek, lutego 07, 2013

CETAPHIL MD Dermoprotektor, Balsam do twarzy i ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 07, 2013 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Mam nadzieję, że dziś zjadłyście choć jednego pączka i zapomniałyście zupełnie o kaloriach ;) Podobno ten kto nie zje pączka w tłusty czwartek nie będzie miał szczęścia cały rok! Ja skusiłam się już na dwa i pewnie zjem jeszcze jednego ;) Dzisiejszy post chcę poświęcić balsamowi Cetaphil, który jest obecnie moim ulubionym kosmetykiem pielęgnacyjnym do twarzy, który nadaje się pod makijaż.
 
OPAKOWANIE: Cetaphil zamknięty jest w 250ml butli z dośc grubego plastiku. Obawiam się, że dość ciężko będzie wydobyć później końcówkę produktu.
 
ZAPACH: nie zawiera środków zapachowych
 
KONSYSTENCJA: dość rzadka, przypomina mleczko
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Cetaphil MD Dermoprotektor do twarzy i ciała: Klinicznie udowodniona zdolność do wiązania wody w skórze i utrzymywania odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry. Szybkie wchłanianie wody i długo utrzymujące się nawilżenie górnych warstw skóry. Pomaga zachować naturalną ochronną barierę skórną. Zapewnie natychmiastowe wygładzenie i zmiękczenie skóry. Nie zawiera środków zapachowych ani drażniących, dlatego jest idealny dla skóry wrażliwej lub suchej. Rekomendowany do nawilżania skóry uszkodzonej z powodu chorób dermatologicznych, jak również po zaiegach dermatologicznych.
 
MOJA OPINIA: Cetaphil używałam już dobre kilka lat temu, kiedy łykałam antybiotyk przepisany przez dermatologa. Teraz wróciłam do niego również z powodu zaleceń lekarza. Produkt ten świetnie nadaje się do nawilżania twarzy. Nie jest tłusty, szybko się wchłania, dlatego bez problemu można nałożyć potem makijaż. Stosowany regularnie poradził sobie z moim mocno przesuszonym policzkiem. Absolutnie nie uczula i nie podrażnia. Jest bardzo wydajny- wystarczy naprawdę odrobina naniesiona na twarz. Jest niekomedogenny tzn. że nie zapycha porów. Dla mnie to najlepszy nawilżacz do stosowania na dzień z jakim spotkałam się do tej pory.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)b.dobre nawilżenie
(+)błyskawicznie się wchłania
(+)nadaje się pod makijaż
(+)jest niekomedogenny
(+)nie uczula i nie podrażnia
(+)bezzapachowy
(+)b.wydajny
 
Minusów brak :)

Cetaphil jest do dostania w aptece za ok. 35-40zł.
 
Na koniec wklejam jeszcze SKŁAD: Aqua, Glycerin, Hydrogenated Polyisobutene, Cetearyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil/Macadamia Ternifolia Nut Oil, Ceteareth-20, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Farnesol, Panthenol, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Stearoxytrimethylsilane, Stearyl Alcohol, FIL 0133.V02.
 
Stosowałyście Cetaphil? Jakie jest Wasze zdanie o tym produkcie? :)
 

środa, lutego 06, 2013

ORGANICUM- szampon stymulujący wzrost włosów przetłuszczających z organicznymi hydrosolami

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 06, 2013 6 komentarze
Szampon ten a raczej dwie próbeczki-buteleczki dostałam podczas wymiany. Niestety na buteleczce nie było ani jednej informacji o produkcie. Od razu więc po przyjściu do domu wpisałam jego nazwę do wyszukiwarki. Teraz już wiem, że produkt ten możemy dostać na helfy.pl.
 
 
OPAKOWANIE: próbka to niewielka biała buteleczka (niestety nawet nie jest napisane na niej jaką ma pojemność... mogę się domyślać, że to około 20ml. Jeśli jesteście ciekawe jak prezentuje się pełnowartościowy produkt zapraszam tutaj: http://www.helfy.pl/szampon-wlosy-tluste-hydrosole
 
ZAPACH: bardzo ładny! Cytrusowo-ziołowy
 
KONSYSTENCJA: dość gęsta, szampon jest koloru brązowego
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:
Szampon do włosów przetłuszczających się. Zawiera organiczne hydrosole.Uzyskuje się je na drodze destylacji z roślin aromatycznych przy użyciu pary wodnej, nie zawierają one barwników, środków konserwujących czy emulgatorów. Działają w sposób delikatny, tworzą także na skórze środowisko niesprzyjające rozwojowi bakterii chorobotwórczych i grzybów. Mają działanie ściągające, przeciwzapalne, oczyszczające i gojące, dzięki czemu idealnie nadają się do pielęgnacji skóry i włosów. skutecznie odmładzające i odżywiające włosy. Szampon Organicum równoważy wytwarzanie sebum oraz wzmacnia cebulki włosowe. Pomaga redukować symptomy łojotokowego zapalenia skóry.
 
Testy kliniczne wykazały, że użycie szamponu Organicum od 8 do 12 razy pomaga zmniejszyć lub zatrzymać wypadanie włosów. Produkty Organicum nadają się do codziennego stosowania. Utrzymują zdrowe i lśniące włosy, odwracając skutki szkodliwych zabiegów chemicznych.

Za pomocą naturalnych bogatych i zrównoważonych witamin i minerałów zawartych w organicznych hydrosolach problemy włosów i skóry głowy takie jak łupież, łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca i łysienie zmniejszają się i w końcu znikają.

Skuteczny w przypadku łysienia poporodowego i spowodowanego chemioterapią.

  • Lawenda (Lavandula Angustifolia):
Łagodzi i dezynfekuje skórę głowy. Skuteczna na łuszczycę i wypryski.
  • Olejek pomarańczowy (Citrus Sinensis):
Bogaty w witaminę C. Stymuluje krążenie krwi. Działa przeciwbakteryjnie. Korzystnie wpływa na skórę głowy.
  • Pokrzywa (Urtica Dioica):
Skuteczna na wypryski i łuszczycę. Przywraca zdrowy i lśniący wygląd włosów.
  • Rozmaryn (Rosmarinus Officinalis):
Stymuluje krążenie krwi. Wzmacnia cebulki włosowe, zatrzymuje wypadanie włosów i nadmierne wydzielanie sebum
  • Tymianek (Thymus Vulgaris):
Przeciwbakteryjny. Równoważy produkcję sebum. Zatrzymuje łysienie i łupież.


  • Produkty do pielęgnacji Organicum z naturalnymi hydrosolami i cennymi olejkami skutecznie hamuje wypadanie włosów.
  • Reperują włosy i wzmacniają cebulki włosowe.
  • Skutecznie niweluje łupież, swędzenie skóry głowy i inne dolegliwości.
  • Włosy rosną szybciej i mają zdrowy lśniący wygląd
Nie zawiera barwników, SLS, SLES, parabenów, silikonu i ekstraktów syntetycznych.

źródło: helfy.pl

MOJA OPINIA: Na początku wspomnę, że moja recenzja nie będzie pełna, gdyż nie zużyłam wystarczającej ilości produktu. Podzielę się tylko z Wami swoimi spostrzeżeniami, które dostrzegłam w trakcie zużywania dwóch mini buteleczek szamponu. Zacznę od tego, że produkt pięknie pachnie. Do jednego mycia włosów wystarczy niewielka ilość szamponu. Nie pieni się jakoś wybitnie (pewnie przez skład), ale dobrze oczyszcza. Faktycznie łagodzi swędzenie skóry głowy (znów miałam z tym problem, a po dwukrotnym użyciu Organicum wszystko minęło). Włosy po użyciu szamponu są błyszczące i puszyste. Co do zatrzymania wypadania włosów się nie wypowiem, gdyż na pewno dużo dłużej musiałabym go stosować. Jeśli chodzi o hamowanie przetłuszczania się włosów, to faktycznie coś w tym jest, gdyż obecnie mogłabym ich nie myć nawet przez 3 dni. Ma to jednak miejsce tylko wtedy, gdy nie używam żadnych środków do stylizacji. Zauważyłam bowiem, że gdy rano użyję gumy lub lakieru do stylizacji na drugi dzień włosy wyglądają bardzo nieświeżo...
 
REASUMUJĄC:
 
(+) zapach
(+)łagodzi swędzenie skóry głowy
(+) jest delikatny
(+)dobrze oczyszcza
(+)sprawia, że włosy są błyszczące i puszyste
(+)nie zawiera SLS, parabenów, silikonów
 
(-)cena za 350ml zapłacimy 38zł
 
Na koniec wkleję jeszcze skład produktu. Dodam też, że zastanawiam się nad zakupem szamponu. Mój problem z wypadaniem włosów nadal trwa, dlatego może to właśnie on pomógł by choć trochę je zatrzymać.
 
SKŁAD: Organic Hydrosol (urtica dioica, rosmarinus officinalis, lavandula angustifolia, salvia officinalis, thymus vulgaris, laurus nobilis), Aqua, Ammonium Lauryl Ether Sulphate, Decyl Glucoside, Disodium Cocoamphodiacetate, Alkylamidopropyl Betaine, Magnesium Sulfate, C12-13 Alkyl Lactate, Climbazole,Citrus Cinensis Oil, Wheat Protein, Polyqauternium-10, Sodium Benzoate, d-panthenol, Citric Acid.
 
źródło:helfy.pl
 
Może któraś z Was miała pełnowymiarowy produkt i jest w stanie napisać mi czy faktycznie pomoga przy problemie wypadania włosów?

poniedziałek, lutego 04, 2013

Ostatnie łupy wyprzedażowe

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 04, 2013 13 komentarze
Wyprzedaże właściwie się już skończyły. Lubię ten czas, bo wtedy przy odrobinie szczęścia można znaleźć świetne rzeczy w naprawdę niskich cenach. Przyznam szczerze, że większość swoich ubrań, które mam w szafie kupuję na wyprzedażach. Jeśli jednak coś naprawdę mi się spodoba albo czegoś potrzebuję to wtedy nie skupiam się na cenie :) Rzeczy, które Wam dziś pokażę pochodzą z Allegro jak i sklepów stacjonarnych. Nie jest tego wiele, jednak miałam już nic nie kupować :) W lutym mam szlaban na zakupy (ciuchowe i dodatkowe) zobaczymy czy poradzę sobie z tym wyzwaniem...
 
Zacznę od nauszników, które udało mi się kupić za 9,95zł w Nanu-Nana:
 
 
Moje poprzednie kupione w Auchan gdzieś się zapodziały, także jak zobaczyłam wielki stojak z nausznikami od razu sobie kupiłam :) Nie przepadam za noszeniem czapki, robię to tylko w naprawdę chłodne dni, nauszniki są dla mnie alternatywą właśnie dla czapki.
 
W Bershce kupiłam ciepłe, bawełniane rajstopy. Szukałam jakiś innych niż czarne. Te przetykane są dodatkowo kolorowymi nitkami. Przecenione były z 49 na 15 złotych:
 
 
Na spółę z siostrą kupiłyśmy jeszcze komplet spinek za 9,90zł (6szt. każda wzięła 3):
 
 
Z Allegro zamówiłam sobie sukienkę i bolerko. Z czystym sumieniem mogę polecić Wam hurtownię Awanti na allegro- mają super ciuszki w niskich cenach:)
 
 
Prosta sukienka z rękawkiem 3/4 w kwiaty. Takie lubię najbardziej. Kosztowała tylko 19,99 :)
 
 
Krótkie wełniane bolerko z uroczymi perełkami. Cena to 24,90 zł.
 
A Wy lubicie wyprzedaże? :) Co uważacie za swój najlepszy zakup podcza tegorocznych, zimowych promocji?

niedziela, lutego 03, 2013

Essence XXL shine lipgloss- 19 nude candy

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 03, 2013 10 komentarze
Lubicie wymiany? :) Ja uważam, że to dobry sposób na wypróbowanie nowych produktów i jednoczesne pozbycie się tych, z których w jakiś sposób nie jesteśmy zadowolone. Nie znaczy to jednak, że u kogoś innego się nie sprawdzą.  W jednej z takich wymianek otrzymałam właśnie błyszczyk z Essence. Przedtem miałam już jego bezbarwną wersją i byłam bardzo zadowolona, dlatego postanowiłam przestestować go również w kolorze:

OPAKOWANIE:proste i przeźroczyste. W środku aplikator gąbeczka- dość długi i cienki

ZAPACH: pachnie słodko i  owocowo jak mamba :)

KONSYSTENCJA: błyszczyk nie jest ani zbyt gęsty ani rzadki, także na duży plus

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Cały czas na topie, cały czas przepiękny. Kremowy, delikatny błyszczyk w naturalnym odcieniu  zapewni  ustom  cudownie zadbany a zarazem naturalny wygląd. ekstra błyszczący i nawilżający usta.

MOJA OPINIA: odcień nr 19 nude candy, który posiadam to taki delikatny, mleczny róż. Niestety jego największym i jedynym minusem jest fakt, że przy nakładaniu tworzy straszne smugi (wygląda ok tylko jeśli nałozymy naprawdę niewielką ilość) !Czytałam o nim opinie innych dziewczyn i widzę, że ten kolor musi być jakiś felerny...Muszę spróbować jeszcze nałożyć go na pomadkę, może wtedy da radę... Poza tym uwielbiam jego zapach, produkt absolutnie nie klei się, aplikator jest bardzo wygodny. Drobinki ładnie mienią się, są bardzo delikatne.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)aplikator
(+)zapach
(+)nie klei się
(+)14 kolorów do wyboru
 
(-)odcień numer 19 tworzy straszliwe smugi :(
 
Niestety błyszczyk ten ma jeden, ale naprawdę spory minus... Mimo to z chęcią wypróbowałabym inne kolory. Możliwe, że skuszę się na niego w najbliższym czasie.
 
Dostępny w szafie Essence. Kosztuje około 9-10zł.
 

sobota, lutego 02, 2013

Bell 2skin pocket pressed rouge

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 02, 2013 14 komentarze
Mój ulubiony róż do policzków to bezwględnie Bourjois- występuje w mnóstwie odcieni, trudno zrobić sobie nim krzywdę i jest bardzo wydajny! No właśnie ze względu na to, że starcza na kilka dobrych lat kupuję go na spółę z mamą. Kiedy jednak gdzieś wyjeżdzam "Burżuj" zostaje w domowej łazience, a ja używam wtedy różu Bell.

OPAKOWANIE: malutkie i klasyczne. Róż nie zawierał żadnego aplikatora. W sumie to i dobrze- ja zawsze nakładam go pędzlem. Zamknięcie jest dość solidne, róż nie powinien otworzyć się w torebce czy kosmetyczce.

ZAPACH: niestety nie pachnie (a lubię kiedy róże pachną :))

KONSYSTENCJA: jest to róż w kamieniu, także wiadomo

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Ultralekki, satynowy, o wyjątkowo miękkiej strukturze zapewniającej komfort aplikacji.

Posiada wielofunkcyjne działanie:
- odmładza,
- rozświetla cerę,
- uwydatnia kości policzkowe,
- optycznie wyszczupla twarz.


Formuła różu z domieszką miki pozwala uzyskać jednolity, „muślinowy” kolor.A specjalnie uzyskana krzemionka zapewnia wygładzenie nierówności, pozostawiając policzki gładkie jak jedwab. Dostępny w 5 zniewalających odcieniach kolorystycznych.


źródło: wizaz.pl


MOJA OPINIA O PRODUKCIE:

Róż kupiłam jeszcze za czasów Biedronkowej gazetki "Tajemnice urody" za zawrotną cenę 6zł. Niestety nie mam pojęcia jaki mam odcień, ale wydaje mi się, że jest to najjaśniejszy, jaki wtedy był dostępny. Kolor to delikatny róż, jeśli przyjrzymy mu się dokładniej widać malutkie drobinki. Zacznę od tego, że produkt jest bardzo trwały. Nałożony rano jest widoczny jeszcze wieczorem. Jest dobrze napigmentowany. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie. Tym odcieniem, który posiadam raczej nie ma możliwości zrobienia sobie krzywdy :) Poza tym produkt jest bardzo wydajny. Używam go dość często i nie widać praktycznie zużycia. Cena do jakości wypada naprawdę dobrze!
 
REASUMUJĄC:
 
(+)cena
(+)delikatny kolor
(+)trwałość
(+)proste, ale wygodne opakowanie
(+)nie uczula
 
Minusów w tym wypadku brak! ;) Miałyście ten róż? Jakie macie o nim zdanie? :)

piątek, lutego 01, 2013

Essence I LOVE STAGE eyeshadow base

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 01, 2013 17 komentarze
Prawda jest taka, że w makijażu bardzo rzadko używam cieni. Mój minimalistyczny make up to głównie podkład, puder, tusz do rzęs i róż. Jeśli już jednak zdarzy mi się poeksperymentować z kolorem na powiekach używam bazy. Niestety mam tendecję do ekpresowego rolowania się cieni...Aby przedłużyć żywot koloru do koszyka kilka miesięcy temu wrzuciłam bazę Essence:
 
 
Uściślając według producenta jest to baza pod cienie plus korektor.
 
OPAKOWANIE: identyczne jak w przypadku korektorów Essence. Wewnątrz kryje się aplikator, którym nakładam bazę na powiekę, a potem delikatnie ją wklepuję
 
KONSYSTENCJA: zupełnie jak korektor
 
ZAPACH: raczej brak. Chociaż ja tam wyczuwam lekką nutę alkoholu
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: w tym przypadku producent za wiele nam nie obiecuje. Informuje po prostu, że jest to baza pod cienie, która przedłuża utrzymywanie się cieni na powiekach
 
MOJA OPINIA: faktycznie różnica pomiędzy nałożeniem cienie saute,a cienia z bazą jest zauważalna. Cienie trzymają się na miejscu kilka godzin. Nie rolują. Należy jednak zawsze nałożyć odpowiednią ilośc produktu. Jest to mój pierwszy tego typu kosmetyk, dlatego trudno porównać mi go do innych dostępnych na rynku. Na swoją kolej czeka też baza z Virtual, nie chce jednak otwierać wszystkiego na raz.
 
REASUMUJĄC:
 
(+) wygodna aplikacja
(+) poprawne działanie
(+)dostępność (szafy Essence: Natura, Hebe)
(+)cena
 
(-)tylko 6msc na zużycie po otwarciu
(-)brak składu na opakowaniu
 
A Wy dziewczyny jakiej bazy używacie? :)

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos