Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka. Pokaż wszystkie posty

sobota, stycznia 04, 2014

Ulubieńcy 2013!

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, stycznia 04, 2014 15 komentarze
Przyznam Wam szczerze, że wybór ulubieńców roku nie jest prostą sprawą. Jak zapewne dobrze wiecie z kolorówką typu: cienie, linery, bronzery mi nie po drodze. W moim przypadku codzienny makijaż to tylko: podkład, puder, tusz, róż i już :) Dlatego też tych kolorówkowych hitów za wiele w tym poście się nie pojawi. Pierwsze skrzypce gra pielęgnacja i to od niej zacznę:

WŁOSY:

Tangle Teezer (niekosmetycznie):

Zacznę od tej niepozornej, plastikowej szczotki o której bardzo głośno w blogosferze od kilku już chyba lat. Ja na TT zdecydowałam się dopiero kilka miesięcy temu, ale decyzji nie żałuję- w końcu pozbyłam się wiecznie poplątanych włosów.



Love 2 Mix szampon do wszystkich typów włosów:

Od niego rozpoczęła się moja przygoda z rosyjskimi kosmetykami. Bardzo fajnie oczyszcza, zmywa oleje, dobrze się pieni, nie plącze włosów i pięknie pachnie. Jedyne "ale" to fakt, że spowodował u mnie podrażnienie skóry głowy. Dlatego zaczęłam używać go co 2-3 mycie ( nie każdorazowo), a raz na jakiś czas zapobiegawczo stosuję Selsun Blue (bardzo dobrze radzi sobie z podrażnioną skórą głowy czy łupieżem).


                                                                    źródło

TWARZ:

Ziaja Ulga, kremowy olejek myjący do twarzy i ciała:

Dobrze zmywa makijaż, nie wysusza, nie podrażnia, jest wydajny. Bardzo go lubię i jeśli któraś z Was boryka się z suchą skórą twarzy serdecznie polecam go wypróbować.


                                                                          
                                                                        źródło

Revlon Colorstay, podkład do cery suchej i normalnej:



Nie używam go jeszcze tak długo, żeby móc stwierdzić czy będzie "TYM" na zawsze, ale na razie sprawuje się bez zarzutu. Przede wszystkim wygląda bardzo naturalnie.

Mascary Maybelline:


                                                                            źródło

Próbowałam naprawdę wiele mascar (Essence, Miss Sporty, Loreal, Wibo, Lovely, Bourjois). Od dłuższego czasu jestem jednak wierna Maybelline. Szczególnie lubię wersję widoczną na obrazku oraz tą klasyczną w żółtym opakowaniu. Lubię mascary Maybelline, bo są świetne do dziennego makijażu oka, nie kruszą się, nie rozmazują. Często można je dostać w naprawdę fajnej promocji.

CIAŁO:

Peelingi Farmona:



                                                                  źródło
Pięknie pachną i naprawdę fajnie zdzierają. Poza tym są wydajne. Dostępne są w większych i mniejszych pojemnościach. Szczególnie polecam ten: cynamon i karmel- jest idealny na zimowe dni!


Olejki i masła Farmona Tutti Frutti:

Tak dzięki prezentowi od Mikołaja stałam się wielką fanką całej tej serii. Olejek świetnie nadaje się zarówno jako płyn do kąpieli (tworzy całkiem sporą pianę:)) jak i żel pod prysznic. Ja testowałam wersję liczi& rambutan a obecnie jest to karmel&cynamon. Jeśli chodzi o masło to ma idealną konsystencję, dobrze się wchłania, nawilżenie jest dla mnie wystarczające. No i powtórzę się po raz kolejny: ZAPACH!


                                                                              źródło


Seria FussWohl:



                                                                         źródło
Świetne niedrogie produkty do pielęgnacji stóp. Miałam okazję testować już dezodorat do stóp, dezodorant do butów (polecam oba produkty latem!), sól, peeling, żel chłodzący. Obecnie stosuję krem z 10% urea oraz tarkę (moje pięty mają ostatnio jakiś kryzys:( ).


A jacy są Wasi ulubieńcy roku? :)

czwartek, stycznia 02, 2014

Mój podkład roku- Revlon Colorstay.

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, stycznia 02, 2014 11 komentarze
Podkłady zmieniam niezwykle rzadko. Jeśli już jakiś mi przypasuje wtedy kupuję buteleczkę za buteleczką. Jakiś czas temu pożegnałam się z Bourjois 123 na rzecz osławionego już Revlonu Colorstay. Przyznam, że do tej pory odstraszała mnie trochę jego cena (70zł za podkład? to dla mnie zbyt dużo...). W między czasie Super Pharm i inne drogerie jak Hebe kusiły promocjami i Revlon można było kupić za 40zł lub 2 sztuki w cenie jednej. No i w końcu po rozmowie z koleżanką (pozdrawiam Cię Marta! mam nadzieję, że będziesz czytać ten post:)) zdecydowałam się na swój pierwszy Colorstay. Kupiłam go na allegro... Jeśli chodzi o odcień udało mi się trafić w 100% (to też dzięki Marcie, ponieważ używałyśmy tego samego odcienia Bourjois, a ona potem przerzuciła się właśnie na Revlon i pomogła mi w doborze koloru).




Ja posiadam Revlon Colorstay do cery normalnej i suchej w odcieniu 150 Buff.

OPAKOWANIE: szklana buteleczka. Jak wszystkie wiemy- bez pompki... Ja po prostu radzę sobie tak, że przechylam delikatnie opakowanie by znalazł się na palcu i zaczynam aplikację. Na całą twarz wystarczają mi takie trzy "przechylenia" :)

ZAPACH: przyznam, że nie jest przyjemny, ale na szczęście mi absolutnie nie przeszkadza

KONSYSTENCJA: dość rzadka, przez co bardzo fajnie się rozprowadza

KRYCIE: dla mnie wystarczające ( i tak zawsze używam dodatkowo korektora). Można je stopniować. Nie tworzy efektu maski.

DLA KOGO?:ta wersja jak już wspominałam przeznaczona jest do cery suchej i normalnej. Mamy też wersję do skóry tłustej.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Zapewnia trwały, naturalny i nieskazitelny makijaż do 24 godzin. Podkład z formułą Softflex zawiera udoskonalone polimery, które ułatwiają aplikację oraz wpływają na zwiększenie poczucia komfortu, zawiera ekstrakty roślinne i proteiny jedwabiu, które zapewniają stałe nawilżenie skóry i poczucie lekkości. Ulepszona formuła zapobiega ścieraniu oraz zbieraniu się nadmiaru podkładu w bruzdach i zagłębieniach. Zawiera filtry ochronne SPF 15, które chronią przed szkodliwym działaniem słońca. 

Dziewczyny! może wiecie o co chodzi z tą różnicą filtrów? Ja mam np. wersję z SPF 20 (ta z naklejką 24h na zakrętce). Ostatnio szukałam jakiś informacji w sieci, bo doszłam do wniosku, że może kupiłam podróbkę... Jednak na jednym z forum ktoś pisał, że zależy to od kraju w którym jest produkowany. Wiecie może o co dokładnie chodzi?

MOJE ZDANIE O PRODUKCIE: podoba mi się w nim praktycznie wszystko: od łatwości w nakładaniu, po efekt jaki daje na twarzy. Poza tym jest to produkt naprawdę trwały (nie ściera się) u mnie wraz z pudrem transparentnym z FM nie wymaga poprawek przez cały dzień. Nie wysusza mi także skóry twarzy, ma wysoki filtr. 

REASUMUJĄC:

(+) duża naprawdę duża gama kolorystyczna (plus dwie formuły: skóra sucha i normalna oraz tlusta)
(+) wysoki filtr
(+) trwałość
(+)wystarczające krycie
(+) efekt jaki daje na twarzy
(+)nie wysusza
(+) nie podkreśla skórek
(+) nie ciemnieje na twarzy

(-) opakowanie! 
(-) cena (choć ostatnio jest na niego sporo promocji a na Allegro można go dostać o połowę taniej)


Lubicie Revlon Colorstay? Jaki jest Wasz ulubiony podkład? :)

niedziela, lutego 03, 2013

Essence XXL shine lipgloss- 19 nude candy

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 03, 2013 10 komentarze
Lubicie wymiany? :) Ja uważam, że to dobry sposób na wypróbowanie nowych produktów i jednoczesne pozbycie się tych, z których w jakiś sposób nie jesteśmy zadowolone. Nie znaczy to jednak, że u kogoś innego się nie sprawdzą.  W jednej z takich wymianek otrzymałam właśnie błyszczyk z Essence. Przedtem miałam już jego bezbarwną wersją i byłam bardzo zadowolona, dlatego postanowiłam przestestować go również w kolorze:

OPAKOWANIE:proste i przeźroczyste. W środku aplikator gąbeczka- dość długi i cienki

ZAPACH: pachnie słodko i  owocowo jak mamba :)

KONSYSTENCJA: błyszczyk nie jest ani zbyt gęsty ani rzadki, także na duży plus

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Cały czas na topie, cały czas przepiękny. Kremowy, delikatny błyszczyk w naturalnym odcieniu  zapewni  ustom  cudownie zadbany a zarazem naturalny wygląd. ekstra błyszczący i nawilżający usta.

MOJA OPINIA: odcień nr 19 nude candy, który posiadam to taki delikatny, mleczny róż. Niestety jego największym i jedynym minusem jest fakt, że przy nakładaniu tworzy straszne smugi (wygląda ok tylko jeśli nałozymy naprawdę niewielką ilość) !Czytałam o nim opinie innych dziewczyn i widzę, że ten kolor musi być jakiś felerny...Muszę spróbować jeszcze nałożyć go na pomadkę, może wtedy da radę... Poza tym uwielbiam jego zapach, produkt absolutnie nie klei się, aplikator jest bardzo wygodny. Drobinki ładnie mienią się, są bardzo delikatne.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)aplikator
(+)zapach
(+)nie klei się
(+)14 kolorów do wyboru
 
(-)odcień numer 19 tworzy straszliwe smugi :(
 
Niestety błyszczyk ten ma jeden, ale naprawdę spory minus... Mimo to z chęcią wypróbowałabym inne kolory. Możliwe, że skuszę się na niego w najbliższym czasie.
 
Dostępny w szafie Essence. Kosztuje około 9-10zł.
 

sobota, lutego 02, 2013

Bell 2skin pocket pressed rouge

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 02, 2013 13 komentarze
Mój ulubiony róż do policzków to bezwględnie Bourjois- występuje w mnóstwie odcieni, trudno zrobić sobie nim krzywdę i jest bardzo wydajny! No właśnie ze względu na to, że starcza na kilka dobrych lat kupuję go na spółę z mamą. Kiedy jednak gdzieś wyjeżdzam "Burżuj" zostaje w domowej łazience, a ja używam wtedy różu Bell.

OPAKOWANIE: malutkie i klasyczne. Róż nie zawierał żadnego aplikatora. W sumie to i dobrze- ja zawsze nakładam go pędzlem. Zamknięcie jest dość solidne, róż nie powinien otworzyć się w torebce czy kosmetyczce.

ZAPACH: niestety nie pachnie (a lubię kiedy róże pachną :))

KONSYSTENCJA: jest to róż w kamieniu, także wiadomo

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Ultralekki, satynowy, o wyjątkowo miękkiej strukturze zapewniającej komfort aplikacji.

Posiada wielofunkcyjne działanie:
- odmładza,
- rozświetla cerę,
- uwydatnia kości policzkowe,
- optycznie wyszczupla twarz.


Formuła różu z domieszką miki pozwala uzyskać jednolity, „muślinowy” kolor.A specjalnie uzyskana krzemionka zapewnia wygładzenie nierówności, pozostawiając policzki gładkie jak jedwab. Dostępny w 5 zniewalających odcieniach kolorystycznych.


źródło: wizaz.pl


MOJA OPINIA O PRODUKCIE:

Róż kupiłam jeszcze za czasów Biedronkowej gazetki "Tajemnice urody" za zawrotną cenę 6zł. Niestety nie mam pojęcia jaki mam odcień, ale wydaje mi się, że jest to najjaśniejszy, jaki wtedy był dostępny. Kolor to delikatny róż, jeśli przyjrzymy mu się dokładniej widać malutkie drobinki. Zacznę od tego, że produkt jest bardzo trwały. Nałożony rano jest widoczny jeszcze wieczorem. Jest dobrze napigmentowany. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie. Tym odcieniem, który posiadam raczej nie ma możliwości zrobienia sobie krzywdy :) Poza tym produkt jest bardzo wydajny. Używam go dość często i nie widać praktycznie zużycia. Cena do jakości wypada naprawdę dobrze!
 
REASUMUJĄC:
 
(+)cena
(+)delikatny kolor
(+)trwałość
(+)proste, ale wygodne opakowanie
(+)nie uczula
 
Minusów w tym wypadku brak! ;) Miałyście ten róż? Jakie macie o nim zdanie? :)

piątek, stycznia 25, 2013

Miss Sporty, Liquid Concealer with vitamins E&C

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, stycznia 25, 2013 9 komentarze
Hej, hej! Ostatnio nie robię większych kosmetycznych zakupów, staram się zużyć, to co już mam. Jednak są rzeczy, które zawsze muszę mieć na swojej półce w łazience. Jedną z nich jest korektor, który stosuję zarówno pod oczy (aby delikatnie rozjaśnić okolice oczu) oraz na niemiłe niespodzianki na twarzy. Moim ulubionym korektorem do tego typu zadań jest korektor w płynie Essence. Niestety w Drogerii Natura został tylko ciemniejszy kolor (Essence ma dwa odcienie), dlatego postanowiłam wybrać się do Rossmanna i kupić coś innego w jasnym kolorze. Wybór padł na korektor Miss Sporty, który wyglądem bardzo przypomina ten z Essence:
 
OPAKOWANIE: nieduże opakowanie z gąbeczkowym aplikatorem
 
KONSYSTENCJA: dla mnie w porządku. Na pewno nie spływa, nie jest też jakoś wybitnie gęsty.
 
ZAPACH: no właśnie! ten korektor strasznie śmierdzi! Przypomina mi zapachem taki biały korektor w płynie, jakiego używałam w szkole...Zdecydowanie czuć tu alkohol.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: na opakowaniu mamy napisane tylko: korektor w płynie z witaminami C i E. Nie ma żadnej wzmianki o składzie (uważam, że tak nie powinno być). Dodatkowo dokładnie przyjrzałam sie opakowaniu i nie znalazłam ile ml mieści produkt.
 
MOJA OPINIA: Mam kolor 001 LIGHT- niestety jest ciut za ciemny. Wpada w pomarańcz, gdy zbyt wiele się go nałoży, dlatego należy uważać. W miarę przyzwoicie stapia się z cerą, ale krycie ma bardzo delikatne. Na pewno lepiej sprawdza się u mnie pod oczy (choć nie mam problemów z cieniami, lubie, tylko efekt lekkiego rozświetlenia), niż do zamaskowania wyprysków. Nie kupię go ponownie.
 
Kosztuje bodajże 10,99 albo 11,99 zł w Rossmannie w szafie Miss Sporty.
 
 Jaki korektor jest Waszym ulubionym? ;)

środa, grudnia 19, 2012

Mój ulubiony ostatnio lakier WIBO

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, grudnia 19, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Na początku posta chciałabym bardzo Wam podziękować za życzenia urodzinowe pod wczorajszym wpisem. Jest mi niezwykle miło i nie spodziewałam się aż tylu miłych słów :) Wczorajszy dzień był dla mnie dość pracowity, a skończył się mega słodką wielką czekoladą z koleżankami. Nie ukrywam, że miałam w planie pochwalić się (brzydko wiem :D) moimi urodzinowymi prezentami, jednak dzisiejsza pogoda (jest tak ciemno...) nie pozwala mi na zrobienie zdjęć. Mam nadzieję jednak, że uda mi się to zrobić w najbliższym czasie. Dziś opowiem Wam trochę o moim ostatnio ulubionym kolorze lakieru Wibo. Jest to lakier z serii Wibo Express growth i ma numerek 395. 
To taki kolor czerwonego wina- może burgund? Jestem w nim absolutnie zakochana i jeśli po kilku dniach widzę, że się ściera- szybko go zmywam i maluję na nowo :)

Lakier ma wygodny pędzelek i dobrze się rozprowadza. Jeśli chodzi o schnięcie to nie jest źle. Nakładam zawsze dwie warstwy produktu. Jeśli chodzi o trwałość, to 2-3 dni (standard na moich paznokciach...) 

Lakiery z serii Express growth zawierają witaminy A,C,E,proteiny soi a także wapń. Buteleczka zawiera 8,5 ml.

Ta seria to jedna z moich ulubionych, które można dostać w Rossmannie. W cenie regularnej kosztuje około 6zł mi udało się go kupić za całe 2,99 :) (promocja -40% na kolorówkę).

Lubicie te lakiery Wibo? :)

poniedziałek, grudnia 17, 2012

Wibo Eliksir 07

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 17, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! W czasie tygodniowej promocji w Rossmannie na kosmetyki kolorowe (-40%) skusiłam się tylko na dwa produkty. Pierwszym z nich był lakier do paznokci Wibo w kolorze burgundowym, drugim szminko-błyszczyk Wibo Eliksir numer 07.
CO W NIEJ POLUBIŁAM?

-delikatny kolor, powinien pasować do każdego koloru ust :)

-przyjemny zapach

-miłą dla portfela cenę (standardowo około 9zł, w tej promocji około 5zł z groszami)

-za konsystencję szminko- błyszczyku (lubię bardzo tego typu pomadki)

-bardzo dobrze się nakłada

-nie wysusza

CZEGO W NIEJ NIE LUBIĘ?

-opakowania!! to mała tragedia, jest niezwykle nieestetyczne i napisy ścierają się praktycznie od razu

- w moim przypadku trochę podkreśla suche skórki(przez ostatnie zmiany pogody mam notoryczny problem z suchymi skórkami)

Jeśli chodzi o trwałość to oscyluje w graniach 2-3 godzin. Obecnie to moja ulubiona pomadka, którą mam na ustach najczęściej :)

Mam ochotę kupić sobie również kolor nude z tej serii, niestety w czasie tej promocji był zupełnie nieobecny w szafie Wibo.

Macie dziewczyny tą pomadkę? Lubicie ją? :)



wtorek, grudnia 11, 2012

S'he lakier do paznokci

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, grudnia 11, 2012 9 komentarze
Szafa S'he jest dostępna w sieci drogerii DM. Będąc w czeskim Cieszynie chciałam przede wszystkim kupić sobie kosmetyki, których nie ma u nas w Polsce. Oprócz mnóstwa produktów Balea (których większość już Wam pokazałam) skusiłam się również na jeden kosmetyk z kolorówki S'he. Mowa tu o lakierze do paznokci w bardzo energetycznym kolorze:
Dzięki kilku sztuczkom mojemu chłopakowi udało się praktycznie oddać kolor lakieru na tym zdjęciu. Kolor ten ma numer 180.

OPAKOWANIE: to zdecydowanie ono przyciągnęło mój wzrok do tej szafy. Uważam, że buteleczka jest dość nieszablonowa, mimo że tak naprawdę prosta. Mamy tutaj 10ml produktu.

PĘDZELEK: cienki i dość długi. Wygodnie nakłada się nim produkt.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: wspomniane jest tylko, że jest to lakier szybkoschnący w Wow!- kolorach ;)

MOJA OPINIA: lakier nakłada się wygodnie, nie smuży. Pędzelek pozwala na dokładną aplikację- rzadko po malowaniu paznokci muszę korzystać z patyczka higienicznego, by usunąć resztki produktu ze skórek. Jeśli chodzi o szybkość schnięcia-nie trwa może 2-3 minut, ale uważam, że i tak nie jest źle. Dwie warstwy są wystarczające. Gdybym miała określić kolor- to jest to coś pomiędzy koralem a pomarańczą. Wszystko zależy od tego jak pada światło.  Co do trwałości- to u mnie standardowo utrzymuje się 2-3 dni, w zależności od tego na co jest narażony (sprzątanie, mycie itd).

Jeśli chodzi o cenę to lakier kosztował 60 koron, co w przeliczeniu daje około 8zł. W szafie było mnóstwo kolorów i naprawdę było mi trudno wybrać ten jeden :) Żałuję w sumie, że nie skusiłam się jeszcze na błyszczyk lub szminkę. Ceny tej kolorówki są bowiem bardzo przystępne :)

wtorek, listopada 27, 2012

Październikowo-listopadowe BUBELKI

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, listopada 27, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chciałam przedstawić Wam wszystkie moje niezbyt udane kosmetyczne zakupy, jakie poczyniłam w okresie ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma ich wielu, ale wydaje mi się, że warto o nich wiedzieć. Chociaż nie powiedziane jest, że jeśli dane produkty nie sprawdziły się u mnie, nie przypadną do gustu również Wam.

WŁOSY:

1.Eliksir przeciw wypadaniu włosów Green Pharmacy:
Nie robi tak naprawdę nic... A sam zapach to jednak za mało by w niego inwestować. Na pewno nie kupię ponownie.

2.Joanna Rzepa serum wzmacniająco-regenerujące do zniszczonych końcówek:
Mimo dużej sympatii do tej firmy (ich kuracja wzmacniająca jest świetna!!) uważam, że to serum nawet w najmniejszym stopniu nie pomogło moim końcówkom. Nie zrobiło z nimi nic... Lepiej już kupić po prostu olejek rycynowy i nakładać go na końce włosów. Efekt widoczny praktycznie od razu :)

PIELĘGNACJA:

1.Krem do rąk  Oriflame Nature Secret z maliną i mięta:


Pachnie obłędnie, ale zamiast nawilżać dłonie on je po prostu wysusza... nie polecam!

2.Balsam do ust Lovely Liquid Lip Balm:
 Moje usta zamiast odżywiać i nawilżać wysuszył na wiór... Niestety bardzo niewiele tego typu produktów do ust sprawdza się u mnie...

KOLORÓWKA:

1.e.l.f. pomadka do ust:
Mała szminkowa tragedia, którą opisywałam kilka dni temu. Wyląduje w koszu :(

Dziewczyny! A Wam ostatnio zdarzyło się kupić coś, co uznałyście za bubel?
 

niedziela, listopada 25, 2012

e.l.f. Essential Lipstick - Flirtatious

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 25, 2012 12 komentarze
Hej! Dziś chciałabym przedstawić Wam mój jedyny produkt z e.l.f.a. O tej firmie naczytałam się dość dużo pozytywów, więc zapragnęłam mieć chociaż jedną rzecz z ich kolorówki. Padło na szminkę z linii Essential, którą wrzuciłam do koszyka przy okazji zakupów w AlleDrogeria. Kosztowała tylko 7zł...Mój odcień to Flirtatious.

Niestety miałam z nią lekki wypadek i jest cała uszkodzona, dlatego oszczędzę Wam takich zdjęć i będę posiłkować się tymi znalezionymi w sieci.
OPAKOWANIE: plastikowe, ale przez to, że jest srebrne wygląda dość elegancko. Mój egzemplarz jednak nie ma tych napisów, które widzicie na zdjęciu powyżej.

KONSYSTENCJA: no właśnie... jak dla mnie dość dziwna i nigdy nie spotkałam się jeszcze z takim produktem. Na pewno nie jest kremowa... Według mnie dość sucha, gdzieniegdzie widoczne są bąbelki powietrza.

ZAPACH: delikatny, pudrowy- ok

OPIS PRODUCENTA: Długotrwały kolor i połysk to cechy charakterystyczne szminki z linii Essential, którą zaprojektował i przetestował zespół profesjonalnych artystów makijażu. Nawilżająca formuła pomadki Essential Lipstick wygładza i pielęgnuje usta sprawiając, że stają się miękkie i jedwabiste. 
źródło zdjęć: ebay.com


MOJA OPINIA: strasznie tępa i absolutnie nie jest nawilżająca... Nie wiem czy trafiłam na trefny egzemplarz, gdyż spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na ich temat. Gdy nakładam ją na usta podkreśla wszystkie niedoskonałości ust. Zbiera się w załamaniach. Nie pomaga również nałożenie balsamu nawilżającego przed aplikacją. Kolor naprawdę mi się podoba, ale to wszystko... Strasznie zawiodłam się na tym produkcie :( 

Może faktycznie trafiłam na taki trefny egzemplarz? Dziewczyny miałyście te szminki z e.l.f.a?

sobota, listopada 10, 2012

Delia CORAL prosilk nr 47

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, listopada 10, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnie 3 dni spędziłam w Warszawie. Celem mojej podróży było szkolenie, a przy okazji wizyta u rodziny i koleżanki. Wyjazd udał się w 100% :)

Dziś przychodzę do Was z krótkim postem, którego bohaterem jest ostatnio b.często goszczący na moich paznokciach lakier z Delii z serii CORAL prosilk.
Na lakier z tej serii miałam ochotę za każdym razem gdy byłam w Super Pharm. Nigdy do tej pory nie trafił jednak do koszyka, gdyż moja lakierowa kolekcja była wystarczająca. Dopiero ostatnio zauważyłam w niej brak klasycznej czerwieni, dlatego zdecydowałam się na Delię nr 47.

OPAKOWANIE: Buteleczka zawiera 10ml plus 15% gratis, jest dość kanciasta.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Supertrwała, ochronna emalia do paznokci. Dzięki zawartości PROSILK- kompleksu aktywnych składników wzbogaconych o proteiny jedwabiu, emalia doskonale nawilża i pielęgnuje paznokcie, chroniąc je przed promieniowaniem UV.

MOJA OPINIA: producenta lekko poniosło...nie miałam bowiem pojęcia, że kolorowa emalia do paznokci może nawilżać i pielęgnować!  Nie jestem również zadowolona z trwałości produktu: trzyma się u mnie maksymalnie 2 dni. Długość schnięcia jest podobna jak przy innych lakierach. Pędzelek jest dość wygodny. Lakier nie smuży. Trwałość zawiodła mnie na tyle, że raczej już po niego nie sięgnę, choć jest to według mnie idealny odcień czerwieni!
A jak u Was wypadła Delia?



poniedziałek, listopada 05, 2012

L'oreal Lumi Magique Fond de Teint

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, listopada 05, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! W ten dość deszczowy i pochmurny poniedziałek przychodzę do Was z recenzją  podkładu. Kilka miesięcy temu w sporej promocji (bodajże za 27,99 zł) w Rossmannie kupiła go moja siostra, jednak stwierdziła, że nie jest dla niej. Trafił więc w moje łapki :) Czy się sprawdził?

OPAKOWANIE: szklana buteleczka z pompką.

KONSYSTENCJA: jest to podkład o dość rzadkiej konsystencji, wydaje mi się, że ze względu na ten fakt, lepiej sprawdzi się wiosną i latem aniżeli jesienią i zimą

ZAPACH: raczej niewyczuwalny



ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:Pierwszy rozświetlający podkład, który natychmiastowo rozświetla cerę oraz jednolicie pokrywa skórę wydobywając jej naturalne światło! Technologia płynnego światła zastosowana w pokładzie Lumi Magique sprawia, że skóra zyskuje nawet 30% więcej blasku, a błyszczenie jest w pełni zredukowane. Lumi Magique to również nawilżanie, idealne krycie oraz 12 godzin magicznej trwałości.

MOJA OPINIA: dobranie idealnego podkładu to bardzo ciężka sprawa. Wiadomo, że jeśli jednej z nas dan produkt odpowiada, u innej może się kompletnie nie sprawdzić. Do miana idealnego podkładu L'oreal Lumi Magique sporo brakuje... Przede wszystkim efekt rozświetlenia jest faktycznie widoczny, jednak po kilku godzinach zmienia się w nieestetyczne świecenie strefy T... Nie jest to również podkład trwały, ściera się po kilku godzinach. Nakładam go palcem, gdyż ma zbyt rzadką konsystencję by robić to pędzlem. Ładnie stapia się ze skórą (niestety nie wiem jaki odcień posiadam, bo nalepka z oznaczeniem dawno się oderwała ...). Krycie jest dość delikatne, dlatego dla osób, które potrzebują mocniejszego krycia nie będzie odpowiedni. 

REASUMUJĄC:

PLUSY PRODUKTU:

-ładnie stapia się z cerą

-konsystencja idealne na lato i wiosnę

-przyzwoite opakowanie

- nie przesusza cery

MINUSY PRODUKTU:

-efekt rozświetlenia jest bardzo nietrwały, po krótkim czasie twarz się świeci (szczególnie strefa T)

-nie jest zbyt trwały

-cena (regularna to około 50-60zł...)

-lekkie krycie (może być zarówno plusem jak i minusem podkładu)


 Produkt nie stał się moim ulubieńcem i nadal nr jeden jest u mnie Catrice Photo Finish. Uważam, że za cenę regularną nie opłaca się go kupować. Jest po prostu za drogi.

niedziela, listopada 04, 2012

Avon Color Trend, puder prasowany

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 04, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak spędzacie niedzielę? Ja dość leniwie, choć rano wybrałam się na targ, by zakupić buty. W moje ręce wpadły czarne, stabilne botki z ciepłym futerkiem. Szykuję dla Was post o ostatnich zakupach niekosmetycznych, także za kilka dni powinny pojawić się ich zdjęcia.

A dziś recenzja pudru firmy Avon. Od razu zaznaczę, że nie jestem wielką fanką produktów kupowanych w katalogach (jakoś tak wolę sama sobie najpierw wszystko pooglądać) niż zamawiać w ciemno. Puder ten wygrałam jednak w rozdaniu u Doroty (dorotadz.blogspot.com) i oczywiście postanowiłam wypróbować.

(wybaczcie za wieczko, ale po prostu musiało zaparować (sama nie wiem czemu...)

Posiadam kolor transculent (to ten jaśniejszy, do wybory mamy jeszcze transculent tan).Gdy otworzyłam puder myślałam, że będzie dla mnie za ciemny, jednak dość fajnie współgra z moją cerą.


OPAKOWANIE: zmianę opakowań serii Color Trend uważam za bardzo dobre posunięcie. Opakowanie jest dość minimalistyczne. W zestawie dołączony był również aplikator do nakładania (gąbeczka), ale ja ze względów higienicznych się jej pozbyłam.

OPINIA PRODUCENTA:  Puder prasowany to sposób na świeżą cerę i naturalny wygląd. Kosmetyk o matujących właściwościach skutecznie chroni skórę przed nieestetycznym świeceniem się, jednocześnie dokładnie wchłaniając nadmiar sebum. Kosmetyk o jedwabistej formule stanowi idealne wykończenie makijażu, a także pozwala wszelkie niedoskonałości skóry. W opakowaniu produktu znajduje się wygodna gąbeczka, która ułatwia aplikowanie kosmetyku.

MOJA OPINIA: Jeśli nie przesadzi się z ilością kosmetyku, wygląda całkiem naturalnie. Nie polecam nakładania gąbeczką- o wiele lepiej sprawdzi się pędzel. Matuje przyzwoicie. U mnie na co najmniej 4-5 godzin, w zależności od dnia.  Obecnie używam 2 podkładów: Catrice Photo Finish i L'oreal Lumi Magique, wydaje mi się, że z tym drugim współpracuje jakoś lepiej. Może to kwestia odcienia. 

Reasumując: jestem nim pozytywnie zaskoczona, choć moim hitem jest nadal puder transparentny My Secret,do którego wrócę po zużyciu tego z Avonu.

A Wy jakie pudry najbardziej lubicie? Te w kamieniu czy może sypkie? :)


wtorek, października 30, 2012

Ulubieńcy października

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, października 30, 2012 13 komentarze
Hej! Bez zbędnego wstępu od razu przechodzę do ulubieńców, którymi są w tym miesiącu:

1.Suchy szampon Isana:
Nie jest może idealny (ciężko go wyczesać, ciemne włosy bardzo bieli, ale na to są również sposoby), ale dzięki niemu w końcu mogę myć włosy co 2 dni.

2.Sól do kąpieli Joanna, truskawkowa:

Ten mały, niepozorny produkt, bardzo uprzyjemnia kąpiele w chłodne, jesienne dni. Na razie z solą tą spotkałam się tylko w drogerii Hebe, więc jeżeli znów tam zawitam, na pewno sprawię sobie pozostałe wersje zapachowe.

3. Dermaglin, Maseczka z zieloną glinką Kambryjską:

Jej recenzję planuję na dniach, idealnie sprawdza się przy mojej cerze- jest wydajna, a przede wszystkim skuteczna. Uwierzycie, że dostałam ją w prezencie od chłopaka? :) On jednak wie, co będzie dla mnie najlepsze :)

4.Naturalna zielona glinka zielona Argile Verte:
Zamówiłam ją przy okazji zakupów w AlleDrogeria. Za kilka dni również pojawi się jej recenzja. Przyznam, że "glinkowe" dbanie o cerę, bardzo przypadło mi do gustu.

5.Woda toaletowa Essence Like a Girls' night out:
Zużyłam już co do ostatniej kropli. Mój ulubiony zapach października :)

6.Pianka do mycia twarzy Synergen:
Bohaterka ostatniej recenzji, nie zawiera mydła i parabenów. Co prawda ma swoim składzie alkohol, ale jak na kosmetyk z tej linii jest bardzo delikatna. Ślicznie pachnie :)

7.Coral lakier do paznokci, klasyczna czerwień (47):

Kupiłam (a raczej zamieniłam w SP za punkty), ponieważ w moim zbiorze brakowało klasycznej czerwieni.

I to już wszyscy moi ulubieńcy tego miesiąca. Stosowałyście któryś z produktów? Jak Wasze wrażenia, pokrywają się z moimi, a może jest zupełnie na odwrót? Miłego dnia! :)

piątek, października 19, 2012

All about cupcake?

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, października 19, 2012 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Na bohaterkę dzisiejszego posta polowałam dość długo. Zawsze, gdy byłam w Naturze, to właśnie jej brakowało na standzie. Mowa o szmince Essence nr 53- All about cupcake.
ZA CO JĄ POLUBIŁAM?

- za kolor, delikatny i będzie pasował chyba każdej z nas :)

-za zapach, pachnie owocowo i słodko!

-za bardzo przyjazną cenę (8,99zł)

-za proste opakowanie (chwała Essence za to, że zmienili starą szatę graficzną tych szminek, poprzednie miały srebrne opakowania, z których ścierały się napisy...), tutaj wiemy, że kolor odpowiada opakowaniu :)

-dobrze się nakłada

-ma odpowiednią konsystencję

CZEGO W NIEJ NIE LUBIĘ?

-tego, że podkreśla suche skórki. Kiedy chcę nałożyć szminkę zawsze na noc albo kilka godzin przed traktuje je Carmexem lub innym mazidłem. Inaczej usta nie wyglądają estetycznie.

-czasami lubi wysuszać usta.

Jeśli chodzi o trwałość, to pewnie ok 2-3h, ja niestety mam zdolność do bardzo szybkiego pozbywania się wszystkiego, co gości na moich ustach...

REASUMUJĄC: bardzo ją polubiłam (moja mama też! ciągle mi podbiera:)) i z pewnością skuszę się jeszcze na inny odcień. Marzy mi się in the nude, ale przy każdej wizycie w Naturze oczywiście go nie ma. Dziewczyny! A może polecacie jeszcze jakieś inne kolory ? :)



środa, października 03, 2012

Małe zakupy i sól truskawkowa z Joanny

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, października 03, 2012 17 komentarze
Cześć dziewczyny! Wczoraj wybrałam się na zakupy kosmetyczne do drogerii Hebe (byłam w niej pierwszy raz, mam bardzo pozytywne odczucia: miła obsługa, ciekawe promocje) i do Rossmanna. Oto co udało mi się kupić:
Drogeria Hebe:
1.Flos-lek żel ze świetlikiem i zieloną herbatą 5,50 zł
2.Joanna truskawkowa sól do kąpieli 1,99 zł
3.Essence baza pod cienie I love stay (nie ma na zdjęciu, gdyż zapomniałam :() 10,99 zł

Rossmann:
1.Eliksir przeciwko wypadaniu włosów Green Pharmacy 7,99 zł

Drogeria w Centrum Handlowym Gaj (ul. Świeradowska, Wrocław)
1.Lakier do paznokci MNY my varnish za całe 3zł (wyprzedają letnią kolekcję!!!)

Dziś napiszę Wam kilka słów o soli do kąpieli, gdyż już wczoraj jej wypróbowałam. Powiem szczerze, że jestem pozytywnie zaskoczona.

OPAKOWANIE: saszetka zawierająca 100g produktu. Przeznaczona na jedną kąpiel.

ZAPACH: dla mnie bardziej poziomkowy niż truskawkowy (pamiętacie soczki w kartoniku o smaku poziomkowym? dla mnie to właśnie ten zapach, jest trochę chemiczny, ale ogólnie ok!)

KONSYSTENCJA: drobna sól

OPINIA: wczorajszy wieczór był idealny by wypróbować tę sól. Niezbyt dobrze się czułam, dodatkowo było mi strasznie zimno, dlatego zafundowałam sobie, długą i bardzo ciepłą kąpiel z dodatkiem tej soli. Kryształki po wrzuceniu pod bieżącą wodę zaczynają się rozpuszczać i tworzyć delikatną, pachnącą pianę. Piana utrzymała się do końca kąpieli, która trwała około 20 minut, co mnie pozytywnie zaskoczyło, gdyż jednak do tej pory myślałam, że sól raczej piany nie tworzy. Po wyjściu z wanny moje ciało pokryte było delikatną, nawilżającą powłoczką...Kąpiel odprężyła mnie i zrelaksowała. Z pewnością sięgnę po nią jeszcze nie raz! Do wyboru była również wersja lawendowa oraz o zapachu sosny.

Z pewnością skuszę się na nią jeszcze nie raz! W chłodne, jesienne wieczory takie umilacze kąpieli są wręcz idealne :)

Dziewczyny a może polecicie mi jeszcze jakąś sól do kąpieli? Co sądzicie o tej z Biedronki?

czwartek, września 27, 2012

Róż Bourjois 16 rose coup de foudre

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, września 27, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnio mam dość sporo obowiązków i nie bywam tutaj tak często. Przykładem może być wczorajszy dzień, kiedy poza domem byłam od godziny 8 do godziny 23... Dziś na szczęście zaplanowałam sobie relaks, lekturę Waszych blogów i właśnie nowy post :) Bohaterem będzie mój ulubiony od kilku dobrych lat róż do policzków Bourjois w numerze 16 rose coup de foudre.

Zgrabne opakowanie z lustereczkiem i pędzelkiem mieści 2,5g produktu. Na wstępnie zaznaczę, że chyba nigdy do tej pory nie spotkałam się aż z tak wydajnym kosmetykiem. Poprzednie opakowanie używałam z mamą ponad rok. Dzień w dzień nakładałam na twarz róż :)

Róż ma bardzo przyjemny, delikatny zapach. Nawet przy pomocy załączonego aplikatorka nakłada się go przyjemnie. Trudno przesadzić z ilością. Cera nabiera dość naturalnego, dziewczęcego rumieńca. Odcień nr 16 to według mnie idealny kolor dla kobiet o ciemnych włosach i ciemnej oprawie oczu:
Jakimś cudem udało mi się uchwycić jego prawdziwy kolor, to róż lekko mieniący się na złoto (nie jestem dobra w opisywaniu kolorów :)), żadnych nachalnych drobinek i brokatu w nim nie uświadczymy. Uważam, że idealnie do mnie pasuję. Raczej nie zamienię go na żaden inny (skuszona biedronkowymi ofertami skusiłam się na ten z Bell, ale używam go bardzo sporadycznie i nie jestem zbyt zadowolona...).

Ostatnio w promocji w SP można było go dostać za 29,99, co jest bardzo kuszącą ceną :) Lubicie produkty Bourjois? :)


poniedziałek, września 24, 2012

Essence Nude Glam: 01 hazelnut cream pie

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, września 24, 2012 17 komentarze
Hej dziewczyny! Dziś chciałabym napisać Wam słów kilka o lakierze Essence z serii Nude Glam. W końcu udało mi się dostać go w nowej wersji. Wraz ze zmianą buteleczki (na ładniejszą, ale i większą) wzrosła też jego cena. Obecnie wszystkie lakiery Essence kosztują 6,99 zł. Ja skorzystałam z okazji na -25% w Super Pharm na lakiery do paznokci i nabyłam go za ok. 5,50.
Wybaczcie mi to zdjęcie, ale eksperymentowałam z tłem. W dodatku strasznie trzęsły mi się dłonie, a buteleczka wygląda na lekko zmrożoną, bo lakier stał w lodówce. Kolor 01 to nudziak z odrobiną perłowego połysku. Powiem szczerze, że tego efektu nie było zbytnio widać w buteleczce. Nie do końca przepadam za tego typu wykończeniem w lakierach, jednak jakoś to przeboleję :)


Bardzo zgrabna i ładna buteleczka mieści w sobie 8ml lakieru. Pędzelkiem maluje się dość przyzwoicie, w moim przypadku nie ma jednak mowy by wystarczyła tylko jedna warstwa. Na niektórych paznokciach musiałam nałożyć aż trzy. 

Wysycha szybko, choć nie wiem czy nie zmieni się to z czasem. W zasadzie im nowszy lakier tym jego schnięcie jest błyskawiczne. Nie smuży. Na moich paznokciach utrzymał się 3 dni, potem zaczął lekko odpryskiwać. Jasne lakiery mają to do siebie, że nawet jak trochę się zetrą to nie jest to aż tak rażące :) Dlatego spokojnie mogłam zostawić go jeszcze na paznokciach.

Ostatnio z dość intensywnych i wyrazistych kolorów przerzuciłam się na te naturalniejsze i bardziej delikatne. Dzięki temu mogę cieszyć się każdym odcieniem lakieru ciut dłużej, niż do tej pory :)

A Wy dziewczyny jakie macie zdanie o nowej odsłonie lakierów Essence?

niedziela, września 23, 2012

The Best Of...KOSMETYKI KOLOROWE LATO 2012

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, września 23, 2012 18 komentarze
Hej! Tak jak obiecałam dziś pora na kolorówkowych ulubieńców lata. Nie będę przedłużać, bo nie ma co więcej pisać i przedstawiam Wam moich The Best Of...

1. Ulubiony podkład:
Catrice Photo Finish. Dla mnie podkład ten jest idealny zarówno latem, jak i jesienią i zimą. Używam go już ponad pół roku i mogę powiedzieć, że jest to mój ulubiony produkt wszech czasów. Krycie ma średnie, ale idealnie stapia się z cerą, nie wysusza, sprawia, że twarz wygląda zdrowo.

2.Ulubiony puder:
Puder transparentny sypki My Secret. Nie bieli, jest praktycznie niewidoczny, bardzo wydajny i wygodny w użyciu. Lubię go i z pewnością kupię jeszcze nie raz, nie dwa.

3.Ulubiony korektor:
Essence 16h stay all day long. Jest to uniwersalny korektor, ponieważ świetnie zakrywa wszelkie niespodzianki i niedoskonałości, a także rozjaśnia skórę pod oczyma (nie wiem co z zakrywaniem cieni, gdyż mnie ten problem nie dotyczy).

4.Ulubiony róż:

 Bourjois. Od kilku dobrych lat jest moim stałym ulubieńcem. Nie da się nim zrobić krzywdy, jest straszliwie wydajny (zużycie jednego opakowania na spółę z mamą trwało ok 2 lat...)

5.Ulubiony tusz do rzęs:
Volume Million Lashes Extra Black. Dla moich rzęs wydaje się być idealny. Ładnie je rozdziela, podkreśla i są naprawdę czarne. Skończył mi się jednak i obecnie jestem w fazie testów tańszego Essence mascara multi action i mogę Wam powiedzieć, że na razie sprawdza się idealnie!

6.Ulubiony błyszczyk:
Essence Tin it! Choć strasznie wylewa się z tubki, to bardzo lubię efekt jaki daje na ustach. Nie wysusza, ani zbyt się nie klei. W zależności od jego "widzi mi się" moje usta są różowe lub lekko czerwone.

7.Ulubiona szminka:
Choć używam jej dopiero tydzień, to już absolutnie się polubiłyśmy. Mowa o all about cupcake od Essence. Jedynym sporym minusem jest to, że podkreśla suche skórki ;/ Kolor jednak podoba mi się straszliwie. Na dniach z pewnością pojawi się jej dokładna recenzja.

8.Ulubiony lakier do paznokci:
Zdecydowanie Raspbbery Fields od Catrice. Mimo że niestety trafił do kosza (tak koszmarnie zgęstniał,że nie dało się z nim nic zrobić...) w kolorze byłam absolutnie zakochana! Piękna, soczysta malina.

I to będzie na tyle :) Niestety cieni do powiek, kredek i eyelinerów używam tak rzadko, że raczej nie jest możliwe by któreś z nich stało się moim ulubieńcem, zwłaszcza, że latem stawiałam na tzw. make-up no make-up. Nieubłaganie przyszła też jesień, powiem Wam, że lubię tę porę roku jeśli jest słoneczna i kolorowa. A taka na razie się zapowiada, tak więc życzę udanego dnia i szykuje się na zakupy z siostrą :)
 




Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos