Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

wtorek, grudnia 10, 2013

TIALO kremożel do cery trądzikowej

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, grudnia 10, 2013 4 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chcę podzielić się z Wami moją opinią na temat kremożelu TIALO. Wydaje mi się, że nie jest to jakiś bardzo popularny produkt, gdyż tak naprawdę nigdy nic o nim nie słyszałam, poza tym nie znalazłam też o nim za wielu opinii w sieci. Postanowiłam więc zaryzykować i sprawdzić go na sobie. Skąd dowiedziałam się w ogóle o TIALO? Któraś z Was (niestety nie pamiętam która, za co bardzo przepraszam) na swoim blogu wspominała, że wrzuciła go do koszyka przy okazji zakupów na DOZ. Mnie zdarza się dosyć często kupować tam różne suplementy diety i leki (np. Silicę- 100 tabletek na DOZ kosztuje 22zł, w SP natomiast ponad 30zł), dlatego przy którymś zamówieniu z kolei również dodałam go do zamówienia.



yyy wybaczcie mi to zdjęcie do góry nogami, ale za żadne skarby nie mogę go obrócić... :)

zdjęcie opakowania pochodzi ze strony producenta : melalecua.com

OPAKOWANIE: opakowanie z pompką z dość mocnego plastiku. Niestety buteleczka nie jest przeźroczysta, także trudno stwierdzić ile produktu pozostało. Mam nadzieję również, że gdy kremożel będzie dobijał dna nie będę mieć problemu z jego zużyciem.

ZAPACH: dość intensywny. Pachnie głównie aloesem no i alkoholem

KONSYSTENCJA: lekki, nieprzeźroczysty krem. Dobrze się rozprowadza i szybko wchłania.

POJEMNOŚĆ: 30ml

CENA: na DOZ kupiłam go za ok. 15zł, natomiast na stronie producenta widnieje cena 18,59 zł 

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:  Preparat ma lekką konsystencję i dobrze się wchłania nie zostawiając tłustego filmu na skórze. Preparat łączy w sobie przeciwzapalne działanie aloesu z antybakteryjnym działaniem olejku z drzewa herbacianego. Olejek z drzewa herbacianego – Tea Tree Oil (Melaleuca Alternifolia) to jeden z najsilniejszych naturalnych środków bakteriobójczych i grzybobójczych o szerokim zakresie działania, który nie daje efektów ubocznych i nie zakłóca funkcjonowania komórek organizmu. Stosowany jest przy problemach infekcji skóry, przyśpiesza gojenie ran. Posiada także własności uśmierzające ból. Aloes (Aloe Barbadensis) działa łagodząco i regenerująco na skórę. Nawilża ją i odtwarza tkankę skórną przywracając jej zdrowy wygląd. Chroni skórę przed utratą wilgoci. Preparat nadaje się do całodziennej pielęgnacji cery łojotokowej, matuje skórę, zmniejsza wydzielanie łoju i skłonność do zaskórników. Hamuje procesy zapalne, łagodzi podrażnienia. Ze względu na wysoką zawartość olejku z drzewa herbacianego preparat można stosować również jako uzupełnienie terapii czynnego trądziku. Kremożel wskazany jest do całodziennej pielęgnacji cery trądzikowej i tłustej. Może być stosowany pod makijaż.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Producent zaleca aplikację kremu 1 lub 2 razy dziennie na oczyszczoną twarz. Ja jednak ze względu na to, że mam dość suchą skórę stosuję ten preparat raz albo dwa razy dziennie, ale tylko punktowo (ewentualnie na całe czoło, czy brodę, ale nie całą twarz). Przyznam, że na początku stosowania produktu zauważyłam większą ilość nieprzyjaciół na mojej twarzy. Nie jestem jednak w 100% pewna czy winowajcą był kremożel czy może kolejna moja huśtawka hormonalna. Po 3 tygodniach jednak wszystko ładnie się unormowało: zauważyłam, że mam co raz mniej niespodzianek, a te które się pojawiają znikają znacznie szybciej i nie ma po nich śladu. Czoło zrobiło się trochę gładsze (do niedawna miałam sporo tzw. kaszki na czole), a skóra mniej się przetłuszcza (przynajmniej w tych najbardziej strategicznym miejscu- czyli strefie T). Zaskórniki się nie zmniejszyły, ani tym bardziej nie zniknęły- w takie cuda to ja jednak nie wierzę :). Preparat ma dość przyjemny skład: na pierwszym miejscu- olejek z drzewa herbacianego, na drugim-aloes. Po nałożeniu delikatnie piecze, ale nie jest to jakieś uciążliwe czy nie do wytrzymania. U mnie nie wywołał żadnych podrażnień. 

Jeśli macie skórę trądzikową polecam wypróbować. W tym niepozornym opakowaniu kryje się naprawdę przyzwoity produkt, który faktycznie działa :) Aaa i nie zrażajcie się początkowym wysypem (nikt nie mówi, że Wam się to również przydarzy), ale wydaje mi się, że skóra po prostu się oczyszcza. 

Słyszałyście już o serii TIALO? :)



piątek, maja 31, 2013

DECUBAL intensive cream- intensywny odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, maja 31, 2013 5 komentarze
Już jakiś czas temu zgłosiłam się do testowania kosmetyków Decubal na Facebooku. Zostałam zakwalifikowana i w moje ręce trafiło 11 produktów tej firmy. Z całej paczki krem pod oczy i krem do cery dojrzałej wybrała sobie mama, siostra testuje natomiast obecnie krem do rąk i balsam do ust. U mnie na pierwszy ogień poszedł intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej:





OPAKOWANIE: niewielka tubka zamykana na zatrzask. Jedyne do czego mogę przyczepić się w opakowaniu to zbyt mały otwór przez który wydobywamy krem (produkt jest po prostu bardzo treściwy i gęsty i ciężko go wydostać)

ZAPACH: produkt jest niby bezzapachowy, ale swój zapach posiada. Nie jest jakiś drażniący czy b.intensywny.

KONSYSTENCJA: bardzo treściwa, gęsta, lekko tłustawa

POJEMNOŚĆ: 100ml

CENA: około 20 zł.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Krem regenerujący do skóry atopowej i uszkodzonej. Chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Bogaty w lipidy. Zmiękcza suchą i popękaną skórę, odbudowuje naturalną barierę ochronną skóry dzięki zawartości ceramidów, witaminy B3 i olejku jojoba. Bezzapachowy. Nie zawiera konserwantów.Zawartość substancji tłuszczowych 71%.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Zacznę od tego, że mam skórę suchą. Najbardziej kłopotliwymi partiami ciała jest twarz, zaraz potem nogi i stopy. Krem ten stosuję głównie na te dwie dolne części ciała. Bardzo dobrze nawilża i zmiękcza. Jest dość tłusty i b.treściwy. Pozostawia delikatny film, jednak przy aplikacji na noc zupełnie mi to nie przeszkadza. Trochę ciężko wydobyć go z opakowania. Co do zapachu, to mimo że na opakowaniu napisane jest "bezzapachowy" czymś tam pachnie. Z pewnością jest to kwestia składników. Duży plus za brak konserwantów.

A Wy używałyście kosmetyków DECUBAL? Który produkt przypadł Wam najbardziej do gustu, a który najmniej?

piątek, kwietnia 12, 2013

Mini recenzja L'Occitane: Immortelle drogocenny krem na noc

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, kwietnia 12, 2013 9 komentarze
Dziś przyszedł czas na mini recenzję ostatniego produktu jaki znajdował się w koszyczku L'Occitane. Mowa  o drogocennym kremie na noc. Produktu tego nie testowałam ja, a moja mama. Dlaczego? Staram się nie używać do twarzy niczego innego poza nawilżaczami przepisanymi przez dermatologa. Moja mama natomiast z przyjemnością podjęła się wyzwania zwłaszcza, że jej skóra jest dość wymagająca...




Standardowa pojemność kremu to 50ml i musimy za niego zapłacić 260zł. Miniaturka zawiera 15ml także całkiem sporo.

OPAKOWANIE: szklany słoiczek z ciemnego szkła. Gdy mam skończy krem to na pewno dobrze umyję opakowanie i wykorzystam po raz drugi :)

ZAPACH: no przyznam szczerze, że mamie się bardzo nie podoba. Zresztą mi również nie przypadł do gustu. Ciężko mi w ogóle do czegoś go porównać...

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Jedwabisty krem odwracający proces wiotczenia skóry, wynikający z upływu czasu. Skóra jest wzmacniana w czasie kluczowego etapu nocnej odbudowy. Dowiedziona skuteczność: Po przebudzeniu skóra jest odbudowana (96%) i zregenerowana (92%), zmarszczki są mniej widoczne (88%). Noc po nocy skóra jest gładsza (82%) i jędrniejsza (78%)*. *Czterotygodniowy test konsumencki z udziałem 49 kobiet.

OPINIA MOJEJ MAMY: na początku chcę wspomnieć, że skóra twarzy mojej mamy  jest b.sucha. Potrzebuje naprawdę konkretnego nawilżenia. Poza tym ma skłonność do zaczerwienień i jest wrażliwa (np. krem na noc AA ją podrażnił...). Moja mama stwierdziła już po pierwszym użyciu, że ten krem faktycznie działa. Twarz była nawilżona, odżywiona i gładsza. Produkt jej nie podrażnił. Dodała również, że gdyby nie zapach to stałby się jej ulubieńcem.

A jakie jest Wasz zdanie o tym kremie? :)

środa, marca 27, 2013

Kosmetyczne prezenty prosto z Francji... :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, marca 27, 2013 11 komentarze
Z kosmetycznych prezentów, które dostałam od chłopaka z Francji  napisałam Wam na razie tylko o szamponie Garniera. Dziś chciałam pokazać resztę produktów jakie otrzymałam. Mój M. wszystko wybrał sam (nie dawałam mu listy zakupów- nic z tych rzeczy :)) Nie wiem czy wszystko co pokażę jest dostępne w Polsce, ale wydaje mi się, że błyszczyk oraz szampon (i Garnier i L'oreal) dostaniemy też u nas w kraju.

Błyszczyk L'oreal Glam Shine 6h w kolorze 102 always pink:

Używam go teraz non stop: kolor jest dość delikatny, ale nadaje ustom pięknego blasku. Ma ten słynny serduszkowy aplikator dzięki czemu dobrze się aplikuje. Za jakiś czas pojawi się z pewnością jego pełna recenzja.

L'oreal Triple Active - Krem nawilżający i ochronny na dzień:
Krem ma za zadanie nawilżać, chronić i rozświetlać skórę. Użyłam go dopiero raz, także ciężko mi cokolwiek powiedzieć :)
L'oreal olejek do włosów (huile Extraordinaire ):


Tego produktu jeszcze nie używałam. Chcę na razie skończyć serum do włosów z Marion. Francuskiego nie potrafię, także ciężko mi nawet zrozumieć jak naprawdę go używać i w jaki sposób ma wpłynąć na włosy... Domyślałam się tylko, że pewnie ma za zadanie wygładzać i regenerować :) Można używać go zarówno przed jak i po myciu włosów.

L'oreal Elseve anti-casse, serum naprawcze do końcówek:

Serum na końcówki również leży sobie i czeka na swoją kolej. Ostatnio zaopatrzyłam się w serum do końcówek Marion, a że używa się go dosłownie kroplę jego zużycie będzie jednak trochę trwało. Z tym produktem L'oreal wiąże większe nadzieje, ponieważ mam dość spory problem z tymi wiecznie przesuszającymi się końcówkami...

L'oreal Elseve Muti-vitamine Fresh:

Szampon do włosów przetłuszczających się i normalnych. Gdy tylko skończę Fructis od razu biorę się za testowanie. Wydaje się być idealny dla mnie. Ma również całkiem dobre opinie na wizażu, także mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi. Naprawdę pięknie pachnie :)
Jak widzicie wszystkie produkty są marki L'oreal już nie mogę doczekać się testowania,choć obiecałam sobie, że najpierw muszę skończyć zalegające kosmetyki. Obecnie z przedstawionych tu prezentów używam tylko błyszczyka. Krem stosowałam tylko raz. 

Miałyście któryś z tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdziły?


czwartek, grudnia 06, 2012

Balea Handcreme - krem do rąk MANGO

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 06, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnie dwa dni spędziłam na szkoleniach w Warszawie, stąd moja nieobecność na blogu. Wczoraj późnym wieczorem wróciłam do Wrocławia i dziś przychodzę do Was w końcu z nowym postem. Już z samego rana odwiedził mnie Mikołaj :) Dostałam książkę (SŁODKIE ŻYCIE W PARYŻU- D.Lebovitza), słodycze ( w tym masę swoich ukochanych lizaków chupa- chups arbuzowych, które strasznie ciężko jest gdziekolwiek dostać) i pen driva (swojego a raczej siostry ostatnio gdzieś zgubiłam :(). Mam nadzieję, że do Was też już dzisiaj dotarł Mikołaj :)

Bohaterem dzisiejszego posta jest mój ulubieniec listopada- krem do rąk Balea Mango:
OPAKOWANIE: tuba z dość miękkiego plastiku, dzięki czemu łatwo będzie zużyć produkt do samego końca

ZAPACH: obłędne mango! Duży plus za to, że zapach nie jest chemiczny. Bardzo go polubiłam.

KONSYSTENCJA: w sam raz. Szybko się wchłania.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Krem do rąk mango z pantenolem i olejem z oliwy z oliwek. Do codziennego użytku. Bez konserwantów i barwników.

MOJA OPINIA: KRÓTKO: szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, pięknie pachnie. Nawilżenie jest przyzwoite, choć ja na co dzień, nie mam dużego problemu z suchymi dłońmi. To naprawdę bardzo fajny krem za niewielkie pieniądze (30 koron- tj. ok 5zł). Jeśli będziecie miały dostęp do DM i kosmetyków Balea pamiętajcie o tym produkcie, jest godny polecenia :)
 

wtorek, sierpnia 21, 2012

Jak dbam o swoją twarz?

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, sierpnia 21, 2012 17 komentarze
Cześć dziewczyny! Witam Was w ten upalny dzień. Mam nadzieję, że wieczorem spadnie choć lekki deszcz, bo ten gorąc jest nie do wytrzymania. Nie będę już więcej przedłużać i przechodzę do tematu:

Moja pielęgnacja skóry twarzy uległa ostatnio lekkim modyfikacjom. Odpukać jest z nią obecnie naprawdę dobrze! Niespodzianki pojawiają się znacznie rzadziej, a skóra jest nawilżona i gładka. Nadal pozostaje problem zaskórników, niestety nie znalazłam jeszcze na nie skutecznego sposobu. Jeśli macie jakieś produkty, metody, które pomagają na te czarne, paskudne kropeczki chętnie się dowiem :)
 Obecnie dbam o twarz w następujący sposób:

RANO: Używam kremu do mycia z wyciągiem z dzikiej róży z Alterry, a potem nakładam krem. Moim ulubionym jest Iwostin Senstitia krem intensywnie nawilżający i Babydream natural Pflegecreme. Odczekuję dosłownie 5 minut i zabieram się za nakładanie podkładu i wykonuję dalszy makijaż.
WIECZOREM: zmywam twarz tym samym kremem do mycia co rano, tusz do rzęs usuwam za pomocą dwufazowego płynu Bielendy z wyciągiem z bawełny. Co 2-3 dni nakładam maskę, ostatnio jest to ta matująco-regenerująca AA.  Następnie na większe niespodzianki, punktowo używam żelu Isotrexin (lek na receptę, naprawdę działa!!), czasem jeśli zależy mi by pryszcz szybko zniknął dodatkowo traktuję go kremem na odparzenia Johnson's.


I to tyle! tak naprawdę nic skomplikowanego, kosmetyków jest niewiele, a mimo to stan mojej skóry widocznie się poprawił. Może powiedzenie: im mniej, tym lepiej! w kwestii pielęgnacji twarzy sprawdza się idealnie!

Dziś dostałam przesyłkę z Superkrzemem i od dziś zaczynam ponowną kurację (ta pierwsza trwała tylko 20dni) tym suplementem. Kupiłam jedno opakowanie, a 20szt było gratis, tak więc kuracja starczy mi na ponad dwa miesiące stosowania :)

A jakie są Wasze ulubione kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy? :)


sobota, sierpnia 18, 2012

Pamiętajcie o stopach!

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, sierpnia 18, 2012 13 komentarze
Cześć Dziewczyny! Nareszcie weekend :)!

Dziś chciałam napisać nieco o stopach...Większość dnia spędzałam do tej pory w butach zakrytych (trampkach, balerinach). Zdarzyło się pewnego dnia, że nie zdejmowałam ich ponad 14 h! Były opuchnięte, zmęczone, uduszone przez tyle godzin perfumami nie pachniały...
Postanowiłam działać! Piękne nogi i stopy to podstawa- zwłaszcza latem. Dlatego przy najbliższej wizycie w Rossmannie zaopatrzyłam się w dwa produkty: sól do stóp z Delii (ogólnie do wyboru była jeszcze cytrynowa Fuss Wohl, ale stosunek ilości do ceny przekonał mnie do tej pierwszej) i lotion rozświetlający do nóg FW.
Dziś chce podzielić się z Wami opinią o tych produktach. Zacznę od tego, że niestety przez tydzień nie będę miała aparatu (rodzice z jednym aparatem jadą właśnie na wakacje, siostra z drugim wraca dopiero w następną niedzielę), dlatego w miarę możliwości będę posiłkować się zdjęciami z sieci. Za co z góry przepraszam! Przechodzę do rzeczy:

ZIOŁOWA SÓL DO KĄPIELI STÓP:
źródło zdjęcia: rossnet.pl

Sól relaksuje, przynosi natychmiastową ulgę zmęczonym nogom, skutecznie usuwa zgrubienia i martwe komórki naskórka. Dodatkowa pielęgnuje, zmiękcza i wygładza skórę poprawiając jej ogólny wygląd. Dzięki zawartości Proactive Mint Complex z ekstraktem z dzikiej wodnej mięty i wyselekcjonowanych mikro- i makroelementów, sól chroni skórę przed pękaniem i powstawaniem odcisków, reguluje florę bakteryjną na stopach oraz zapobiega powstawaniu przykrego zapachu. Dodatkowo zawarta alantoina zmiękcza i wygładza zrogowaciały naskórek. Mineralna kąpiel z solą o wyjątkowo świeżym zapachu wpływa relaksująco usuwając skutki zmęczenia. Zawarte w soli środki myjące nie wymagają stosowania mydła. Pozostawia stopy wyjątkowo miękkie i aksamitne w dotyku. 


Powiem Wam, że codziennie moczenie stóp w misce z ciepłą wodą i tą solą stało się już moim codziennym rytuałem :) Sól sprawia, że stopy są miękkie, zrelaksowane i odświeżone. Ogólnie taki mini zabieg relaksuje mnie całą  po zabieganym dniu :) Opakowanie według producenta powinno wystarczyć na ok 25 użyć (producent zaleca wsypywać 20g soli, opakowanie ma 570g). Można dostać ją w Rossmannie za 7,49zł.

FUSSWOHL LOTION DO NÓG ROZŚWIETLAJĄCY:
Jest to edycja limitowana, a sam balsam przeznaczony jest raczej do nóg, aniżeli do stóp, ale ja stosuję go i tu i tu :)

Rozpieszczająca pielęgnacja dla efektu delikatnie błyszczących nóg. Pielęgnacyjny lotion nabłyszczający do nóg FUSSWOHL z ekstraktem z jedwabiu, sprawi, że nogi nabiorą delikatnego blasku. Formuła pielęgnacyjna z olejem z orzechów makadamia i masłem shea pomoże w utrzymaniu odpowiedniego nawilżenia, sprawiając przy tym, że skóra nóg stanie się delikatna i sprężysta. Rozpieszczająca pielęgnacja z kompozycją zapachową z jaśminu i wanilii otoczy nogi powabną poruszającą zmysły wonią. Szybko się wchłania- nie pozostawiając tłustej warstewki na skórze.

Polubiłam go bardzo gdyż:
-naprawdę fajnie nawilża- nie tylko nogi, ale również stopy
-zawiera delikatny shimmer, ale nie są to nachalne drobinki
-pięknie słodko pachnie!
-szybko się wchłania, mimo że jest dość gęsty i "bogaty"
-pięknie podkreślać będzie opaleniznę (niestety ja jej nie posiadam :()
-z braku laku stosuję też go na wieczór na dłonie i rano są miękkie i pachnące

Zdecydowanie polecam! Nie wiem tylko jak długo dostępny będzie jeszcze w Rossmannie, bo jest to edycja limitowana. Kosztuje bodajże 6,99zł.

Te dwa produkty sprawiły, że moje stopy (nogi również) są nawilżone i odświeżone, gładkie, zadbane i bez problemu mogę pokazywać się w japonkach czy sandałkach :) Oba kosmetyki są godne polecenia!

A jakie są Wasze ulubione produkty do stóp? :)

Przypominam o rozdaniu!! Zostało tylko 5 dni, link tutaj: http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012/07/urodzinowo-wakacyjne-rozdanie.html

POWODZENIA! UDANEGO WEEKENDU! :)

czwartek, lipca 19, 2012

Alterra Krem na dzień brązujący do cery mieszanej i normalnej, brzoskwiniowy

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lipca 19, 2012 19 komentarze
 Na początku postu chcę Wam bardzo podziękować za wczorajsze rady. Obcinam paznokcie i zaczynam kurację jeszcze raz. Będę wzmacniać się od wewnątrz (CP, krzem) oraz zewnątrz (odżywka Eveline). Dodatkowo jak radzicie zaczynam moczyć pazurki w oleju rycynowym (już kiedyś to robiłam, ale z czystego lenistwa przestałam...).
Żałuję tylko tych kilku miesięcy zapuszczania (paznokcie rosną mi niestety dość wolno...) i wizji pięknych długich, malinowych paznokci na ślubie i weselu znajomych, na który wybieramy się 4 sierpnia.
Mam nadzieję, że i paznokcie i włosy ( o których też Wam pisałam, wypadają na potęgę:(), za jakiś czas wzmocnią się, będą piękne i zdrowe :)

A dziś przychodzę do Was z recenzją brązującego kremu z Alterry.


Brązujący krem na dzień z wartościowym olejem z pestek brzoskwini oraz odświeżającym ekstraktem z arbuza nadaje cerze lekkiego kolorytu posiadając dodatkowo właściwości matując. Dzięki starannie opracowanej kompozycji roślinnych substancji aktywnych krem pielęgnuje skórę. Zestaw pigmentów identycznych z naturalnymi nadaje skórze delikatny koloryt i pozwala pokryć jej niedoskonałości. Wartościowe połączenie oliwy z oliwek, oleju z jojoby z woskiem pszczelim nadaje skórze sprężystości. Roślinna gliceryna dostarcza jej dobroczynnego nawilżenia. Delikatny, owocowy zapach zapewnia uczucie przyjemnej pielęgnacji.

Gwarantowane cechy produktu:
-nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
-bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych
-tam gdzie to możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych  biologicznie  upraw i dziko rosnących zbiorów
-dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie

ZAPACH: bardzo przyjemny, brzoskwiniowy

KONSYSTENCJA: dość gęsty

KOLOR: dostępny jest niestety tylko jeden odcień. Mimo obaw, dość dobrze dostosowuje się do kolorytu cery i szczególnie nie odznacza się

DZIAŁANIE: idealna opcja na lato! krem świetnie wyrównuje koloryt, twarz wygląda świeżo i zdrowo. Dodatkowo jest lekki, nie spływa, b.dobrze nadaje się na upały. Delikatnie nawilża i matuje (choć zawsze używam jeszcze pudru transparentnego z My Secret).
Może się rolować (niestety) dlatego należy po pierwsze dobrać odpowiedni krem bazowy, a po drugie nie przesadzić z ilością produktu.

REASUMUJĄC: polecam spróbować. W normalnej cenie kosztuje ok 10zł w Rossmannie.

sobota, lipca 14, 2012

Naprawdę dobry krem- Iwostin krem intensywnie nawilżający SPF 20

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lipca 14, 2012 7 komentarze
Przyznaję się: ten krem podbieram mamie :) Obiecałam sobie, że jak tylko znajdę pracę (a mam nadzieję, że uda się jak najszybciej!) to będzie moim pierwszym kosmetycznym zakupem.

źródło: aptekaslonik.pl

Krem intensywnie nawilżający SPF 20 Iwostin Sensitia jest przeznaczony do pielęgnacji skóry wrażliwej, alergicznej i skłonnej do podrażnień. Długotrwale nawilża i działa ochronnie, zwalczając mechanizmy odpowiedzialne za przedwczesne starzenie się skóry. Dzięki zawartości odpowiendio dobranego układu fotostabilnych filtrów UVB: SPF 20/UVA: 14 preparat gwarantuje wysoki poziom ochrony przeciwsłonecznej przez cały rok. 

Krem zawiera:
Preregen: chroni przed agresywnymi czynnikami środowiska zewnętrznego, takimi jak ozon i promieniowane UV.

Połączenie witaminy C z witaminą E: zapewnia właściwości przeciwrodnikowe i przeciwzmarszczkowe 

Wodę termalną z Iwonicza -Zdroju: koi i łagodzi podrażnienia

ZAPACH: brak

KONSYSTENCJA: lekko gęsta, krem błyskawicznie się wchłania

DZIAŁANIE: naprawdę porządnie nawilża. Idealnie sprawdza się pod makijaż. Jest lekki, ale zarazem spełnia swoją funkcję. Nie powoduje podrażnień, dzięki zawartości dość wysokiego filtra UV 20 chroni twarz przed słońcem.

(+)

-działanie (b.dobre nawilżanie)
-wydajność
-idealny pod makijaż
-lekka konsystencja
-brak zapachu (dla mnie jest to plusem)
-bardzo wydajny
-zawartość wysokiego filtra UV 20
-na bazie wody termalnej

(-)

-może nie sprawdzić się w porze jesienno-zimowej (wtedy skóra potrzebuje natłuszczenia)
-czytałam, że może zapychać, ale u siebie nic takiego nie zauważyłam

Za 75ml zapłacimy ok 30-35zł.


Przy okazji mogę polecić też żel do mycia twarzy i ciała z tej samej serii: jest bardzo delikatny i absolutnie nie wysusza! Idealny przy kuracjach antytrądzikowych.


Przy okazji chcę Was zaprosić na portal o modzie i urodzie www.cekin.pl i na jego fanpage na FB klik! . Od niedawna pojawiają się tam moje artykuły (taka forma praktyk :)). Ciekawe czy zgadniecie, których jestem autorką? :)



niedziela, lipca 08, 2012

Wśród drogeryjnych i aptecznych półek: kremy tonujące (brązujące)

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lipca 08, 2012 10 komentarze
Od kilkunastu dni z nieba leje się żar. Oczywistą sprawą jest, że nakładanie zbyt wielu kosmetyków i pełny makijaż nie będzie nam sprzyjał: podkład zważy się, spowoduje świecenie skóry. Poza tym nie warto męczyć cery pod grubszą warstwą produktów.
Idealnym rozwiązaniem by wyrównać koloryt, zakryć mniejsze niespodzianki, nie obciążając jednocześnie skóry są kremy tonujące.
W drogeriach i aptekach możemy znaleźć wiele ich rodzajów, odpowiednich dla wieku, stanu skóry i w różnym przedziale cenowym.
 Przed Wami kilka przykładów:

1. Ziaja Nuno:
 Występuje w dwóch odcieniach 01 i 02. Przeznaczony do cery zanieczyszczonej i skłonnej do wyprysków. Kosztuje ok 7-9 zł.

2.Ziaja anno d'oro:

Krem tonujący polecany raczej do skóry dojrzałej. Występuje w dwóch odcieniach: 01-naturalny i 02-brzoskwiniowy /opalony. Cena to ok. 10-12 zł.

3.Alterra krem na dzień do cery normalnej i mieszanej brzoskwiniowy:



Zawiera olej z pestek brzoskwini, nie zawiera barwników, silikonów, parafiny i związków olejów mineralnych. Występuje tylko w jednym odcieniu (niestety dla większości może być za ciemny :(). Kosztuje ok. 10zł.

4.ATW krem tonujący:

Występuje w kilku odcieniach. Cena ok 18-20zł.

5.Nivea Visage Young, Pure Beauty , krem nawilżający+lekki podkład 2w1 :

Tylko jeden odcień (czytałam wiele opinii, że zbyt ciemny i bardzo pomarańczowy!) cena ok 17zł.

6.Nivea Visage, tonujący krem nawiżający:

Z filtrami i witaminą E. Występuje w dwóch wersjach kolorystycznych: naturalny i opalony. Cena ok. 20zł.

7. Lavera nawilżający krem tonujący:


Z ekologicznym aloesem i innymi naturalnymi składnikami. Przebadany dermatologicznie. Cena ok. 55zł.

8. La Roche Posay Hydreane Teinte, tonujący krem nawilżający dla skóry wrażliwej:



Krem zawiera zmiękczające masło karité oraz glicerynę, a oczyszczone mikropigmenty i drobny, perłowy pył nadają cerze równomierny i promienny wygląd. Krem ma filtry UV. Nie zawiera parabenów, jest niekomedogenny, ma nietłustą konstystencję.Cena ok. 60-70 zł.

Pominęłam kremy typu BB, gdyż chcę im poświęcić osobny post. Macie swoje ulubione kremy tonujące? Polecacie jakiś, który się tutaj nie znalazł? :)

Grafika pochodzi z google.pl

środa, czerwca 13, 2012

Bambino krem pielęgacyjny z pantenolem

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, czerwca 13, 2012 6 komentarze
Jak wiecie, dużą sympatią cenię markę Babydream dla Rossmanna, swojego czasu chciałam też wypróbować innych produktów przeznaczonych dla dzieci. Powinny być łagodne i delikatne nieprawda?
No właśnie... odnoszę wrażenie, że kremy Bambino (produkowane przez Nivea) nie do końca takie są...
Całkiem niedawno triumfy na blogach i kanałach YT święcił ochronny krem Bambino; miał super nawilżać, pomagać w walce z zaskórniakami, być uniwersalnym produktem za niewielką cenę... Po wielu pozytywnych opiniach również postanowiłam go kupić, jednak kompletnie się u mnie nie sprawdził. Zapychał mnie, nawilżenie było bardzo słabe. Pomyślałam wtedy, nie każda z nas ma taki sam rodzaj skóry i może akurat przy mojej się nie sprawdza. Dałam więc szansę jemu koledze z drużyny: kremowi pielęgnacyjnemu.
Krem pielęgnacyjny jest znacznie lżejszy niż ten ochronny. Pachnie bardzo delikatnie: dzidziusiowo :)
Producent zapewnia nas, że dzięki starannie dobranym składnikom nawilżającym i pielęgnacyjnym pozwala utrzymać naturalną równowagę skóry i zapewnia jej długotrwałą ochronę przed wysuszeniem. Ma lekką konsystencję, która sprawia, że krem łatwo się rozprowadza i szybko wchłania.

A ja nie mogę go używać! bo narnormalniej w świecie piecze mnie skóra twarzy :( Miałam kilka podejść do tego kremu, za każdym razem odczuwam lekkie pieczenie. Nie wspomnę już co stało się, kiedy wpadłam na pomysł użycia go jako maseczki: nałożyłam na twarz grubą warstwę. Skóra momentalnie zrobiła się czerwona...Ciężko mi powiedzieć coś o jego właściwościach i o tym jak się sprawuje, gdyż musiałam go odstawić. Używa go tato i siostra.

W składzie na drugim miejscu jest parafina, na trzecim gliceryna. Dziewczyny czy to może być przyczyną podrażnienia? Któraś z Was miała podobnie? A może lubicie kremy Bambino?

wtorek, maja 01, 2012

Oda do... Babydream :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, maja 01, 2012 15 komentarze
Dziś będzie kosmetycznie pozytywnie, zastanawiałam się ostatnio, której marki kosmetyków pielęgnacyjnych używałam najczęściej do tej pory . I wiecie co? nie zaskoczę Was już (bo po tytule wszystkie już wiecie ), że jest te z serii Babydream produkowanej dla Rossmanna.

źródło:rossnet.com

W ofercie mamy wszystko czego potrzebują niemowlęta i małe dzieci: od pieluszek po zasypki na soczkach kończąc.
Ja oczywiście skupię się na produktach typowo kosmetycznych jak kremy, chusteczki i szampony.

Jeśli się nie mylę kremów dla dzieci (do ciała i twarzy) wypróbowałam już wszystkich.

Tu na zdjęciu mój ulubieniec do twarzy: Gesichtcreme z serii Natural. Jest lekki, ślicznie pachnie, nie roluje absolutnie podkładu, bardzo wydajny, dodatkowo zauważyłam właściwości matujące. Idealny na dzień, w okresie wiosny, lata nawet jesieni. Jedynie zimą moja skóra potrzebuje czegoś bardziej treściwego, dlatego w tym czasie polubiłam się  z Babydream Wind und Wettercreme. Bardziej bogaty, trochę cięższy super sprawdzał się w chłodne, zimowe dni.
Używałam również kremu pielęgnacyjnego z serii extrasensitive (na zdjęciu) pozbawionego zapachu,o zwiększonej ilości alantoiny. sprawdzał się ok, jednak miał dość leistą konsystencję, dlatego znów wróciłam do tego z natural i jest moim  ulubieńcem do dziś :) Każdy z kremów kosztuje od 5 do 6zł

Jeśli chodzi o krem z filtrem, Babydream ma w swojej ofercie niedrogi, ale naprawdę w porządku krem z filtrem 50+.
Ponieważ tamtego lata musiałam pilnować by moja skóra twarzy jak i całego cała nie była wystawiona na działanie promieni słonecznych, ten krem był moim must have. I dał radę :) Całkiem dobrze się wchłania, trochę bieli, ale wystarczy odczekać chwilę (zresztą jest to przypadłość kremów z wysokim filtrem), dobrze współgrał z makijażem. Dodatkowo jak na krem z tak wysokim filtrem kosztuje ok 14 zł za 75ml. Polecam :)

O szamponie chyba dużo pisać nie muszę,ma swoich przeciwników, ale wiadomo każde włosy mają inne wymagania. U mnie się sprawdza, dobrze zmywa oleje, nie plącze aż tak włosów. Właśnie kończy mi się butelka i jutro skoczę do Rossmanna po następną :)

źródło:babyonline.pl

Wszystkie rodzaje chusteczek z tej serii również mogę Wam z czystym sumieniem polecić. Ja używam ich do zmycia makijażu (jak śpię poza domem) często do odświeżenia, przetarcia rąk w takie gorące dni jak dziś. Jest dostępnych kilka rodzajów (z każdej serii: tej klasycznej niebieskiej, a także zielonej natural i jasnej extrasensitive) i kilka wielkości. Od małych, które zawierają po 10 sztuk do dużych zbiorczych (2-3 opakowania po kilkadziesiąt sztuk). Chusteczki nie uczulają, nie podrażniają, dobrze radzą sobie  z makijażem. Kosztują odpowiednio od 2 do kilkunastu złotych.

Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam Wam tą markę, naprawdę polecam, za niewielką cenę mamy przyzwoite, delikatne, pozbawione wszelkich sztuczności kosmetyki, mimo że przeznaczone dla dzieci, na "dorosłej" już skórze sprawdzają się świetnie!

Jakoś niedawno miałam ochotę kupić sobie wycofywany krem do brodawek dla mam i używać go jak polecały dziewczyny na końcówki włosów, ale nigdzie we wrocławskim Rossmannie i mogłam znaleźć :(
Dziewczyny! używałyście coś z serii BD? które produkty są jeszcze godne uwagi? :)

poniedziałek, lutego 06, 2012

Kremy na zimę i mróz!

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 06, 2012 9 komentarze
Wszystkie z nas dobrze wiedzą, że zimą nasza skóra potrzebuje intenywniejszej pielęgnacji. Przed mrozem nie ochronią już nas delikatne kremy i emulsje.
Dlatego przedstawiam Wam 3 specyfiki, według mnie typowo na zimę, które stosowane o tej porze roku z pewnością dadzą sobie radę z pielegnacją i ochroną twarzy.

1. Naturalny krem oliwkowy Ziaja (swojego czasu pojawiła się jego recenzja). Idealny na takie mroźne dni, ale ze względu na to, że  powoduje świecenie używam go na noc, ewentualnie robię sobie z niego maskę: nakładam grubszą warstwę, a potem czekam aż się wchłonie. Bardzo dobrze nawilża, nie powoduje podrażnień.

2.Zimowy krem z Avonu z witaminą A+C. Początkowo podchodziłam do niego z rezerwą, myśląc, że pewnie jest bardzo ciężki i tłusty. Skusiła mnie zawartość witamin, zwłaszcza, że znów borykam się z problemem zajadów, a witamina A działa na nie najlepiej.
Wcale nie ma ciężkiej, lepiej konsystencji, dobrze się wchłania, dodatkowo to najlepszy sposób na "rekonwalescenję" mojego nosa po katarze. Jako jedyny poradził sobie z suchym nosem i strasznymi skórkami.

3.Krem na każdą pogodę Babydream. Nie miałam go okazji jeszcze stosować, moja siostra kupiła go na wyjazd na narty. Sprawdził się u niej, dlatego zastanawiam się nad kupnem. Lubię wszystkie kremy z tej serii, ponieważ, nie są napakowane środkami barwiącymi i konserwującymi, olejami mineralnymi. Zawiera olej z avocado i pantenol.


Moje Drogie : a jakie są Wasze kremowe pewniaki na te mroźne, zimowe dni? Możecie coś polecić? :)

środa, listopada 23, 2011

Ziaja naturalny krem oliwkowy

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, listopada 23, 2011 6 komentarze
Ten krem kupiła moja siostra, ale stwierdziła, że zupełnie jej nie odpowiada i mogę sobie wziąć. I wzięłam :) Ja go polubiłam.
Przede wszystkim ma dość bogatą konsystencję, czyli idealnie sprawdza się na tę porę roku. Bałam się trochę, że będę miała problem z szybszym przetłuszczaniem się cery, bo jest dość tłusty,ednak nic takiego nie występuje. Dobrze nawilża, wchłania się szybko. Skład  kremu jest w porządku, można stosować go u dzieci już od 1 miesiąca zycia ( a to zobowiązuje prawda? :))
Jedyny mankament to zapach. Kojarzy mi się z takimi kremami perfumowanymi, jakich używa moja babcia. Wolalabym, żeby w ogole nie pachniał. Moj nos na szczescie już się przyzwyczaił.

Reasumując  uważam, że to kolejny dobry produkt Ziai.

Kosztuje ok 5zł.

Jakie produkty Ziai najbardziej lubicie? :)

poniedziałek, września 19, 2011

babydream extrasensitive vs. babydream natural

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, września 19, 2011 2 komentarze
Dziś porównanie dwóch kremów dla dzieci. Oba dostępne są w Rossmannie. Pierwszego z nich czyli extrasensitive używam od około 1,5 tygodnia, tego drugiego kończę już 2 tubkę.

1.Konsystencja:
Babydream extrasensitive: może wylewać się z tubki, dość rzadki, przy nakładaniu na twarz staje się jednak "tępy"
Babydream natural: konsystencja jak w przypadku większości kremów, przy nakładaniu nie jest "tępy"
2.Zapach
Babydream extrasensitive: nie  posiada
Babydream natural: delikatny ziołowo- roślinny zapach
3.Skład
Babydream extrasensitive: wysoka zawartość pantenolu (4%), olejek migdałowy. Nie zawiera barwników, substancji konserwujących, olejków mineralnych
Babydream natural: nagietek lekarski, olejek oliwkowy, duże ilości olejków roślinnych. Nie zawiera substancji zapachowych, olejków mineralnych, barwników, konserwantów
4.Działanie
Babydream extrasensitive: nawilża i pielęgnuje skórę twarzy. Jest miękka i delikatna. Dobrze współgra z moim podkładem. Należy uważać jednak na ilość kremu którą się aplikuje.
Babydream natural: dokładnie to samo co w przypadku sensitive :)
5.Cena
Babydream extrasensitive: 6,99
Babydream natural: 4,79

Reasumując: oba kremy spisują się bardzo dobrze. Pierwszemu z nich (czyli extrasensitive) daję małego minusa za konsystencję. Natomiast natural dostaje ode mnie plusa za zapach, bardzo go lubię i za to, że zauważyłam, że moja twarz mniej się przetłuszcza.
Wydaje mi się, że gdy skończe ten do skóry bardzo wrażliwej, kupię jednak Babydream Natural.




Zdjęcia są ciemne, tak wiem. Niestety za oknem zimno i pochmurno.
Szykuję dla Was nowe recenje: kremu z kwasem Glyco A, żelu pod prysznic i do kąpieli Johnsons a także kremu do rąk Garnier. Od czego zacząć? :)

wtorek, września 13, 2011

Z apteki: alantan dermoline

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, września 13, 2011 2 komentarze
Po powrocie z nad morza dostałam zajadów. A że w sobotę szliśmy na ślub i wesele musiałam się ich jak najszybciej pozbyć. Poszperałam trochę w internecie i padło na alantan dermoline. Jest to krem ochronny półtłusty z witaminami A+E. Zawiera również alantoinę i d-pantenol.
Sprawdził się świetnie! Zajady zniknęły. Oprócz tego ma wiele innych zastosowań (w końcu to krem, nie żadna maść czy lek): smaruję nim stopy, dłonie a także twarz. Natłuszcza i nawilża, ale nie pozostawia żadnej tłustej warstwy. Nie zawiera kompozycji zapachowych ani barwników.
Może być stosowany również u niemowląt i dzieci.
Reasumując: to naprawdę dobry krem i myślę, że na stałe zagości na mojej półce.

wtorek, lipca 26, 2011

Recenzja. Babydream krem do opalana SPF 50+

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 26, 2011 0 komentarze
Link do produktu na stronie wizaż KWC
Wybaczcie zdjęcie, ale wyjęłam krem bezpośrednio z torebki i nie zauważyłam, że jest dość ubrudzony.


Od dermatologa mam polecenie używania blokera na twarz. Dlatego musiałam kupić jakiś filtr. Padło na ten z Babydream. To już moja druga tuba. Wcześniej opakowanie było trochę inne (na obrazku było inne dzieckom , tuba kremu była z innego rodzaju tworzywa) a przede wszystkim krem zawierał jeszcze 100 a nie 75ml produktu jak w tej nowszej wersji.
Produkt tak jak na tego typu blokery ma bardzo atrakcyjną cenę. Nawet inne rossmannowskie blokery są w cenie ponad 20zł a ten możemy dostać za bodajże 14zł bez promocji.
Krem się u mnie sprawdza- dobrze się rozprowadza (mimo tego, że na opakowaniu jest zalecenie o aplikacji grubej warstwy), należy wtedy chwilę poczekać (kilka minut) aby się wchłonął i dopiero nakładać podkład. Inaczej wszystko się roluje i makijaż mamy w opłakanym stanie.
Zapach przypomina mi masę do tortu (kojarzycie takie masy w proszku bodajże o smaku ajerkoniakowym?:)). Tak właśnie według mnie pachnie ten produkt.
Należy uważać na aplikację w okolicach oczu, ponieważ kiedy mi się zdarzy nałożyć go za blisko łzawią.
Wydaje mi się, że krem spełnia swoją rolę- chroni moją skórę twarzy, posiada zarówno UVA jak i UVB (gdzieś wyczytałam, że to dobra ochrona) oraz witaminę E, która dodatkowo nawilża.

Wiadomo, że nawet SPF 50+ nie daje stuprocentowej ochrony przed słońcem, ale ten mimo że tani świetnie się sprawdza :)
Tak jak wspomniałam wyżej w Rossmannie kosztuje ok 14-15zł za 75ml.

poniedziałek, lipca 25, 2011

Recenzja. Garnier odżywczy krem na noc. Skóra wrażliwa.

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lipca 25, 2011 0 komentarze
Link do produktu na stronie wizaż KWC


Moim kremem na dzień jak i na noc był do niedawna Baby Dream o którym wspominałam w jednym z pierwszych postów. Kiedy dostałam ten z Garniera pomyślałam, że jest dla mnie idealny i od razu zaczęłam go stosować.
Producent na opakowaniu zapewnia, że krem ten
-koi i przynosi ulgę
-odżywia i nawilża
-zawiera łagodzący ekstrakt roślinny + witaminę E

Mówiąc krótko: krem jest ok. Nie oczekiwałam jakiś cudów. Chociaż liczyłam na większe nawilżenie. Kiedy miałam mocno wysuszoną skórę wokół nosa trochę szczypał.Dodatkowo na noc wolałabym jednak bardziej treściwą konsystencję a krem to raczej lekka emulsja.
Plus za zapach, jest bardzo delikatny i przyjemny.
Sama chyba bym go nie kupiła. Jednak cieszę się, że miałam możliwość testowania.

Cena to ok 20zł (informacja z internetu) za 50ml produktu

piątek, lipca 22, 2011

Faworyci ostatnich miesięcy- Tanie nie znaczy złe! cz.1

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lipca 22, 2011 0 komentarze
Pierwszy z prawdziwego zdarzenia  post będzie dotyczył moich faworytów kosmetycznych. Są to produkty w większości o których dowiedziałam się z filmików czy blogów. Jest też kilka moich osobistych odkryć :)

Z powodu braku aparatu, który wróci w niedzielę, dziś umieszcze zdjęcia poglądowe, które nie są moją własnością i pochodzą a internetu.

1. Rossmann Babydream Natural Gesischtcreme
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Moja cera jest dość kapryśna, poza tym właśnie skończyłam kurację retinoidami i przez cały ten czas potrzebowałam specjalnej pięlegnacji. Krem ten pozbawiony jest konserwantów, olejków, barwników itd.
Na mojej buzi sprawdza się świetnie! Nawilża, pielęgnuje. Stosowałam go zarówno na dzień jak i na noc.
Nie wywołuje podrażnień, ma delikatny zapach.
Trzeba uważać przy aplikacji pod makijaż, gdyż za duża ilość kremu będzie się wałkować i nie będzie współgrać z podkładem.
Dodatkowo po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że moja twarz mniej się świeci.
Reasumując fajny, delikatny krem za niewielkie pieniądze!
Dostępny w Rossmannie za ok. 5zł


2.Mascara Wibo Extreme Lashes
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Przyzwoita mascara za niewielkie pieniądze. Produkt kupiony po obejrzeniu filmików na youtube. Moje rzęsy są dość krótkie i rzadkie. Dzięki tej mascarze przy jednej warstwie nabierają głebokiej czerni i jest ich zdecydowanie więcej. 2 warstwy to bardziej wieczorowy look . Nie zauważyłam, żeby mascara się obsypywała czy kruszyła. U mnie trzyma się bardzo ładnie cały dzień.
Dostępna w Rossmanie za ok 10zł.

3.Żel micelarny Bebeauty Hydro Efect do cery suchej i wrażliwej
Tego produktu nie trzeba chyba Wam przedstawiać. I chociaż używam go dopiero od ok. 2 tygodni mogę już śmiało stwierdzić że jest to bardzo delikatny żel, świetnie radzi sobie z makijażem, nie zostawia przesuszonej twarzy. Po jej umyciu jest ona gładka i miękka.
Dostępny tylko w Biedronce cena ok. 5zł

4.Rossmann Isana. Wazelina kosmetyczna
Link do produktu na stronie wizaż KWC

W czasie mojej kuracji retinoidami była niezastąpiona! Przede wszystkim jest bezzapachowa, bez barwników  i środków konserwujących. Jest też bardzo wydajma! Używałam ją zarówno na usta, twarz (nie całą, ale w tych najbardziej przesuszonych miejscach), ramiona, nogi a także stopy (smarowałam stopy grubą warstwą, nakładałam skarpetki i pozostawiałam na noc).
Za 125ml (to naprawdę spore opakowanie) zapłacimy ok 5zł w Rossmannie.

5.Joanna Fruit Fantasy. Gruboziarnisty peeling do ciała "Soczysta malina "
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Ogólnie bardzo lubię peelingi. Kiedy jeden mi się kończy kupuję następny, już inny aby przetestować i znaleźć faworyta. Ten jest u mnie w rankingu narazie na 1 miejscu :) Przede wszystkim za zapach ale też działanie. Pachnie soczystymi, prawdziwymi malinami. Szkoda tylko, że zapach się szybko ulatnia :( Dobrze spełnia swoją rolę-pozostawia skórę wygładzoną i odświeżoną. Według mnie jest również bardzo wydajny.Idealny na lato- pobudza i sprawia że dzień zaczyna się pozytywnie :) Stosuję go na całe ciało, jednak codziennie na stopy i nogi gdyż mam problem z wrastającymi włoskami (zwłaszcza na jednej nodze) i zauważyłam. że peeling w znacznym stopniu pomógł mi poradzić sobie z tym problemem.
Myślę, że spróbuję jeszcze jakiegoś zapachu z tej serii.


Mam nadzieję, że jutro dodam drugą część tego posta/tagu. Jeśli macie jakieś pytania, bardzo chetnie na nie odpowiem. Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru :)
M.

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos