Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty

czwartek, maja 30, 2013

KIKO nail lacquer nr 389

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, maja 30, 2013 8 komentarze
Będąc ostatnio we Francji po raz pierwszy odwiedziłam salon KIKO. Dla zainteresowanych byłam w centrum handlowym w Lille (miasto na północy zaraz przy granicy z Belgią). Sam salon podobny jest trochę do Inglota (chyba przez prawie identyczne wyeksponowanie kosmetyków i kolorystykę). W Kiko znajdziemy między innymi pomadki, błyszczyki, cienie, kredki no i lakiery. A że z kolorówką jestem trochę na bakier (nie używam cieni ani kredek, pomadki stosuję niezwykle rzadko) padło na lakier do paznokci (a dokładnie dwa- jeden dostała siostra). Dla siebie wybrałam numer 389:




Na zdjęciu wyszedł bardziej jak niebieskawy, jednak jest to ewidentnie mięta.

OPAKOWANIE: bardzo prosta buteleczka, która zawiera 11ml produktu

PĘDZELEK: raczej standardowy- niezbyt szeroki ani niezbyt długi. Niestety z aplikacją jest spory kłopot, ale o tym później...

CENA: 2,5 euro

KOLOR: na zdjęciu wychodzi jak niebieski, a jest to mięta


APLIKACJA: oj ciężko... niestety lakier strasznie smuży :( Wydaje mi się, że to przypadłość tego konkretnego koloru, bo drugi odcień (jasny róż 376 nakłada się bez większych problemów).

TRWAŁOŚĆ: na moich paznokciach 2 dni

Niestety mimo pięknego koloru lakier strasznie smuży. Wygląda to dość nieestetycznie. Produkt schnie szybko. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy (grubsze...).  Trwałość dość kiepska. Efekt końcowy przypomina mi trochę pomalowanie paznokci farbą :( (jeśli nałożymy go mało precyzyjnie).Nie zrażam się jednak i z chęcią wypróbuję inne odcienie, gdyż wydaje mi się, że po prostu moja mięta jest tak felerna.


A Wy macie w swoich zbiorach lakiery Kiko? Co o nich sądzicie?

wtorek, stycznia 10, 2012

Lakier do włosów Taft z olejkiem arganowym.

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, stycznia 10, 2012 4 komentarze
Lakier do włosów to taki produkt, który koniecznie musi stać u mnie w łazience.
Moje włosy należą do tych z kategorii "ja w jedną one w drugą " dodatkowo wystarczy im odrobina wilgoci, mgła, mżawka i jest mały dramat.

Dlatego już od jakiegoś czasu polubiłam się z Taftem. Próbuję i próbuję różne wersje lakierów (bo powiem szczerze, że pianek nie lubię, żadnych!), ta odpowiada mi chyba najbardziej.

Zacznę od tego, że lakier znajduje się w klasycznym dla tego typu kosmetyków opakowaniu a atomizer zamienia lakier w drobną mgiełkę (za to wielki plus, można stopniować produkt).
Ta wersja 4 stopień utrwalenia (a jest ich 5).

Kilka słów od producenta znajdujących się na opakowaniu:

*Supermocne utrwalenie i uczucie miękkich włosów z kroplą esencji olejku arganowego.
*24-godzinne utrwalenie- bez sklejania włosów. Łatwy do całkowitego usunięcia podczas szczotkowania.
*Nie obciąża włosów, chroni je przed wysuszeniem

Czy super mocno utrwala ciężko stwierdzić. Na pewno nie wytrzyma całonocnej długiej zabawy (np wesela, włosy może nie puszą się aż tak jak zwykle i w miarę trzymają się na miejscu, ale fryzura nie wygląda już tak jak na poczatku. aa może akurat tutaj wymagam zbyt wiele :)) Powiedzmy, że takie wesele przyporządkuje do 5 stopnia utrwalania. Jak na 4 radzi sobie ok :)!

Z pewnością nie obciąża włosów, łatwo jest go wyczesać. Mam pewne "ale" do tego czy lakier do włosów, może chronić przed wysuszeniem? Na pewno może maska, odżywka, pianka (?) ale nie lakier.

Dodatkowo nie można z nim przesadzić, niestety  efekt kasku mamy gwarantowany, najlepiej jest rozpylić odrobinę, wetrzeć delikatnie palcami. Ja używając  lakieru w taki sposób, dodatkowo nadaje  moim włosom więcej objętości.

Nie jest idealny, ale się lubimy.
Chyba że polecicie mi dziewczyny jakiś fajny lakier? :)

wtorek, sierpnia 09, 2011

Z biedronkowej gazetki... I na ratunek paznokciom!

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, sierpnia 09, 2011 5 komentarze
Dziś krótka recenzja lakieru Eveline Colour Instant numer 625 mięta.
W buteleczce śliczna pastelowa zieleń czyli mięta. Widać delikatne drobinki, za którymi szczerze mówiąc nie przepadam, ale mogę przeboleć.
Coś innego przeszkadza mi o wiele bardziej: krycie... potrzeba 3 warstw chociaż nawet wtedy nie jest jeszcze zadowalające. 3 warstwy schną dość długo... Na którymś kosmetycznym blogu wyczytałam, że można nałożyć nawet 4, ale spieszyłam się i nie chciałam dłużej czekać.
Lakier ma dość wodnista konsystencję, ale w zasadzie bardzo dobrze się rozprowadza.
Co do trwałości to nie jestem dobrą testerką w tej kategorii- ja od czasu stosowania retinoidów mam paznokcie w opłakanym stanie. Strasznie się rozdwajają :( są osłabione a na dodatek przebarwione.
Czy może macie jakieś sposoby na przywrócenie ich do życia? Abo polecacie jakąś odżywkę a może domowy sposób? będę bardzo wdzięczna za każdą sugestię!
A poniżej wklejam zdjęcie moich paznokci... widać bardzo dobrze w jakim są stanie :(

wtorek, lipca 26, 2011

Recenzja. Essence lakier do paznokci colour&go

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 26, 2011 1 komentarze
Link do produktu na stronie wizaż KWC



Lakierów z tej serii miałam kilka. Zawsze podczas wizyty w Naturze swoje kroki kieruję do szafy Essence i patrzę czy sa jakieś nowe kolory  Chociaż powiem od razu, że za nimi nie przepadam i mają u mnie więcej minusów niż plusów. Kolory to ich zdecydowany i największy plus!
Obecnie posiadam następujące kolorki:
05-Sweet as candy. Delikatny mleczny róż.
11-So glamorous czyli głęboka, ciemna czerwień
26- Break through - ciemny fiolet
32- Gold rush- z drobinkami złota (kupiła go mam, w buteleczce wygląda b.fajnie ale już na paznokciach gorzej :()
35- Movie star- szary (bardzo fajny na jesień/zimę)
39- Lime up!- soczysty "shrekowy", taka limonka :)

Pierwszym i największym minusem tych lakierów jest to,że tak szybko gęstnieją i nie da się nimi malować!
Nie wiem, może to wina przechowywania w drogerii, albo powinnam je trzymać w lodówce ale one po ok 3 tygodniach już praktycznie są do wyrzucenia.
Drugim minusem albo plusem (zależy jak patrzeć ) jest ich wydajność. Bardzo szybko znikają z buteleczki.
Niestety też odpryskują po ok 2-3 dniach (to akurat mi nie przeszkadza gdyż ja zmieniam kolory bardzo często)
 Z plusów:
Aplikują się dobrze (jeśli jeszcze nie zgęstniały),
szybko schną,
są tanie (ok 5,5zł za 5ml)
mamy do wyboru ogromną paletę kolorów (chociaż u mnie na osiedlu w Naturze w szafie Essence zawsze są pustki, także wśród lakierów)

Obiecałam sobie już ich nie kupować, ale pewnie nie dotrzymam obietnicy i przy kolejnej wizycie w drogerii jakiś kolor ponownie mnie zachwyci :)

Cena to ok 5,5zł

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos