niedziela, września 30, 2012

Essence Like a Girls' Night Out

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, września 30, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiejszy post chciałabym poświęcić zapachowi...Tydzień temu specjalnie wybrałam się do Magnolii i znajdującej się w niej Super Pharm by zobaczyć nowe zapachy od Essence. Stand był cały zapełniony, wszystkie zapachy były dostępne, zaskoczona byłam również pełnymi testerami i ślicznymi kartonikami, na które można było zaaplikować wodę.
Wraz z siostrą wąchałyśmy wszystkie możliwe zapachy, po chwili nie bardzo pamiętałyśmy już, który  odpowiadał któremu... :) Mimo to każda z nas wybrała sobie jedną buteleczkę. Produkt ten dostępny jest w dwóch pojemnościach: mini (10ml) oraz standardowej (50ml). Ja skusiłam się na Like a girls' night out:



A moja siostra na Candy shop:
W kilku słowach przedstawię Wam ten pierwszy zapach. Od razu na wstępie muszę dodać, że opisywanie zapachów, to sprawa dość skomplikowana, przynajmniej dla mnie...
Pomogę sobie print screenem pochodzącym ze strony www.essence-fragrances.eu, który dokładnie zilustruje poszczególne składniki wody toaletowej:

Zapach jest owocowo- kwiatowy. Faktycznie może kojarzyć się z typowo wieczorowym, ja jednak używam go i na dzień i na wieczór. Jest dość otulający i słodki, raczej nie na upalne dni, jednak jesienią i zimą myślę, że się sprawdzi.

Co do trwałości, wiadomo cudów nie należy oczekiwać, jednak jeśli spryskamy nim apaszkę potrafi utrzymać się nawet przez kilka dni.

Mała pojemność idealnie sprawdzi się do torebki. Na pewno skuszę się jeszcze na kolejny zapach. Candy shop również strasznie przypadł mi do gustu :) W promocji 10ml kosztowało 10,99, cena standardowa w SP to 13,99zł. A Wy macie już swój zapach od Essence? :)

sobota, września 29, 2012

Zdenkowani września

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, września 29, 2012 11 komentarze
Dzień Dobry! Jak obiecałam dziś post będzie dotyczył produktów, które udało mi się zużyć w trakcie kończącego się właśnie miesiąca.

1.Babydream szampon do włosów:
Nie wiem, które to już moje opakowanie 6-7? Idealnie koi skórę głowy, może trochę plącze włosy i jest mało wydajny, ale wybaczę mi to. Obecnie w promocji znów za 2,49 zł :)

2.Peeling  Joanna Naturia truskawkowy:
Niestety mało wydajny, ale niewielkie opakowanie idealne jest na podróż.

3.Palmolive bergamot&verbena :

Mój ukochany ostatnio żel por prysznic, który wychwalałam niedawno w recenzji.

4. Bielenda bawełna, płyn do demakijażu oczu:


Nie zużyłam go, jednak gdzieś się zagubił... W zamian kupiłam oliwkowego micela z Ziai. Na razie sprawdza się bez zarzutu.

4. Japonia Spa Bebeauty:


Nie przypadł mi do gustu ze względu na zapach. Obietnica producenta o nawilżeniu również nie została spełniona.

5. Catrice Raspberry Fields:

Niestety zgęstniał i trafił do śmieci :( kolor miał boski!

Niestety projekt denko w tym miesiącu do największych nie należy. Wydaje mi się, że w październiku będzie tego wiele więcej :) A jak Wasze denkowanie dziewczyny?


piątek, września 28, 2012

Ulubieńcy września

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, września 28, 2012 16 komentarze
Hej! Dziś post o ulubieńcach. Wrzesień to miesiąc, który upłynął mi pod znakiem testowania nowych produktów. Dlatego sporo kosmetyków, które znalazły się w tym poście grzecznie czeka na swoją recenzję. Oczywiście o stałych ulubieńcach, nie będę wspominać, gdyż może być to już nużące:) A teraz przejdę do rzeczy:

1.Essence no 53 All about cupcake:

Jestem zauroczona jej kolorem, choć sporym minusem jest fakt, iż podkreśla suche skórki. Dlatego zawsze na noc aplikuję na usta Carmex. 

2.Oriflame Nature Secrets krem do rąk z energetyzującą miętą i maliną:
źródło: pl.oriflame.com


Choć ten kremik mieszka w mojej kosmetyczce dopiero kilka dni, jest moim absolutnym ulubieńcem pod względem zapachu. Co do pielęgnacji na razie się nie wypowiem, ale z pewnością za jakiś czas pojawi się jego pełna recenzja. Jeśli jesteście z Wrocławia i nie macie dostępu do kosmetyków Oriflame, a jesteście nimi zainteresowane, polecam Wam moją koleżankę Karolinę. W tej sprawie proszę kontakt na maila.

3.Essence Nude Glam 01 Hazelnut cream pie:
Z mocnych, intensywnych kolorów na paznokciach przerzuciłam na tego nudziaka. Trzyma się około 3 dni. Jestem pewna, że nie zakończy się tylko na jednym odcieniu.

4.Joanna Naturia truskawka, peeling wygładzający:

Choć jego działanie jest dość delikatnie, w zapachu jestem zakochana! Truskawkowy, słodki, mocno owocowy. Miły dodatek do wrześniowych kąpieli.

Resztę ulubieńców miałyście okazję zobaczyć w postach z cyklu THE BEST OF... kosmetyki lata 2012. Jutro zapraszam Was natomiast na post z projektem denko :)

czwartek, września 27, 2012

Róż Bourjois 16 rose coup de foudre

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, września 27, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnio mam dość sporo obowiązków i nie bywam tutaj tak często. Przykładem może być wczorajszy dzień, kiedy poza domem byłam od godziny 8 do godziny 23... Dziś na szczęście zaplanowałam sobie relaks, lekturę Waszych blogów i właśnie nowy post :) Bohaterem będzie mój ulubiony od kilku dobrych lat róż do policzków Bourjois w numerze 16 rose coup de foudre.

Zgrabne opakowanie z lustereczkiem i pędzelkiem mieści 2,5g produktu. Na wstępnie zaznaczę, że chyba nigdy do tej pory nie spotkałam się aż z tak wydajnym kosmetykiem. Poprzednie opakowanie używałam z mamą ponad rok. Dzień w dzień nakładałam na twarz róż :)

Róż ma bardzo przyjemny, delikatny zapach. Nawet przy pomocy załączonego aplikatorka nakłada się go przyjemnie. Trudno przesadzić z ilością. Cera nabiera dość naturalnego, dziewczęcego rumieńca. Odcień nr 16 to według mnie idealny kolor dla kobiet o ciemnych włosach i ciemnej oprawie oczu:
Jakimś cudem udało mi się uchwycić jego prawdziwy kolor, to róż lekko mieniący się na złoto (nie jestem dobra w opisywaniu kolorów :)), żadnych nachalnych drobinek i brokatu w nim nie uświadczymy. Uważam, że idealnie do mnie pasuję. Raczej nie zamienię go na żaden inny (skuszona biedronkowymi ofertami skusiłam się na ten z Bell, ale używam go bardzo sporadycznie i nie jestem zbyt zadowolona...).

Ostatnio w promocji w SP można było go dostać za 29,99, co jest bardzo kuszącą ceną :) Lubicie produkty Bourjois? :)


poniedziałek, września 24, 2012

Essence Nude Glam: 01 hazelnut cream pie

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, września 24, 2012 17 komentarze
Hej dziewczyny! Dziś chciałabym napisać Wam słów kilka o lakierze Essence z serii Nude Glam. W końcu udało mi się dostać go w nowej wersji. Wraz ze zmianą buteleczki (na ładniejszą, ale i większą) wzrosła też jego cena. Obecnie wszystkie lakiery Essence kosztują 6,99 zł. Ja skorzystałam z okazji na -25% w Super Pharm na lakiery do paznokci i nabyłam go za ok. 5,50.
Wybaczcie mi to zdjęcie, ale eksperymentowałam z tłem. W dodatku strasznie trzęsły mi się dłonie, a buteleczka wygląda na lekko zmrożoną, bo lakier stał w lodówce. Kolor 01 to nudziak z odrobiną perłowego połysku. Powiem szczerze, że tego efektu nie było zbytnio widać w buteleczce. Nie do końca przepadam za tego typu wykończeniem w lakierach, jednak jakoś to przeboleję :)


Bardzo zgrabna i ładna buteleczka mieści w sobie 8ml lakieru. Pędzelkiem maluje się dość przyzwoicie, w moim przypadku nie ma jednak mowy by wystarczyła tylko jedna warstwa. Na niektórych paznokciach musiałam nałożyć aż trzy. 

Wysycha szybko, choć nie wiem czy nie zmieni się to z czasem. W zasadzie im nowszy lakier tym jego schnięcie jest błyskawiczne. Nie smuży. Na moich paznokciach utrzymał się 3 dni, potem zaczął lekko odpryskiwać. Jasne lakiery mają to do siebie, że nawet jak trochę się zetrą to nie jest to aż tak rażące :) Dlatego spokojnie mogłam zostawić go jeszcze na paznokciach.

Ostatnio z dość intensywnych i wyrazistych kolorów przerzuciłam się na te naturalniejsze i bardziej delikatne. Dzięki temu mogę cieszyć się każdym odcieniem lakieru ciut dłużej, niż do tej pory :)

A Wy dziewczyny jakie macie zdanie o nowej odsłonie lakierów Essence?

niedziela, września 23, 2012

The Best Of...KOSMETYKI KOLOROWE LATO 2012

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, września 23, 2012 18 komentarze
Hej! Tak jak obiecałam dziś pora na kolorówkowych ulubieńców lata. Nie będę przedłużać, bo nie ma co więcej pisać i przedstawiam Wam moich The Best Of...

1. Ulubiony podkład:
Catrice Photo Finish. Dla mnie podkład ten jest idealny zarówno latem, jak i jesienią i zimą. Używam go już ponad pół roku i mogę powiedzieć, że jest to mój ulubiony produkt wszech czasów. Krycie ma średnie, ale idealnie stapia się z cerą, nie wysusza, sprawia, że twarz wygląda zdrowo.

2.Ulubiony puder:
Puder transparentny sypki My Secret. Nie bieli, jest praktycznie niewidoczny, bardzo wydajny i wygodny w użyciu. Lubię go i z pewnością kupię jeszcze nie raz, nie dwa.

3.Ulubiony korektor:
Essence 16h stay all day long. Jest to uniwersalny korektor, ponieważ świetnie zakrywa wszelkie niespodzianki i niedoskonałości, a także rozjaśnia skórę pod oczyma (nie wiem co z zakrywaniem cieni, gdyż mnie ten problem nie dotyczy).

4.Ulubiony róż:

 Bourjois. Od kilku dobrych lat jest moim stałym ulubieńcem. Nie da się nim zrobić krzywdy, jest straszliwie wydajny (zużycie jednego opakowania na spółę z mamą trwało ok 2 lat...)

5.Ulubiony tusz do rzęs:
Volume Million Lashes Extra Black. Dla moich rzęs wydaje się być idealny. Ładnie je rozdziela, podkreśla i są naprawdę czarne. Skończył mi się jednak i obecnie jestem w fazie testów tańszego Essence mascara multi action i mogę Wam powiedzieć, że na razie sprawdza się idealnie!

6.Ulubiony błyszczyk:
Essence Tin it! Choć strasznie wylewa się z tubki, to bardzo lubię efekt jaki daje na ustach. Nie wysusza, ani zbyt się nie klei. W zależności od jego "widzi mi się" moje usta są różowe lub lekko czerwone.

7.Ulubiona szminka:
Choć używam jej dopiero tydzień, to już absolutnie się polubiłyśmy. Mowa o all about cupcake od Essence. Jedynym sporym minusem jest to, że podkreśla suche skórki ;/ Kolor jednak podoba mi się straszliwie. Na dniach z pewnością pojawi się jej dokładna recenzja.

8.Ulubiony lakier do paznokci:
Zdecydowanie Raspbbery Fields od Catrice. Mimo że niestety trafił do kosza (tak koszmarnie zgęstniał,że nie dało się z nim nic zrobić...) w kolorze byłam absolutnie zakochana! Piękna, soczysta malina.

I to będzie na tyle :) Niestety cieni do powiek, kredek i eyelinerów używam tak rzadko, że raczej nie jest możliwe by któreś z nich stało się moim ulubieńcem, zwłaszcza, że latem stawiałam na tzw. make-up no make-up. Nieubłaganie przyszła też jesień, powiem Wam, że lubię tę porę roku jeśli jest słoneczna i kolorowa. A taka na razie się zapowiada, tak więc życzę udanego dnia i szykuje się na zakupy z siostrą :)
 




sobota, września 22, 2012

The best of... KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI LATO 2012

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, września 22, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z postem podsumowującym. Będzie on o najlepszych kosmetykach do pielęgnacji, jakich miałam okazję używać tego lata. Jeżeli jesteście chętne do wspólnej zabawy, to zachęcam do stworzenia własnej listy The Best Of... w komentarzach :)

1. Najlepszy balsam/masło do ciała:
Joanna Naturia kawowe masło do ciała- w sferze systematyczności wsmarowywania kremów i balsamów powinnam dostać od razu pałę... Nie potrafię się przyzwyczaić, nie lubię, nie i już! Przy tym maśle jednak jak nigdy aplikacja miała miejsce codziennie. Plus za wspaniały zapach, konsystencję i działanie :)

2.Najlepszy żel pod prysznic/płyn do kąpieli:
Z żelami to jest tak, że ciężko wybrać mi ten jeden jedyny. Zimą wolę bardziej słodkie i otulające zapachy, wiosną i latem te orzeźwiające. Dlatego też moim ostatnim faworytem jest Palmolive Bergamot&Verbena za genialny zapach, kojarzący mi się zieloną herbatą.

3.Najlepszy szampon do włosów:
Wiem, że z tym szamponem jest tak, że można go kochać lub nienawidzić. Ja akurat jestem jego zwolenniczką. Przede wszystkim dlatego, że jako jedyny nie powoduje u mnie swędzenia skóry głowy. W moim przypadku nawet aż tak nie plącze włosów i lubię go za delikatny zapach.

4.Najlepsza odżywka do włosów:
Maski Biovax. Na zdjęciu znajduje się wersja intensywna regenerująca, ale również sprawdziła się u mnie ta z proteinami mlecznymi. Dzięki nim moje włosy były gładsze, bardziej błyszczące i miękkie. Już dawno nie miałam żadnej z nich, dlatego najwyższy czas zaopatrzyć się w kolejną.

5.Najlepszy krem do twarzy:

Zdecydowanie krem intensywnie nawilżający z Iwostinu. Świetnie nadaje się pod makijaż, bardzo dobrze nawilża, dodatkowo zawiera wysoki filtr SPF 20. Nie uczula ani nie podrażnia.

6.Najlepsza pomadka ochronna:
Carmex o zapachu jaśminowej, zielonej herbaty. Chociaż nasza przyjaźń z tym produktem zaczęła się niezbyt dobrze, to po czasie mogę stwierdzić, że to najlepsza pomadka ochronna, która błyskawicznie koi przesuszenia, nawilża i odżywia.

7.Najlepszy produkt do mycia twarzy:
Zdecydowanie krem do mycia twarzy z Alterry. Nie przesusza i fajnie zmywa makijaż. Jedyne zastrzeżenie mam do zapachu, jednak działanie mi go wynagradza.

8.Najlepszy produkt do demakijażu oczu:

Bielenda, wersja wzmacniająca z bawełną. Absolutnie nie podrażnia i dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Jest dość tania i bardzo wydajna. Nie zostawia tłustej powłoki.

9.Najlepszy produkt do pielęgnacji nóg i stóp:
Rossmann Fusswohl Schimmerlotion. Idealny kosmetyk na ciepłe dni! Uroczy zapach, przyzwoite nawilżenie, delikatny efekt shimmera.

10.Najlepsza maseczka do twarzy:
AA skuteczna pielęgnacja maseczka matująco-regenerująca. Sprawia, że skóra jest gładka, odżywiona i mniej się świeci. Mój absolutny mush have lata! Szkoda tylko, że dziś zużyłam ostatnią saszetkę :(



Jutro postaram się również zamieścić drugą część tego cyklu: The Best Of kosmetyki kolorowe LATO 2012.

Jak widzicie znów kombinowałam z szablonem. Ten tak mnie zauroczył, że niestraszne było dla mnie nawet ręczne uzupełnianie listy Waszych blogów. Coś nie współgrało i po zmianie layoutu wszystko zniknęło... Jak podoba Wam się nowy wygląd? ;)

 



piątek, września 21, 2012

Essence Miami Roler Girl- Miami Heat 04

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, września 21, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Pewnie zastanawiacie się dlaczego mam dziś zamiar pisać Wam o drugim lakierze z limitowanki Essence Miami Girl, jeśli jakiś czas temu pojawiła się recenzja innego koloru na który strasznie psioczyłam i zarzekałam, że więcej nie kupię... Odpowiedź jest prosta- lakier kupiła sobie moja siostra. Ja oczywiście musiałam go przetestować. Czy inny kolor to inna jakoś produktu?
Na wstępie wspomnę, że niestety musiałam obciąć paznokcie... Dwa strasznie mi się zahaczyły i stwierdziłam, że i tak szybko rosną, więc je obetnę.Odcień 04 Miami Heat to zdecydowanie energetyczna pomarańcza. Kolor jak najbardziej mi się podoba. Fajnie wygląda w połączeniu z odcieniem 03 o którym już Wam pisałam. Najczęściej maluję sobie cztery paznokcie na różowo i jeden na pomarańczowo, a wygląda to tak:
Na zdjęciu paznokcie mają dwa dni, więc wyglądają tak, a nie inaczej. Zauważyłam też, że na krótkich paznokciach lakier trzyma się ciut dłużej. Trwałość jednak nie jest jakaś zachwycająca. Oba lakiery z tej limitowanki niczym od siebie się nie różnią...

Na kilku Waszych blogach przeczytałam, że w Pepco jest obecnie promocja na kapcie. A, że ja strasznie lubię takie pluszowe, ciepłe kapcie skusiłam się oczywiście na świnki. Uważam, że są urocze i maja ogonki na gumce :)

środa, września 19, 2012

Poniedziałkowe zakupy :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, września 19, 2012 24 komentarze
Cześć dziewczyny! Właśnie wróciłam z pracy (jutro i w pt mam wolne z czego się niezmiernie cieszę- będę miała więcej czasu na nadrobienie zaległości:)) i postanowiłam napisać Wam kilka słów o poniedziałkowych zakupach. Do wrocławskiej Magnolii pojechałam z zamiarem zakupu butów, a także uzupełnienia kosmetycznych zapasów. Nie wiem czy macie tak jak ja, ale kiedy sobie coś zaplanuję zawsze nie kupię :) Po prostu albo nic nie przypadnie mi do gustu albo najzwyczajniej tych rzeczy nie ma...

I tak było w przypadku botków jakie chciałam zakupić. Nic ciekawego nie znalazłam. W zamian kupiłam sobie sportowe białe, lakierowane ala trampki, które świetnie spisują się w taką deszczową pogodę jak dziś. Ponieważ w sklepie była promocja: druga para -20% skusiłam się jeszcze na eleganckie, zamszowe balerinki z delikatnym czubkiem.

W C&A zakupiłam sobie tregginsy i t-shirt. Spodnie są już z grubszego materiału i będą idealne na chłodniejsze dni. Jeśli jesteście ciekawe tych rzeczy może za jakiś czas pojawi się tu pierwszy outfit :)

Moją pierwszą pozycję na liście kosmetycznej natomiast były produkty do pielęgnacji włosów Green Pharmacy. Niestety ani w Naturze, ani SP i w Tesco ich nie było :( Stąd moje pytanie do dziewczyn z Wrocławia: gdzie zaopatrujecie się w kosmetyki tej firmy? Z tego co pamiętam w Rossmannie są szampony i odżywki, ale mnie bardziej interesują olejki i serum.

Z Natury i SP nie wyszłam oczywiście z pustymi rękoma:
Szminka Essence nr 53 All about cupcake-jak zobaczyłam, że 2 sztuki znajdują się na standzie od razu powędrowała do koszyka. Niestety jej równie popularnej koleżanki "in the nude" nie było....
Essence mascara multi action- również chwalona na blogach i kanałach mascara, którą w końcu mam okazję wypróbować :)
Essence In the nude: hazelnut cream pie- w SP na wszystkie lakiery do paznokci, jest obecnie promocja (chyba trwa do dziś) na -25%, skusiłam się więc na jednego nudziaka i wyniósł mnie ok. 5,50 zł.
Joanna rzepa serum wzmacniająco-regenerujące- potrzebowałam czegoś co zregeneruje moje dość rozdwojone końcówki. Padło na to serum ze względu na moją sympatię do całej serii Rzepa. Kosztowało trochę ponad 8 zł.

Za jakiś czas możecie spodziewać się oczywiście recenzji produktów :)  Miłego popołudnia!


poniedziałek, września 17, 2012

Stenders: kawowo-śmietankowa musująca kula do kąpieli

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, września 17, 2012 9 komentarze
Kulę wygrałam w konkursie na Facebooku. Przyznam od razu, że miałam wobec nie dość spore oczekiwania. Szczególnie zachęcona byłam opisem produktu. Stenders to firma, o której dowiedziałam się jakiś czas temu, ale to było moje pierwsze spotkanie z nią twarzą w twarz :)

OPAKOWANIE: kulka zapakowana była w folię i zawiązana sznureczkiem. Wszystko w bardzo naturalnym klimacie.

ZAPACH: delikatny zapach mleka i kawy. Przypadł mi do gustu

PRODUKT ZAWIERA:

sól morską- Sól z morza śródziemnego jest bogata w wapń, potas i jony sodu. Substancje te wzmacniają paznokcie i regulują poziom nawilżenia w komórkach (zmniejszają obrzęk) i aktywują metabolizm.

mieloną kawę- Delikatnie oczyszcza skórę z martwych komórek.

mleko- Białko mleka korzystnie wpływa na skórę –staje się miękka i elastyczna. Witaminy i składniki mineralne stymulują metabolizm, natomiast kwas mlekowy poprawia ogólny stan skóry

olej z pestek winogron-Olej z pestek winogron jest bezwonny o przyjemnym słodkim smaku i żółto-zielonym kolorze. Nałożony na skórę chroni skórę przed utratą wody, zapewniając tym samym elastyczność i świeży wygląd skóry. Olej z ziaren winogron jest szczególnie dobry dla skóry, ponieważ zawiera wysokie stężenie nienasyconych kwasów tłuszczowych. Zawiera również wysoki poziom A, E oraz witaminy B6. Olej z pestek winogron ma najlżejszą konsystencję spośród olejów bazowych. 

MOJA OPINIA I DZIAŁANIE: kulkę wrzucamy do ciepłej wody i od razy zaczyna się rozpuszczać. Musuje kilka dobrych minut, a w łazience zaczyna pachnieć. Szczerze powiedziawszy zapachu kawy nie było czuć w ogóle, ogólnie pachniało delikatnie i mlecznie. Czułam lekki niedosyt, gdyż liczyłam na piękny i pobudzający zapach kawy. Niestety... Samej kawy w produkcie było jak na lekarstwo. Delikatna jej warstewka znajdowała się tylko na wierzchu. 

Po kąpieli skóra była faktycznie nawilżona, tak jak gdybym zafundowała skórze wsmarowywanie balsamu. Zapach niestety nie utrzymał się na skórze i nie było po nim śladu.

Kula Stenders otrzymuje ode mnie plus za właściwości nawilżające, minus natomiast za zapach...Wolałabym również większość ilość kawy w kulce. Kawę kocham i wszystko co tak pachnie absolutnie ubóstwiam! To miły umilacz kąpieli, kosztuje jednak aż 15zł, dlatego sama raczej bym się na nią nie skusiła... Cieszę się jednak, że udało mi się ją wygrać i przetestować :)

Miałyście już kosmetyki Stenders? A może znacie inne godne uwagi "umilacze kąpieli"? :)



niedziela, września 16, 2012

Estetica żel i płyn pod prysznic o zapachu jaśminu

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, września 16, 2012 10 komentarze
Lubicie jaśmin? Mnie jakoś do końca zapachy kwiatowe nie przekonują. Ten żel trafił do naszej łazienki jednak przez przypadek, mama dostała go na urodziny. Oczywiście jak to ja musiałam koniecznie go poużywać i przetestować. Czy stał się moim ulubieńcem?
 źródło: strona producenta

OPAKOWANIE: dość przyciągająca wzrok butla z oryginalnym sznureczkiem. Powiem Wam szczerze, że kojarzy mi się on nieco z elementem, którym związuje się zasłony :)

ZAPACH: oj z pewnością nie dla mnie. Nie jestem do końca przekonana czy tak pachnie prawdziwy jaśmin. Mnie ten zapach kojarzy się z herbatką lipową, jaką przygotowywała mi mama kiedy byłam dzieckiem. Pachnie delikatnie i raczej mało zachęcająco.

KONSYSTENCJA: galaretkowata,gęsta. Żel zawiera drobinki brokatu.

Możemy używać go na dwa sposoby- jako typowy żel pod prysznic oraz wlewając pod strumień bieżącej wody - jako płyn do kąpieli.

No cóż raczej mnie nie zachwycił, drobinki brokatu w żadnym wypadku nie rozświetlają. Zapach w ogóle nie przypadł mi do gustu. Cena jest również dość wysoka ok 20 zł. Mimo zachęcającego opakowania, produkt ten nie jest raczej godny polecenia.

Wiem, że żele te dostępne są na pewno w drogerii Natura. Następna recenzja jaka się tu pojawi dotyczyć będzie kuli Stenders, którą udało mi się wygrać w konkursie na Facebooku :)

czwartek, września 13, 2012

Joanna Rzepa, Kuracja wzmacniająca

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, września 13, 2012 16 komentarze
Hej dziewczyny! W ten niezbyt ciepły i niezwykle deszczowy dzień przychodzę do Was z recenzją kuracji wzmacniającej Joanna, która jest częścią mojego codziennego planu walki o mniej wypadające włosy.Wybaczcie, że na zdjęciu jest też CP i krzem, ale nie mam możliwości dziś zrobić przy takiej pogodzie nic lepszego.

Zacznę od tego, że za 100ml buteleczkę trzeba zapłacić około 9zł, więc cena jest jak najbardziej na plus.

OPAKOWANIE: w kartoniku znajduje się plastikowa buteleczka z bardzo wygodnym aplikatorem (ma długi dziubek zakończony niewielką dziurką, dzięki czemu nic się nie wylewa i nie marnuje)

ZAPACH: charakterystyczny dla produktów z rzepą w składzie. Mi on jakoś straszliwie nie przeszkadza, zwłaszcza, że produkt nakładam na noc i rano już go raczej nie czuć.

KONSYSTENCJA: jak woda, w końcu to kuracja wzmacniająca (tzw. wcierka)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:  Kuracja wzmacniająca Rzepa przeznaczona jest dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników - takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu. Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i zwiększa komfort stosowania. 

MOJE ODCZUCIA: obecnie używam już drugą buteleczkę tego produktu. Wcieram ją w skalp przynajmniej 3 razy w tygodniu. To co na pewno mogę powiedzieć, to fakt iż zauważyłam, że włosy troszkę mniej się przetłuszczają. Co do działania na wypadanie ciężko mi jednoznacznie określić czy stan ich  poprawia się przez tę kurację czy łykanie suplementów, a może przez jedno i drugie (plus odstawienie prostownicy...). 
Jeśli chodzi o zwalczanie łupieżu, to przyznam, że na jakiś czas mam z tym problem, stosuję wtedy Nizoral i wszystko wraca do normy. Początkowo kuracja może trochę podrażnić skalp, zawiera jednak alkohol więc nie radziłabym nakładać jej gdy mamy mocno podrażnioną skórę głowy. Ja z pewnością będę używać jej regularnie. Kusi mnie jeszcze słynna wcierka Jantar, ale czytałam o niej bardzo skrajne opinie, więc na dzień dzisiejszy zostanę przy Joannie.

A Wy stosujecie tego typu wcierki? Może znacie jeszcze inne, godne polecenia produkty tego typu? :)


wtorek, września 11, 2012

Walka z wypadającymi włosami! Zdaję relację z kolejnego miesiąca.

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, września 11, 2012 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Mija właśnie drugi miesiąc mojej walki z wypadającymi włosami. O wrażeniach po miesięcznej kuracji pisałam Wam tu: http://szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012_08_01_archive.html. Dziś chcę zdać krótką recenzję z kolejnego miesiąca.

Mój plan dbania o włosy wygląda podobnie:

SUPLEMENTY:



Megakrzem- kupiłam w promocji 60szt plus 20 gratis. Właśnie zaczęłam drugi blister (wcześniej miałam jeszcze jeden z FB promocji).

CP- akurat zrobiłam sobie krótką przerwę, ale powracam do jego na dniach. Dwa razy dziennie łykam dwie tabletki.

SZAMPONY, ODŻYWKI:


Babydream szampon dla dzieci- obecnie używam tylko tego szamponu. Może i plącze włosy, ale nie powoduje u mnie swędzenia skóry głowy.

Isana z olejkiem z babassu- używam je głównie do mycia końcówek

WCIERKI I INNE PRODUKTY:

Wcierka Joanna rzepa kuracja wzmacniająca- mam już drugą buteleczkę. Na dniach powinna pojawić się jej recenzja. Zmniejsza zdecydowanie przetłuszczanie się włosów. Wcierkę aplikuję 3-4 razy w tygodniu.

Olej rycynowy, oliwka antycellulitowa Ziaja- olejek rycynowy właśnie mi się skończył. Obu produktów używam do olejowania włosów. Nie robię tego częściej niż 1-2 w tygodniu.

KORZYSTANIE Z SUSZARKI I PROSTOWNICY:

Szczerze przyznam, że prostownicy moje włosy nie widziały już dobre dwa miesiące. Jeśli chodzi o suszarkę to użyłam jej 3-4 razy. Niestety w czasie wstrętnego choróbska musiałam się ratować właśnie suszeniem włosów, o wyjściu z brudnymi nie było mowy, nie chciałam się jednak narażać na jeszcze większe przeziębienie, katar czy kaszel...

Moje wrażenia po dwóch miesiącach po zmianie nawyków:
 
Zauważyłam, że włosów wypada mniej. Nie jest to może jeszcze aż tak znaczna zmiana, ale wygląda to co raz lepiej. Włosy rosną jak szalone (nie tylko na głowie....) to z pewnością zasługa CP. Są niestety bardzo szorstkie i żyją swoim życiem. Nadal (zdecydowanie wina prostownicy) wydają się być oklapnięte i pozbawione życia. Muszą koniecznie zainwestować z jakąś porządną kurację odżywczą!
Moje paznokcie natomiast mają się bardzo dobrze. Są mocne i zdrowe. Szybko rosną.Na taką długość jaką mam obecnie, rzadko mogłam sobie do tej pory pozwolić.

Mam nadzieję, że za miesiąc pojawię się tu z jeszcze bardziej optymistycznymi wieściami. Zdecydowanie muszę zadbać o włosy! Sprawić by znów były gładkie i puszyste. Ciężka droga przede mną...




poniedziałek, września 10, 2012

Japonia SPA w łazience i małe pytanie

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, września 10, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Serdecznie Wam dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące szybkiego powrotu do zdrowia :) Dziś jest już zdecydowanie lepiej :) Pogoda we Wrocławiu jest dziś iście letnie- ponad 25 stopni na termometrze. Szkoda tylko, że powoli czuć oznaki jesieni... Bardzo chłodne ranki i wieczory są już na porządku dziennym. 
Chciałabym również napisać Wam kilka słów o żelu pod prysznic Be Beauty Japonia, który przywiozła ze sobą mama z jednej z wakacyjnych wypraw:
OPAKOWANIE: prosta, plastikowa butelka zawiera 300ml produktu (standardowe żele mają najczęściej 250ml)

ZAPACH: morski. Jeden z zapachów jakie najmniej lubię jeśli chodzi o żele

KONSYSTENCJA: standardowa jak na tego typu produkt przystało. Żel zawiera malutkie kuleczki i są to jak napisał producent hydrokapsułki z witaminą E

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Pielęgnacja i nawilżanie. Poczuj niezwykłą przyjemność domowego SPA i korzystaj z dobrodziejstw unikalnych składników zawartych w naszym żelu pod prysznic. Hydrokapsułki z witaminą E oraz ekstrakt z alg morskich odżywiają Twoje ciało, a minerały z japońskich wód termalnych doskonale nawilżają Twoją skórę pozostawiając ją gładką i delikatną w dotyku.

 MOJA OPINIA: żel jak już się powtórzę enty raz musi dla mnie tylko ładnie pachnieć i myć. Pachnie dla mnie niezbyt przyjemnie, dlatego zdecydowanie nie zostanie moim ulubieńcem. Zapewnienia producenta o odżywianiu i nawilżaniu to trochę taki pic na wodę :) Od tego są przecież balsamy, kremy i masła. Na pewno nie skuszę się więcej na ten produkt. Moim zdecydowanym biedronkowym żelo-ulubieńcem jest kremowy żel pod prysznic "Happy Moments":)

Na koniec małe pytanie: Czy któraś z Was stosowała może tonik z nafty i olejku pichtowego na zaskórniki? Jakie były Wasze odczucia i rezultaty po jego używaniu? Powoli się przymierzam do tego sposobu, gdyż moje czarne kropeczki na twarzy normalnie nie dają mi spokoju...

sobota, września 08, 2012

Magiczne 100,000, wstrętne choróbsko i informacji kilka :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, września 08, 2012 9 komentarze
Hej dziewczyny! Jak mija Wam weekend? Ja niestety musiałam zmienić plany i spędzam go w łóżku. Niestety :( złapał mnie tak straszny katar, że nie byłam w stanie praktycznie oddychać...Mój nos wygląda niezbyt atrakcyjnie: jest bardzo czerwony i strasznie schodzi mi skóra. No ale nic dziś na szczęście jest troszkę lepiej. Pomogły zdecydowanie inhalacje i stara poczciwa herbata z miodem i cytryną.

Jak pewnie widzicie zmieniłam diametralnie wygląd bloga. Byłam strasznie przyzwyczajona starego szablonu, jednak trochę mnie ograniczał. Znów na prawym pasku znalazł się Blog Box dlatego zapraszam do polubienia mnie na Facebooku :)

Przed chwilą zauważyłam, że liczba wyświetleń bloga przekroczyła 100,000! Bardzo Wam serdecznie dziękuję! :)

W Kauflandzie za 2,50 i 5zł można upolować różne artykuły papiernicze o genialnych wzorach! Same zobaczcie co udało mi się złowić:
Notesik kosztował 2,50 zł a 2 rameczki w tym samym wzorze kosztowały również 2,50 zł (wymiary 7,5x7,5)

Jak spędzacie weekend? :) Ja wracam do łóżka, gdyż chcę całą niedzielę spędzić już u chłopaka.


czwartek, września 06, 2012

Farmona Nivelazione ziołowa sól do stóp

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, września 06, 2012 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak mija Wam dzień? Ja po dwudniowym mini lenistwie wróciłam do pracy, jednak dopadł mnie straszliwy katar, przez który boli mnie głowa...A prawdę mówiąc nie mam czasu na chorobę! Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją (tak wiem, nic innego się tutaj ostatnimi czasy nie pojawia- wybaczcie tą monotonię, jestem w trakcie planowania większych zakupów kosmetycznych i ciuchowych, w końcu niestety zbliża się jesień...). Tym razem będzie to kilka słów o soli do kąpieli stóp z Farmony.
OPAKOWANIE: proste, plastikowe i dość spore (soli jest aż 600g)

ZAPACH: jak wącham ją w opakowaniu jest przyjemny, lekko ziołowy. Jeśli wrzucę ją do wody przypomina mi jakieś chemikalia (konkretnie płyn do mycia podłóg) :( Zapach zdecydowanie mnie odstrasza.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Odświeża, relaksuje, zapobiega grzybicy. Ziołowa sól do kąpieli stóp relaksuje, przynosi natychmiastową ulgę zmęczonym nogom, zapewnia długotrwałą świeżość. Zawiera: minerały, wyciągi z szałwii lekarskiej i krwawnika oraz aktywne składniki przeciwgrzybicze. Skutecznie zapobiega grzybicy i poceniu się stóp. Chroni przed nieprzyjemnym zapachem. Zmiękcza zrogowaciały naskórek, chroni przed pękaniem skóry oraz powstawaniem nagniotków i odcisków.

 MOJA OPINIA: pierwsze NIE ze względu na zapach, drugie NIE dla zmiękczenia stóp- robi to w sposób praktycznie niezauważalny. Porównałam ją sobie do soli z Delii, której używałam wcześniej i zdecydowanie wolę właśnie ją. Przede wszystkim za przyjemniejszy zapach i działanie relaksujące. Kilka z Was jak dobrze pamiętam polecało mi właśnie sól Farmony, ja jednak jakoś nie potrafię się do niej przekonać. Na pewno zużyję (wydajność- tu na plus!), ale więcej do niej nie wrócę. Nie przynosi po prostu takich efektów jak ta z Delii. No cóż bywa i tak :)
Ciekawi mnie bardzo jeszcze ta cytrynowa sól do stóp z Rossmannowskiej serii Fusswohl.

Używałyście tego produktu? Jak Wasze odczucia?


wtorek, września 04, 2012

Bell Air Flow lotus effect

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, września 04, 2012 9 komentarze
Hej dziewczyny! Niestety złapało mnie wczoraj choróbsko i cały dzisiejszy dzień spędziłam w łóżku :( Dobrze, że mam takie szczęście i  mogłam sobie popracować w domu. Dziś chciałam napisać kilka słów o lakierze Bell, który miałam na paznokciach dosłownie raz... Dlaczego?
Początkowo na ślub i wesele na którym byłam miesiąc temu miałam sobie pomalować paznokcie Catrice Rasspberry Fields. Kiedy jednak mam kupiła ten lakier w Biedronce, pomyślałam, że ma odcień jeszcze bardziej zbliżony do koloru moich butów i dam mu szansę...
Po godzinie czy dwóch końcówki  zaczęły się ścierać a na kciukach lakier zaczął odpryskiwać! Co kompletnie popsuło mi humor. Potem plułam sobie w brodę, że jednak nie wybrałam Catrice. Zdaję sobie sprawę, że moje paznokcie są dość kapryśne bo większość lakierów trzyma się u mnie 2-3 dni, ale czegoś takiego jeszcze nie było!
Nie sięgnę już chyba po ten produkt, ewentualnie zagości na paznokciach u stóp. Nigdzie nie mogłam znaleźć numeru lakieru, ale jest to dość klasyczna ciemna czerwień.

A Wy dziewczyny używałyście tych lakierów Bell? Ile dni utrzymują się Wam na paznokciach?

niedziela, września 02, 2012

Joanna Naturia- peeling myjący z truskawką

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, września 02, 2012 14 komentarze
Są takie kosmetyki, które darzę pewnym sentymentem. Jednym z nich jest zdecydowanie peeling Joanny. Dlaczego? Znam wiele lepszych "zdzieraków" i peelingów, ten to raczej taki żel z drobinkami. Mimo to postanowiłam do niego wrócić, gdyż był jednym z moich pierwszych kosmetyków jakich zaczęłam używać.
OPAKOWANIE: niewielka, plastikowa buteleczka o pojemności 100ml

ZAPACH: mam akurat wersję truskawkową, to moja ulubiona :) Oprócz tego dostępne jest również porzeczka, kiwi, pomarańcz i grapefruit). Zapach o dziwo nie jest bardzo chemiczny. Naprawdę go lubię!

KONSYSTENCJA: jak zapewne wiecie (produkt ten jest bardzo popularny) nazwanie go peelingiem nie było chyba najlepszym pomysłem... Żel peelingujący pasowałoby zdecydowanie lepiej. Konsystencja jest dość gęsta, ale drobinki bardzo delikatne.

DZIAŁANIE: lekko wygładza- z tym się zgodzę. Nie ma jednak efekty wielkiego WOW! Zostawia przyjemny zapach na skórze. Orzeźwia i daje energetycznego kopa! 

Mała buteleczka idealnie sprawdzi się na wyjazdy.

Od peelingu zdecydowanie wolę gąbkę Syrenę, ale lubię czasem uprzyjemnić sobie kąpiel tym truskawkowym maleństwem :)

Używacie tych peelingów? Macie swój ulubiony zapach? :)

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos