Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty

piątek, kwietnia 26, 2013

BALEA Young- FRUITY KISS pielęgnacyjna pomadka do ust

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, kwietnia 26, 2013 13 komentarze
Produktów do pielęgnacji ust nigdy za wiele! Masła Nivea używam w domu, malinowej wazeliny Balea nie mogę znaleźć, a pomadka dla księżniczek Liliputz ze względu na swoją perłową poświatę została skreślona na starcie... Przyszedł więc czas na testy kolejnego dziecka Balei z serii Young: pomadki do ust w sztyfcie:



OPAKOWANIE: jak widzicie opakowanie pomadki utrzymane jest w żółtej stylistyce. Dodatkowo zapakowana była w kolorowy kartonik z przedziwnym kameleonem, motylkiem i egzotycznym kwiatem, taki jak tutaj.

ZAPACH: producent wspomina, że pomadka ma mandarynkowy zapach. I faktycznie jest to mandarynka. Zapach jest przyjemny i owocowy.

KONSYSTENCJA: pomadka bardzo dobrze się nakłada. Nie topi się, ale nie jest też byt twarda.

POJEMNOŚĆ: 4,8 g

KOLOR: żółto-pomarańczowy. Nie zostawia jednak koloru na ustach, lekko je tylko nabłyszcza.

DZIAŁANIE:  Niestety nie ma jakiegoś wybitnego działania pielęgnacyjnego i nie do końca się u mnie sprawdza.  Ostatnio moje usta są wiecznie przesuszone. Ciężko mi nałożyć na nie jakąkolwiek kolorową pomadkę gdyż od razu widać suche skórki. Niestety Balea nie sprawdza się jako baza pod inny kosmetyk do ust. Muszę poszukać czegoś innego...Solo jest ok- wygląda naturalnie i lekko nabłyszcza. Jest dość tłusta. Nakładam ją kilkakrotnie w ciągu dnia. Dość szybko się zużywa (ale dla mnie to lepiej- zużyję i kupię coś innego :)). Myślę, że dla mniej wymagających ust na pewno się sprawdzi. Idealna na lato ze względu na egzotyczny zapach :)

Dziewczyny! Czy możecie polecić mi coś pielęgnacyjnego do ust, co pomoże mi uporać się z suchymi skórkami? W jaki balsam czy pomadkę ochronną warto zainwestować?

poniedziałek, kwietnia 15, 2013

Balea Pflege Dusche: Kirsch- und Mandelduft

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, kwietnia 15, 2013 11 komentarze
Mimo wcześniejszych zapewnień, że wszystkie żele z tej limitowanej serii zostały wykupione, któregoś ranka moja siostra wróciła z taką oto butelką:

Jest to ta druga wersja zimowej (a może jesiennej) "makaronikowej" Balei. Tym razem o zapachu wiśni i migdała.

OPAKOWANIE: bardzo dobrze się trzyma w dłoni, a smakowite ciasteczka na nim przyciągają wzrok

POJEMNOŚĆ: 300ml

ZAPACH: ja wyczuwam i wiśnię i migdał. Zapach jest słodki. Może nie aż tak jak ta wersja czekoladowo-figowa, ale raczej nadaje się bardziej na te chłodniejsze dni. Latem wolę zdecydowanie odświeżające owocowe zapachy.

KONSYSTENCJA: typowa dla żeli pod prysznic

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Delikatny żel pod prysznic nawilża skórę, myje ją, chroni przed wysychaniem. Cudowny zmysłowy zapach wiśni oraz migdałów sprawi, że poczujesz się prawdziwie słodko a formuła nawilżająca zapewni twojej skórze miękkość i delikatność oraz ochronę przed wysychaniem. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry dla wszystkich rodzajów skóry.

MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: lubię go tak samo jak jego czekoladowo-figowego kolegę. Pięknie pachnie myje- czyli dwa podstawowe kryteria spełnia. Poza tym naprawdę dobrze się pieni jest wydajny. Tak samo jak jego zostawia na skórze lekkie odczucie nawilżenia. Jeśli kupimy go tak jak ja za 4zł to myślę, że cena jest naprawdę atrakcyjna i warto spróbować :) Teraz pewnie z dostępnością będzie trudniej (pozostaje allegro gdzie ten żel kosztuje około 6zł). Balea bowiem wprowadziła już letnie edycje limitowane, które są z tych egzotycznych i owocowych ;)

Jakie zapachy żeli lubicie najbardziej w cieplejsze wiosenne i letnie dni? :) 

czwartek, marca 14, 2013

Balea Pflege Dusche: Feigen-und Schokoladenduft

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, marca 14, 2013 13 komentarze
Szczerze mówiąc myślałam, że po dezodorancie o zapachu fig i czekolady  w moje łapki nie wpadnie już nic z tej limitowanej edycji Balea. A jednak... Siostra napisała mi smsa, że w centrum handlowym, który mieści się w pobliżu mojego domu, na stoisku z chemią niemiecka jest wyprzedaż i żele można dostać za 4zł. Oczywiście poleciałam i kupiłam :
 
OPAKOWANIE:  lekko wyprofilowane przez co dobrze trzyma się je w dłoni. Na butelce smakowita figa i ciastka makaroniki (swoja drogą chciałam sama takie upiec, ale kiedy zapoznałam się z przepisem trochę zwątpiłam w swoje kulinarne umiejętności :)).
 
POJEMNOŚĆ: 300ml
 
ZAPACH: identyczny jak w przypadku dezodorantu. Zapach jest słodki i bardzo mi odpowiada.
 
KONSYSTENCJA: typowa dla żeli pod prysznic
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Delikatny żel pod prysznic nawilża skórę, myje ją, chroni przed wysychaniem. Cudowny zmysłowy zapach figi oraz czekolady sprawi, że poczujesz się prawdziwie słodko a formuła nawilżająca zapewni twojej skórze miękkość i delikatność oraz ochronę przed wysychaniem. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry dla wszystkich rodzajów skóry.

MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: żel przede wszystkim spełnia moje dwa podstawowe oczekiwania: pięknie pachnie i myje :) Poza tym całkiem przyzwoicie się pieni i jest wydajny. Zauważyłam również, że zaraz po kąpieli pozostawia na skórze lekkie odczucie nawilżenia. Z pewnością nie wysusza skóry. Przyznam, że jestem z niego naprawdę zadowolona. A cenowo wychodzi również bardzo atrakcyjnie. Muszę zajrzeć znów na to stoisko i zobaczyć czy jest jeszcze dostępna ta druga wersja zapachowa (bodajże migdał i wiśnia?)
 
Jakich żeli pod prysznic lubicie używac najbardziej? :)

czwartek, stycznia 31, 2013

Balea Young, Body-Smoothie Mango Vanille

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, stycznia 31, 2013 10 komentarze
Lubicie smoothie? :) Ja przepadam za nim szczególnie latem- napój ten super orzeźwia i jest niezwykle owocowy! A co gdyby smoothie o zapachu mango i wanilii pojawiło się na drogeryjnej półce?
 
Mnie udało się zakupić smoothie od Balea jeszcze w czasie listopadowego wypadu do Czeskiego Cieszyna. Pierwotnie miał być to prezent dla mojej siostry, jednak nie przepada ona za tego typu mazidłami, więc za testy wzięłam się ja.
 
 
OPAKOWANIE: mleczko do ciała ukryte jest w wygodnym opakowaniu z pompką. Produkt ma 200ml co nie jest standardową pojemnością, gdyż głównie produkty tego typu są większe- co najmniej o 50ml.
 
ZAPACH: dla wielbicielek słodkich zapachów! Wyczuwalne jest zarówno mango jak i wanilia. Dla mnie zapach jest po prostu genialny- słodki i b.owocowy. Może bardziej nadaje się na letnie dni, jednak ja używam go właśnie zimą :)
 
KONSYSTENCJA: mleczko. Bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Delikatny, żelowy skład z chłodzącym efektem sprawi, że skóra będzie piękne nawilżona i pachnąca. Szybko się wchłania i nie zostawia na skórze tłustego filmu. Testowany dermatologicznie.
 
MOJA OPINIA: Smoothie to obecnie mój ulubiony produkt do ciała. Bardzo szybko się wchłania, nie zostawia tłustego filmu. Nawilżenie nie jest jakieś wybitne. Dla mojej skóry jednak wystarczające.  Zapach Smoothie jest obłędny. Efekt chłodzenia (który faktycznie występuje, nie jest jednak jakiś wyraźny, tak jak np. w przypadku Serum wyszczuplającego z Eveline) idealnie sprawdziłby się latem. Mnie jednak nie przeszkadza to w stosowaniu mleczka obecnie. Minusem może być to, że Smoothie ma tylko 200ml i niestety szybko się kończy... Zważając na fakt, że jest to edycja limitowana, pewnie ciężko będzie je jeszcze dostać w DM :(
 
Wydaje mi się, że produkt ten kosztował 50 koron czeskich czyli około 8,50zł.
 
To już ostatni produkt z DM jaki został mi do zrecenzowania. Mam nadzieję, że w niedługim czasie znów zagoszczę w Czechach i będę mogła obłowić się w tamtejsze produkty :) Muszę przyznać, że Balea stała się jedną z moich ulubionych marek kosmetycznych!

czwartek, stycznia 10, 2013

Balea professional, odżywka z kofeiną

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, stycznia 10, 2013 6 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z recenzję odżywki, której ostatnio namiętnie używam. Stosuję ją do mycia włosów (mniej więcej do połowy długości, skalp myję zwykłym szamponem). Mowa tu o odżywce Balea z kofeiną i granatem:


OPAKOWANIE: duża, wygodna tuba z miękkiego plastiku. Produkt można zużyć do samego końca.

ZAPACH: dość przyjemny, ciężko mi porównać go do czegoś konkretnego. Na początku może wydawać się lekko duszący, ale potem to wrażenie znika. Na włosach zapach potrafi utrzymać się nawet na drugi dzień po myciu.

KONSYSTENCJA: standardowa jak na odżywkę, choć raz zdarzyło mi się nałożyć ją jako maskę i nic absolutnie nie spływało.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Dodatek kofeiny w odżywce wzmacnia cebulki włosów. Zawartość biotyny i granatu wzmacnia włosy i nadaje im objętość, a także zdrowy wygląd. Odżywka chroni przed wysuszeniem i wypadaniem włosów. Nie zawiera silikonów. Z kompleksem przeciw elektryzowaniu się włosów.Ułatwia rozczesywanie.

MOJA OPINIA: odżywka pozostawia miękkie i lśniące włosy. Od czasu gdy jej używam, zauważyłam, że moje końcówki są zdecydowanie w lepszym stanie (bardziej nawilżone i mniej się łamią). Czy produkt wzmacnia włosy i sprawia, że mniej wypadają ciężko mi stwierdzić, gdyż nie stosuję jej bezpośrednio na skalp. Absolutnie nie obciąża włosów. Duży plus za skład. Po jej użyciu włosy lepiej się rozczesują i faktycznie mniej elektryzują. Uważam, że to całkiem przyzwoita odżywka i szkoda, że nie dostaniemy jej w Polsce. Po kolejnej recenzji stwierdzam, że Balea to naprawdę niedroga, godna uwagi marka!

Z tego co pamiętam odżywka kosztowała tylko 30 koron, co daje około 5zł. Niestety powoli mi się kończy i muszę rozglądnąć się za jakąś następczynią...


czwartek, grudnia 27, 2012

Balea Young 2w1 Vitamin- Cocktail, skóra normalna

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 27, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak po świętach? :) Czas wracać powoli do codziennej rzeczywistości... Moja skóra twarzy od kilku dni strasznie się przesusza :( Dawno nie miałam już z nią takich problemów. Ratuję się niezawodną maścią z witaminą A oraz maseczkami. Zastanawiam się co może być tego przyczyną- najgorzej wygląda to na policzkach i w okolicach brody. Jakiś czas temu (dosłownie 3-4 dni) skończyła mi się malinowa pianka z Synergen (byłam z niej naprawdę zadowolona!) i zdecydowałam się wypróbować żel z Choisee (z różą i miodem). Może to on jest powodem tych przesuszonych miejsc na twarzy... Odstawiam go i zobaczymy czy coś się poprawi.. Macie może ten żel? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?

Dziś chcę przedstawić Wam jeden z ostatnich produktów z Balea, jakie udało mi się kupić  w listopadzie w DM. Mowa o produkcie 2w1, który można stosować jako krem i maskę:
Witaminowy koktajl, jak nazywa go producent zawiera witaminy C, E oraz prowitaminę B5. 

ZAPACH: pachnie jak malinowa albo truskawkowa mamba! coś pięknego :)

OPAKOWANIE: miła dla oka różowa tubeczka, która kryje w sobie 50ml produktu. Gdy ją odkręcimy znajduje się tam wąski dziubek, dzięki czemu łatwo jest wycisnąć krem.

KONSYSTENCJA: ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Koktajl witaminowy zapewnia skórze nawilżanie i ochronę. Witamina E i C pomaga neutralizować wolne rodniki. Prowitamina B5 zapewnia optymalne nawilżenie.

MOJA OPINIA: przed problemem z bardzo suchą skórą produkt ten sprawdzał się naprawdę poprawnie. Jako maseczka szybko się wchłaniał, pozostawiając twarz gładką, miękką i przyjemnie pachnącą. Sprawdził się również jako delikatny krem: nie pozostawia tłustej warstwy i dobrze współgra z makijażem. Obecnie jednak to nawilżenie nie jest wystarczające i muszę wprowadzić do swojej pielęgnacji bardziej bogate produkty. Na razie odstawiam ten krem (a raczej masko-krem :)) na łazienkową półkę.

Nie pamiętam ile dokładnie kosztował, ale wydaje mi się, że w okolicy 50 koron czeskich czyli 8zł.

czwartek, grudnia 20, 2012

Czekoladowo-figowe makaroniki. Dezodorant Balea.

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 20, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chcę napisać Wam kilka słów o smakowicie pachnącym dezodorancie Balea, który wrzuciłam do koszyka będąc w DM. Nie wiem w zasadzie dlaczego skusiłam się właśnie na dezodorant, a nie balsam czy żel z tej limitowanej edycji... Skoro jednak znalazł się w mojej łazience i na niego przyszedł czas:
OPAKOWANIE: sam widok kolorowych makaroników na opakowaniu kusi... ;) Spray mieści 200ml

ZAPACH: mmmhmm... obłędny :) Dla wielbicielek słodkich, jedzeniowych zapachów. Ja preferuję takie zdecydowanie jesienią oraz zimą.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Dezodorant o zapachu czekolady i fig zapewni ochronę i świeżość przez 24 godziny. Zapobiega odbarwianiu się ubrań i niweluje nieprzyjemny zapach.

MOJA OPINIA: kupując go nie zauważyłam, że jest to standardowy dezodorant,a  nie antyperspirant i niestety zawiera alkohol... Mimo to nie podrażnia, nie używam go jednak po depilacji. Ochrona jest naprawdę przyzwoita. Zapach wyczuwalny przez kilka dobrych godzin :) Nie zauważyłam również by odbarwiał ubrania. Byłabym tylko ostrożna co do zapewnień producenta o 24h świeżości. Wiadomo- żaden nawet najdroższy i najlepszy tego typu produkt nie zastąpi nam kąpieli czy prysznica . Dezodorantu używam na zmianę z innym antyperspirantem. Reasumując- chyba bym się drugi raz na niego nie zdecydowała (przez te alkohol w składzie), ale i tak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Duży plus za brak barwników i konserwantów. Jest to produkt wegański. 

SKŁAD: BUTANE · ALCOHOL · PROPANE · DIPROPYLENE GLYCOL · PARFUM · EHTYLHEXYLGLYCERIN · PHENOXYETHANOL · AQUA.



czwartek, grudnia 13, 2012

Lovely Raspberry? Balsam do ust Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 13, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją produktu Balea... Tym razem jest to kosmetyk do ust. Jestem wzrokowcem to na pewno! :) Nie ukrywam też, że ten balsam kupiłam skuszona pięknym opakowaniem ( w odcieniach różu :D )
Balsam w małej puszce (10g) znajdował się dodatkowo w takim kartoniku. Jak widać jest to edycja limitowana Balei przeznaczona dla trochę młodszych klientek drogerii (stąd Balea YOUNG ).

OPAKOWANIE: różowa urocza puszka. Wiem, że tego typu opakowania są mało higieniczne i raczej używam produktu, tylko gdy jestem w domu.

ZAPACH: delikatny i faktycznie malinowy. Nie jest jakiś wybitnie chemiczny.

KONSYSTENCJA: może lepszym określeniem niż balsam będzie w tym wypadku malinowa wazelina. 

WYDAJNOŚĆ: jest dość wydajny. Została mi go około połowa a używam od około 1,5 miesiąca z małymi przerwami.

DZIAŁANIE: dla mnie na zimę ten produkt jest po prostu za słaby. Faktycznie delikatnie chroni i pielęgnuje usta ale ostatnio mam z nimi straszny kłopot, bo są suche jak wiór i pękają do krwi. Niestety balsam sobie z tym nie radzi. Dlatego postanowiłam zostawić go sobie na wiosnę i lato. Na razie będę ratować się Carmexem oraz maścią z witaminą A. Balsam, a może raczej wazelinka pozostawia na ustach delikatny połysk, nie barwi ust.

SKŁAD: PETROLATUM · PARFUM · MICA · TOCOPHEROL · LIMONENE · LINALOOL · CI 75470 · CI 77891

REASUMUJĄC:

PLUSY PRODUKTU:

-cena (ok 30 koron, co daje 5zł)
-zapach
-urocze opakowanie

MINUSY PRODUKTU:

-zbyt delikatne działanie pielęgnujące jak na panującą porę roku. Sądzę jednak, że latem się sprawdzi.
-dostępność

Chciałam napisać Wam jeszcze kilka słów dotyczących zamówienia z Choisse. Wczoraj otrzymałam swoją paczuszkę. Zamówiłam żel do twarzy z różą i miodem, sól do kąpieli pomarańcza i cynamon (w ramach prezentu dla mamy) i mydełko czekoladowe (prezent dla przyjaciółki). Tak jak pisały już dziewczyny na innych blogach skład żelu do twarzy nie powala. Na drugim miejscu znajduje się SLS... Dam mu jednak szansę i zobaczę jak się sprawdzi (muszę tylko skończyć piankę z Synegren). Zaniepokoił mnie również fakt, że sól i żel mają przeklejone daty ważności. Pod nalepką jest 04-2012 natomiast na niej 05-2014...Pozostaje mi mieć nadzieję, że po prostu opakowania są stare a produkcja kosmetyków miała miejsce później. 

A Wy dziewczyny zamówiłyście coś z Choisse? Jak Wasze wrażenia?

poniedziałek, grudnia 10, 2012

Moja walka z wypadającymi włosami,miesiąc piąty

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 10, 2012 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z co miesięcznym postem dotyczącym moich włosów. To już piąty miesiąc od kiedy zmieniłam sposób pielęgnacji. W tym miesiącu jednak nie było tak kolorowo...

SUPLEMENTY:
calcium pantothenicum- w ciągu tego miesiąca skończyłam 3 blistry. Początkowo brałam 2 tabletki dziennie, obecnie znów zwiększyłam dawkę do czterech.

herbatka z pokrzywy-codziennie staram się wypić chociaż jedną filiżankę (najczęściej robię sobie większy kubek i wrzucam od razu dwie saszetki)

SZAMPONY, ODŻYWKI:

W tej kwestii nic się nie zmieniło:

Babydream szampon dla dzieci- nadal jestem mu wierna. Średnio myję nim włosy raz w tygodniu.
Selsun BLUE- używam raz do dwóch razy w tygodniu. Dzięki niemu nie mam już problemu z wrażliwą skórą głowy!
Pantene szampon do włosów normalnych- raz w tygodniu, by porządnie oczyścić włosy
 
 
Balea, odżywka do włosów  z kofeiną- jak na razie użyłam jej może 3 razy, dlatego ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Mimo że jest to odżywka, którą według producenta należy trzymać na włosach 2-3 minuty, ja zdecydowanie wolę ją pozostawić pod ręcznikiem na około dwadzieścia. Za jakiś czas z pewnością pojawi się recenzja tego produktu.
 
WCIERKI I INNE PRODUKTY:
 
Joanna Rzepa, kuracja wzmacniająca- udało mi się zużyć niezbyt lubiany przeze mnie eliksir z GP i od razu wróciłam do sprawdzonej kuracji z Joanny. 
 
Joanna rzepa, serum wzmacniająco-regenerujące- nie lubię, ale nadal stosuję. Na szczęście zostało mi go niewiele. Tym razem zaczęłam nakładać je po myciu włosów. Niewielką ilość wcieram delikatne w końcówki. 

Olejek rycynowy- stosuję na końcówki.Według mnie olejek rycynowy działa natychmiastowo, kondycja końcówek już znacznie się poprawiła.


KORZYSTANIE Z SUSZARKI I PROSTOWNICY:
5 miesiący bez prostownicy :) Ze względu na pogodę (nawet w domu nie jest już zbyt ciepło :()zdarza mi się dosuszać włosy suszarką, czasem suszę je całe. Dodatkowo w Rossmannie w końcu udało mi się dostać komplet gumek do włosów bez tego metalowego złączenia. Niestety wszystkie gumki z tą metalowym elementem straszliwie wyrywają włosy :(

Moje wrażenia po pięciu miesiącach od zmiany nawyków:
 
Przyznam się bez bicia, że był krótki okres czasu (tydzień, może dwa) kiedy zupełnie przestałam łykać suplementy i stosować wszystkie te wyżej wymienione produkty. Zauważyłam wtedy, że niestety włosów znów wypada więcej. Natychmiast wróciłam do kuracji wzmacniającej z Joanny i CP. Zamówiłam również na allegro Revalid, o którym słyszałam dużo dobrego. Mam nadzieję, że dziś, najpóźniej jutro będzie już u mnie. Planuję nim 3miesięczną kurację.  Nie ukrywam, że liczę na jego działanie. 

Miłego dnia dziewczyny!


czwartek, grudnia 06, 2012

Balea Handcreme - krem do rąk MANGO

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 06, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnie dwa dni spędziłam na szkoleniach w Warszawie, stąd moja nieobecność na blogu. Wczoraj późnym wieczorem wróciłam do Wrocławia i dziś przychodzę do Was w końcu z nowym postem. Już z samego rana odwiedził mnie Mikołaj :) Dostałam książkę (SŁODKIE ŻYCIE W PARYŻU- D.Lebovitza), słodycze ( w tym masę swoich ukochanych lizaków chupa- chups arbuzowych, które strasznie ciężko jest gdziekolwiek dostać) i pen driva (swojego a raczej siostry ostatnio gdzieś zgubiłam :(). Mam nadzieję, że do Was też już dzisiaj dotarł Mikołaj :)

Bohaterem dzisiejszego posta jest mój ulubieniec listopada- krem do rąk Balea Mango:
OPAKOWANIE: tuba z dość miękkiego plastiku, dzięki czemu łatwo będzie zużyć produkt do samego końca

ZAPACH: obłędne mango! Duży plus za to, że zapach nie jest chemiczny. Bardzo go polubiłam.

KONSYSTENCJA: w sam raz. Szybko się wchłania.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Krem do rąk mango z pantenolem i olejem z oliwy z oliwek. Do codziennego użytku. Bez konserwantów i barwników.

MOJA OPINIA: KRÓTKO: szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, pięknie pachnie. Nawilżenie jest przyzwoite, choć ja na co dzień, nie mam dużego problemu z suchymi dłońmi. To naprawdę bardzo fajny krem za niewielkie pieniądze (30 koron- tj. ok 5zł). Jeśli będziecie miały dostęp do DM i kosmetyków Balea pamiętajcie o tym produkcie, jest godny polecenia :)
 

niedziela, grudnia 02, 2012

Czujesz lato? Maseczka Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, grudnia 02, 2012 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Jakie macie plany na niedzielę? Dziś chcę przedstawić Wam drugą z masek, jaką udało kupić mi się w czeskim DM. Mowa o edycji limitowanej maski Sommergefuhl:
To jest ta ostatnia, niebieska, totalnie wakacyjna saszetka :) W całej okazałości przedstawia się następująco:
źródło:dm.de

Maska ta zaciekawiła mnie swoim tajemniczym ekstraktem z rośliny Mourera Fluviatilis. 

ZAPACH: kwiatowo- morski 

OPAKOWANIE: standardowa saszetka 2*8ml

KONSYSTENCJA: bardzo lubię konsystencję tych masek z Balei jest abosultnie w sam raz! Nie za gęsta nie za rzadka

OD PRODUCENTA: jest to maska zawierająca olejek z Babassu, aby zmiękczyć skórę, pantenol, witaminę E i wyciąg z tajemniczego kwiatu  Mourera Fluviatilis.Ma za zadanie zmiękczyć i nawilżyć naszą skórę twarzy. Maskę należy nałożyć grubą warstwą i odczekać około 10-15 minut, a potem zetrzeć delikatnie wacikiem kosmetycznym.

MOJA OPINIA: kolejna bardzo udana maseczka Balea. Fajnie nawilża i  odżywia skórę. Dobrze radzi sobie z przesuszonymi miejscami na twarzy. Kosztowała 15 koron.

Wrzucam jeszcze skład maski: AQUA • GLYCERIN • DICAPRYLYL CARBONATE • PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL • ZEA MAYS GERM OIL • BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER • CETEARYL ALCOHOL • GLYCERYL STEARATE • ORBIGNYA OLEIFERA SEED OIL • TOCOPHERYL ACETATE • POTASSIUM CETYL PHOSPHATE • PHENOXYETHANOL • PANTHENOL • HYDROGENATED PALM GLYCERIDES • CARBOMER • DIMETHICONE • SUCROSE • XANTHAN GUM • ARGININE • PCA • SERINE • PARFUM • ETHYLHEXYLGLYCERIN • ALANINE • SODIUM HYDROXIDE • THREONINE • ALCOHOL • LIMONENE • CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE • LINALOOL • MOURERA FLUVIATILIS EXTRACT • PANTOLACTONE • ASCORBYL PALMITATE • CITRIC ACID • CITRAL • ASCORBIC ACID • CI 19140 • CI 15510 • CI 42090.  


Miłego dnia!

sobota, listopada 24, 2012

Malina i wanilia czyli maseczka Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, listopada 24, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Jakie plany na weekend? :) ja właśnie wstałam, zabieram się za sprzątanie a potem lecę na mecz. Zanim to wszystko jednak zrobię, zapraszam Was na recenzję maski na twarz Balea.
Dzisiejsza bohaterka znajduje się w samym środku. W całej krasie wygląda następująco:
źródło zdjęcia:dm.de

Maskę tę wypróbowałam jako pierwszą, gdyż strasznie ciekawił mnie jej zapach. Uwielbiam maliny, wanilię zresztą też...
Jedna saszetka zawiera 2x8ml, co wystarczyło mi na 4 aplikacje.

ZAPACH: piękny! relaksujący, przypomina mi malinową  Jogobellę (do zjedzenia! :))

OPAKOWANIE: tak jak już wspomniałam saszetka w różowych barwach

KONSYSTENCJA: dość gęsta, absolutnie nie ma problemu z aplikacją

OD PRODUCENTA: jest to maska z olejem migdałowym, masłem shea. Intensywnie pielęgnuje i chroni przed wysuszaniem się skóry. Maskę należy pozostawić na twarzy 10-15 minut, a potem zetrzeć jej resztki płatkiem kosmetycznym.   

MOJA OPINIA:  faktycznie maska pięknie pachnie i sprawia, że skóra jest miękka i nawilżona. 16ml starcza spokojnie na aż 4 aplikacje. Maska całkowicie nie wchłania się, dlatego można by stosować ją cieńszą warstwą, tak by nie marnować aż tyle produktu. Fajnie relaksuje i odżywia. Dla mnie jak najbardziej ok :) Polecam jeśli będziecie miały dostęp do kosmetyków Balea!


czwartek, listopada 22, 2012

Balea glatt und glanz intensywna kuracja

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, listopada 22, 2012 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiejszą bohaterką posta jest odżywka do włosów, którą kupiłam w czeskim DM. Strasznie żałuję, że skusiłam się tylko na jej wersję w saszetce, a nie pełnowymiarowe opakowanie. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego, zapraszam na krótką recenzję:
Mowa o ostatniej odżywce w fioletowo-srebrnym opakowaniu. W całej okazałości prezentuje się następująco:
zdjęcie pochodzi ze strony www.dm.de

Jedna saszetka zawiera 20ml produktu i starczyła mi na dwa użycia. Jej cena to jak dobrze pamiętam 17 koron.

OPAKOWANIE: w tym przypadku nie ma co oceniać

ZAPACH: bardzo przyjemny. Pozostaje cały dzień na włosach, co jest dużym plusem.

KONSYSTENCJA: odżywka jest dość gęsta, nie spływa z włosów. Kolor: biały

Producent zaleca nałożyć ją na mokre umyte włosy, odczekać 2-3 minuty i spłukać. Miałam zamiar zastosować ją jako maskę i przetrzymać około 20 minut pod ręcznikiem, jednak brak czasu rano mi to uniemożliw .

OPINIA O PRODUKCIE: wiadomo, że 2-krotne użycie produktu nie pozwala na dogłębne jego sprawdzenie i przetestowanie. Muszę jednak przyznać, że tak, jak obiecuje producent włosy były wyraźnie bardziej błyszczące niż do tej pory. Poza tym mniej się puszyły i były bardziej zdyscyplinowane. Nie obciążyła mi też włosów, czego w sumie się bałam. Aż ciekawa jestem co byłoby po zużyciu pełnowymiarowego opakowania. Wydaje się być idealna do mojego rodzaju kłaczków :) (dla przypomnienia są strasznie kapryśne: lubią się puszyć, są odporne na stylizację, szybko przetłuszczają się u nasady a na końcach są wysuszone...)

Odżywka nie zawiera silikonów. Znajduje się w niej specjalny kompleks przeciwko elektryzowaniu się włosów. 

Wklejam również jej skład: AQUA · CETEARYL ALCOHOL · GLYCERIN · BEHENTRIMONIUM CHLORIDE · DIETHYLHEXYL CARBONATE · STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE · PANTHENOL · DIPROPYLENE GLYCOL · PROPYLENE GLYCOL DIBENZOATE · HYDROXYETHYLCELLULOSE · CETRIMONIUM CHLORIDE · PARFUM · HYDROLYZED WHEAT PROTEIN · PEG-90M · HYDROLYZED CORN PROTEIN · HYDROLYZED SOY PROTEIN · CITRIC ACID · SILICA · CALCIUM CARBONATE · BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL · ALPHA-ISOMETHYL IONONE · SODIUM BENZOATE · PHENOXYETHANOL.

Pierwszy duży plus dla Balei :) Ciekawe jak będzie dalej...Teraz biorę się za testowanie pełnowymiarowej odżywki do włosów z kofeiną.

wtorek, listopada 20, 2012

Napad na czeski DM :) BALEA!

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, listopada 20, 2012 29 komentarze
Cześć dziewczyny! Jeśli na bieżąco śledzicie mojego fanpage na Facebooku to pewnie wiecie, że tydzień temu wybrałam się z chłopakiem do Cieszyna. Po czeskiej stronie znajdował się właśnie DM. Już od dawna miałam chrapkę na osławione już produkty Balea. Skorzystałam więc z okazji i wrzuciłam do koszyka kilka produktów. Pokrótce dziś Wam je przedstawię, natomiast dokładnie recenzję będą pojawiać się co jakiś czas, jak trochę je potestuję :)

Balea maski do włosów w saszetkach:
Balea pomadka ochronna do ust z serii Young, o mandarynkowym zapachu (dostała ją siostra):
Masełko do ust Balea Young o malinowym zapachu:
Maseczki w saszetkach  do twarzy Balea (peel off z bursztynem, malinowo-waniliowa i z egzotycznymi ekstraktami):
Krem do rąk z wyciągiem z mango (pachnie obłędnie! używam go kilka dni i jestem już bardzo zadowolona:)):
Witaminowa maska Balea Young w tubce:
Dezodorant w sprayu z limitowanej edycji Balea o zapachu czekolady oraz figi:
Maska do włosów słabych i wypadających z kofeiną Balea:
Smoothie do ciała o zapachu wanilii i mango (prezent dla siostry):


I na koniec jeden jedyny produkt z kolorówki, który nie pochodzi z linii Balea- lakier do paznokci S'he o intensywnym pomarańczowo-czerwonym odcieniu:
Pierwsze co zwróciło moją uwagę w kosmetykach Balea to fakt, że mają dość przyjazne składy, a ceny są naprawdę przyzwoite. Na razie używam masełka do ust, kremu do rąk oraz lakieru- reszta czeka na swoją kolej :)

Czy jesteście ciekawe szczególnie któregoś z produktów? :)

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos