Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, kwietnia 30, 2013

10 minut na .... głębokie nawilżanie. Maseczka Soraya.

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, kwietnia 30, 2013 8 komentarze
Maseczek do twarzy staram się ostatnio używać regularnie. Tak jak zalecają producenci nakładam je 2-3 razy w tygodniu (w zależności od rodzaju produktu). Tym razem w Super Pharm zdecydowałam się na maskę 10 minut na... głębokie nawilżanie z Sorayi.


OPAKOWANIE: wygodna saszetka, która zawiera 2x5ml produktu czyli idealną ilość na dwie aplikacje

POJEMNOŚĆ: jak wspomniałam wyżej 10ml

CENA: ok 2,50 zł

ZAPACH: dla mnie ciut za intensywny, dość chemiczny. Czułam go jeszcze dobre kilka godzin po aplikacji.

KONSYSTENCJA: przypominająca krem

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:  Jeśli Twoja cera odczuwa skutki zmęczenia, jest odwodniona i ma nieładny koloryt, ta kremowa maseczka zapewni jej prawdziwy zastrzyk witalności. Dzięki szybkiej poprawie nawilżenia, skóra stanie się doskonale napięta, gładka i promienna.

Kwas hialuronowy otacza skórę wilgotnym kompresem, zapewniając jej doskonałe nawodnienie oraz idealną gładkość.

Ekstrakt z fiołka pomaga dostarczyć wodę komórkom skóry i zmagazynować ją. Zwiększa także ilość kwasu hialuronowego w naskórku, dzięki czemu skóra staje się nawilżona i elastyczna.


STOSOWANIE: Maseczkę nałóż na oczyszczoną skórę twarzy. Pozostaw na 10 minut. Nadmiar wmasuj lub usuń wacikiem.


MOJA OPINIA: maseczka wchłania się dość szybko. Trzymałam ją około 15 minut po czym nadmiar usunęłam wacikiem. Skóra była wyraźnie gładka i nawilżona, a także lekko napięta. Maseczka nie wywołała u mnie żadnego podrażnienia. Nie próbowałam zaraz po jej aplikacji nakładać makijażu także nie wiem czy nadaje się jako "baza". Po ostatnich doświadczeniach z rolującą się maską z Bielendy postanowiłam nakładać tego typu produkty późnym popołudniem/wieczorem pod dokładnym demakijażu.  Polecam spróbować, bo faktycznie nawilża :) Do wyboru mamy jeszcze 10 minut na... ekspresowy lifting i perfekcyjne oczyszczanie.


Próbowałyście masek z tej serii? Co o nich myślicie? Jakie maseczki do cery suchej możecie mi polecić? :)

niedziela, kwietnia 21, 2013

Marion- 60 sekundowa maseczka do włosów Nature Therapy

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, kwietnia 21, 2013 10 komentarze
Firmę Marion polubiłam ostatnio za kurację z olejkiem arganowym. Będąc w drogerii capnęłam tym razem 60 sekundową maseczkę z serii Nature Therapy (ocet z malin& koktajl owocowy). Dużo dobrego słyszałam o płukance octowej z tej serii (przy najbliższej okazji na pewno się w nią zaopatrzę), dlatego postanowiłam wypróbować maskę. Niestety produkt ten dostępny jest tylko w wersji saszetkowej (saszetka według producenta wystarcza na dwie aplikacje).Wolałabym jednak wersję w butelce czy innym opakowaniu, gdyż wychodzi to znaczniej ekonomicznie, ale jeśli nie ma tego co się chce, to się bierze to co jest :)

Oczywiście z zakręcenia nie zdążyłam zrobić zdjęcia maseczce a opakowane wylądowało już w koszu. Także posiłkuje się zdjęciem ze strony producenta: www.marion.pl




OPAKOWANIE: saszetka, która dodatkowo zaopatrzona jest w plastikowy dzióbek, który pozwala nam na zamknięcie opakowania i chroni przed wysychaniem czy wylaniem się produktu

ZAPACH: bardzo przyjemny, owocowy. Czuć go na włosach :)

POJEMNOŚĆ: 15ml

CENA: 2,50 zł (C.H Feniks we Wrocławiu)

KONSYSTENCJA: maseczka nie jest jakoś wybitnie gęsta, ale nie spływa z włosów. Kolor lekko różowy.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Panujący obecnie trend powrotu do natury, zainspirował Laboratorium Marion Kosmetyki do stworzenia nowej serii do pielęgnacji  włosów opartej na occie z malin, wzbogaconej dodatkowo owocowymi ekstraktami. Właściwości octu znane były od wieków, jednakże dopiero nowa biotechnologia potrafi w pełni wykorzystać jego dobroczynne działanie. Seria Nature therapy to wyjątkowa kombinacja natury i nowoczesnej technologii dla naturalnie zdrowych włosów, nie zawiera parabenów, SLES i SLS. Stworzona  została do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie wymagających wzmocnienia, w celu przywrócenia im blasku, siły i elastyczności.

MOJA OPINIA: Nie do końca wierzę,że są produkty do włosów, które po 60 sek pozostawienia ich na włosów zrobią wielkie WOW. Maseczkę specjalnie dwukrotnie trzymałam na włosach właśnie tylko przez tak krótki czas, by przekonać się czy naprawdę zdziała coś w minutę. Kolejnym razem bowiem planuję nałożyć ją na ok 15-20 min i trzymać pod ręcznikiem.  Wracając do rzeczy: już po minucie włosy są bardziej zdyscysplinowane, gładsze i miękkie. Ładnie pachną. Maseczka absolutnie nie obciąża i jest pozbawiona parabenów, SLS i SLES (choć silikony w składzie ma...). Ciężko mi stwierdzić czy ma jakiś większy wpływ na wzmocnienie włosów, gdyż po dwukrotnym jej użyciu trudno cokolwiek zauważyć. Żałuję tylko, że maseczka dostępna jest tylko i wyłącznie w takich saszetkach, bo zapowiada się naprawdę dobrze :) Na pewno kupię jeszcze jedno opakowanie.

A Wy stosowałyście ten produkt? Jakie jest Wasze zdanie o kosmetykach Marion?


sobota, kwietnia 20, 2013

Bielenda Professional Formula- Hydrożelowa maseczka ultra nawilżająca

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, kwietnia 20, 2013 5 komentarze
Z tą maseczką spotkałam się po raz pierwszy w drogerii więc od razu wpadła mi do koszyka. Regularnie sięgam po maski nawilżające, gdyż już od ponad 2 lat moja cera nie jest tłusta a naprawdę sucha (są takie dni, że nie mogę doprowadzić jej do porządku i nałożyć normalnie makijażu mimo stosowanych dermokosmetyków). Zauważyłam, że stosowanie masek (moją ulubioną ostatnio jest nawilżająca z zieloną glinką z Ziai) przynosi rezultaty. Tym razem postawiłam na coś nowego:

OPAKOWANIE: saszetka 2x5 ml

ZAPACH: delikatny, lekko odświeżający

KONSYSTENCJA: maseczka jest w formie przeźroczystego żelu. Można dopatrzeć się w niej malutkich, niebieskich drobinek

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Professional Formula to innowacyjna linia peelingów i maseczek do twarzy, która oparte jest na formułach stosowanych w gabinetach kosmetycznych, dzięki czemu w szybki i wygodny sposób pozwola osiągnąć efekty porównywalne z zabiegami wykonywanymi w salonach piękności.

Hydrożelowa maseczka ultra nawilżająca to innowacyjny i profesjonalny preparat, którego działanie jest porównywalne do zabiegu MEZOTERAPII.

Maseczka ma przyjemną, żelową konsystencję, która migruje w głąb naskórka, daje mu intensywne i długotrwałe nawilżenie, chroni przed utratą wody.  Skoncentrowany skład wzbogacony o bio kwas hialuronowy oraz koktajl witamin A, E, B3, C, B5 rewelacyjnie poprawia elastyczność, jędrność i koloryt. W efekcie skóra jest odżywiona, zregenerowana, a przy systematycznym stosowaniu oporna na powstawanie zmarszczek. Preparat przeznaczony jest także dla cery wrażliwej, która po zabiegu jest złagodzona i ukojona.

STOSOWANIE: Skóra do zabiegu musi być dokładnie oczyszczona. Maseczkę nałożyć na twarz, szyję i dekolt - pozostawić do wchłonięcia. Po upływie 10 minut, w zależności od upodobania, nadmiar wmasować lub usunąć wacikiem. Stosować 2 razy w tygodniu.

MOJA OPINIA: pierwszy raz spotykam się chyba z taką formą maski w żelu. Muszę przyznać, że moja twarz "chłonęła" produkt bardzo szybko. Po około 10 minutach zostało jej naprawdę niewiele.  Maska absolutnie nie podrażnia (niestety często mi się to zdarza przy tego typu produktach- po prostu twarz zaczyna mnie szczypać i robi się b.czerwona). Po zmyciu wacikiem resztek maseczki skóra jest napięta, gładka i nawilżona. Nie radzę tylko zaraz potem nakładać makijażu, gdyż strasznie się roluje.Początkowo myślałam, że maska może pełnić funkcję bazy (wydawało mi się, że jest podobna do maski koktajlowej z Dermiki). Niestety się pomyliłam... Podkład rolował się i makijaż musiałam po prostu zmyć. Produkt przypadł mi do gustu i na pewno jeszcze go kupię. Oprócz ultra nawilżającej z tej serii Bielendy możemy dostać również maskę oczyszczającą, dotleniająco-nawilżającą, energizującą, napinającą, a także peelingi: gruboziarnisty, drobnoziarnisty i enzymatyczny. 

CENA: ok 3zł

Spotkałyście się już z tymi maskami? :) Ja z pewnością wypróbuję jeszcze peelingu enzymatycznego.

niedziela, grudnia 02, 2012

Czujesz lato? Maseczka Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, grudnia 02, 2012 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Jakie macie plany na niedzielę? Dziś chcę przedstawić Wam drugą z masek, jaką udało kupić mi się w czeskim DM. Mowa o edycji limitowanej maski Sommergefuhl:
To jest ta ostatnia, niebieska, totalnie wakacyjna saszetka :) W całej okazałości przedstawia się następująco:
źródło:dm.de

Maska ta zaciekawiła mnie swoim tajemniczym ekstraktem z rośliny Mourera Fluviatilis. 

ZAPACH: kwiatowo- morski 

OPAKOWANIE: standardowa saszetka 2*8ml

KONSYSTENCJA: bardzo lubię konsystencję tych masek z Balei jest abosultnie w sam raz! Nie za gęsta nie za rzadka

OD PRODUCENTA: jest to maska zawierająca olejek z Babassu, aby zmiękczyć skórę, pantenol, witaminę E i wyciąg z tajemniczego kwiatu  Mourera Fluviatilis.Ma za zadanie zmiękczyć i nawilżyć naszą skórę twarzy. Maskę należy nałożyć grubą warstwą i odczekać około 10-15 minut, a potem zetrzeć delikatnie wacikiem kosmetycznym.

MOJA OPINIA: kolejna bardzo udana maseczka Balea. Fajnie nawilża i  odżywia skórę. Dobrze radzi sobie z przesuszonymi miejscami na twarzy. Kosztowała 15 koron.

Wrzucam jeszcze skład maski: AQUA • GLYCERIN • DICAPRYLYL CARBONATE • PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL • ZEA MAYS GERM OIL • BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER • CETEARYL ALCOHOL • GLYCERYL STEARATE • ORBIGNYA OLEIFERA SEED OIL • TOCOPHERYL ACETATE • POTASSIUM CETYL PHOSPHATE • PHENOXYETHANOL • PANTHENOL • HYDROGENATED PALM GLYCERIDES • CARBOMER • DIMETHICONE • SUCROSE • XANTHAN GUM • ARGININE • PCA • SERINE • PARFUM • ETHYLHEXYLGLYCERIN • ALANINE • SODIUM HYDROXIDE • THREONINE • ALCOHOL • LIMONENE • CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE • LINALOOL • MOURERA FLUVIATILIS EXTRACT • PANTOLACTONE • ASCORBYL PALMITATE • CITRIC ACID • CITRAL • ASCORBIC ACID • CI 19140 • CI 15510 • CI 42090.  


Miłego dnia!

sobota, listopada 24, 2012

Malina i wanilia czyli maseczka Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, listopada 24, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Jakie plany na weekend? :) ja właśnie wstałam, zabieram się za sprzątanie a potem lecę na mecz. Zanim to wszystko jednak zrobię, zapraszam Was na recenzję maski na twarz Balea.
Dzisiejsza bohaterka znajduje się w samym środku. W całej krasie wygląda następująco:
źródło zdjęcia:dm.de

Maskę tę wypróbowałam jako pierwszą, gdyż strasznie ciekawił mnie jej zapach. Uwielbiam maliny, wanilię zresztą też...
Jedna saszetka zawiera 2x8ml, co wystarczyło mi na 4 aplikacje.

ZAPACH: piękny! relaksujący, przypomina mi malinową  Jogobellę (do zjedzenia! :))

OPAKOWANIE: tak jak już wspomniałam saszetka w różowych barwach

KONSYSTENCJA: dość gęsta, absolutnie nie ma problemu z aplikacją

OD PRODUCENTA: jest to maska z olejem migdałowym, masłem shea. Intensywnie pielęgnuje i chroni przed wysuszaniem się skóry. Maskę należy pozostawić na twarzy 10-15 minut, a potem zetrzeć jej resztki płatkiem kosmetycznym.   

MOJA OPINIA:  faktycznie maska pięknie pachnie i sprawia, że skóra jest miękka i nawilżona. 16ml starcza spokojnie na aż 4 aplikacje. Maska całkowicie nie wchłania się, dlatego można by stosować ją cieńszą warstwą, tak by nie marnować aż tyle produktu. Fajnie relaksuje i odżywia. Dla mnie jak najbardziej ok :) Polecam jeśli będziecie miały dostęp do kosmetyków Balea!


czwartek, listopada 01, 2012

Dermaglin- maseczka oczyszczająco- odżywcza

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, listopada 01, 2012 12 komentarze
Do zakupu tej maseczki przymierzałam się kilka razy. Wiem, że zielona glinka dobrze sprawdza się przy moim rodzaju skóry. Ostatnio ku mojemu zdziwieniu dostałam saszetkę tej maski od chłopaka. 
Dermaglin maseczka oczyszczająco- odżywcza to produkt w 100% naturalny. Oprócz glinki kambryjskiej zawiera również jedwab oraz olejek jojoba. 

Jedna saszetka wystarczyła mi na 2-krotne pokrycia twarzy dość grubą warstwą oprócz tego stosowałam ją  codziennie miejscowo na strefy z niedoskonałościami.


ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:

  • głęboko oczyszcza i odżywia
  • poprawia kondycje skóry
  • nadaje skórze aksamitnej gładkości
Zielona Glinka Kambryjska +  jedwab + jojoba oil
Do każdego rodzaju skóry
Profesjonalna maska polecana do pielęgnacji skóry o obniżonej jędrności, szorstkiej lub wymagającej gruntownego oczyszczenia. Głęboko oczyszcza skórę, łagodzi i koi  podrażnienia , zapobiega powstawaniu zmian skórnych. Działa wybitnie odświeżająco i rewitalizująco.
Dostarcza składniki odżywcze głównie makro i mikroelementy niezbędne dla zdrowia skóry. Napina, ujędrnia i wygładza skórę (delikatny lifting).
Dzięki proteinie jedwabiu i olejku jojoby  maska chroni skórę przed wysuszeniem, odpowiednio nawilża  i nadaje jej aksamitnej gładkości. 

źródło: pl.dermaglin.pl


Co podoba mi się w tej masce?

- działanie! naprawdę działa- z prawej strony w okolicy nad brwiami wyskoczyło mi ostatnio dość dużo czerwonych nieprzyjemnych krostek, po 2 dniach zauważyłam, że znacznie zmniejszyły się i obecnie nie ma prawie po nich śladu. Poza tym skóra twarzy jest zdecydowanie oczyszczona.

- jej składniki: w 100% naturalne

-wydajność, uważam, że codziennie nakładanie jej miejscowo również przynosi spore efekty

Co nie podoba mi się w tej maseczce?

-jest dość gęsta i szybko zasycha na twarzy (w opakowaniu zresztą niestety też...).Jej zmycie jest lekko kłopotliwe- ja radzę sobie gąbeczką celulozową i ciepłą wodą. Czytałam też, że dobrze co jakiś czas spryskiwać taką nałożoną maskę tonikiem czy innym płynnym produktem.

-czytałam opinie, że może podrażniać skórę- u mnie o dziwo nie miało to miejsca

Na pewno kupię ją jeszcze nie raz! Działanie rekompensuje problemy z nakładaniem i zmywaniem. Na swoją kolej czeka również naturalna zielona glinka  z AlleDrogeria, ale myślę, że oba te produkty będę stosować zamiennie.

Cena w Rossmannie to około 6zł. Nie jest zbyt niska jak na taką niewielką saszetkę, ale myślę, że raz na jakiś czas można się na nią skusić :)

poniedziałek, października 08, 2012

Lioele Vita Shake kiwi i papaya

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, października 08, 2012 11 komentarze
Hej! Te malutkie, owocowe pianki zamówiłam przy okazji zakupów w AlleDrogeria. Poszły na pierwszy ogień i zużyłam obie. Niestety nie zrobiłam im zdjęć pojedynczo, dlatego będę posiłkować się fotkami ze strony Lioele, a także amazon.uk. 
W oryginalnym opakowaniu pianki sprzedawane są w taki właśnie oryginalnych shakerach, ja kupiłam tylko 2 pojedyncze piramidki, każda kosztowała 2 zł.

Wszystkie znajdują się w 5 ml piramidkach wykonanych z dość twardego kartonu. Poszczególne owoce różnią się pomiędzy sobą działaniem i właściwościami.

KIWI: Ekstrakt z kiwi delikatnie usuwa martwy naskórek, witamina K rozjaśnia cerę, która zyskuje świeży i młody wygląd.

 PAPAYA: Papaja bogata w antyoksydanty zawiera również witaminy K i E, które uelastyczniają skórę i ujednolicają koloryt, cera jest wygładzona.

Wystarczy rozerwać opakowanie, nałożyć piankę na twarz, a następnie po 15-20 minutach spłukać wodą.

Konsystencja tych maseczek jest niesamowita, naprawdę ma się wrażenie, że na twarz nakłada się mus albo owocową piankę. Dodatkowo produkt ma naprawdę naturalny, piękny zapach owoca , absolutnie nie wydaje się być chemiczny. W musie z kiwi znajdują się ciemne drobinki (podobne do tych, jakie ma prawdziwy owoc), które delikatnie peelingują i złuszczają martwy naskórek. 
Pianki Vita Shake delikatnie nawilżają. Absolutnie nic mnie nie podrażniło. Cera po takim jednorazowym zabiegu jest gładsza i delikatniejsza. Więcej  o działaniu jest mi trudno powiedzieć, gdyż trzeba byłoby stosować je przez dłuższy czas. Jeśli macie ochotę je wypróbować to dostępne są na AlleDrogeria również w wersji shake i 20szt maseczek, kosztuje bodajże 38 zł. Ja być może skuszę się jeszcze na nie, przy okazji jakiś zakupów internetowych :) A Wy? Zaciekawiłam Was tym produktem?


sobota, sierpnia 25, 2012

AA Skuteczna Pielęgnacja - Maseczka blyskawicznie nawilżająca

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, sierpnia 25, 2012 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przyszła pora na krótką recenzję ostatniego rodzaju maseczki AA, która dostępna była ostatnio w Biedronce. W pozostałych postach możecie przeczytać o masce matująco-regenerującej i odżywczej. Jak wypadła maseczka błyskawicznie nawilżająca? Zapraszam do lektury!

OPAKOWANIE: 2 saszetki po 5ml

ZAPACH: nie podoba mi się. Taki specyficzny, przypomina mi trochę proszek do prania

KONSYSTENCJA: jak najbardziej ok, nie spływa

JAK STOSOWAĆ MASECZKĘ? : na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu nałożyć warstwę maseczki, omijając okolice oczu. Pozostawić na 15 minut. Nadmiar usunąć przy użyciu płatka kosmetycznego.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Twoja cera jest sucha, nieprzyjemnie napięta i brakuje jej miękkości? To znak, że potrzebujesz intensywnego nawilżenia. Receptura maseczki błyskawicznie nawilżającej AA Skuteczna Pielęgnacja zawiera zestaw cennych składników aktywnych, które przywracają właściwą równowagę hydrolipidową skórze i chronią ja przed przesuszeniem.
Efekty: Skóra jest nawilżona, gładsza i bardziej elastyczna.
MOJA OPINIA:  dla mnie nawilżenie jest bardzo przeciętne... suche skórki pojawiły się już następnego dnia...Efekt krótkotrwały więc raczej jej nie polecam. Dodatkowo po zmyciu maseczki gąbeczką celulozową moja twarz była dość czerwona.. Wygląda na to, że maska ją trochę podrażniła. Jeśli miałabym porównać wszystkie trzy rodzaje, zdecydowanie pierwsze miejsce zajmuje ta matująca, potem odżywcza i nawilżająca na samym końcu.

Dziewczyny! Rozejrzyjcie się dobrze w Biedronkach. Produkty z kosmetycznej gazetki są teraz przecenione, 3 dni temu maski kosztowały już 1,49- udało mi się kupić jeszcze dwie sztuki matującej :) Skusiłam się również na kulę o zapachu tropikalnych owoców za 2,99 ale zdecydowanie nie mój zapach... Właściwości pielęgnujących nie zauważyłam... Ot rozpuściła się w 2 minuty, a zapach przyprawiał o ból głowy.
Co sądzicie o tych maskach AA? Może kule do kąpieli w przeciwieństwie do mnie spodobały Wam się?


wtorek, lipca 10, 2012

Rival de Loop maseczka peel off z rumiankiem i aloesem

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 10, 2012 5 komentarze
Maseczki Rival de Loop będąc w Rossmanie omijałam szerokim łukiem. Kiedyś zafundowałam sobie nawilżającą z tej serii: piekło i podrażniło twarz :(
Jednak na jednym którymś z Waszych blogów, przeczytałam pochlebną opinię o masce z rumiankiem i aloesem (typu peel off).
Kosztuje ok 1,80 zł i za tę cenę dostajemy 2 razy 8ml produktu.

ZAPACH: byłby przyjemny, gdyby nie ten wyczuwalny alkohol, szczerze mówiąc trochę obawiałam się nakładając na twarz

KONSYSTENCJA: bardzo gęsta, dość ciężko się nakłada, bo szybko zastyga

DZIAŁANIE: po zerwaniu maski ( a nie powiem, że jest to łatwe, bo odrywa się kawałeczkami, o jednym płacie możemy pomarzyć, ja w końcu resztki usunęłam gąbeczką z żelem, lekko tarłam przy tym skórę)
widać, że twarz jest oczyszczona: pory widać znacznie mniej, nawilżona i gładsza. Efekt ten jednak nie trwa długo, po nocy skóra wyglądała już jak zawsze.

Myślałam, że maska peel off, to będzie fajne rozwiązanie dla osoby (czyli mnie :)), która wręcz nienawidzi zmywania wodą standardowych masek. Cała jednak ta zabawa ze zrywaniem kawałeczków maski sprawiła, że zmieniłam zdanie :)

Ogólnie można spróbować, ale nie zachwyciła mnie. Pokuszę się jednak o zakup innych rodzai.

Lubicie maski Rival de Loop? Która jest Waszą ulubioną? :)

piątek, czerwca 15, 2012

Gruszkowe love- antybakteryjna maseczka na twarz

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, czerwca 15, 2012 12 komentarze
Wszelkie maseczki bardzo lubię. Dobrze wiem, że w tych sprawach należy być systematyczną, inaczej takie produkty jak maski nie działają- bo co możemy dostrzec po jednym czy dwóch użyciach.

Przy maseczce z Perfekty widać od razu :) Jesteście ciekawe jakie? Zapraszam na recenzję!
źródło: dax.com.pl

 Antybakteryjną maseczkę oczyszczającą z gruszką, krzemem i glinką termalną. Idealnie oczyszcza skórę, wysusza wypryski,odblokowuje pory i zmniejsza ich widoczność. Matuje skórę na wiele godzin, intensywnie ja nawilżając. (źródło: dax.com)

Saszetkę możemy kupić praktycznie w każdej drogerii: Rossmannie, Naturze itd. W Rossmannie jak dobrze pamiętam kosztuje 1,69zł za 10ml.

Wiadomo, że taka forma nie jest do końca ani ekonomiczna, ani wygodna. Dlatego polecam te malutkie plastikowe pojemniczki, wystarczy przelać resztę maski i nie obawiać się, że zaschnie.

Zapach ma obłędny: gruszkowy! i choć nie przepadam za tymi owocami, to zapach bardzo przypadł mi do gustu.

Konsystencja standardowa, dla mnie w sam raz. Nie spływa, nie jest też a gęsta.

Producent zaleca nałożyć na 10-15 min, i zmyć ciepłą wodą.

Ja trochę się zapomniałam, pomalowałam paznokcie i maskę na buzi trzymałam z pół godziny, jak nie więcej, zaczęły się małe schody ze zmywaniem... za nic nie chciała się zmyć :) na szczęście pomogły chusteczki higieniczne.

A teraz najważniejsze- działanie: po użyciu tej maski buzia jest wyraźnie oczyszczona, ale nie sucha, miła w dotyku, nawilżona, faktycznie zaraz po jej zmyciu ma sie wrażenie, że pory jakby są mniej widoczne.

Dodatkowo po zmyciu nałożyłam sobie ją punktowo, na dwie niespodzianki na czole i poszłam spać. Wstaję rano a tam ... :) Jedna zupełnie zniknęła, druga zdecydowanie zmniejszyła się i zagoiła.
Jestem zaskoczona takim działaniem, na pewno będę jej używać regularnie, bo efekty są widoczne.

Jeśli jeszcze jej nie próbowałyście, a macie skórę kapryśną: skłonną do błyszczenia, zaskórniaków i innych niespodzianek, serdecznie polecam!




poniedziałek, maja 28, 2012

Lirene Dermoprogram nawilżanie. Maseczka samowchłaniająca z wyciągiem z wiśni Barbados

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, maja 28, 2012 6 komentarze
Moja skóra twarzy jest ostatnio strasznie kapryśna, nie dość, że pojawiają mi się nieprzyjemne niespodzianki, to dodatkowo jest sucha jak wiór... Praktycznie cały czas potrzebuje dość intensywnego nawilżania. Postawiłam więc na różne maski i maseczki, by dodatkowo sprawdzić, która jest dla mnie najlepsza. Dziś o masce z Lirene.
Wybaczcie, ze znów wstawiam zdjęcie z internetu, ale straszna gapa ze mnie i zanim zdążę wszystko sfotografować, produktów (zwłaszcza tych w saszetkach) już nie ma....
źródło: aptekaslonik.pl

KILKA SŁÓW OD PRODUCENTA:  Maseczka o aksamitnej konsystencji aktywuje proces intensywnego nawodnienia w głębokich warstwach skóry oraz trwale stabilizuje poziom wody w komórkach. Połączenie wiśni z Barbados oraz Glucamu i Alantoiny, wpływa na błyskawiczną i odczuwalną poprawę jędrności i elastyczności naskórka. Maseczka odbudowuje warstwę hydrolipidową, chroniąc skórę przed odwodnieniem i przed działaniem czynników zewnętrznych.
Skóra twarzy po niezwykle przyjemnym zabiegu z maseczką jest dogłębnie nawilżona, promienna i odświeżona.

OPAKOWANIE: saszetka o pojemności 10ml. Mi starczyła na 3 użycia (tylko twarz)

KONSYSTENCJA:konsystencja kremu, którą nakładamy grubą warstwą na twarz i czekamy do wchłonięcia

ZAPACH: bardzo delikatny, typowy dla produktów Lirene

DZIAŁANIE: nawilża, ale jak dla mnie na zbyt krótko. Musiałabym używać jej praktycznie codziennie.Dodatkowo czuję, lekkie szczypanie, zaraz po nałożeniu. Raczej nie kupię ponownie.

Ostatnio była w promocji w Rossmannie za 1,99 (sprawdźcie może nadal trwa ta promocja :))

Jakie nawilżające maseczki są Waszymi ulubionymi?

Podzielcie się również swoją opinią o kapsułkach HYDRO z Rossmanna, mam zamiar przeprowadzić u siebie taką nawilżającą kurację, tylko nie wiem czy warto? 

Miłego dnia!

poniedziałek, kwietnia 23, 2012

Let's dance- SALSA maseczka nawilżająco-odświeżająca

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, kwietnia 23, 2012 8 komentarze
Zawsze gdy jestem w Naturze, chwilę poświęcam na tzw. koszyczek przecen, w którym mamy limitowanki, cienie wychodzące ze stałej oferty itd. Tym razem zauważyłam maseczkę Dermiki o bardzo kolorowym, przyciągającym wzrok opakowaniu.

nokaut.pl


Kosztowała 1,49 zamiast 2,99 pomyślałam, że wezmę. Od razu po przyjściu do domu zmyłam makijaż i nałożyłam to cudo.

ZAPACH:
piękny, odświeżający cytrusowy! idealny na pobudzenia i kopniaka energii na długi dzień

KONSYSTENCJA: dość leista, maseczka spływa z dłoni, trzeba być ostrożnym przy aplikacji

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:

"Masz ochotę na megaprzyjemność po nudnym dniu? Nie podoba Ci się Twoja zmęczona i niezbyt gładka cera? Zanurz się w egzotycznym i oszałamiającym zapachu pomarańczy, która natychmiast nawilży, odświeży i wygładzi Twoją spragnioną cerę. Poczujesz megaowocową eksplozję! Już po kilku minutach w rytmie salsy popędzisz na spotkanie z przyjaciółką. Intrygująca…


Nałóż cienką warstwę maseczki na skórę twarzy, omijając okolice oczu. Pozostaw na 15–20 minut, a następnie wmasuj pozostałość w skórę. Efekt murowany!"


MOJA OPINIA:

Jeśli chcecie użyć jej pod makijaż na pewno nie przesadzajcie z ilością. Mi spokojnie starczyła na 4 użycia. 
Po nałożeniu trochę się lepi i dość długo wchłania ok 20min.
Nie nawilża jakoś super, ale skóra jest odżywiona i bardziej promienna.
Spotkałam się z opiniami, że piecze po niej twarz, dlatego zróbcie lepiej test na dłoni, bądź małym kawałku skóry. U mnie akurat w tej kwestii było wszystko ok.
Po jej zastosowaniu odczekałam jakiś czas, potem nałożyłam odrobinę kremu, podkład rozprowadził się wręcz idealnie, cały makijaż nie rolował się.


PODSUMOWUJĄC:

PLUSY:
-przyciągające wzrok opakowanie
-zapach!
-sprawdziła się pod makijaż

MINUSY:
-spodziewałam się większego nawilżenia
-konsystencja

Możecie ją dostać w Naturze, a także innych drogeriach.
Czy polecam? Spróbować warto, jednak efekt nawilżenia był naprawdę słaby, a tego głównie oczekiwałam od tego produktu.

Miałyście maseczki z serii Let's dance? jak Wasze wrażenia? :)

PYTANIE DO WAS: dziewczyny orientujecie się może jaka firma ma lakier do paznokci w kolorze pastelowej, rozbielonej mięty (bez drobinek i shimmera)? Szukam, szukam i znaleźć nie mogę... Nawet we Flomarze nie mieli :(

poniedziałek, lutego 13, 2012

O nawilżaniu twarzy. Dax Cosmetics maseczka głęboko nawilżająca

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 13, 2012 5 komentarze
Przy pogodzie jaką mieliśmy ostatnio (podobno mrozy na szczęście się kończą...! ) moja cera stała się bardzo kapryśna. Przede wszystkim silnie przesuszona na nosie i policzkach. Któregoś dnia nie mogłam najzwyczajniej nałożyć podkładu, bo stworzył mi bardzo nieestetyczną "suchą, złuszczającą się skórkę".
Będąc ostatnio w Super Pharm przypomniałam sobie o maseczce, którą używałam jakiś czas temu, a która świetnie radziła sobie z nawilżaniem. Mowa o masce głęboko nawilżającej z Daxa.
Od tamtej pory trochę zmieniło się jej opakowanie ( a konkretnie saszetka):
wyglądała tak:

źródło: webkupiec.pl

A obecnie prezentuje się tak:
źrodło: webkupiec.pl

Jest to maska głęboko nawilżająca na twarz, szyję i dekolt. Zawiera aloes i kwiat pomarańczy, przeznaczona dla cery odwodnionej i zmęczonej.
Nakładamy ją na twarz na ok 10-15 min ( w tym czasie expresowo się wchłania, widzimy dokładnie, które miejsca są najbardziej przesuszone: maski najszybciej tam nie ma), po czym pozostałości możemy albo wmasować albo usunąc za pomocą chusteczki czy wacika.

ZAPACH: przyjemny, choć ciężki do zdefiniowania. Dość słodki, nie wyczuwam jednak pomarańczy, dominuje aloes.

KONSYSTENCJA: maseczka nie jest za gęsta, ani zbyt rzadka, nie spływa z twarzy przy aplikacji, świetnie i praktycznie natychmiastowo się wchłania

WYDAJNOŚĆ: jedna taka saszetka wystarczyła mi na 2 pełne użycia i jeszcze 3 "połowiczne" tzn przelałam ją sobie do tego małego, plastikoweg słoiczka z Rossmana i nie nakładałam już na całą twarz, tylko właśnie na miejsca najbardziej przesuszone (nos, policzki)

DZIAŁANIE: wszelkie kremy chowajcie się! najlepszy i najszybszy nawilżacz, który dodatkowo nie sprawia, że cera się świeci. Bez obaw po wchłonięciu można robić makijaż.

Obecnie mój "must have", pogotowie na przesuszoną twarz!

cena to ok 1,80 za saszetkę.
Szukając dziś zdjęć w sieci, natknęłam się na tą maseczkę w pełnowymiarowym opakowaniu (tubie), nie spotkałam się jeszcze nigdzie z taką jej formą. A może Wy dziewczyny wiecie gdzie jest dostępna jako pełnowymiarowy kosmetyk? Jeśli spotkam z pewnością kupię.

PRZYPOMINAM RÓWNIEŻ O ROZDANIU! NA ZGŁOSZENIA MACIE CZAS DO JUTRA DO GODZINY 24:00. ZWYCIĘZCÓW PODAM W ŚRODĘ 15.02 . POWODZENIA :)

niedziela, października 09, 2011

Marchewkowe maseczkowe pole. Ava maseczka karotenowa

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, października 09, 2011 2 komentarze
Pora na recenzję drugiej z maseczek (pierwszą była Under Twenty), która ma za zadanie poprawić nasz koloryt skóry.
Oprócz wyciągu z marchwi maska ta zawiera kompleks witamin A,E,F,H.  Po otwarciu naszym oczom ukazuje się żółta dość intensywnie pachnąca (nie końca urzekła mnie zapachem )maź. Z tyłu na saszetce zalecane jest nałożenie jej grubszą warstwą i odczekanie aż wsiąknie. Przyznam szczerze trzymałam ją ok 15-20min. Czułam lekkie szczypanie w okolicach policzków. Jednak zaczerwienienia ani podrażnienia maseczka ta u mnie nie wywołała.
Buzia po tym produkcie jest miękka i nawilżona, wygląda zdrowiej i promienniej.
Jeśli miałabym ją porównać do tej z Under Twenty to jej działanie jest chyba bardziej zauważalne. Przyczepię się tylko do zapachu (nie wiem co ja mam z tymi zapachami, ale wolę jednak mniej nachalne i mniej wyczuwalne), ale poza tym minusów brak :)!

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos