Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, listopada 18, 2013

Bielenda, balsam do ust Soczysta Malina

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, listopada 18, 2013 6 komentarze
Tego się właśnie obawiałam... Niestety moje obowiązki nie pozwalają mi na tak częste pisanie postów. W sobotę i w niedzielę robię sobie najczęściej odwyk bez komputera, także same rozumiecie :) Dziś napiszę Wam kilka słów o produkcie do ust, po który w okresie jesiennym sięgam najczęściej. Mowa o malinowym balsamie do ust o zapachu maliny:

OPAKOWANIE: Prosta i niewielka tubeczka mieści w sobie 10g produktu. Dodatkowo produkt zapakowany jest w kartonik.

APLIKATOR: ścięty dziubek z niewielkim otworem sprawia, że balsam aplikuje się wygodnie i szybko

ZAPACH: dość chemiczny, choć spotkałam się z dużo gorszymi. Pachnie podobnie do owocowej wazeliny jakie można kupić praktycznie w każdej aptece :)

KONSYSTENCJA: balsam (to nie błyszczyk, jak sama nazwa wskazuje) jest gęsty i treściwy
 
CENA: ok 7zł w Rossmannie

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Balsam do ust soczysta malina skutecznie pielęgnuje i natłuszcza delikatny naskórek ust, likwidując uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE:  polubiłam ten balsam gdyż dobrze nawilża i faktycznie pielęgnuje usta. Jego bardzo treściwa i tłusta konsystencja przypomina mi wazelinę. Dzięki higienicznemu aplikatorowi produkt możemy nakładać gdzie chcemy i powtarzać tę czynność wielokrotnie (Bielenda wypuściła też masełka w malutkich puszkach, w tym wypadku nie przekonuje mnie jednak forma aplikacji). Balsam nadaje ustom delikatny kolor (nadaje się świetnie jako baza również pod szminkę) i blask.Produkt nie poradzi sobie pewnie z bardzo suchymi i spierzchniętymi ustami, ale do tego służą już bardziej specjalistyczne preparaty. Gdyby miał jeszcze ciut bardziej naturalnie malinowy zapach mógłby z pewnością pretendować do miana must have tej jesieni :)

Do wyboru oprócz maliny jest również wiśnia oraz brzoskwinia.

Miałyście? :) Co sądzicie o tym produkcie? A może jesteście posiadaczkami masełka do ust z tej samej serii?

czwartek, lipca 11, 2013

OEPAROL balance- pomadka ochronna do ust mango

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lipca 11, 2013 11 komentarze
Ta pomadka wpadła mi do koszyka przy jednej z ostatnich wizyt w Biedronce. Dokładnie było to wtedy, gdy obowiązywała gazetka urodowa. Kupiłam wtedy kosmetyczkę, dezodorant, krem BB, maseczkę,  lip tinta z Bell i właśnie tą pomadkę. Wydaje mi się, że kosztowała trochę ponad 3zł (to chyba jakaś obniżona cena, bo były kiedyś dostępne w Biedronce za około 6-7zł). Dostępne były również inne zapachy, ale ja zdecydowałam się właśnie na mango:

OPAKOWANIE: oryginalnie pomadka była zapakowana jeszcze w kartonik. Ja widać na zdjęciu opakowanie jest bardzo proste, białe z mocnego plastiku.

ZAPACH:  lekko chemiczny , choć nie jest aż tak źle

POJEMNOŚĆ: 3,6g

KONSYSTENCJA: pomadka jest dość miękka i trzeba uważać by się nie złamała. Dobrze rozprowadza się na ustach.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Pomadka ochronna do ust przeznaczona do codziennej i systematycznej pielęgnacji ust. Natłuszcza i zabezpiecza przed pękaniem i wysychaniem oraz czyni usta delikatnymi i nadaje im świeży wygląd. 

MOJA OPINIA: jest to pomadka raczej z tych tłustych i bardziej treściwych.Nawilżenie jest raczej krótkotrwałe. Produkt nie należy do wydajnych. Zapach też nie zachwyca. Powiem szczerze, że spodziewałam się po niej trochę więcej czytając opinie o produktach Oeparol. Nie jest to bubel, ale taki średniak. Za 3zł może i warto wypróbować, ale ja już się nie skuszę.

Miałyście może tę pomadkę? Jakie jest Wasze zdanie na jej temat?

piątek, maja 24, 2013

Dermophil- stick reparateur. Francuski balsam do ust

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, maja 24, 2013 5 komentarze
Dziś chcę Wam przybliżyć produkt, który uratował moje usta podczas ostatniego pobytu we Francji. Z suchymi ustami i wiecznymi skórkami borykam się już jakiś czas. Do tego zmiana wody i klimatu przyczyniła się do pojawienia okropnych zajadów... Musiałam szybko coś na to zaradzić i zakupiłam sztyft Dermophil:


OPAKOWANIE: klasyczny wysuwany sztyft, który wykonany jest z bardzo trwałego plastiku. Dodatkowo produkt był oczywiście zapakowany w kartonik.

ZAPACH: delikatny, taki miętowo-ziołowy (kojarzy mi się trochę z jakimiś lekami)

POJEMNOŚĆ: 3,5 g (to dość mało w porównaniu do innych sztyftów i tego typu balsamów)

CENA: dokładnie nie pamiętam, ale coś około 4 euro

KONSYSTENCJA: produkt nie jest ani za miękki ani zbyt twardy- bardzo dobrze się rozprowadza

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: producent zapewnia regenerację ust i ich ochronę. Zawiera masło karite, witaminę E i filtry UVA-UVB

SKŁAD: Alpha, Bisabolol Naturel, Vitamine E, Beurre De Karité, Filtres Solaires UVA UVB, Base Protectrice.Hydrogenated Polyisobutene, Cera Microcristallina, Rice Bran Wax, Cetearyl Stearate, Butyrospermum Parkii, PPG 5 Lanolin Alohol Ether, Caprylic/Capric Triglyceride, Stearyl Dimethicone, 4 Methylbenzylidene Camphor, Tocopheryl Acetate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Bisabolol, Parfum, BHA.

MOJA OPINIA: sztyft ten naprawdę poprawił stan moich ust i rozprawił się z zajadami. Świetnie nawilża i pielęgnuje. Nie mam w końcu problemu z suchymi skórkami. To chyba pierwszy taki produkt, który w tak szybkim czasie naprawdę zadziałał. Obecnie jest moim ulubieńcem i nie zamieniłabym go na nic innego. Wygląda dość niepozornie, ale działa :) Niestety z tego co widzę jest dość trudno dostępny (widziałam go na ebayu, ale koszty wysyłki są 10 razy większe od kosztów samego sztyftu...). Jeśli jednak któraś z Was ma możliwość jego zakupu to nawet się nie zastanawiajcie!
 

piątek, kwietnia 26, 2013

BALEA Young- FRUITY KISS pielęgnacyjna pomadka do ust

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, kwietnia 26, 2013 13 komentarze
Produktów do pielęgnacji ust nigdy za wiele! Masła Nivea używam w domu, malinowej wazeliny Balea nie mogę znaleźć, a pomadka dla księżniczek Liliputz ze względu na swoją perłową poświatę została skreślona na starcie... Przyszedł więc czas na testy kolejnego dziecka Balei z serii Young: pomadki do ust w sztyfcie:



OPAKOWANIE: jak widzicie opakowanie pomadki utrzymane jest w żółtej stylistyce. Dodatkowo zapakowana była w kolorowy kartonik z przedziwnym kameleonem, motylkiem i egzotycznym kwiatem, taki jak tutaj.

ZAPACH: producent wspomina, że pomadka ma mandarynkowy zapach. I faktycznie jest to mandarynka. Zapach jest przyjemny i owocowy.

KONSYSTENCJA: pomadka bardzo dobrze się nakłada. Nie topi się, ale nie jest też byt twarda.

POJEMNOŚĆ: 4,8 g

KOLOR: żółto-pomarańczowy. Nie zostawia jednak koloru na ustach, lekko je tylko nabłyszcza.

DZIAŁANIE:  Niestety nie ma jakiegoś wybitnego działania pielęgnacyjnego i nie do końca się u mnie sprawdza.  Ostatnio moje usta są wiecznie przesuszone. Ciężko mi nałożyć na nie jakąkolwiek kolorową pomadkę gdyż od razu widać suche skórki. Niestety Balea nie sprawdza się jako baza pod inny kosmetyk do ust. Muszę poszukać czegoś innego...Solo jest ok- wygląda naturalnie i lekko nabłyszcza. Jest dość tłusta. Nakładam ją kilkakrotnie w ciągu dnia. Dość szybko się zużywa (ale dla mnie to lepiej- zużyję i kupię coś innego :)). Myślę, że dla mniej wymagających ust na pewno się sprawdzi. Idealna na lato ze względu na egzotyczny zapach :)

Dziewczyny! Czy możecie polecić mi coś pielęgnacyjnego do ust, co pomoże mi uporać się z suchymi skórkami? W jaki balsam czy pomadkę ochronną warto zainwestować?

piątek, kwietnia 05, 2013

L'oreal Glam Shine 6h - 102 always pink

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, kwietnia 05, 2013 17 komentarze
Ten błyszczyk dostałam od chłopaka. Muszę przyznać, że dobrze trafił z kolorem :) 102 to delikatny róż, który tak naprawdę bardzo przypomina kolor moich naturalnych ust. Ładnie się z nimi stapia przez co efekt jest naturalny- taki na co dzień lubię najbardziej.


Oczywiście zaraz po tym jak go dostałam, wyrzuciłam kartonik i zaczęłam używać... Nie mam więc już opakowania, by je Wam pokazać.

OPAKOWANIE: jak wspomniałam błyszczyk oryginalnie zapakowany jest jeszcze w kartonik. Opakowanie zawiera 6ml produktu. Błyszczyk ma srebrną zakrętkę z logo L'oreal. Dobrze się zakręca, przez co nic się nie wylewa i nie brudzi.

APLIKATOR: nie wiem czy każdy produkt do ust z L'oreala ma ten aplikator, ale na pewno błyszczyki z serii Glam Shine posiadają właśnie taki serduszkowy aplikator (według mnie jest bardziej w kształcie łezki, ale często spotykałam się z określeniem "w kształcie serca" )Przyznam, że bardzo dobrze nakłada się nim produkt. Już za jednym pociągnięciem usta są pomalowane.

ZAPACH: bardzo przyjemny. Lekko owocowy i słodki

KONSYSTENCJA: dość gęsta. Błyszczyk nie spływa. Dobrze "trzyma" się ust.

CENA: od ok 20zł (na allegro niektóre kolory widziałam za 12zł)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Błyszczyk 6 godzin blasku.Dla kobiet poszukujących nowych rozwiązań i kobiecego połysku oraz maksymalnie długotrwałego makijażu.

Technologia Shine-Fix - wynik 6 lat badań.
• 7 opatentowanych składników.
• Ultra odporny film na ustach, który zapewnia trwałość koloru przy jednoczesnym zachowaniu połysku ust.

 MOJA OPINIA: jest to najbardziej trwały błyszczyk jaki miałam do tej pory. Nie utrzymuje się jednak te 6h, ale w moim przypadku jest to 3-4h.  Ma kolor, który bardzo przypomina mój naturalny odcień ust, dlatego wygląda naturalnie. Posiada drobinki- nie są one jednak jakieś nachalne i bardzo ładnie się prezentują.  Produkt sprawia, że usta ładnie się błyszczą i wydają troszkę większe niż w rzeczywistości. Charakterystyczny dla L'oreala aplikator ułatwia aplikację. Wystarczy tylko jedno pociągnięcie. Jedyną jego wadą jest straszliwe przyklejanie się włosów do ust, gdy trochę wieje. Gdy nakładam ten błyszczyk wolę mieć związane włosy, bo strasznie mnie to denerwuje... Reasumując: bardzo go polubiłam za efekt na ustach, aplikator, zapach i trwałość :)

A Wy miałyście styczność z błyszczykami L'oreal? Co o nich sądzicie?

sobota, marca 02, 2013

Rossmann Lilliputz Lippen-Pflege-Kirsh-Traum

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, marca 02, 2013 10 komentarze
Która z nas będąc małą dziewczynką nie chciała zostać księżniczką? Seria Lilliputz produkowana dla Rossmanna przeznaczona jest z pewnością dla tych księżniczek, które uwielbiają kosmetyki. Przyznam się, że choć księżniczką nie jestem (i nigdy nie byłam!) lubię czasem przetestować produkty przeznaczone dla dzieci. Ochronna pomadka wiśniowa wpadła mi do koszyka podczas jednej z ostatnich wizyt w Rossmannie. Z typowo pielęgnacyjnych produktów do ust miałam tylko masło Nivea i maść z witaminą A, których aplikacja jest dość mało higieniczna. Brakowało mi kosmetyku w sztyfcie, który mogłabym wrzucić do kieszeni kurtki i w razie potrzeby po niego sięgać. Padło na Lilliputz, ponieważ a)stałam w długiej kolejce a na wysokości moich oczu znajdowały się produkty dla dzieci b) od zawsze lubię w wiśniowy zapach we wszelkich kosmetykach:
 
OPAKOWANIE: Biało różowe opakowanie z wisienką. Pomadka zapakowana jest dodatkowo w kartonik z księzniczką.
 
ZAPACH: pachnie wiśniowo. Niestety dość sztucznie- coś jak wiśniowe cukierki.
 
KONSYSTENCJA: właściwa, pomadka nie topi się ani nie jest zbyt twarda. Bardzo dobrze się aplikuje.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:Pomadka pielęgnacyjna Lilliputz chroni delikatne usta Księżniczek przed wysychaniem, a naturalny wosk pszczeli i witamina E dodatkowo pielęgnują. Owocowy zapach dojrzałej wiśni i lekki połysk dostarczają Księżniczce pielęgnacyjnej zabawy.

MOJA OPINIA: (najpierw zobaczcie drugie zdjęcie:)

Niestety nie przyszło mi do głowy, że pomadka będzie perłowa :( Strasznie nie lubię takiego efektu na ustach...Gdy wyciągnęłam pomadkę z kartonika lekko się rozczarowałam. Mimo tego faktu postanowiłam ją oczywiście przetestować. Pomadka w miarę przyzwoicie nawilża (ostatnio znów miałam dośc spierzchnięte usta- poradziła sobie z tym faktem)i pielegnuje usta- w swoim składzie ma wosk pszczeli i witaminę E. Zapach mimo że dość chemiczny nie jest zły. Cena bardzo przyjazna- 3,99zł za 4,8 g produktu. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie ten perłowy efekt na ustach- kolor wpada lekko w fiolet. Wiadomo pomadka nie barwi ust jakoś wybitnie- w końcu nie jest to pomadka typowo kolorowa a ochronna, jednak perła jest dość widoczna...Ja z pewnością więcej się na nią nie skuszę.
 
A Wy jakie pomadki ochronne stosujecie? :)
 

 

piątek, lutego 15, 2013

NIVEA Lip Butter Caramel Cream

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 15, 2013 15 komentarze
Masełko od Nivea pojawiało się ostatnio na kosmetycznych blogach naprawdę często. Ja po kilku przeczytanych recenzjach stwierdziłam, że również muszę je mieć! Kiedy skończył mi się truskawkowy Carmex pobiegłam od razu do Rossmanna i w moje łapki wpadła wersja karmelowa:
 
 
OPAKOWANIE: metalowa puszka. która mieści 19ml produktu. Masełko jest również zapakowane w kartonik.
 
ZAPACH: delikatny, waniliowy. Przypomina mi zapach ciasteczek. Jest naprawdę słodki i piękny!
 
 
KONSYSTENCJA: gęsta, jednak dobrze się rozsmarowuje. Uwaga! Zbyt duża ilość masełka nałożona na usta potrafi je bielić.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem. Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.
 
MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: Masełko dość dobrze się nakłada. Opakowanie w formie puszki sprawia, że raczej używam go tylko w domu. Wiadomo aplikacja palcami do higienicznych nie należy. Jeśli chodzi o samo działanie nawilżające- to nie jest jakieś wybitne. W moim przypadku nie wysusza ust, ale nie są one też jakoś szczególne wypielęgnowane. Nie ukrywam, że liczyłam na bardziej widoczne właściwości.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)zapach
(+)śliczna, malutka puszka
(+)dobrze się nakłada
(+)wydajny
(+)cena standardowa 9,99zł, w promocji nawet 7,99zł
 
(-)niehigieniczna aplikacja
(-)przy większej ilości produktu bieli usta
 
Jeśli chodzi o działanie to powiem tak: dla mnie ok, choć szału nie ma :)
 
Na koniec wklejam jeszcze skład  produktu. A Wy macie masełko Nivea? Jaka wersja zapachowa jest Waszą ulubioną? ;)
 
 
SKŁAD: Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 77492

poniedziałek, grudnia 17, 2012

Wibo Eliksir 07

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 17, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! W czasie tygodniowej promocji w Rossmannie na kosmetyki kolorowe (-40%) skusiłam się tylko na dwa produkty. Pierwszym z nich był lakier do paznokci Wibo w kolorze burgundowym, drugim szminko-błyszczyk Wibo Eliksir numer 07.
CO W NIEJ POLUBIŁAM?

-delikatny kolor, powinien pasować do każdego koloru ust :)

-przyjemny zapach

-miłą dla portfela cenę (standardowo około 9zł, w tej promocji około 5zł z groszami)

-za konsystencję szminko- błyszczyku (lubię bardzo tego typu pomadki)

-bardzo dobrze się nakłada

-nie wysusza

CZEGO W NIEJ NIE LUBIĘ?

-opakowania!! to mała tragedia, jest niezwykle nieestetyczne i napisy ścierają się praktycznie od razu

- w moim przypadku trochę podkreśla suche skórki(przez ostatnie zmiany pogody mam notoryczny problem z suchymi skórkami)

Jeśli chodzi o trwałość to oscyluje w graniach 2-3 godzin. Obecnie to moja ulubiona pomadka, którą mam na ustach najczęściej :)

Mam ochotę kupić sobie również kolor nude z tej serii, niestety w czasie tej promocji był zupełnie nieobecny w szafie Wibo.

Macie dziewczyny tą pomadkę? Lubicie ją? :)



czwartek, grudnia 13, 2012

Lovely Raspberry? Balsam do ust Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 13, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją produktu Balea... Tym razem jest to kosmetyk do ust. Jestem wzrokowcem to na pewno! :) Nie ukrywam też, że ten balsam kupiłam skuszona pięknym opakowaniem ( w odcieniach różu :D )
Balsam w małej puszce (10g) znajdował się dodatkowo w takim kartoniku. Jak widać jest to edycja limitowana Balei przeznaczona dla trochę młodszych klientek drogerii (stąd Balea YOUNG ).

OPAKOWANIE: różowa urocza puszka. Wiem, że tego typu opakowania są mało higieniczne i raczej używam produktu, tylko gdy jestem w domu.

ZAPACH: delikatny i faktycznie malinowy. Nie jest jakiś wybitnie chemiczny.

KONSYSTENCJA: może lepszym określeniem niż balsam będzie w tym wypadku malinowa wazelina. 

WYDAJNOŚĆ: jest dość wydajny. Została mi go około połowa a używam od około 1,5 miesiąca z małymi przerwami.

DZIAŁANIE: dla mnie na zimę ten produkt jest po prostu za słaby. Faktycznie delikatnie chroni i pielęgnuje usta ale ostatnio mam z nimi straszny kłopot, bo są suche jak wiór i pękają do krwi. Niestety balsam sobie z tym nie radzi. Dlatego postanowiłam zostawić go sobie na wiosnę i lato. Na razie będę ratować się Carmexem oraz maścią z witaminą A. Balsam, a może raczej wazelinka pozostawia na ustach delikatny połysk, nie barwi ust.

SKŁAD: PETROLATUM · PARFUM · MICA · TOCOPHEROL · LIMONENE · LINALOOL · CI 75470 · CI 77891

REASUMUJĄC:

PLUSY PRODUKTU:

-cena (ok 30 koron, co daje 5zł)
-zapach
-urocze opakowanie

MINUSY PRODUKTU:

-zbyt delikatne działanie pielęgnujące jak na panującą porę roku. Sądzę jednak, że latem się sprawdzi.
-dostępność

Chciałam napisać Wam jeszcze kilka słów dotyczących zamówienia z Choisse. Wczoraj otrzymałam swoją paczuszkę. Zamówiłam żel do twarzy z różą i miodem, sól do kąpieli pomarańcza i cynamon (w ramach prezentu dla mamy) i mydełko czekoladowe (prezent dla przyjaciółki). Tak jak pisały już dziewczyny na innych blogach skład żelu do twarzy nie powala. Na drugim miejscu znajduje się SLS... Dam mu jednak szansę i zobaczę jak się sprawdzi (muszę tylko skończyć piankę z Synegren). Zaniepokoił mnie również fakt, że sól i żel mają przeklejone daty ważności. Pod nalepką jest 04-2012 natomiast na niej 05-2014...Pozostaje mi mieć nadzieję, że po prostu opakowania są stare a produkcja kosmetyków miała miejsce później. 

A Wy dziewczyny zamówiłyście coś z Choisse? Jak Wasze wrażenia?

niedziela, listopada 25, 2012

e.l.f. Essential Lipstick - Flirtatious

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 25, 2012 12 komentarze
Hej! Dziś chciałabym przedstawić Wam mój jedyny produkt z e.l.f.a. O tej firmie naczytałam się dość dużo pozytywów, więc zapragnęłam mieć chociaż jedną rzecz z ich kolorówki. Padło na szminkę z linii Essential, którą wrzuciłam do koszyka przy okazji zakupów w AlleDrogeria. Kosztowała tylko 7zł...Mój odcień to Flirtatious.

Niestety miałam z nią lekki wypadek i jest cała uszkodzona, dlatego oszczędzę Wam takich zdjęć i będę posiłkować się tymi znalezionymi w sieci.
OPAKOWANIE: plastikowe, ale przez to, że jest srebrne wygląda dość elegancko. Mój egzemplarz jednak nie ma tych napisów, które widzicie na zdjęciu powyżej.

KONSYSTENCJA: no właśnie... jak dla mnie dość dziwna i nigdy nie spotkałam się jeszcze z takim produktem. Na pewno nie jest kremowa... Według mnie dość sucha, gdzieniegdzie widoczne są bąbelki powietrza.

ZAPACH: delikatny, pudrowy- ok

OPIS PRODUCENTA: Długotrwały kolor i połysk to cechy charakterystyczne szminki z linii Essential, którą zaprojektował i przetestował zespół profesjonalnych artystów makijażu. Nawilżająca formuła pomadki Essential Lipstick wygładza i pielęgnuje usta sprawiając, że stają się miękkie i jedwabiste. 
źródło zdjęć: ebay.com


MOJA OPINIA: strasznie tępa i absolutnie nie jest nawilżająca... Nie wiem czy trafiłam na trefny egzemplarz, gdyż spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na ich temat. Gdy nakładam ją na usta podkreśla wszystkie niedoskonałości ust. Zbiera się w załamaniach. Nie pomaga również nałożenie balsamu nawilżającego przed aplikacją. Kolor naprawdę mi się podoba, ale to wszystko... Strasznie zawiodłam się na tym produkcie :( 

Może faktycznie trafiłam na taki trefny egzemplarz? Dziewczyny miałyście te szminki z e.l.f.a?

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos