Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, grudnia 10, 2012

Moja walka z wypadającymi włosami,miesiąc piąty

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 10, 2012 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z co miesięcznym postem dotyczącym moich włosów. To już piąty miesiąc od kiedy zmieniłam sposób pielęgnacji. W tym miesiącu jednak nie było tak kolorowo...

SUPLEMENTY:
calcium pantothenicum- w ciągu tego miesiąca skończyłam 3 blistry. Początkowo brałam 2 tabletki dziennie, obecnie znów zwiększyłam dawkę do czterech.

herbatka z pokrzywy-codziennie staram się wypić chociaż jedną filiżankę (najczęściej robię sobie większy kubek i wrzucam od razu dwie saszetki)

SZAMPONY, ODŻYWKI:

W tej kwestii nic się nie zmieniło:

Babydream szampon dla dzieci- nadal jestem mu wierna. Średnio myję nim włosy raz w tygodniu.
Selsun BLUE- używam raz do dwóch razy w tygodniu. Dzięki niemu nie mam już problemu z wrażliwą skórą głowy!
Pantene szampon do włosów normalnych- raz w tygodniu, by porządnie oczyścić włosy
 
 
Balea, odżywka do włosów  z kofeiną- jak na razie użyłam jej może 3 razy, dlatego ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Mimo że jest to odżywka, którą według producenta należy trzymać na włosach 2-3 minuty, ja zdecydowanie wolę ją pozostawić pod ręcznikiem na około dwadzieścia. Za jakiś czas z pewnością pojawi się recenzja tego produktu.
 
WCIERKI I INNE PRODUKTY:
 
Joanna Rzepa, kuracja wzmacniająca- udało mi się zużyć niezbyt lubiany przeze mnie eliksir z GP i od razu wróciłam do sprawdzonej kuracji z Joanny. 
 
Joanna rzepa, serum wzmacniająco-regenerujące- nie lubię, ale nadal stosuję. Na szczęście zostało mi go niewiele. Tym razem zaczęłam nakładać je po myciu włosów. Niewielką ilość wcieram delikatne w końcówki. 

Olejek rycynowy- stosuję na końcówki.Według mnie olejek rycynowy działa natychmiastowo, kondycja końcówek już znacznie się poprawiła.


KORZYSTANIE Z SUSZARKI I PROSTOWNICY:
5 miesiący bez prostownicy :) Ze względu na pogodę (nawet w domu nie jest już zbyt ciepło :()zdarza mi się dosuszać włosy suszarką, czasem suszę je całe. Dodatkowo w Rossmannie w końcu udało mi się dostać komplet gumek do włosów bez tego metalowego złączenia. Niestety wszystkie gumki z tą metalowym elementem straszliwie wyrywają włosy :(

Moje wrażenia po pięciu miesiącach od zmiany nawyków:
 
Przyznam się bez bicia, że był krótki okres czasu (tydzień, może dwa) kiedy zupełnie przestałam łykać suplementy i stosować wszystkie te wyżej wymienione produkty. Zauważyłam wtedy, że niestety włosów znów wypada więcej. Natychmiast wróciłam do kuracji wzmacniającej z Joanny i CP. Zamówiłam również na allegro Revalid, o którym słyszałam dużo dobrego. Mam nadzieję, że dziś, najpóźniej jutro będzie już u mnie. Planuję nim 3miesięczną kurację.  Nie ukrywam, że liczę na jego działanie. 

Miłego dnia dziewczyny!


środa, listopada 28, 2012

Wymienię, wymienię :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, listopada 28, 2012 3 komentarze
Cześć dziewczyny! Za sugestią Dagusi, która znalazła się pod wczorajszym postem, dziś chcę przedstawić Wam kilka produktów, za które chętnie się wymienię. Niektóre z tych kosmetyków niestety się u mnie nie sprawdziły to fakt, ale nie jest to jednoznacznie z tym, że Wam też nie przypadną do gustu. Jeśli będziecie miały ochotę na jakiś produkt piszcie w komentarzach lub na mojego maila: martiinka@gmail.com , na pewno się jakoś dogadamy :) 

PRODUKTY NA WYMIANĘ:

1.Joanna serum wzmacniająco- regenerujące do końcówek: BRAK
Zostało około połowy tubki.

2.Oliwki Ziaja: działanie przez masowanie: witaminowa, antycellulitowa i ujędrniająca:BRAK
Witaminowa: ok 1/2 butelki 500ml (mogę porozlewać je do mniejszych buteleczek np. 100ml- tych podróżnych z Rossmanna)
Ujędrniająca: ponad 2/3 butelki 500ml (tak jak wyżej, mogę porozlewać ją do buteleczek o dowolnej pojemności)
Antycellulitowa: ponad 2/3 butelki 500ml (tak jak wyżej)

3.Krem do rąk Oriflame Nature Secrets: malinka&mięta:BRAK
Została około połowa tubki.

4.Mleczka do ciała Sephora:

a)żurawina i liczi
b)malina i truskawka

W obu przypadkach zużycie maksymalnie 1/3 (choć nie wydaje mi się, że aż tyle- ciężko to jednak ocenić).

5.Delia henna tradycyjna NOWA do brwi i rzęs- czarna. (bez zdjęcia)

6.Essence róż w kremie z limitowanki Blossoms etc... 01 FLOWERKISSED:BRAK
Zużycie niewielkie: użyty dosłownie 4-5 razy.


7.Kredka Essence LongLasting: 01 Black Fever i 06 Seventh Heaven
Obie kredki użyte dosłownie kilka razy.

8.Babydream natural Pflegecreme:BRAK
Połowa tubeczki. Bardzo dobry krem o delikatnym zapachu :) Gdyby nie to, że używam teraz Iwostinu na pewno by znalazł się w wymiance. Ważny do 2014 roku. Nie dostaniecie go już w Rossmannie, gdyż z tego co wiem został wycofany...

9.Bronzer z limitowanki Essence New League:BRAK
Minimalne zużycie.


Koszt wysyłki zależy oczywiście od ilości zadeklarowanych produktów. Jeśli jesteście z Wrocławia, wymiany możemy dokonać face to face :) ZAPRASZAM!! KTO PIERWSZY TEN LEPSZY:)

sobota, listopada 03, 2012

Lawendowa sól do kąpieli Joanna

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, listopada 03, 2012 8 komentarze
Jakiś czas temu pisałam Wam o truskawkowej soli do kąpieli z Joanny, którą bardzo polubiłam. Będąc wczoraj w drogerii Hebe capnęłam następną wersję zapachową produktu- lawendę. Czy umilacze kąpieli, mimo że dokładnie te same (różni je tylko zapach) wypadły identycznie?
tutaj przeczytacie moja opinię na temat truskawkowej soli: klik!

OPAKOWANIE: saszetka zawierająca 100g, którą zużywam na jedną kąpiel

ZAPACH: prawdziwie lawendowy, otulający i odstresowujący

KONSYSTENCJA: drobna sól

OPINIA: kryształki tak samo jak w wersji truskawkowej, dość szybko rozpuszczają się, jednak nie tworzą zbyt piany :( Tu jestem dość zawiedziona, gdyż liczyłam na efekt podobny jak przy truskawce. Kąpiel bardzo odpręża i  relaksuje. Mimo tego, sole z Joanny są ostatnio moimi ulubieńcami w kategorii umilaczy kąpieli :)

Polecam w chłodne dni!

W Hebe była jeszcze gruszkowa wersja zapachowa, jednak nie skusiłam się na nią, gdyż nie przepadam za tym owocem w żadnej postaci. Muszę koniecznie upolować zapach sosny.

sobota, października 06, 2012

Joanna Rzepa- serum wzmacniająco-regenerujące do zniszczonych końcówek

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, października 06, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Jakie plany na sobotę? Ja sprzątam i lenię się, jutro na szczęście wraca mój chłopak, więc mam nadzieję, że całą niedzielę spędzimy już razem. Dziś chciałabym Wam powiedzieć kilka słów o serum przeznaczonym na końcówki z Joanny. Firmę tę bardzo lubię- jest polska, a przede wszystkim tania. Do moich ulubionych produktów należą kuracja wzmacniająca oraz mini peelingi wygładzające. To serum wzbudziło we mnie mieszane uczucia...
OPAKOWANIE: prosta tuba, mieszcząca 100ml produktu

ZAPACH: typowy dla produktów z czarną rzepą, mnie ten zapach absolutnie nie przeszkadza, można się do niego po prostu przyzwyczaić

KONSYSTENCJA: niezbyt gęsty balsam

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Serum wzmacniająco- regenerujące Rzepa- zawiera zestaw aktywnych składników, takich jak ekstrakt z czarnej rzep oraz specjalnie wyselekcjonowane składniki kondycjonujące, aby wzmacniać i regenerować włosy oraz przywracać im miękkość, gładkość i połysk.

REZULTAT:
-włosy bardziej lśniące i miłe w dotyku
-końcówki zregenerowane i mocniejsze
-wygładzone i zdrowo wyglądające


MOJA OPINIA: Przede wszystkim należy uważać z ilością nakładanego produktu, gdyż niestety może obciążyć włosy. Dodatkowo w moim przypadku zauważyłam, że kosmetyk ten podkreśla mi skręt. Nie jest to ani plus, ani minusów, jednak nie spodziewałam się takiego efektu :) Jeśli chodzi o regenerację końcówek, nic takiego nie ma miejsca. Dalej są suche i rozdwojone. Poza tym pojawiły się na nich te straszliwe białe kropeczki... Nic tylko iść i je podciąć... Na plus zaliczę fakt, lekkiego zdyscyplinowania moich kłaczków w sposób bardzo naturalny (mówię tu o niesklejeniu włosów). Cóż zużyć go zużyję, nie widzę jednak sensu kupowania następnego opakowania. Kusi mnie jeszcze to serum na końcówki z Joanny, ale z serii Apteczka Babuni. Miałyście ? Co możecie o nim powiedzieć dziewczyny?

środa, września 19, 2012

Poniedziałkowe zakupy :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, września 19, 2012 24 komentarze
Cześć dziewczyny! Właśnie wróciłam z pracy (jutro i w pt mam wolne z czego się niezmiernie cieszę- będę miała więcej czasu na nadrobienie zaległości:)) i postanowiłam napisać Wam kilka słów o poniedziałkowych zakupach. Do wrocławskiej Magnolii pojechałam z zamiarem zakupu butów, a także uzupełnienia kosmetycznych zapasów. Nie wiem czy macie tak jak ja, ale kiedy sobie coś zaplanuję zawsze nie kupię :) Po prostu albo nic nie przypadnie mi do gustu albo najzwyczajniej tych rzeczy nie ma...

I tak było w przypadku botków jakie chciałam zakupić. Nic ciekawego nie znalazłam. W zamian kupiłam sobie sportowe białe, lakierowane ala trampki, które świetnie spisują się w taką deszczową pogodę jak dziś. Ponieważ w sklepie była promocja: druga para -20% skusiłam się jeszcze na eleganckie, zamszowe balerinki z delikatnym czubkiem.

W C&A zakupiłam sobie tregginsy i t-shirt. Spodnie są już z grubszego materiału i będą idealne na chłodniejsze dni. Jeśli jesteście ciekawe tych rzeczy może za jakiś czas pojawi się tu pierwszy outfit :)

Moją pierwszą pozycję na liście kosmetycznej natomiast były produkty do pielęgnacji włosów Green Pharmacy. Niestety ani w Naturze, ani SP i w Tesco ich nie było :( Stąd moje pytanie do dziewczyn z Wrocławia: gdzie zaopatrujecie się w kosmetyki tej firmy? Z tego co pamiętam w Rossmannie są szampony i odżywki, ale mnie bardziej interesują olejki i serum.

Z Natury i SP nie wyszłam oczywiście z pustymi rękoma:
Szminka Essence nr 53 All about cupcake-jak zobaczyłam, że 2 sztuki znajdują się na standzie od razu powędrowała do koszyka. Niestety jej równie popularnej koleżanki "in the nude" nie było....
Essence mascara multi action- również chwalona na blogach i kanałach mascara, którą w końcu mam okazję wypróbować :)
Essence In the nude: hazelnut cream pie- w SP na wszystkie lakiery do paznokci, jest obecnie promocja (chyba trwa do dziś) na -25%, skusiłam się więc na jednego nudziaka i wyniósł mnie ok. 5,50 zł.
Joanna rzepa serum wzmacniająco-regenerujące- potrzebowałam czegoś co zregeneruje moje dość rozdwojone końcówki. Padło na to serum ze względu na moją sympatię do całej serii Rzepa. Kosztowało trochę ponad 8 zł.

Za jakiś czas możecie spodziewać się oczywiście recenzji produktów :)  Miłego popołudnia!


czwartek, września 13, 2012

Joanna Rzepa, Kuracja wzmacniająca

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, września 13, 2012 16 komentarze
Hej dziewczyny! W ten niezbyt ciepły i niezwykle deszczowy dzień przychodzę do Was z recenzją kuracji wzmacniającej Joanna, która jest częścią mojego codziennego planu walki o mniej wypadające włosy.Wybaczcie, że na zdjęciu jest też CP i krzem, ale nie mam możliwości dziś zrobić przy takiej pogodzie nic lepszego.

Zacznę od tego, że za 100ml buteleczkę trzeba zapłacić około 9zł, więc cena jest jak najbardziej na plus.

OPAKOWANIE: w kartoniku znajduje się plastikowa buteleczka z bardzo wygodnym aplikatorem (ma długi dziubek zakończony niewielką dziurką, dzięki czemu nic się nie wylewa i nie marnuje)

ZAPACH: charakterystyczny dla produktów z rzepą w składzie. Mi on jakoś straszliwie nie przeszkadza, zwłaszcza, że produkt nakładam na noc i rano już go raczej nie czuć.

KONSYSTENCJA: jak woda, w końcu to kuracja wzmacniająca (tzw. wcierka)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:  Kuracja wzmacniająca Rzepa przeznaczona jest dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników - takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu. Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i zwiększa komfort stosowania. 

MOJE ODCZUCIA: obecnie używam już drugą buteleczkę tego produktu. Wcieram ją w skalp przynajmniej 3 razy w tygodniu. To co na pewno mogę powiedzieć, to fakt iż zauważyłam, że włosy troszkę mniej się przetłuszczają. Co do działania na wypadanie ciężko mi jednoznacznie określić czy stan ich  poprawia się przez tę kurację czy łykanie suplementów, a może przez jedno i drugie (plus odstawienie prostownicy...). 
Jeśli chodzi o zwalczanie łupieżu, to przyznam, że na jakiś czas mam z tym problem, stosuję wtedy Nizoral i wszystko wraca do normy. Początkowo kuracja może trochę podrażnić skalp, zawiera jednak alkohol więc nie radziłabym nakładać jej gdy mamy mocno podrażnioną skórę głowy. Ja z pewnością będę używać jej regularnie. Kusi mnie jeszcze słynna wcierka Jantar, ale czytałam o niej bardzo skrajne opinie, więc na dzień dzisiejszy zostanę przy Joannie.

A Wy stosujecie tego typu wcierki? Może znacie jeszcze inne, godne polecenia produkty tego typu? :)


niedziela, września 02, 2012

Joanna Naturia- peeling myjący z truskawką

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, września 02, 2012 14 komentarze
Są takie kosmetyki, które darzę pewnym sentymentem. Jednym z nich jest zdecydowanie peeling Joanny. Dlaczego? Znam wiele lepszych "zdzieraków" i peelingów, ten to raczej taki żel z drobinkami. Mimo to postanowiłam do niego wrócić, gdyż był jednym z moich pierwszych kosmetyków jakich zaczęłam używać.
OPAKOWANIE: niewielka, plastikowa buteleczka o pojemności 100ml

ZAPACH: mam akurat wersję truskawkową, to moja ulubiona :) Oprócz tego dostępne jest również porzeczka, kiwi, pomarańcz i grapefruit). Zapach o dziwo nie jest bardzo chemiczny. Naprawdę go lubię!

KONSYSTENCJA: jak zapewne wiecie (produkt ten jest bardzo popularny) nazwanie go peelingiem nie było chyba najlepszym pomysłem... Żel peelingujący pasowałoby zdecydowanie lepiej. Konsystencja jest dość gęsta, ale drobinki bardzo delikatne.

DZIAŁANIE: lekko wygładza- z tym się zgodzę. Nie ma jednak efekty wielkiego WOW! Zostawia przyjemny zapach na skórze. Orzeźwia i daje energetycznego kopa! 

Mała buteleczka idealnie sprawdzi się na wyjazdy.

Od peelingu zdecydowanie wolę gąbkę Syrenę, ale lubię czasem uprzyjemnić sobie kąpiel tym truskawkowym maleństwem :)

Używacie tych peelingów? Macie swój ulubiony zapach? :)

poniedziałek, sierpnia 13, 2012

Na pomoc włosom! Czyli moje odczucia po miesiącu...

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, sierpnia 13, 2012 6 komentarze
Cześć dziewczyny! Na pewno pamiętacie jak jakiś miesiąc temu pisałam Wam, że problem wypadania włosów znów powrócił. Zaplanowałam wtedy dość spore zmiany w pielęgnacji i nadal się ich trzymam. Przedstawiają się one następująco:

SUPLEMENTY:
megakrzem- niestety miałam tylko jeden blister (20szt), chcę kontynuować jednak kurację i czekam na przesyłkę z Allegro. W między czasie łykam Skrzypovitę.

Calcium Panthenonicum- (nigdy nie wiem jak się poprawnie pisze :)) 4 tabletki dziennie, co daje już ok. 5 zjedzonych opakowań

SZAMPON:
Używam obecnie L'Oreal Elseve Arginine x3 na zmianę z Babydream lub szamponem wzmacniającym z apteczki babuni Joanny.

ODŻYWKA:
Końcówki włosów myję odżywką wygładzającą Isana z olejkiem z barbassu

WCIERKI i inne produkty:
Przede wszystkim wcierka z Joanny (pierwsza buteleczka właśnie mi się kończy i w czwartek zrobię sobie zapas- na razie widziałam ją tylko w Super Pharm...)
olej rycynowy do olejowania: stosuję go co 2-3 dzień,skupiając się na końcówkach

Absolutnie nie korzystam z prostownicy, suszarki w ciągu tych 5 tygodni użyłam raz (przed weselem, wysuszyłam włosy korzystając z zimnego nawiewu).


Po miesiącu trudno o większe zmiany, jednak mogę śmiało powiedzieć, że jest już odrobinę lepiej. Włosy lecą, ale nie znajduje ich tyle w wannie co wcześniej... Mam nadzieję, że za 2-3 miesiące wszystko się unormuje.

Złamany paznokieć na który również żaliłam się jakiś czas temu ładnie odrósł i mogłam go w końcu obciąć. Jest trochę krótszy niż cała reszta, ale nareszcie nie zahacza!

I jeszcze jedno: wybrałam się dziś do Natury w poszukiwaniu nowej wersji lakierów Essence Colour& Go i donoszę, że w drogerii w centrum handlowym Ferio Gaj są jeszcze w starych buteleczkach, w dodatku nie ma na nie promocji :(

Przypominam o rozdaniu! Pozostało niecałe dwa tygodnie. Link do rozdania: http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012/07/urodzinowo-wakacyjne-rozdanie.html

Udanego wieczora !


niedziela, lutego 12, 2012

Joanna Naturia kawowe masło do ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 12, 2012 6 komentarze
Jeśli chodzi o pielęgnację ciała, to od jakiegoś czasu stawiam na masła. W balsamach nie odpowiada mi   konsystencja. Aplikacja tego rodzaju produktu jest dla mnie dużo przyjemniejsza.
Stąd też po wyzerowaniu mini masła z The Body Shop ( a wiadomo te 50ml starczyło mi naprawdę na kilka aplikacji) postanowiłam kupić coś tańszego i najlepiej polskiego, by mieć porównanie do produktu z TBS.

Odżywcze masło do ciała z kawą Joanna Naturia otrzymujemy w prostym opakowaniu z dość grubego plastiku.
Minusem jest fakt, że masło po odkręceniu nie jest zabezpieczone folią (dlatego radzę je odkręcić przed zakupem, by zobaczyć czy nie ma w nim "obcych"  śladów po palcach).



ZAPACH:
Zapach uwiódł mnie już w drogerii: słodki, aromatyczny, wyczuwalny naturalny żaden tam chemiczny aromat kawy. Moja siostra stwierdziła, że pachnie jak krem do tortów :)

KONSYSTENCJA:
Gęsta, ale nie aż tak jak masło z TBS (te masła posiadają dotąd najbardziej "zbitą" konsystencję jaką miałam okazję testować)

KILKA SŁÓW OD PRODUCENTA:
Kawowe masło do ciała Naturia o aromatycznym zapachu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry. Nadaje jej wyjątkową miękkość i elastyczność, pozostawia ją gladką i miłą w dotyku. Specjalnie opracowana receptura zawiera odżywcze masło Shea i stymulujący ekstrakt z kawy.

MOJA OPINIA:
Bardzo ładnie nawilża skórę, wchłania się szybko. Ostatnio zauważyłam u siebie dość mocno przesuszoną skórą w okolicy brzucha, gdzie kończą się spodnie (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :)). Masło bardzo szybko poradziło sobie z tą partią ciała. Po przesuszeniach nie ma śladu.
Jak nie mam w pobliżu kremu do rąk, używam również tego masła.

Jestem z tego produktu jak najbardziej zadowolona, możliwe,  że gdy mi się skończy kupię pozostałe wersje: waniliową i truskawkową.

Jeśli któraś z Was została skuszona moją recenzją, (:]) to obecnie w Super Pharm z kartą Lifestyle masło można kupić za 6,49 normalna cena to około 9zł.

poniedziałek, stycznia 30, 2012

Subiektywny przegląd zalegających szamponów

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, stycznia 30, 2012 9 komentarze
Szampony to chyba jedyne produkty, których mam w nadmiarze na łazienkowej półce.
Dlaczego? Bo często na szampon, a dokładnie jego składniki reaguje moja skóra głowy (zresztą nie tylko moja, również siostry i mamy). Wychodzi na to, że mam bardzo wrażliwą skórę głowy i nie wszystkich tego typu kosmetyków możemy używać.
Ot co kryje nasza kolekcja:
Zacznę od Ziai lawendowej (która się schowała i widać tylko czarny dozownik).

Szampon ten jest ok, w miarę dobrze oczyszcza włosy, przedłuża ich świeżość. Jednak dobrze wiem, że moje włosy bardzo szybko się przyzwyczajają i obawiam się, że pod koniec 2 opakowania (bo mamy 2 wielkie 500ml) będę już niecierpliwie czekać, kiedy wyrzucę butelkę do śmietnika i będę mogła kupić coś innego. Ziaja kosztuje ok 7zł za 500ml

Szampon wzmacniający Joanna Rzepa, to szampon,, który jakiś czas kilka dobrych lat temu używałam. Oprócz okropnego zapachu, wiele do zarzucania mu nie mam. Ponieważ całkiem fajnie radził sobie z oczyszczaniem włosów (chociaż jeszcze wtedy nie miałam takiego problemu). Nie pomógł jednak przy problemie wypadania ( a szampon ten jest przeznaczony do włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do wypadania). Zastanawiam się czy po zużyciu Ziai do niego nie wrócę.
 Jego cena to ok. 5zł za 200ml

Joanna Naturia szampon z makiem i bawełną. To kolejna już 4 wersja szamponu z tej serii, który bardzo polubiłam (recenzje Naturii kilkakrotnie pojawiły się na blogu).
Czerwona wersja przeznaczona jest do włosów farbowanych. Kupiłam ją mamie, z myślą o przedłużeniu trwałości jej farbowanych włosów. Sama  włosów nie farbuję, więc opieram się tutaj na opinii mamy. Ona dużych wymagań co do tego typu produktów nie ma, ale nie zauważyła by włosy dłużej zachowały kolor. Z samego działania produktu jest zadowolona.
Jego cena to ok 4zł za 200ml

Kolejny szampon to Nivea, który jednocześnie ma za zadanie zwalczać łupież i zapewnić olśniewający blask włosom.... Według mnie beznadziejny produkt! Zupełnie się nie sprawdza, spowodował straszne swędzenie skóry głowy, wzmógł łupież. Dodatkowo żadnego blasku na włosach nie było...
Jego cena to ok 8-10zł za 250ml

Obok kolejna wersja szamponu Nivea, tym razem w dużej butli do włosów farbowanych lub z pasemkami. "Przedłuża świeżość koloru i gładkość włosów farbowanych".
Nigdy więcej szampionów z tej serii! Mama użyła go dosłownie kilka razy, ponieważ od razu podrażnił jej skórę głowy. Pojawił się również łupież. Kompletnie się u niej nie sprawdził.

Wiadomo, że każda z nas ma inny rodzaj włosów i każdy z szamponów może inaczej reagować przy kontakcie z nimi i ze skórą głowy. Dlatego moją opinią do końca jednak nie powinnyście się sugerować. A nóż szampon z Nivea będzie Waszym ulubionym :)

piątek, grudnia 02, 2011

Joanna Naturia po raz trzeci. Szampon do włosów miód i cytryna.

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, grudnia 02, 2011 4 komentarze
Po pozytywnych odczuciach co do dwóch pozostałych szamponów z tej serii, postanowiłam wypróbować kolejny. Szampon zawiera ekstrakty z miodu i cytryny i jest przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych.

Zacznijmy od tego, że ma cudowny miodowy, wcale nie chemiczny zapach.

Dobrze oczyszcza włosy (ja myje włosy 2 razy: najpierw tylko nakładam szampon i delikatnie przesuwam rękami do końcowek, by cały brud i zanieczyszczenia znalazły się w wannie, drugie mycie to już klasycznie , wmasowuje szampon, by uzyskać pianę;))
O tym sposobie dowiedziałam się kiedyś na Youtube i jeśli któraś z Was, jeszcze go nie stosuje, zachęcam, ponieważ wlosy dłużej zachowują świeżość.

W odróżnieniu od 2 pozostałych szamponów z tej serii (przypomnę jeden byl z zieloną herbatą i pokrzywą, a drugi z bursztynem i siarką) nie plącze tak włosów. Można spokojnie przeczesać je od razu grzebieniem.

Włosy wydają się być bardziej miękkie i gładkie, dodatkowo zauważyłam, że nadaje im delikatny połysk.

Szampon(y) te nie są jakoś bardzo wydajne. Jednak przy cenie poniżej 5zł, nie jest to kwestia znacząca. Ja je bardzo polubiłam, ciekawa jestem czy są jeszcze jakieś inne wersje, ponieważ w moim Rossmannie znalałam tylko 3 rodzaje. Muszę więc poszperać w internecie, albo dokładnie przyjrzeć się półkom w innych sklepach.
EDIT: byłam dziś w Tesco i znalazłam wersję dla włosów farbowanych ( z makiem i bawełną), nie omieszkałam go nie kupić dla mamy .
Kusi mnie równiez jakaś odżywka z serii Joanna Naturia. Dziewczyny! może któraś z Was taką miała? Jak się sprawdzała ?:)

poniedziałek, listopada 07, 2011

Joanna Naturia szampon z pokrzywą i zieloną herbatą

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, listopada 07, 2011 5 komentarze
Kolejny po bursztynie i siarce szampon z tej serii. Muszę przyznać, że bardzo polubiłam te szampony. W moim przypadku świetnie się sprawdzają i mają bardzo atrakcyjną cenę.
Ta wersja z zieloną herbatą i pokrzywą przeznaczona jest do włosów normalnych i przetłuszczających się.
Bardzo dobrze oczyszcza włosy, spokojnie mogę myć je co 2 dni (a do niedawna robiłam to codziennie), włosy są lśniące i puszyste. Tak jak w przypadku wersji z bursztynem dość ciężko je rozczesać, ale wiadomo przy szamponach bez silikonu taki problem pojawia się zawsze.
A jeszcze najważniejsza kwestia: zapach! po prostu zapach zielonej herbaty (jak tych herbat w butelkach Lipton), tylko jeszcze bardziej wyraźny i orzeźwiający.
Uważam, że to naprawdę bardzo fajny produkt i pewnie kupię go jeszcze nie raz, bo wygrywa ze wszystkimi innymi szaponami, jakich używałam do tej pory :)

wtorek, października 18, 2011

Joanna Naturia. Szampon z bursztynem i biosiarką

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, października 18, 2011 6 komentarze
Szampony zmieniam dość często. Słyszałam, że po jakimś czasie włosy przyzwyczajają się i nie chcą wtedy już współpracować z danym produktem.
Moja siostra kupiła na jeden z ostatnich wyjazdów właśnie szampon Joanny. Po powrocie strasznie na niego narzekała: że śmierdzi i w ogóle jej nie pasuje. Postanowiłam go wypróbować.
Szampon przeznaczony jest do włosów przetłuszczających się (czyli moich) i ze skłonnością do łupieżu.
Użyłam go już kilka razy i muszę stwierdzić że na pewno nie śmierdzi, na włosach pachnie delikatnie i przyjemnie (w butelce ma może trochę inny zapach). Dobrze myje, oczyszcza włosy, po jego użyciu są błyszczące i miękkie. Jedyny minus jaki zauważyłam to fakt, iż strasznie plącze włosy. Ciężko je potem uczesać, ale problem z pewnością rozwiąże odżywka.
Reasumując taki zły wcale nie jest, ale nie każdemu musi pasować , tak jak mojej siostrze.
Muszę koniecznie rozjerzeć się czy do tego szamponu jest również taka sama odżywka.


Czy możecie polecić mi jakiś dobry szampon do włosów przetłuszczających się? :)

piątek, lipca 22, 2011

Faworyci ostatnich miesięcy- Tanie nie znaczy złe! cz.1

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lipca 22, 2011 0 komentarze
Pierwszy z prawdziwego zdarzenia  post będzie dotyczył moich faworytów kosmetycznych. Są to produkty w większości o których dowiedziałam się z filmików czy blogów. Jest też kilka moich osobistych odkryć :)

Z powodu braku aparatu, który wróci w niedzielę, dziś umieszcze zdjęcia poglądowe, które nie są moją własnością i pochodzą a internetu.

1. Rossmann Babydream Natural Gesischtcreme
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Moja cera jest dość kapryśna, poza tym właśnie skończyłam kurację retinoidami i przez cały ten czas potrzebowałam specjalnej pięlegnacji. Krem ten pozbawiony jest konserwantów, olejków, barwników itd.
Na mojej buzi sprawdza się świetnie! Nawilża, pielęgnuje. Stosowałam go zarówno na dzień jak i na noc.
Nie wywołuje podrażnień, ma delikatny zapach.
Trzeba uważać przy aplikacji pod makijaż, gdyż za duża ilość kremu będzie się wałkować i nie będzie współgrać z podkładem.
Dodatkowo po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że moja twarz mniej się świeci.
Reasumując fajny, delikatny krem za niewielkie pieniądze!
Dostępny w Rossmannie za ok. 5zł


2.Mascara Wibo Extreme Lashes
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Przyzwoita mascara za niewielkie pieniądze. Produkt kupiony po obejrzeniu filmików na youtube. Moje rzęsy są dość krótkie i rzadkie. Dzięki tej mascarze przy jednej warstwie nabierają głebokiej czerni i jest ich zdecydowanie więcej. 2 warstwy to bardziej wieczorowy look . Nie zauważyłam, żeby mascara się obsypywała czy kruszyła. U mnie trzyma się bardzo ładnie cały dzień.
Dostępna w Rossmanie za ok 10zł.

3.Żel micelarny Bebeauty Hydro Efect do cery suchej i wrażliwej
Tego produktu nie trzeba chyba Wam przedstawiać. I chociaż używam go dopiero od ok. 2 tygodni mogę już śmiało stwierdzić że jest to bardzo delikatny żel, świetnie radzi sobie z makijażem, nie zostawia przesuszonej twarzy. Po jej umyciu jest ona gładka i miękka.
Dostępny tylko w Biedronce cena ok. 5zł

4.Rossmann Isana. Wazelina kosmetyczna
Link do produktu na stronie wizaż KWC

W czasie mojej kuracji retinoidami była niezastąpiona! Przede wszystkim jest bezzapachowa, bez barwników  i środków konserwujących. Jest też bardzo wydajma! Używałam ją zarówno na usta, twarz (nie całą, ale w tych najbardziej przesuszonych miejscach), ramiona, nogi a także stopy (smarowałam stopy grubą warstwą, nakładałam skarpetki i pozostawiałam na noc).
Za 125ml (to naprawdę spore opakowanie) zapłacimy ok 5zł w Rossmannie.

5.Joanna Fruit Fantasy. Gruboziarnisty peeling do ciała "Soczysta malina "
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Ogólnie bardzo lubię peelingi. Kiedy jeden mi się kończy kupuję następny, już inny aby przetestować i znaleźć faworyta. Ten jest u mnie w rankingu narazie na 1 miejscu :) Przede wszystkim za zapach ale też działanie. Pachnie soczystymi, prawdziwymi malinami. Szkoda tylko, że zapach się szybko ulatnia :( Dobrze spełnia swoją rolę-pozostawia skórę wygładzoną i odświeżoną. Według mnie jest również bardzo wydajny.Idealny na lato- pobudza i sprawia że dzień zaczyna się pozytywnie :) Stosuję go na całe ciało, jednak codziennie na stopy i nogi gdyż mam problem z wrastającymi włoskami (zwłaszcza na jednej nodze) i zauważyłam. że peeling w znacznym stopniu pomógł mi poradzić sobie z tym problemem.
Myślę, że spróbuję jeszcze jakiegoś zapachu z tej serii.


Mam nadzieję, że jutro dodam drugą część tego posta/tagu. Jeśli macie jakieś pytania, bardzo chetnie na nie odpowiem. Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru :)
M.

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos