wtorek, lipca 23, 2013

Perfecta Extra Slim serum do biustu

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 23, 2013 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnio żyję dość szybko i ciężko mi znaleźć chwilę by pojawił się tutaj kolejny post. Dziś jednak chcę Wam napisać kilka słów o produkcie, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przyznam, że nigdy do tej pory nie używałam żadnych kosmetyków przeznaczonych tylko i wyłącznie do biustu. Serum to leżało sobie na jednej z półek w Rossmannie i kusiło ceną na do widzenia (coś około 7zł). Mam tylko nadzieję, że zupełnie go nie wycofują, a zmieniają opakowanie czy skład...


OPAKOWANIE: tubka z miękkiego plastiku

ZAPACH: straszliwie mi się podoba! jest jednak ciężki do określenia, ale czuć go dobre kilka godzin po aplikacji

POJEMNOŚĆ: 150ml

CENA: w CND koło 7zł (standardowo myślę w granicy 12-15zł)

KONSYSTENCJA: przypomina typową dla balsamów do ciała

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Skoncentrowany, wysokoaktywny preparat modelująco-ujędrniający do wypełnienia i podniesienia biustu. Lipid PUSH-UP complex- wypełnia biust- wyraźnie ujędrnia i zapobiega wiotczeniu skóry piersi-zapewnia młodzieńczą sprężystość i ładny, zaokrąglony kształt-modeluje linię biustu, tworząc na skórze niewidzialny biustonosz, który unosi oraz podtrzymuje piersi w pozycji push-up. Po 6 tygodniach stosowania 75% wypełnienia i ujędrnienia biustu.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: muszę przyznać, że jeśli chodzi o wszelkie mazidła to jestem w tej kwestii bardzo zapominalska. Po prostu nie potrafię wyrobić takiego nawyku. O dziwo z serum udawało mi się to dość przyzwoicie- codziennie wmasowywałam je 2 razy dziennie. Sam kształt biustu faktycznie delikatnie się zmienił, a skóra jest sprężysta i miękka. Ja naprawdę widzę różnicę :) Z pewnością nie jest to ostatnia moja tubka tego typu produktu. 

A Wy dziewczyny używacie tego typu kosmetyków do biustu? Może polecicie mi coś jeszcze? :)


czwartek, lipca 18, 2013

DECUBAL body cream- odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lipca 18, 2013 5 komentarze
Moje Drogie! Wiem, że pojawiam się tutaj ostatnio dość rzadko, ale mam sporo obowiązków i nie zawsze wystarcza mi czasu. Doba mogła by mieć dla mnie teraz kilka godzin więcej. Dziś chcę napisać Wam kilka słów o kolejnym kosmetyku jaki znalazł się w wielkiej paczce od Decubal. Tym razem jest to krem do ciała przeznaczony do suchej i bardzo suchej skóry.


OPAKOWANIE: duża tuba z miękkiego plastiku. Otwór jest niewielki i dość ciężko wydobyć przez niego produkt, gdyż ten jest dość zbity i treściwy.

POJEMNOŚĆ: 250ml

CENA: od ok. 20 do 25zł

ZAPACH: bezzapachowy

KONSYSTENCJA: jak już wspomniałam przy opakowaniu krem jest bardzo gęsty i treściwy

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Chroni suchą i bardzo suchą skórę dzięki zawartości witaminy E i olejków roślinnych. Odbudowuje naturalną barierę ochronną skóry. Nie pozostawia tłustych śladów. Bezzapachowy. Nie zawiera parabenów. Zawartość substancji tłuszczowych 40%.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: krem ten bardzo dobrze sprawdził się w momencie, gdy po pobycie nad morzem zaczęła schodzić mi skóra... produkt świetnie poradził sobie z przesuszonymi miejscami. Natychmiastowo sprawia, że skóra jest miękka i nawilżona. 

Jeśli chodzi o te mniej przyjemne kwestie to trochę długo się wchłania i ciężko wydobyć go z tuby (przez bardzo mały otwór). Myślę, że jego treściwa konsystencja sprawdzi się lepiej zimną aniżeli latem (choć ja teraz stosowałam go przez dobre 2 czy 3 tygodnie). Ostatnie zastrzeżenie mam do zapachu. Niby producent wspomina, że krem jest bezzapachowy, jednak się z tym nie zgodzę. Pachnie tak nieprzyjemnie i kwaśno przez co jego używanie nie staje się żadną przyjemnością...

A Wy miałyście może okazję testować ten krem? Jak wrażenia?


poniedziałek, lipca 15, 2013

Powitanie z Afryką- szampon błotny z glinką Ghassoul. Dlaczego go wycofują :(

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lipca 15, 2013 6 komentarze
Ten szampon odkryłam dosłownie kilka dni temu. Saszetki tego produktu leżą na rossmannowskich półkach z etykietą Cena Na Do widzenia i można je dostać za 0,99zł (standardowa cena to 2,49zł).

OPAKOWANIE: saszetka o pojemności 15 ml (wydaje mi się, że kiedyś był dostępny w takich dużych butlach, choć mogę się mylić...)

ZAPACH: bardzo przyjemny, nie umiem go do niczego jednak porównać

KONSYSTENCJA: standardowa jak na szampon (nie jest to typowa glinka jak myślała np. moja mama:))

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Holistyczna koncepcja wellbeing łącząca piękne ciała i wewnętrzną harmonię, była inspiracją stworzenia oryginalnej linii kosmetyków :Powitanie z Afryką, wykorzystującej niezwykłe właściwości roślin rytualnych z Czarnego Lądy. Szampon błotny dogłębnie oczyszcza, detoksykuje włosy i skórę głowy. Wygładza włosy, aż po same końce, zapobiega łamaniu się i rozdwajaniu końcówek.Wzbogacony ekstraktem z owoców melona o działaniu nawilżającym. Poprawia kondycję włosów słabych, wypadających, zniszczonych farbowaniem i trwałą. Dodaje włosom objętości i miękkości, ułatwia stylizację fryzury.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: szampon sprawia, że moje włosy są miękkie i błyszczące (jest to efekt bez użycia odżywki). Nie podrażnia skóry głowy za co wielki plus. Nie plącze włosów. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to najlepszy szampon jaki używałam... Niestety z Rosmanna zostaje wycofywany :( (saszetki są niestety nieekonomiczne, ale lepsze to niż nic). Szukałam również tego szamponu w sieci, ale niestety nie znalazłam... Stąd moje pytanie: Czy znacie inny szampon z glinką Ghasssoul, którego mogłabym spróbować jako zamiennika?

Jeśli znajdziecie te saszetki szamponu w CND polecam spróbować. Ja strasznie żałuję, że nie zwróciłam uwagi na ten produkt wcześniej...

sobota, lipca 13, 2013

123 Perfect Bourjois

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lipca 13, 2013 12 komentarze
Nie wiem czy któraś z Was ma podobnie, ale mnie podkłady po dłuższym czasie ich używania po prostu przestają lubić... Mówię tu zarówno o Catrice Photo Finish (byłam mu wierna dobre 1,5 roku) jak i Rimmel Match Perfection. Oba te produkty zaczęły z biegiem czasu dziwnie wyglądać na mojej twarzy, odznaczać się i nie mogłam już osiągnąć podobnego efektu jak na początku ich używania. Tym razem szansę postanowiłam dać produktowi od Bourjois. 




Posiadam odcień 52- vanilla. Oprócz niego jest jeszcze jeden jaśniejszy kolor, a w całej gamie bodajże 6 kolorów.

OPAKOWANIE: szklana buteleczka z pompką. Dozowanie jest więc bardzo wygodne.

ZAPACH: nie należy do jakiś przyjemnych. Przyznam, że przed chwilą go odkręciłam i ewidentnie śmierdzi...

KONSYSTENCJA: powiedziałabym, że jest dość gęsty. Na pewno bardziej niż opisywany przeze mnie jakiś czas temu Rimmel Match Perfection.

KRYCIE: bardzo fajne. Nie tworzy efektu maski, dla mnie odpowiednie. Można je oczywiście stopniować przez nałożenie kolejnej warstwy.

DLA KOGO?: przy mojej suchej cerze sprawdza się ok, mimo że producent twierdzi, ze jest to produkt matujący. Ja nie do końca bym się z tym zgodziła. Raczej nie poleciłabym do skóry tłustej.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Podkład matujący. Trwałość do 16h. Jednolita cera. Zero niedoskonałości- dzięki kombinacji 3 grup pigmentów: żółte- usuwają cienie, różowe- odżywiają cerę, zielone-tuszują zaczerwienienia.

MOJE ZDANIE O PRODUKCIE: polubiłam się  z tym podkładem. Przede wszystkim uważam, że wygląda naturalnie. Dobrze sprawdza się przy mojej suchej cerze. Faktycznie dość długo się utrzymuje (wytrzymał 16h podróż i wyglądał naprawdę ok!). Oczywiście dobrze jest go czymś zagruntować. Czy matuje? Wydaje mi się, że średnio. W gorsze dni, gdy moja twarz jest bardziej kapryśna strefa T faktycznie się przetłuszcza. Dlatego ma wrażenie, że u posiadaczek tłustej cery raczej się nie sprawdzi. Ma SPF 10. 


REASUMUJĄC:
(+)dostępne są  jasne odcienie
(+)wystarczające krycie
(+)wygodne opakowanie
(+)naturalny efekt
(+)nie wysusza skóry
(+)jest trwały
(+)zawiera SPF10
(-)wymaga przypudrowania
(-)nie widać ile zostało produktu w buteleczce
(-) standardowa cena to 50zł

Ja kupuję ten podkład zawsze gdy jest promocja (np. w Hebe -40% na markę Bourjois), ponieważ uważam, że 50zł to dużo jak na taki produkt. Kwota 30zł natomiast jest już jak najbardziej ok :) Nie jest to podkład idealny, ale takiego jeszcze nie udało mi się znaleźć...

Dziewczyny! A Wy miałyście 123 od Bourjois? Jak się sprawdził?

czwartek, lipca 11, 2013

OEPAROL balance- pomadka ochronna do ust mango

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lipca 11, 2013 11 komentarze
Ta pomadka wpadła mi do koszyka przy jednej z ostatnich wizyt w Biedronce. Dokładnie było to wtedy, gdy obowiązywała gazetka urodowa. Kupiłam wtedy kosmetyczkę, dezodorant, krem BB, maseczkę,  lip tinta z Bell i właśnie tą pomadkę. Wydaje mi się, że kosztowała trochę ponad 3zł (to chyba jakaś obniżona cena, bo były kiedyś dostępne w Biedronce za około 6-7zł). Dostępne były również inne zapachy, ale ja zdecydowałam się właśnie na mango:

OPAKOWANIE: oryginalnie pomadka była zapakowana jeszcze w kartonik. Ja widać na zdjęciu opakowanie jest bardzo proste, białe z mocnego plastiku.

ZAPACH:  lekko chemiczny , choć nie jest aż tak źle

POJEMNOŚĆ: 3,6g

KONSYSTENCJA: pomadka jest dość miękka i trzeba uważać by się nie złamała. Dobrze rozprowadza się na ustach.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Pomadka ochronna do ust przeznaczona do codziennej i systematycznej pielęgnacji ust. Natłuszcza i zabezpiecza przed pękaniem i wysychaniem oraz czyni usta delikatnymi i nadaje im świeży wygląd. 

MOJA OPINIA: jest to pomadka raczej z tych tłustych i bardziej treściwych.Nawilżenie jest raczej krótkotrwałe. Produkt nie należy do wydajnych. Zapach też nie zachwyca. Powiem szczerze, że spodziewałam się po niej trochę więcej czytając opinie o produktach Oeparol. Nie jest to bubel, ale taki średniak. Za 3zł może i warto wypróbować, ale ja już się nie skuszę.

Miałyście może tę pomadkę? Jakie jest Wasze zdanie na jej temat?

wtorek, lipca 09, 2013

Maybelline Affinitone- puder w kompakcie

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 09, 2013 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chcę napisać Wam krótko o pudrze, którego używam obecnie. W poście z zakupami wspominałam Wam, że puder z Essence (ten transparentny, sypki) przestał się u mnie sprawdzać. Na Maybelline zdecydowałam się dlatego, że wcześniej używała go już moja siostra i była zadowolona.




OPAKOWANIE: z lusterkiem i dołączonym aplikatorem. Nie używam go jednak, gdyż wolę aplikację pędzlem.



Jak widzicie na zdjęciu powyżej puder ma małą skazę po lewej stronie. Tak jakby odrobina produktu odłamała się... (nie było jej jednak w puderniczce.

ZAPACH: bardzo delikatnie wyczuwalny

POJEMNOŚĆ: 9g

ODCIEŃ: 24 Golden Beige (mimo nazwy jest naprawdę jasny i dobrze się komponuje z moją cerą)

CENA: ok 20zł w Rossmannie (regularna cena)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Puder oparty na naturalnych pigmentach kolorystycznych. Wzbogacony witaminą E, która perfekcyjnie stapia się ze skórą dając naturalne, matowe wykończenie. 

MOJA OPINIA: faktycznie daje naturalne wykończenie. Ładnie stapia się z podkładem, na pewno nie tworzy efektu płaskiego matu. Sam w sobie ma oczywiście delikatne krycie. Przyznam, że nie próbowałam go jeszcze w wersji solo (bez podkładu), ale mam taki zamiar. Jeśli chodzi o długość matowienia to w moim przypadku jest to kilka godzin. Potem cera zaczyna mi się świecić w strefie T i sięgam po najzwyklejszą chusteczkę higieniczną (nie używam bibułek matujących). Reasumując może nie jest jakiś idealny, ale na moje potrzeby wystarczający :)

Miałyście może ten puder? Co o nim myślicie? 

sobota, lipca 06, 2013

Z cyklu: Nie polecam! Cztery pory roku, Brązujący balsam do ciała.

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lipca 06, 2013 13 komentarze
Jeszcze dwa tygodnie temu opalałam się na pięknej plaży w Kątach Rybackich... Po powrocie zapragnęłam utrzymać opaleniznę jak najdłużej. Będąc w Rossmannie sięgnęłam po coś, co ma za zadanie nadać ciału brązowy odcień i jednocześnie podkreślić i utrwalić kolor skóry. W koszyku z przecenami dojrzałam mini wersję balsamu brązującego, a że kosztował tylko 1,59zł wzięłam od razu dwie sztuki. 


OPAKOWANIE: malutka tubka w kolorze brązowym

POJEMNOŚĆ: 35ml (miniatura), standardowa pojemność to 250ml

CENA: 1,59zł wersja mini (normalnie coś około 4zł), za dużą pojemność 9zł

ZAPACH: mi kojarzy się z cynamonem. Nie pachnie jak standardowy samoopalacz czy inne tego typu kosmetyki

KONSYSTENCJA: dość typowa- jak w większości balsamów

KOLOR: bardziej pomarańczowy niż brązowy (stąd moje małe przerażenie, gdy pierwszy raz odkręciłam balsam)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Brązujący balsam do ciała zapewnia skórze prawidłowy poziom nawilżenia, równocześnie nadając jej odcień delikatnej naturalnej opalenizny. Stosowany po opalaniu na słońcu i w solarium regeneruje skórę, poprawia koloryt i utrwala opaleniznę. Balsam zawiera składniki naturalne barwiące wierzchnią warstwę naskórka, która ulega ciągłemu procesowi złuszczania. Aby utrwalić efekt brązujący zaleca się regularne, najlepiej codzienne stosowanie balsamu. Preparat nie zawiera /DHA/, dlatego też nie wysusza i nie pozostawia na skórze zapachu charakterystycznego dla klasycznych samoopalaczy.

Własności kosmetyczne balsamu:
- Intensywnie nawilża i wygładza
- Nadaje naturalny odcień opalenizny
- Podtrzymuje i ożywia koloryt skóry
- Łagodzi podrażnienia po opalaniu
Składniki aktywne balsamu:
-Orzech włoski - naturalnie brązowi, zmiękcza i uelastycznia skórę
- Karmel - naturalny barwnik
- Masło kakaowe - nawilża i łagodzi podrażnienia
- Karotka - naturalne Źródło witaminy A, ogranicza złuszczanie i szorstkość skóry.


MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Szczerze mówiąc to nie widzę w tym balsamie chyba żadnego plusa. Przede wszystkim nie brązuje. Nie utrwala też opalenizny. Ciężko się wchłania (jest taki "tępy", ciężko go rozsmarować). O nawilżeniu również można zapomnieć. Trochę się klei. Jeśli już uda nam się go nałożyć należy odczekać naprawdę sporą chwilę, bo inaczej możemy pobrudzić sobie ubranie czy piżamę. Czytałam również, że może podrażniać (u mnie to na szczęście nie miało miejsca). Jest to chyba pierwszy produkt, który aż tak mnie zawiódł i mimo że usilnie próbowałam znaleźć w nim coś pozytywnego nie udało mi się... Nie polecam!

piątek, lipca 05, 2013

Decubal: pianka do twarzy i olejek po prysznic i do kąpieli

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lipca 05, 2013 6 komentarze
Produkty do testowania, które dostałam od Decubal jakiś czas temu używam ze mną mama i siostra. W dość szybkim tempie zużyłyśmy razem olejek. Pianka też już się powoli kończy, dlatego postanowiłam dziś napisać krótki post o tych naprawdę przyjemnych i godnych polecenia dwóch produktach.

OLEJEK POD PRYSZNIC I DO KĄPIELI DECUBAL:

OPAKOWANIE: butelka z wygodnym aplikatorem (klik, klik! :)), dobrze się dozuje i nic się nie rozlewa. Opakowanie jest przeźroczyste więc widać ile olejku pozostało.

POJEMNOŚĆ: 200ml

CENA: ok 30zł (apteki)

ZAPACH: sam olejek jest bezzapachowy, ale w pudełku znajdziemy saszetkę zapachową, którą możemy w razie potrzeby dodać do produktu. Ja tak właśnie zrobiłam. Zapach nie stał się jakoś wybitnie intensywny, ale przyjemny i cytrusowy.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Delikatnie oczyszczający olejek z naturalnym olejkiem jojoba do częstego stosowania pod prysznicem i do kąpieli, odpowiedni dla suchej i bardzo suchej skóry. Łagodzi podrażnienia, zmiękcza skórę, zapobiega wysuszaniu skóry podczas kąpieli dzięki zawartości naturalnych olejków roślinnych, witaminy E i rumianku. Bezzapachowy. Nie zawiera konserwantów. Zawartość substancji tłuszczowych 66%.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Olejek świetnie nawilża ciało podczas kąpieli. Nie ma potrzeby używania potem już balsamu. Wbrew pozorom trochę się pieni. Używałam go wraz z mamą i siostrą więc nie wystarczył na bardzo długo, ale całej naszej trójce przypadł zdecydowanie do gustu. Pomysł z dołączeniem saszetki zapachowej jest bardzo dobry- każdy może wtedy zdecydować czy woli wariant bezzapachowy czy grejpfrutowy. Polecam!
Drugim z produktów o którym chcę dziś Wam napisać jest Nawilżajaca pianka do mycia twarzy:


OPAKOWANIE: przeźroczyste i z pompką. Pompka zamienia nam płyn w białą piankę (z góry przepraszam za tak brudne opakowanie, ale zapomniałam zrobić zdjęcia zanim zaczęłam ją używać)

POJEMNOŚĆ: 150ml 

CENA: ok. 20zł

ZAPACH: bezzapachowa

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Łagodny i nawilżający preparat do mycia twarzy odpowiedni dla cery suchej i wrażliwej. Delikatnie złuszcza naskórek dzięki zawartości alantoiny, nawilża dzięki zawartości gliceryny, łagodzi podrażnienia dzięki zawartości rumianku, pobudza naturalny proces regeneracji naskórka dzięki zawartości witaminy B3. 

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Przede wszystkim po umyciu twarzy tą pianką nie ma uczucia ściągnięcia. W moim przypadku każdy produkt tego typu działał właśnie ściągająco (wyłączając tylko mydło Dove). Pianka świetnie zmywa makijaż, absolutnie nie podrażnia i sprawia, że skóra twarzy jest gładka i dobrze oczyszczona. Produkt jest wydajny. Brak zapachu może być tu i plusem i minusem, mnie to jednak nie przeszkadza. Również gorąco polecam!

A Wy stosowałyście te produkty? Jak się sprawdziły?

środa, lipca 03, 2013

Mój zapach na lato: Puma Sync

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lipca 03, 2013 12 komentarze
Przyznam się Wam szczerze, że nie mam swojego jednego ulubionego zapachu. Jeszcze dwa, trzy lata temu byłam absolutnie zakochana w Baby Doll YSL, które jednak później jakimś trafem aż tak przestały mi się podobać (możliwe, że kiedyś znów do nich wrócę:)). Latem preferują zdecydowanie owocowe i orzeźwiające nuty, zimą te słodkie, otulające i jedzeniowe (wanilia, czekolada itd.). 



Pumę Sync dorwałam w Rossmannie. Nie jestem pewna, ale jest to chyba dość nowy zapach. Nie ukrywam również iż pierwsze co mnie skusiło, by ją powąchać to zwracające uwagę i kojarzące się z latem opakowanie.


OPAKOWANIE: prosta buteleczka z logo Pumy i miętowym koreczkiem. Absolutnie urzekła mnie ta kolorystyka.

POJEMNOŚĆ: ja mam akurat 40ml, ale występuje również w wersji 20, 60 i 90ml

CENA: około 50zł za 40 ml w promocji (regularna cena to ok.75zł w Rossmannie)

OPIS ZAPACHU PRZEZ PRODUCENTA: Damski zapach PUMA Sync łączy w sobie wibrujące aromaty owoców z kojącymi nutami kwiatowymi — idealna mieszanka, która doda Ci pewności siebie i energię.



NUTA GŁOWY: Nuta głowy perfum zachwyca skrzącą się mieszanką kolorowych owoców: egzotycznej papai, porzeczek i mandarynek. Po nałożeniu na skórę zapach zaczyna się ulatniać, dlatego z czasem ulega pewnym zmianom. Nuta głowy perfum ulatnia się najszybciej, przykuwając uwagę tuż po rozpyleniu.

NUTA SERCA:Powiew kwitnącego lotosu i kwiatów mandarynki, podkreślony czystym, wodnym akcentem, budzi kobiece serce zapachu.

NUTA BAZY: Nutę bazy damskich perfum PUMA Sync stanowi kremowy zapach drewna sandałowego i zmysłowej ambry, otulony aksamitnym aromatem białej brzoskwini. Te składniki ulatniają się powoli i najdłużej pozostają na skórze.

MOJA OPINIA: Ja nie potrafię zupełnie opisywać zapachów, ale producent zrobił to idealnie! Jest to początkowo bardzo owocowy zapach, który z czasem zmienia się na bardziej kwiatowy i otulający. Idealny na lato. Obecnie nie używam żadnego innego zapachu. Jedyne do czego mogę się przyczepić to trwałość- wiadomo jest to woda toaletowa, dlatego też nie można wymagać, by utrzymywała się cały dzień. Mimo to polecam chociażby powąchać, kiedy będziecie w Rossmannie :)

 A jaki jest Wasz ulubiony zapach na lato?

poniedziałek, lipca 01, 2013

Bell, bezacetonowy zmywacz do kruchych i osłabionych paznokci o zapachu kiwi

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lipca 01, 2013 10 komentarze
Jeśli chodzi o zmywacz to od jakiegoś czasu używam zielonego zmywacza z Isany. Jego duża pojemność nie sprawdza się jednak w czasie podróży, więc na ten okres zaopatrzyłam się w niewielki bo 35ml produkt z Bell.

OPAKOWANIE: malutka, zielona buteleczka z przeźroczystego plastiku. Widać ile produktu jeszcze nam pozostało. Po odkręceniu korka mamy dość niewielki otwór, dzięki czemu nie zdarzało mi się wylać więcej zmywacza na wacik, niż było mi potrzebne.

ZAPACH: w butelce praktycznie niewyczuwalny, na paznokciach już tak. Nie ukrywam, że używanie pachnącego zmywacza to trochę większa przyjemność niż standardowego "śmierdziucha" :). Zapach jak zapach trochę chemiczny, ale czuć go przez kilka godzin.

POJEMNOŚĆ: 35ml

CENA: ok. 3,50zł (Hebe)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Bezacetonowy zmywacz do kruchych i osłabionych paznokci. Nawilża i pielęgnuje paznokcie oraz naskórek wokół nich, pozostawia świeży zapach owoców kiwi.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Zmywacz dobrze radzi sobie zarówno ze standardowymi, kolorowymi lakierami, jak i tymi o mniej klasycznych wykończeniem (jak piasek). Nie wysusza paznokcia ani skórek wokół. Pachnie też przyjemnie. Jednak tak malutka buteleczka nie wystarcza na długo. Stosunek ceny do pojemności wypada dość kiepsko, dlatego na wyjazdy polecam, a na co dzień lepiej zaopatrzyć się np. w ten zielony zmywacz z migdałami z Isany.
Miałyście może ten zmywacz? Jaki produkt jest Waszym ulubieńcem w tej kategorii?

 

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos