poniedziałek, grudnia 31, 2012

Życzenia noworoczne!

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 31, 2012 10 komentarze
Moje kochane dziewczyny! Chciałabym Wam życzyć udanej zabawy sylwestrowej i aby NOWY ROK był jeszcze lepszy niż ten kończący się 2012... Dużo uśmiechu i spełnienia wszystkich marzeń (również tych kosmetycznych :)). Ściskam noworocznie!

chodzpomalujmojswiat

piątek, grudnia 28, 2012

Ulubieńcy grudnia

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, grudnia 28, 2012 16 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z postem z ulubieńcami miesiąca. Jutro albo pojutrze planuję również post z najlepszymi produktami i bublami 2012 roku :) Nie będę przedłużać i od razu przechodzę do rzeczy. Produktów jest tylko kilka:

1.Balea dezodorant o zapachu figowo-czekoladowych makaroników:

 
Oprócz pięknego, słodkiego zapachu mile zaskoczył mnie również działaniem- bo chociaż to dezodorant, a nie antyperspirant chroni przez cały dzień.

2.Mydełko różane z Nepalu:
Nie wspominałam o nim jeszcze, jednak jakoś na dniach z pewnością pojawi się jego dokładna recenzja:) Dodam tylko, że jest to 100% naturalne mydełko z mlekiem z klaczy.

3.Wibo eliksir 07:
Jeśli coś kolorowego gościło na moich ustach w grudniu, to była to właśnie ta szminka. Skuszę się chyba na jeszcze jakiś odcień z tej serii.

4.Luksja choco XXL:
Idealny zapach na tę porę roku. Tworzy sporą pianę i sprawia, że kąpiel jest przyjemnością :)

5.Odżywka do włosów Balea:
Odżywka bez silikonów, która zawiera ekstrakt z kawy. Świetnie działa na moje końcówki- po kilku użyciach są zdecydowanie w lepszej kondycji. Obszerna recenzja tego produktu na pewno się pojawi, na razie jeszcze trochę ją potestuje :)

Co do zużyć w tym miesiącu nie są jakieś wielkie, ale do kosza poleciały puste opakowania: eliksiru przeciwko wypadaniu włosów z Green Pharmacy (i całe szczęście), pianki do mycia twarzy Synergen, dwufazowej Ziaja, Carmexu truskawkowego, kolejnego szamponu Babydream, soli rozgrzewającej BeBeauty

A jak wyglądają Wasi ulubieńcy tego miesiąca? :)




czwartek, grudnia 27, 2012

Balea Young 2w1 Vitamin- Cocktail, skóra normalna

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 27, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak po świętach? :) Czas wracać powoli do codziennej rzeczywistości... Moja skóra twarzy od kilku dni strasznie się przesusza :( Dawno nie miałam już z nią takich problemów. Ratuję się niezawodną maścią z witaminą A oraz maseczkami. Zastanawiam się co może być tego przyczyną- najgorzej wygląda to na policzkach i w okolicach brody. Jakiś czas temu (dosłownie 3-4 dni) skończyła mi się malinowa pianka z Synergen (byłam z niej naprawdę zadowolona!) i zdecydowałam się wypróbować żel z Choisee (z różą i miodem). Może to on jest powodem tych przesuszonych miejsc na twarzy... Odstawiam go i zobaczymy czy coś się poprawi.. Macie może ten żel? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?

Dziś chcę przedstawić Wam jeden z ostatnich produktów z Balea, jakie udało mi się kupić  w listopadzie w DM. Mowa o produkcie 2w1, który można stosować jako krem i maskę:
Witaminowy koktajl, jak nazywa go producent zawiera witaminy C, E oraz prowitaminę B5. 

ZAPACH: pachnie jak malinowa albo truskawkowa mamba! coś pięknego :)

OPAKOWANIE: miła dla oka różowa tubeczka, która kryje w sobie 50ml produktu. Gdy ją odkręcimy znajduje się tam wąski dziubek, dzięki czemu łatwo jest wycisnąć krem.

KONSYSTENCJA: ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Koktajl witaminowy zapewnia skórze nawilżanie i ochronę. Witamina E i C pomaga neutralizować wolne rodniki. Prowitamina B5 zapewnia optymalne nawilżenie.

MOJA OPINIA: przed problemem z bardzo suchą skórą produkt ten sprawdzał się naprawdę poprawnie. Jako maseczka szybko się wchłaniał, pozostawiając twarz gładką, miękką i przyjemnie pachnącą. Sprawdził się również jako delikatny krem: nie pozostawia tłustej warstwy i dobrze współgra z makijażem. Obecnie jednak to nawilżenie nie jest wystarczające i muszę wprowadzić do swojej pielęgnacji bardziej bogate produkty. Na razie odstawiam ten krem (a raczej masko-krem :)) na łazienkową półkę.

Nie pamiętam ile dokładnie kosztował, ale wydaje mi się, że w okolicy 50 koron czeskich czyli 8zł.

środa, grudnia 26, 2012

Kosmetyczny prezent na gwiazdkę

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, grudnia 26, 2012 13 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak mija Wam ten świąteczny czas? Ja spędzam ten ostatni dzień świąt już w domu. Jutro natomiast wybieram się na śląsk do chłopaka i zostanę tam aż do Nowego Roku :) Większość moich tegorocznych prezentów świątecznych stanowiły pieniążki i słodycze. Oprócz tego dostałam jeszcze małą i śliczną torebkę i zestaw o kosmetyków, o którym chciałabym Wam napisać kilka słów:
źródło:thebodyshop.co.uk

Zestaw żurawinowy pochodzi z TBS. Znalazłam w nim żel pod prysznic, mini masełko do ciała, mini mydełko w kostce oraz coś w stylu kolejnego żelu peelingującego z kawałeczkami żurawiny. Całość zapakowana była w taką kanciastą puchę. Od wczoraj zaczęłam już testy żelu- bardzo podoba mi się zapach tej całej serii. Leżąc w łóżku, kilka godzin po kąpieli czułam jeszcze żurawinę. W tamtym roku od tego samego mikołaja (czyt.cioci i jej rodzinki) dostałam zestaw mango: http://szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012/01/gwiazdkowy-prezent-zestaw-kosmetykow.html Czy żurawina wygra z mango? A może będzie na odwrót ? :) Na dokładne recenzje każdego z produktów zapraszam Was już za jakiś czas. Tymczasem wracam do "50 twarzy Greya" czytałyście? Podobała Wam się ta książka? Co w tym roku znalazłyście pod choinką dziewczyny? :)

niedziela, grudnia 23, 2012

Świąteczne życzenia

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, grudnia 23, 2012 10 komentarze
Moje drogie! Z okazji świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć Wam kolorowych i rodzinnych świąt, mnóstwa prezentów i spełnienia wszystkim marzeń :) Ho,ho, ho! :)
Ja zabieram się do przedświątecznych przygotowań. Ściskam!

chodzpomalujmojswiat

sobota, grudnia 22, 2012

Świąteczny BOUM! Vanille

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, grudnia 22, 2012 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak przygotowania do świąt? Wszystkie prezenty kupione? :) Ja w tym roku większość zamówiłam przez Internet, resztę kupiłam znacznie wcześniej, tak być uniknąć kolejek i tłoku w sklepach. Dzisiaj mam dla Was recenzję wody perfumowanej BOUM!, która świetnie wpisuje się w świąteczny klimat. Kupiłam ją jakiś miesiąc temu w Hebe :
BOUM! na początku zaciekawił mnie swoim opakowaniem (to taka czerwona, piękna bombka:)) oraz opisem na opakowaniu: Niezwykle dziewczęcy, cukierkowy zapach Boum Vanille przenosi nas w zagadkowy, magiczny świat beztroskiej zabawy, cyrków i wesołych miasteczek. Czy nie brzmi bajecznie? ;)

W całej krasie BOUM prezentuje się tak:
Woda ta pachnie naprawdę słodko! Zdecydowanie można wyczuć w niej wanilię. Producent dodaje, że to mieszanka wanilii, cukierków i zielonych jabłek. Czyli bardzo jedzeniowy zapach :) BOUM sam w sobie jest dość ciężkim zapachem- wydaje mi się, że na jesień i zimę sprawdzi się idealnie, wiosną i latem już raczej nie. Zapach jest dość trwały, zdecydowanie czuć go nawet kilka dni na szaliku czy innych spryskanych nim ubraniach. 
 
A to opis zapachu jaki udało mi się znaleźć w sieci: Boum Vanille przenosi nas w zagadkowy, magiczny świat beztroskiej zabawy, cyrków i wesołych miasteczek. Niezwykle dziewczęcy, cukierkowy zapach rozpoczyna owocowa nuta miłosnego jabłka i soczystej pomarańczy. Nuty serca wirują beztrosko wokół aromatu jabłka i pralin, by w nutach bazy odkryć delikatny zapach wanilii i piżma. Czerwony kolor flakonu i opakowania symbolizuje miłość i słodycz z jaką stworzony został Boum Vanille. Paski przywodzą na myśl namiot cyrkowy i przenoszą nas do bajkowego świata magii. 
 
BOUM po raz pierwszy spotkałam w drogerii HEBE. Kosztował mnie 35,99 za 100ml, także cena była bardzo atrakcyjna. Zużyć 100ml produktu to nie lada wyzwanie :) W drogerii nie było innego wariantu zapachowego, jednak szperając w sieci znalazłam jeszcze klasyczne BOUM (kwiatowo-owocowy zapach), BOUM Green Tea Cherry Blossom oraz BOUM Catch me.

Jakie zapachy preferujecie zimą? ;)

piątek, grudnia 21, 2012

Essence eye makeup remover

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, grudnia 21, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chciałabym podzielić się z Wami moja opinią na temat preparatu do demakijażu oczu z Essence. Produkt ten dostałam od Darii w ramach wymianki. Powiem szczerze, że nigdy nie spotkałam się  z takim preparatem w drogerii. Może niezbyt uważnie przemierzam wzrokiem szafę Essence :)
OPAKOWANIE: płyn znajduje się dość malutkiej (125ml) buteleczce. Opakowanie jest dość proste.Po odkręceniu zakrętki znajduje się tam niewielki otwór, przez który bez problemu możemy wydobyć potrzebną ilość produktu.

ZAPACH: bardzo delikatny, przyjemny

KONSYSTENCJA: lekko oleista. Na szczęście produkt nie pieni się za bardzo (jak np. Ziaja)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Pure& sof eye makeup remover- preparat do demakijażu oczu. Delikatna formuła z ekstraktem z rumianku, wyjątkowo delikatnie usuwa niewodoodporny makijaż oczu, jednocześnie łagodzi skórę w okolicach oczu, nie pozostawiając tłustego filmu. Dzięki czemu zaraz po zmyciu makijażu można go nakładać ponownie.

MOJA OPINIA: płyn jest naprawdę delikatny. Dobrze radzi sobie ze zmyciem tuszu. Nie pozostawia tłustej warstwy. Faktycznie zaraz po zmyciu nim okolic oczu można ponownie nałożyć tam makijaż. Nie wiem jak poradziłby sobie z cieniami czy linerem (jeśli chodzi o produkty wodoodporne sam producent stwierdza, że płyn nadaje się tylko do tego niewodoodpornego makijażu), ponieważ do makijażu codziennie używam tylko tuszu. Jak dla mnie naprawdę fajny produkt. Szkoda tylko, że jest dość niewydajny. Nie sądzę jednak, że kosztuje więcej niż 10-12 zł , także za taką cenę stosunek cena:wydajność nie jest aż tak zła. Produkt należy zużyć do 6msc po otwarciu.
 
REASUMUJĄC:
 
PLUSY:
 
-działanie
 
-zapach
 
-brak tłustej warstwy
 
MINUSY:
 
-dość niewielka pojemność
 
-6msc na zużycie od otwarcia
 
 

Dziewczyny może orientujecie się czy znajduje się on w regularnej sprzedaży w szafie Essence? Wydaje mi się, że np. w Super Pharm, gdzie większość stanowi kolorówka go nie dostanę...

czwartek, grudnia 20, 2012

Czekoladowo-figowe makaroniki. Dezodorant Balea.

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 20, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chcę napisać Wam kilka słów o smakowicie pachnącym dezodorancie Balea, który wrzuciłam do koszyka będąc w DM. Nie wiem w zasadzie dlaczego skusiłam się właśnie na dezodorant, a nie balsam czy żel z tej limitowanej edycji... Skoro jednak znalazł się w mojej łazience i na niego przyszedł czas:
OPAKOWANIE: sam widok kolorowych makaroników na opakowaniu kusi... ;) Spray mieści 200ml

ZAPACH: mmmhmm... obłędny :) Dla wielbicielek słodkich, jedzeniowych zapachów. Ja preferuję takie zdecydowanie jesienią oraz zimą.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Dezodorant o zapachu czekolady i fig zapewni ochronę i świeżość przez 24 godziny. Zapobiega odbarwianiu się ubrań i niweluje nieprzyjemny zapach.

MOJA OPINIA: kupując go nie zauważyłam, że jest to standardowy dezodorant,a  nie antyperspirant i niestety zawiera alkohol... Mimo to nie podrażnia, nie używam go jednak po depilacji. Ochrona jest naprawdę przyzwoita. Zapach wyczuwalny przez kilka dobrych godzin :) Nie zauważyłam również by odbarwiał ubrania. Byłabym tylko ostrożna co do zapewnień producenta o 24h świeżości. Wiadomo- żaden nawet najdroższy i najlepszy tego typu produkt nie zastąpi nam kąpieli czy prysznica . Dezodorantu używam na zmianę z innym antyperspirantem. Reasumując- chyba bym się drugi raz na niego nie zdecydowała (przez te alkohol w składzie), ale i tak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Duży plus za brak barwników i konserwantów. Jest to produkt wegański. 

SKŁAD: BUTANE · ALCOHOL · PROPANE · DIPROPYLENE GLYCOL · PARFUM · EHTYLHEXYLGLYCERIN · PHENOXYETHANOL · AQUA.



środa, grudnia 19, 2012

Mój ulubiony ostatnio lakier WIBO

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, grudnia 19, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Na początku posta chciałabym bardzo Wam podziękować za życzenia urodzinowe pod wczorajszym wpisem. Jest mi niezwykle miło i nie spodziewałam się aż tylu miłych słów :) Wczorajszy dzień był dla mnie dość pracowity, a skończył się mega słodką wielką czekoladą z koleżankami. Nie ukrywam, że miałam w planie pochwalić się (brzydko wiem :D) moimi urodzinowymi prezentami, jednak dzisiejsza pogoda (jest tak ciemno...) nie pozwala mi na zrobienie zdjęć. Mam nadzieję jednak, że uda mi się to zrobić w najbliższym czasie. Dziś opowiem Wam trochę o moim ostatnio ulubionym kolorze lakieru Wibo. Jest to lakier z serii Wibo Express growth i ma numerek 395. 
To taki kolor czerwonego wina- może burgund? Jestem w nim absolutnie zakochana i jeśli po kilku dniach widzę, że się ściera- szybko go zmywam i maluję na nowo :)

Lakier ma wygodny pędzelek i dobrze się rozprowadza. Jeśli chodzi o schnięcie to nie jest źle. Nakładam zawsze dwie warstwy produktu. Jeśli chodzi o trwałość, to 2-3 dni (standard na moich paznokciach...) 

Lakiery z serii Express growth zawierają witaminy A,C,E,proteiny soi a także wapń. Buteleczka zawiera 8,5 ml.

Ta seria to jedna z moich ulubionych, które można dostać w Rossmannie. W cenie regularnej kosztuje około 6zł mi udało się go kupić za całe 2,99 :) (promocja -40% na kolorówkę).

Lubicie te lakiery Wibo? :)

wtorek, grudnia 18, 2012

Moje Urodziny

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, grudnia 18, 2012 20 komentarze
Cześć dziewczyny! Tak się składa, że dokładnie 25 lat temu przyszłam na świat :) Z tej okazji częstuję każdą z Was wirtualnym tortem! Dzisiejszy dzień będzie bardzo pracowity, dlatego lecę do obowiązków, a Wam życzę miłego dnia!

poniedziałek, grudnia 17, 2012

Wibo Eliksir 07

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 17, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! W czasie tygodniowej promocji w Rossmannie na kosmetyki kolorowe (-40%) skusiłam się tylko na dwa produkty. Pierwszym z nich był lakier do paznokci Wibo w kolorze burgundowym, drugim szminko-błyszczyk Wibo Eliksir numer 07.
CO W NIEJ POLUBIŁAM?

-delikatny kolor, powinien pasować do każdego koloru ust :)

-przyjemny zapach

-miłą dla portfela cenę (standardowo około 9zł, w tej promocji około 5zł z groszami)

-za konsystencję szminko- błyszczyku (lubię bardzo tego typu pomadki)

-bardzo dobrze się nakłada

-nie wysusza

CZEGO W NIEJ NIE LUBIĘ?

-opakowania!! to mała tragedia, jest niezwykle nieestetyczne i napisy ścierają się praktycznie od razu

- w moim przypadku trochę podkreśla suche skórki(przez ostatnie zmiany pogody mam notoryczny problem z suchymi skórkami)

Jeśli chodzi o trwałość to oscyluje w graniach 2-3 godzin. Obecnie to moja ulubiona pomadka, którą mam na ustach najczęściej :)

Mam ochotę kupić sobie również kolor nude z tej serii, niestety w czasie tej promocji był zupełnie nieobecny w szafie Wibo.

Macie dziewczyny tą pomadkę? Lubicie ją? :)



niedziela, grudnia 16, 2012

Revalid i różane mydełko z Nepalu

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, grudnia 16, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak minął Wam weekend? Swój spędziłam z chłopakiem: były zakupy, spotkanie ze znajomymi i wizyta w klubie. A dziś wielkie niedzielne lenistwo :)

Dziś przychodzę do Was z kilkoma informacjami. Przede wszystkim zostałam wylosowana do testów mydełka z Nepalu na blogu sliwkirobaczywki. Jest to naturalne, ręcznie robione mydełko różane z mlekiem z klaczy:
Strasznie jestem ciekawa jego działania. Recenzji spodziewajcie się za jakiś czas!


W środę dostałam swoją przesyłkę z Allegro z Revalidem. Żałuję teraz, że od razu nie zamówiłam 3 opakowań od razu (na pudełku producent zaleca stosować tę kurację 3 miesiące), gdyż jego cena na allegro wynosiła 23 zł a na DOZ-ie można go dostać za ponad 60... Mam nadzieję, że Revalid pomoże mi z moim nadmiernym wypadaniem włosów. Słyszałam o nim naprawdę wiele pozytywnych opinii.
Na dziś to tyle :) Udanego wieczora, ja zmykam popracować :)



piątek, grudnia 14, 2012

Luksja Choco XXL

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, grudnia 14, 2012 16 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące Choisee- czyli jednak moje podejrzenia są jak najbardziej prawdziwe. Nie wiem co zrobić z tym żelem, w zasadzie kosztował grosze, sól i mydło jest ok więc odsyłane samego żelu jest bez sensu. Więcej wydam na przesyłkę. Boję się jednak go użyć i nie wiem czy po prostu nie będzie mydłem do rąk. Dzisiaj chciałam napisać Wam kilka słów o dość popularnym ostatnio płynie do kąpieli Luksja. Znajdował się on ostatnio w promocyjnej gazetce z Rossmanna i można było go dostać w bardzo atrakcyjnej cenie ok 6zł za 1000ml.
OPAKOWANIE: wielka brązowa butla. Płyn do kąpieli ma prostą szatę graficzną- to jednak mi nie przeszkadza.

ZAPACH: piękny! Absolutnie nie jest chemiczny. Pachnie czekoladą i pomarańczami. 

KONSYSTENCJA: bardzo przyjemna. Ja używam tego płynu również na gąbkę i myję nim ciało. Oprócz tego oczywiście wlewam sporą ilość do wanny.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Płyn do kąpieli Luksja Choco Chocolate&Orange. Płyn do kąpieli Luksja o orygialnym, intrygującym zapachu czekolady z pomarańczą działa na Twoje zmysły i sprawia, że kąpiel staje się codzienną frajdą. Ekstrakt z nasion kakao posiada właściwości rewitalizujące. Olejek pomarańczowy o świeżym i soczystym zapachu, budzi  uczucie relaksu, dobrego samopoczucia.

-kremowa piana
-łagodny dla całej rodziny
-przebadany dermatologicznie
-ph neutralne dla skóry

MOJA OPINIA: płyn pachnie bosko! Tworzy dużą, utrzymującą się podczas całej kąpieli pianę. Sprawia, że w kąpieli można naprawdę się odprężyć. Za taką cenę jak najbardziej polecam. Zużycie litra płynu zajmie mi z pewnością sporo czasu ;) Zastanawiam się tylko czy jest jeszcze jakiś inny wariant zapachowy?

 

czwartek, grudnia 13, 2012

Lovely Raspberry? Balsam do ust Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 13, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją produktu Balea... Tym razem jest to kosmetyk do ust. Jestem wzrokowcem to na pewno! :) Nie ukrywam też, że ten balsam kupiłam skuszona pięknym opakowaniem ( w odcieniach różu :D )
Balsam w małej puszce (10g) znajdował się dodatkowo w takim kartoniku. Jak widać jest to edycja limitowana Balei przeznaczona dla trochę młodszych klientek drogerii (stąd Balea YOUNG ).

OPAKOWANIE: różowa urocza puszka. Wiem, że tego typu opakowania są mało higieniczne i raczej używam produktu, tylko gdy jestem w domu.

ZAPACH: delikatny i faktycznie malinowy. Nie jest jakiś wybitnie chemiczny.

KONSYSTENCJA: może lepszym określeniem niż balsam będzie w tym wypadku malinowa wazelina. 

WYDAJNOŚĆ: jest dość wydajny. Została mi go około połowa a używam od około 1,5 miesiąca z małymi przerwami.

DZIAŁANIE: dla mnie na zimę ten produkt jest po prostu za słaby. Faktycznie delikatnie chroni i pielęgnuje usta ale ostatnio mam z nimi straszny kłopot, bo są suche jak wiór i pękają do krwi. Niestety balsam sobie z tym nie radzi. Dlatego postanowiłam zostawić go sobie na wiosnę i lato. Na razie będę ratować się Carmexem oraz maścią z witaminą A. Balsam, a może raczej wazelinka pozostawia na ustach delikatny połysk, nie barwi ust.

SKŁAD: PETROLATUM · PARFUM · MICA · TOCOPHEROL · LIMONENE · LINALOOL · CI 75470 · CI 77891

REASUMUJĄC:

PLUSY PRODUKTU:

-cena (ok 30 koron, co daje 5zł)
-zapach
-urocze opakowanie

MINUSY PRODUKTU:

-zbyt delikatne działanie pielęgnujące jak na panującą porę roku. Sądzę jednak, że latem się sprawdzi.
-dostępność

Chciałam napisać Wam jeszcze kilka słów dotyczących zamówienia z Choisse. Wczoraj otrzymałam swoją paczuszkę. Zamówiłam żel do twarzy z różą i miodem, sól do kąpieli pomarańcza i cynamon (w ramach prezentu dla mamy) i mydełko czekoladowe (prezent dla przyjaciółki). Tak jak pisały już dziewczyny na innych blogach skład żelu do twarzy nie powala. Na drugim miejscu znajduje się SLS... Dam mu jednak szansę i zobaczę jak się sprawdzi (muszę tylko skończyć piankę z Synegren). Zaniepokoił mnie również fakt, że sól i żel mają przeklejone daty ważności. Pod nalepką jest 04-2012 natomiast na niej 05-2014...Pozostaje mi mieć nadzieję, że po prostu opakowania są stare a produkcja kosmetyków miała miejsce później. 

A Wy dziewczyny zamówiłyście coś z Choisse? Jak Wasze wrażenia?

środa, grudnia 12, 2012

Dlaczego maść z witaminą A to mój kosmetyczny must have zimą?

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, grudnia 12, 2012 15 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiejszy post chciałabym poświęcić produktowi dość uniwersalnemu i naprawdę taniemu (ostatnio dostałam ją w aptece za 2,80 zł), jakim jest maść z witaminą A:
źródło:aptekawaw.pl

Maść ochronna świetnie sprawdza się na popękane usta. Niestety ostatnio wciąż mam z nimi problem, zdarza się, że popękają mi aż do krwi. Wtedy wystarczy, że kilka razy dziennie posmaruje je warstewką maści i problem znika. Dobrze też nałożyć ją kilka minut przed nałożeniem pomadki- fajnie przygotowuje usta do dalszego makijażu.

Zawsze stosuję ją również na bardziej przesuszone miejsca na twarzy. Oczywiście tylko na noc, gdyż produkt jest b.tłusty i niezbyt efektownie wyglądałby pod makijażem. Rano miejsca te są w zdecydowanie lepszej kondycji.

Maść ochronna z witaminą A pomaga w redukowaniu przebarwień. Niestety na mojej skórze twarzy po pojawieniu się większej niespodzianki zawsze pozostaje przebarwienie, dlatego również używam jej do tego celu. Oczywiście efekt nie jest widoczny od razu, ale gdy jest się cierpliwym przebarwienie zmieniają swój kolor a z czasem są praktycznie niewidoczne.

Można też stosować ją np. na stopy, po czym zakładać ciepłe skarpetki i mykać do łóżka :) Kolejnego dnia skóra będzie gładziutka i nawilżona.

Dla mnie maść ta to absolutny must have zimy. A może znacie jeszcze jakieś inne zastosowania tego produktu? :)  

 

 

wtorek, grudnia 11, 2012

S'he lakier do paznokci

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, grudnia 11, 2012 9 komentarze
Szafa S'he jest dostępna w sieci drogerii DM. Będąc w czeskim Cieszynie chciałam przede wszystkim kupić sobie kosmetyki, których nie ma u nas w Polsce. Oprócz mnóstwa produktów Balea (których większość już Wam pokazałam) skusiłam się również na jeden kosmetyk z kolorówki S'he. Mowa tu o lakierze do paznokci w bardzo energetycznym kolorze:
Dzięki kilku sztuczkom mojemu chłopakowi udało się praktycznie oddać kolor lakieru na tym zdjęciu. Kolor ten ma numer 180.

OPAKOWANIE: to zdecydowanie ono przyciągnęło mój wzrok do tej szafy. Uważam, że buteleczka jest dość nieszablonowa, mimo że tak naprawdę prosta. Mamy tutaj 10ml produktu.

PĘDZELEK: cienki i dość długi. Wygodnie nakłada się nim produkt.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: wspomniane jest tylko, że jest to lakier szybkoschnący w Wow!- kolorach ;)

MOJA OPINIA: lakier nakłada się wygodnie, nie smuży. Pędzelek pozwala na dokładną aplikację- rzadko po malowaniu paznokci muszę korzystać z patyczka higienicznego, by usunąć resztki produktu ze skórek. Jeśli chodzi o szybkość schnięcia-nie trwa może 2-3 minut, ale uważam, że i tak nie jest źle. Dwie warstwy są wystarczające. Gdybym miała określić kolor- to jest to coś pomiędzy koralem a pomarańczą. Wszystko zależy od tego jak pada światło.  Co do trwałości- to u mnie standardowo utrzymuje się 2-3 dni, w zależności od tego na co jest narażony (sprzątanie, mycie itd).

Jeśli chodzi o cenę to lakier kosztował 60 koron, co w przeliczeniu daje około 8zł. W szafie było mnóstwo kolorów i naprawdę było mi trudno wybrać ten jeden :) Żałuję w sumie, że nie skusiłam się jeszcze na błyszczyk lub szminkę. Ceny tej kolorówki są bowiem bardzo przystępne :)

poniedziałek, grudnia 10, 2012

Moja walka z wypadającymi włosami,miesiąc piąty

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 10, 2012 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z co miesięcznym postem dotyczącym moich włosów. To już piąty miesiąc od kiedy zmieniłam sposób pielęgnacji. W tym miesiącu jednak nie było tak kolorowo...

SUPLEMENTY:
calcium pantothenicum- w ciągu tego miesiąca skończyłam 3 blistry. Początkowo brałam 2 tabletki dziennie, obecnie znów zwiększyłam dawkę do czterech.

herbatka z pokrzywy-codziennie staram się wypić chociaż jedną filiżankę (najczęściej robię sobie większy kubek i wrzucam od razu dwie saszetki)

SZAMPONY, ODŻYWKI:

W tej kwestii nic się nie zmieniło:

Babydream szampon dla dzieci- nadal jestem mu wierna. Średnio myję nim włosy raz w tygodniu.
Selsun BLUE- używam raz do dwóch razy w tygodniu. Dzięki niemu nie mam już problemu z wrażliwą skórą głowy!
Pantene szampon do włosów normalnych- raz w tygodniu, by porządnie oczyścić włosy
 
 
Balea, odżywka do włosów  z kofeiną- jak na razie użyłam jej może 3 razy, dlatego ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Mimo że jest to odżywka, którą według producenta należy trzymać na włosach 2-3 minuty, ja zdecydowanie wolę ją pozostawić pod ręcznikiem na około dwadzieścia. Za jakiś czas z pewnością pojawi się recenzja tego produktu.
 
WCIERKI I INNE PRODUKTY:
 
Joanna Rzepa, kuracja wzmacniająca- udało mi się zużyć niezbyt lubiany przeze mnie eliksir z GP i od razu wróciłam do sprawdzonej kuracji z Joanny. 
 
Joanna rzepa, serum wzmacniająco-regenerujące- nie lubię, ale nadal stosuję. Na szczęście zostało mi go niewiele. Tym razem zaczęłam nakładać je po myciu włosów. Niewielką ilość wcieram delikatne w końcówki. 

Olejek rycynowy- stosuję na końcówki.Według mnie olejek rycynowy działa natychmiastowo, kondycja końcówek już znacznie się poprawiła.


KORZYSTANIE Z SUSZARKI I PROSTOWNICY:
5 miesiący bez prostownicy :) Ze względu na pogodę (nawet w domu nie jest już zbyt ciepło :()zdarza mi się dosuszać włosy suszarką, czasem suszę je całe. Dodatkowo w Rossmannie w końcu udało mi się dostać komplet gumek do włosów bez tego metalowego złączenia. Niestety wszystkie gumki z tą metalowym elementem straszliwie wyrywają włosy :(

Moje wrażenia po pięciu miesiącach od zmiany nawyków:
 
Przyznam się bez bicia, że był krótki okres czasu (tydzień, może dwa) kiedy zupełnie przestałam łykać suplementy i stosować wszystkie te wyżej wymienione produkty. Zauważyłam wtedy, że niestety włosów znów wypada więcej. Natychmiast wróciłam do kuracji wzmacniającej z Joanny i CP. Zamówiłam również na allegro Revalid, o którym słyszałam dużo dobrego. Mam nadzieję, że dziś, najpóźniej jutro będzie już u mnie. Planuję nim 3miesięczną kurację.  Nie ukrywam, że liczę na jego działanie. 

Miłego dnia dziewczyny!


sobota, grudnia 08, 2012

DOVE Silk Glow- żel pod prysznic

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, grudnia 08, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! W ten mroźny,sobotni wieczór przychodzę do Was z krótką recenzją żelu...Co do żelu pod prysznic nie mam zbyt wygórowanych wymagań: musi tylko ładnie pachnieć i myć. Żel Dove, który kupiłam dość przypadkowo na promocji w Kauflandzie miło mnie zaskoczył...
źródło:idoveyou.pl

OPAKOWANIE:duża 500ml butla z miękkiego plastiku. Jedyny mankament w opakowaniu to fakt, że gdy kończy nam się produkt nie możemy postawić go do góry nogami by resztka żelu bez problemu wydostała się z butli

ZAPACH: dość delikatny, kremowy- podobny do zapachu pierwszych mydeł jakie produkował Dove

KONSYSTENCJA: bardzo przyjemna

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Podaruj swojej skórze olśniewający blask jedwabiu z Dove Silk Glow. Poczuj, jak delikatna piana i przyjemny jedwabisty zapach otulają ciało i zmysły, a formuła NutriumMoisture odżywia Twoją skórę. W swojej wyjątkowej recepturze zawiera 1/4 kremu nawilżającego oraz czysty jedwab. Tak dobrane składniki zapewniają skórze naturalną równowagę i optymalne nawilżenie. Składniki odżywcze żelu wygładzają skórę, pozostawiając ją gładką i olśniewającą jak jedwab. Kremowa piana jedwabistego żelu pod prysznic Dove delikatnie oczyszcza skórę, jednocześnie chroniąc naturalną równowagę hydrolipidową skóry.

MOJA OPINIA: Najważniejsze jest to, że produkt ten ma tak kremową konsystencję i właściwości, że pokusiłabym się o stwierdzenie, że oprócz mycia również delikatnie nawilża. Na pewno nie wysusza! Jest bardzo wydajny, dobrze się pieni. 

Polecam! Zresztą ja od zawsze bardzo lubię żele pod prysznic Dove :) Ja kupiłam swoją 500ml butlę w promocji za 8,99zł. W normalnej cenie  z tego co się orientuję za 8-9zł dostaniemy mniejszą 250ml opakowanie.

A Wasz ulubiony żel pod prysznic to...? ;)

piątek, grudnia 07, 2012

BeBeauty- rozgrzewająca sól do kąpieli

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, grudnia 07, 2012 8 komentarze
Sól BeBeauty to ostatnio mój ulubiony umilacz kąpieli. Szkoda tylko, że od jakiegoś tygodnia nie widziałam jej w żadnej Biedronce :( Nie zdążyłam nawet zrobić zdjęcia- myślałam, że po prostu kupię kolejne opakowanie i wtedy sól będzie miała swoje pięć minut przed aparatem. Jedyne zdjęcie jakim dysponuje pochodzi ze strony www.bebeautycare.pl, gdzie znalazłam tylko wersję orzeźwiającą tego produktu (jeśli chodzi o wygląd orzeźwiająca od rozgrzewającej różnią się dosłownie minimalnie etykietą):
Wersja rozgrzewająca zawiera cytrusy oraz imbir i żeń-szeń. 600g opakowanie wystarczyło mi na 6 użyć (staram się mniej więcej na jedną kąpiel wsypać około 100g produktu).

OPAKOWANIE: proste, ale wygodne. Wydaje mi się tylko, że gdy odkręcamy zakrętkę powinno znajdować się tam foliowe zabezpieczające wieczko.

ZAPACH: cytrusowo-korzenny. Po wsypaniu soli do wanny jest dość intensywny, z czasem trochę zanika. 

DZIAŁANIE: sól się szybko rozpuszcza i nie tworzy raczej piany. Lekko barwi wodę na pomarańczowo. Zapach relaksuje i odpręża. Po wyjściu z wanny produkt pozostawia na ciele bardzo delikatną, nawilżającą powłoczkę.

Idealna na mroźne dni, takie jak teraz. Oby tylko wersja rozgrzewająca znów trafiła na półki. Jeśli nie to pewnie skuszę się na inny zapach. Czy polecacie któryś szczególnie?

czwartek, grudnia 06, 2012

Balea Handcreme - krem do rąk MANGO

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 06, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnie dwa dni spędziłam na szkoleniach w Warszawie, stąd moja nieobecność na blogu. Wczoraj późnym wieczorem wróciłam do Wrocławia i dziś przychodzę do Was w końcu z nowym postem. Już z samego rana odwiedził mnie Mikołaj :) Dostałam książkę (SŁODKIE ŻYCIE W PARYŻU- D.Lebovitza), słodycze ( w tym masę swoich ukochanych lizaków chupa- chups arbuzowych, które strasznie ciężko jest gdziekolwiek dostać) i pen driva (swojego a raczej siostry ostatnio gdzieś zgubiłam :(). Mam nadzieję, że do Was też już dzisiaj dotarł Mikołaj :)

Bohaterem dzisiejszego posta jest mój ulubieniec listopada- krem do rąk Balea Mango:
OPAKOWANIE: tuba z dość miękkiego plastiku, dzięki czemu łatwo będzie zużyć produkt do samego końca

ZAPACH: obłędne mango! Duży plus za to, że zapach nie jest chemiczny. Bardzo go polubiłam.

KONSYSTENCJA: w sam raz. Szybko się wchłania.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Krem do rąk mango z pantenolem i olejem z oliwy z oliwek. Do codziennego użytku. Bez konserwantów i barwników.

MOJA OPINIA: KRÓTKO: szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, pięknie pachnie. Nawilżenie jest przyzwoite, choć ja na co dzień, nie mam dużego problemu z suchymi dłońmi. To naprawdę bardzo fajny krem za niewielkie pieniądze (30 koron- tj. ok 5zł). Jeśli będziecie miały dostęp do DM i kosmetyków Balea pamiętajcie o tym produkcie, jest godny polecenia :)
 

poniedziałek, grudnia 03, 2012

Alterra mleczko do ciała BRZOSKWINIA I LICZI

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 03, 2012 18 komentarze
Cześć dziewczyny! Za oknem sypie śnieg...Ogólnie pogoda nie nastraja optymistycznie, dodatkowo jestem strasznym zmarzluchem i cały czas jest mi zimno. Przygotowałam dla Was dziś recenzję mleczka do ciała Alterra, które otrzymałam jako nagrodę w rozdaniu:
OPAKOWANIE: proste i typowe dla Alterry 250ml opakowanie. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to nie podoba mi się to, że ta czerwona zatyczka jest zaokrąglona i uniemożliwia postawienie mleczka do góry nogami, gdy będzie się kończyło.

KONSYSTENCJA: jak na mleczko i tak dość gęsta. Wystarczy porównać np. ze słynnym mleczkiem z Sephory, które wręcz samo wylewało się z opakowania. Tu na pewno nic takiego nie będzie miało miejsca. 

ZAPACH: słodki! nawet bardzo :) dla wielbicieli "oblepiających", owocowych zapachów. Ja bardzo lubię tego typu zapachy jesienią i zimą. Nie jest bardzo trwały- po posmarowaniu ciała przed snem, rano raczej nie będziemy już go wyczuwać.

ZAPEWNIENIE PRODUCENTA: Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Mleczko do ciała Alterra dostarcza skórze długotrwałego nawilżenia i nadaje jej uczucie świeżości dzięki wyjątkowej kompozycji zapachów orzeźwiającej brzoskwini i odświeżającego liczi. Bogate składniki takiej jak olej palmowy, olej z awokado, olej migdałowy i masło shea zapewniają skórze długotrwałą ochronę. Roślinna gliceryna dostarcza jej długotrwałego nawilżenia. Olej z awokado,olej migdałow i olej z pestek brzoskwini czynią skórę aksamitnie miękką przez cały dzień.
 
MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Przede wszystkim to strasznie ubolewam nad faktem, że brak u mnie systematyczności. Najczęściej, najnormalniej w świecie nie chce mi się wmasowywać wszelakiego rodzaju balsamów, mleczek i kremów w ciało. Jeśli już jednak zepnę swoje cztery litery i zmuszę się do jakiegoś specyfiku do ciała sięgam właśnie po to mleczko. Przede wszystkim dlatego, że ma lekką formułę, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Nie piecze również aplikowany zaraz po depilacji nóg. A to jest kwestia dość dla mnie znacząca. Mleczko jest bardzo wydajne. Duży plus (jak we wszystkich produktach Alterra) za brak sztucznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących. Nie zawiera też parafiny i innych związków olejów mineralnych.
 
Niestety nie wiem dokładnie ile kosztuje, ale myślę, że w granicach 8-10zł. Lubicie mleczka Alterry? :)



niedziela, grudnia 02, 2012

Czujesz lato? Maseczka Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, grudnia 02, 2012 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Jakie macie plany na niedzielę? Dziś chcę przedstawić Wam drugą z masek, jaką udało kupić mi się w czeskim DM. Mowa o edycji limitowanej maski Sommergefuhl:
To jest ta ostatnia, niebieska, totalnie wakacyjna saszetka :) W całej okazałości przedstawia się następująco:
źródło:dm.de

Maska ta zaciekawiła mnie swoim tajemniczym ekstraktem z rośliny Mourera Fluviatilis. 

ZAPACH: kwiatowo- morski 

OPAKOWANIE: standardowa saszetka 2*8ml

KONSYSTENCJA: bardzo lubię konsystencję tych masek z Balei jest abosultnie w sam raz! Nie za gęsta nie za rzadka

OD PRODUCENTA: jest to maska zawierająca olejek z Babassu, aby zmiękczyć skórę, pantenol, witaminę E i wyciąg z tajemniczego kwiatu  Mourera Fluviatilis.Ma za zadanie zmiękczyć i nawilżyć naszą skórę twarzy. Maskę należy nałożyć grubą warstwą i odczekać około 10-15 minut, a potem zetrzeć delikatnie wacikiem kosmetycznym.

MOJA OPINIA: kolejna bardzo udana maseczka Balea. Fajnie nawilża i  odżywia skórę. Dobrze radzi sobie z przesuszonymi miejscami na twarzy. Kosztowała 15 koron.

Wrzucam jeszcze skład maski: AQUA • GLYCERIN • DICAPRYLYL CARBONATE • PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL • ZEA MAYS GERM OIL • BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER • CETEARYL ALCOHOL • GLYCERYL STEARATE • ORBIGNYA OLEIFERA SEED OIL • TOCOPHERYL ACETATE • POTASSIUM CETYL PHOSPHATE • PHENOXYETHANOL • PANTHENOL • HYDROGENATED PALM GLYCERIDES • CARBOMER • DIMETHICONE • SUCROSE • XANTHAN GUM • ARGININE • PCA • SERINE • PARFUM • ETHYLHEXYLGLYCERIN • ALANINE • SODIUM HYDROXIDE • THREONINE • ALCOHOL • LIMONENE • CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE • LINALOOL • MOURERA FLUVIATILIS EXTRACT • PANTOLACTONE • ASCORBYL PALMITATE • CITRIC ACID • CITRAL • ASCORBIC ACID • CI 19140 • CI 15510 • CI 42090.  


Miłego dnia!

sobota, grudnia 01, 2012

Ulubieńcy listopada :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, grudnia 01, 2012 16 komentarze
Nie lubię listopada! Choć ten pogodowo był bardzo łaskawy :) Listopad kojarzy mi się z pluchą, chłodem i pochmurnymi dniami. Grudzień już lubię o wiele bardziej, przede wszystkim ze względu na cały świąteczny klimat. Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami listopada. Wyjątkowo projekt denko nie pojawi się w tym miesiącu.Zużyłam tyle, że mi po prostu wstyd pokazywać... Przechodzę do ulubieńców:

Balea krem do rąk z wyciągiem z mango:
Absolutnie obłędny (jak dla mnie) zapach i bardzo przyzwoite działanie (recenzja wkrótce).

Lakier do paznokci S'he 180:


Szybko schnie, długo się utrzymuje 4-5 dni (jak na moich paznokciach to nawet bardzo, bardzo długo!), ma wygodny pędzelek i piękny kolor (recenzja wkrótce).

BOUM! Vanille:
Zapach absolutnie na tę porę roku. Bardzo słodki! Wyczuwam w nim jabłka, cukierki i właśnie jak sama nazwa wskazuje wanilię. Jestem bardzo zadowolona z zakupu. Jedynym "ale" może być pojemność- aż 100ml! Kiedy ja je wykorzystam? Nie wiem :)
 

Wibo express growth nr 395:
źródło: wibo.pl

W rzeczywistości kolor jest trochę ciemniejszy niż na zdjęciu. I dla mnie to absolutnie piękny burgund, kolor wina. Szybko wysycha, utrzymuje się 3-4 dni. W promocji -40% był za 2,99 :)

Sól rozgrzewająca SPA Bebeauty:
Zdjęcia niestety nie posiadam. To edycja limitowana soli z Biedronki. O przepięknym zapachu owoców cytrusowych z dodatkiem imbiru i żen-szenia. Bardzo fajnie odpręża i relaksuje. Polecam, zwłaszcza że kosztuje ok. 3,80 za 600g :)
 

piątek, listopada 30, 2012

IWOSTIN purritin- Peeling kremowy

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, listopada 30, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przygotowałam dla Was recenzję peelingu do twarzy. To jeden jedyny produkt z serii Iwostin purritin jaki posiadam. Kupiłam go ze względu na to, że raz na jakiś czas moja skóra zaczyna być kapryśna. Dzieje się tak najczęściej przed miesiączką. Poza tym w tym czasie skóra świeci się znacznie szybciej niż normalnie. Dodatkowo wspomnę też o problemie rozszerzonych porów i zaskórników... Postanowiłam choć trochę powalczyć o ładniejszą skórę twarzy. Czy peeling mi pomógł?

Iwostin jako producenta kosmetyków bardzo lubię. Jestem ich wierną fanką kremu intensywnie nawilżającego z serii Sensitia. Seria purritin natomiast była do tej pory mi obca...

OPAKOWANIE: Peeling znajduje się w niewielkiej (40ml) tubce. Dodatkowo zapakowany był oczywiście w kartonik.

KONSYSTENCJA: kremowa z małymi, niebieskimi granulkami

ZAPACH: słabo wyczuwalny, delikatny i kremowy

SPOSÓB UŻYCIA: Nałożyć preparat na oczyszczoną i wilgotną skórę twarzy omijając okolice oczu, delikatnie masować kolistymi ruchami przez 1-2 minuty. Następnie usunąć preparat wodą lub wacikiem nasączonym Tonikiem oczyszczającym Iwostin Purritin. Stosować 1-2 razy w tygodniu.

ZAPEWNIENIA I OPIS PRODUCENTA: Peeling kremowy Iwostin Purritin zapewnia dwufazowe działanie: odblokowuje pory wyrównując powierzchnię skóry oraz redukuje niedoskonałości poprzez ograniczenie rozwoju bakterii P.Acnes.

-a i  β- hydrokwasy w połączeniu z granulkami wosku jojoba usuwają martwe komórki naskórka, przyspieszając ich proces odnowy

-Zincidone-reguluje wydzielanie sebum i zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych

-Woda termalna z Iwonicza-Zdroju i alantoina łagodzą podrażnienia

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Stosuję produkt raz w tygodniu i muszę przyznać, że zauważyłam różnicę. Przede wszystkim moja skóra twarzy jest gładsza (tzn wszystkie te podskórne grudki są mniejsze i nie aż tak widoczne). Jeśli chodzi o pory i zaskórniki faktycznie wyglądają o wiele lepiej. Po samym peelingu efekt jest świetny i widoczny gołym okiem. Peeling jest delikatny, nie odczuwam absolutnie żadnego pieczenia, nie mam też podrażnionej skóry. Radzę jednak po jego wykonaniu nałożyć tylko jakiś delikatny krem. Któregoś dnia wpadłam bowiem na pomysł, aby po peelingu nałożyć nawilżającą maskę i niestety piekło... Więcej już tak nie zrobię. Z drugiej strony moja reakcja skóry była taka a nie inna, gdyż produkt po prostu działa i delikatnie złuszcza powierzchnię skóry. Ja jestem z niego zadowolona, gołym okiem widzę delikatną poprawę. 

Peeling kupiłam w SP za około 20zł w promocji, normalnie można go dostać za około 26-30zł.


czwartek, listopada 29, 2012

Czekoladowe ciasto i szybka zapiekanka makaronowa

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, listopada 29, 2012 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przygotowałam dla Was typowo kuchenny post. Dużo wolnego czasu sprawia, że często mam ochotę coś upiec lub ugotować. Jestem wielką fanką wszelakich słodyczy, a ciasto, na które przepisem chcę się z Wami podzielić jest bardzo słodkie i bardzo czekoladowe! :) Mięciutkie i wręcz rozpływa się w ustach! Francuskie ciasto czekoladowe przypomina trochę brownie, jednak dodaje się do niego proszek do pieczenia.

źródło zdjęcia: pinterest. com Moje ciasto zniknęło, zanim zdążyłam mu zrobić zdjęcie :)

Przepis na ciasto mocno czekoladowe:

-2 tabliczki gorzkiej czekolady

-6 jaj

-100g mąki (może być zwykła pszenna jak i pełnoziarnista)

-2 łyżeczki proszku do pieczenia 

-200g kostka masła (ewentualnie margaryny, choć lepiej dodać masło)

-torebka cukru wanilinowego

-300g cukru

Czekoladę rozpuszczamy z masłem na ogniu i pozostawiamy do ostygnięcia. W między czasie ubijamy jajka z cukrem. Następnie dodajemy do nich przesianą makę z proszkiem do pieczenia. Kiedy czekolada z masłem wystygnie wlewamy ją do jajek z cukrem, mąki i proszku. Wszystko dokładnie mieszamy. Przygotowaną masę wlewamy do tortownicy lub blaszki i pieczemy ok.40 minut w temperaturze 180 stopni (bez termoobiegu). Ciacho możemy podawać z konfiturą, bitą śmietaną, polać na wierzchu polewą czy przełożyć dowolnym kremem. Bez niczego smakuje również pysznie! :)

ZAPIEKANKA Z MAKARONEM:


źródło zdjęcia: pinterest.com, ma charakter poglądowy

SKŁADNIKI (myślę, że spokojnie na 3-4 osoby):

-3/4 paczki dowolnego makaronu 

-4-5 parówek lub kiełbasek

-jedna cukinia

-2 pomidory

-cebula

-40dag pieczarek

-starty żółty ser (ok.250-300g)

-masło lub olej do smażenia

przyprawy: zioła prowansalskie, papryka słodka, papryka ostra, czosnek, pieprz ziołowy, pieprz czarny, tymianek, sól

Na patelni rozgrzewamy masło i podsmażamy cebulkę, aż będzie szklista. Pomidory sparzamy i obieramy ze skórki, pieczarki również obieramy. Do cebulki dodajemy pokrojone pieczarki, cukinię i dusimy. W między czasie dobrze przyprawiamy do smaku. Pod koniec duszenia wrzucamy pokrojone w kostkę pomidory i pokrojone parówki. Zostawiam na ogniu jeszcze przez chwilę. Makaron gotujemy al dente. Ser ścieramy na grubszych oczkach. Nasze warzywno- parówkowe leczo dodajemy do odcedzonego makaronu. Mieszamy. Całość przekładamy do żaroodpornego naczynia i posypujemy serem. Zapiekamy ok 20 minut w 180 stopniach. 

SMACZNEGO! 



środa, listopada 28, 2012

Wymienię, wymienię :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, listopada 28, 2012 3 komentarze
Cześć dziewczyny! Za sugestią Dagusi, która znalazła się pod wczorajszym postem, dziś chcę przedstawić Wam kilka produktów, za które chętnie się wymienię. Niektóre z tych kosmetyków niestety się u mnie nie sprawdziły to fakt, ale nie jest to jednoznacznie z tym, że Wam też nie przypadną do gustu. Jeśli będziecie miały ochotę na jakiś produkt piszcie w komentarzach lub na mojego maila: martiinka@gmail.com , na pewno się jakoś dogadamy :) 

PRODUKTY NA WYMIANĘ:

1.Joanna serum wzmacniająco- regenerujące do końcówek: BRAK
Zostało około połowy tubki.

2.Oliwki Ziaja: działanie przez masowanie: witaminowa, antycellulitowa i ujędrniająca:BRAK
Witaminowa: ok 1/2 butelki 500ml (mogę porozlewać je do mniejszych buteleczek np. 100ml- tych podróżnych z Rossmanna)
Ujędrniająca: ponad 2/3 butelki 500ml (tak jak wyżej, mogę porozlewać ją do buteleczek o dowolnej pojemności)
Antycellulitowa: ponad 2/3 butelki 500ml (tak jak wyżej)

3.Krem do rąk Oriflame Nature Secrets: malinka&mięta:BRAK
Została około połowa tubki.

4.Mleczka do ciała Sephora:

a)żurawina i liczi
b)malina i truskawka

W obu przypadkach zużycie maksymalnie 1/3 (choć nie wydaje mi się, że aż tyle- ciężko to jednak ocenić).

5.Delia henna tradycyjna NOWA do brwi i rzęs- czarna. (bez zdjęcia)

6.Essence róż w kremie z limitowanki Blossoms etc... 01 FLOWERKISSED:BRAK
Zużycie niewielkie: użyty dosłownie 4-5 razy.


7.Kredka Essence LongLasting: 01 Black Fever i 06 Seventh Heaven
Obie kredki użyte dosłownie kilka razy.

8.Babydream natural Pflegecreme:BRAK
Połowa tubeczki. Bardzo dobry krem o delikatnym zapachu :) Gdyby nie to, że używam teraz Iwostinu na pewno by znalazł się w wymiance. Ważny do 2014 roku. Nie dostaniecie go już w Rossmannie, gdyż z tego co wiem został wycofany...

9.Bronzer z limitowanki Essence New League:BRAK
Minimalne zużycie.


Koszt wysyłki zależy oczywiście od ilości zadeklarowanych produktów. Jeśli jesteście z Wrocławia, wymiany możemy dokonać face to face :) ZAPRASZAM!! KTO PIERWSZY TEN LEPSZY:)

wtorek, listopada 27, 2012

Październikowo-listopadowe BUBELKI

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, listopada 27, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chciałam przedstawić Wam wszystkie moje niezbyt udane kosmetyczne zakupy, jakie poczyniłam w okresie ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma ich wielu, ale wydaje mi się, że warto o nich wiedzieć. Chociaż nie powiedziane jest, że jeśli dane produkty nie sprawdziły się u mnie, nie przypadną do gustu również Wam.

WŁOSY:

1.Eliksir przeciw wypadaniu włosów Green Pharmacy:
Nie robi tak naprawdę nic... A sam zapach to jednak za mało by w niego inwestować. Na pewno nie kupię ponownie.

2.Joanna Rzepa serum wzmacniająco-regenerujące do zniszczonych końcówek:
Mimo dużej sympatii do tej firmy (ich kuracja wzmacniająca jest świetna!!) uważam, że to serum nawet w najmniejszym stopniu nie pomogło moim końcówkom. Nie zrobiło z nimi nic... Lepiej już kupić po prostu olejek rycynowy i nakładać go na końce włosów. Efekt widoczny praktycznie od razu :)

PIELĘGNACJA:

1.Krem do rąk  Oriflame Nature Secret z maliną i mięta:


Pachnie obłędnie, ale zamiast nawilżać dłonie on je po prostu wysusza... nie polecam!

2.Balsam do ust Lovely Liquid Lip Balm:
 Moje usta zamiast odżywiać i nawilżać wysuszył na wiór... Niestety bardzo niewiele tego typu produktów do ust sprawdza się u mnie...

KOLORÓWKA:

1.e.l.f. pomadka do ust:
Mała szminkowa tragedia, którą opisywałam kilka dni temu. Wyląduje w koszu :(

Dziewczyny! A Wam ostatnio zdarzyło się kupić coś, co uznałyście za bubel?
 

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos