No właśnie... odnoszę wrażenie, że kremy Bambino (produkowane przez Nivea) nie do końca takie są...
Całkiem niedawno triumfy na blogach i kanałach YT święcił ochronny krem Bambino; miał super nawilżać, pomagać w walce z zaskórniakami, być uniwersalnym produktem za niewielką cenę... Po wielu pozytywnych opiniach również postanowiłam go kupić, jednak kompletnie się u mnie nie sprawdził. Zapychał mnie, nawilżenie było bardzo słabe. Pomyślałam wtedy, nie każda z nas ma taki sam rodzaj skóry i może akurat przy mojej się nie sprawdza. Dałam więc szansę jemu koledze z drużyny: kremowi pielęgnacyjnemu.
Krem pielęgnacyjny jest znacznie lżejszy niż ten ochronny. Pachnie bardzo delikatnie: dzidziusiowo :)
Producent zapewnia nas, że dzięki starannie dobranym składnikom nawilżającym i pielęgnacyjnym pozwala utrzymać naturalną równowagę skóry i zapewnia jej długotrwałą ochronę przed wysuszeniem. Ma lekką konsystencję, która sprawia, że krem łatwo się rozprowadza i szybko wchłania.
A ja nie mogę go używać! bo narnormalniej w świecie piecze mnie skóra twarzy :( Miałam kilka podejść do tego kremu, za każdym razem odczuwam lekkie pieczenie. Nie wspomnę już co stało się, kiedy wpadłam na pomysł użycia go jako maseczki: nałożyłam na twarz grubą warstwę. Skóra momentalnie zrobiła się czerwona...Ciężko mi powiedzieć coś o jego właściwościach i o tym jak się sprawuje, gdyż musiałam go odstawić. Używa go tato i siostra.
W składzie na drugim miejscu jest parafina, na trzecim gliceryna. Dziewczyny czy to może być przyczyną podrażnienia? Któraś z Was miała podobnie? A może lubicie kremy Bambino?


