Produktów do pielęgnacji ust nigdy za wiele! Masła Nivea używam w domu, malinowej wazeliny Balea nie mogę znaleźć, a pomadka dla księżniczek Liliputz ze względu na swoją perłową poświatę została skreślona na starcie... Przyszedł więc czas na testy kolejnego dziecka Balei z serii Young: pomadki do ust w sztyfcie:
OPAKOWANIE: jak widzicie opakowanie pomadki utrzymane jest w żółtej stylistyce. Dodatkowo zapakowana była w kolorowy kartonik z przedziwnym kameleonem, motylkiem i egzotycznym kwiatem, taki jak tutaj.
ZAPACH: producent wspomina, że pomadka ma mandarynkowy zapach. I faktycznie jest to mandarynka. Zapach jest przyjemny i owocowy.
KONSYSTENCJA: pomadka bardzo dobrze się nakłada. Nie topi się, ale nie jest też byt twarda.
POJEMNOŚĆ: 4,8 g
KOLOR: żółto-pomarańczowy. Nie zostawia jednak koloru na ustach, lekko je tylko nabłyszcza.
DZIAŁANIE: Niestety nie ma jakiegoś wybitnego działania pielęgnacyjnego i nie do końca się u mnie sprawdza. Ostatnio moje usta są wiecznie przesuszone. Ciężko mi nałożyć na nie jakąkolwiek kolorową pomadkę gdyż od razu widać suche skórki. Niestety Balea nie sprawdza się jako baza pod inny kosmetyk do ust. Muszę poszukać czegoś innego...Solo jest ok- wygląda naturalnie i lekko nabłyszcza. Jest dość tłusta. Nakładam ją kilkakrotnie w ciągu dnia. Dość szybko się zużywa (ale dla mnie to lepiej- zużyję i kupię coś innego :)). Myślę, że dla mniej wymagających ust na pewno się sprawdzi. Idealna na lato ze względu na egzotyczny zapach :)
Dziewczyny! Czy możecie polecić mi coś pielęgnacyjnego do ust, co pomoże mi uporać się z suchymi skórkami? W jaki balsam czy pomadkę ochronną warto zainwestować?



