Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossmann. Pokaż wszystkie posty

czwartek, czerwca 27, 2013

Spore zakupy czerwcowe: kosmetyczne i ubraniowe

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, czerwca 27, 2013 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Witajcie po dość długiej nieobecności. Nie było mnie tu prawie miesiąc. Teraz jednak wracam i myślę, że posty będą pojawiały się już regularnie. Dziś chcę pokazać Wam swoje czerwcowe zdobycze. Jest tego dość sporo- to wina wszędzie trwających wyprzedaży...Nie przedłużając zacznę od części kosmetycznej:




Z Biedronkowej gazetki urodowej upolowałam Lip Tint z Bell (6,99zł) oprócz tego kosmetyczkę (9,99zł brak zdjęcia) i dezodorant Garnier w sprayu (6,49zł brak zdjęcia). Capnęłam też balsam Oeparol do ust o zapachu mango o zawrotnej cenie 3,29zł.

W Rossmanie zaopatrzyłam się w puder prasowany Maybelline Affinitone  w odcieniu 24 (puder transparentny z Essence poszedł w odstawkę...), mini balsam brazujący Cztery Pory Roku (przeceniony z 3,99zł na szalone 1,59), serum do biustu Perfecta (słyszałam o nim sporo pochlebnych opinii, a w CND kosztował nieco ponad 7zł) oraz zapach Puma Sync (kupowałam jakiś miesiąc temu i kosztował wtedy około 50zł-mój absolutnie ulubiony, nowy letni zapach!)

W Hebe przy okazji promocji -40% na Boujrois (oj, było to już jakiś czas temu...) kupiłam podkład 123. Nie wiem co się stało, ale mój poprzedni Rimmel Match Perfection zaczął wyglądać jakoś dziwnie i nieładnie na twarzy. Ten podkład kosztował bo obniżce 30zł.

Jeśli chodzi o zakupy ciuchowo-dodatkowe to najwięcej rzeczy wybrałam sobie w Sinsay (polecam ten sklep, choć podobno przeznaczony jest dla nastolatek, a ja nią już dawno nie jestem...Jest naprawdę spory wybór i przyjazne ceny) :


Biała koszula 39,99 z 59,99zł.
Koszulka z serduszkiem 14,99zł
Bluzeczka z kołnierzykiem w zebry z baskinką 29,99zł z 59,99zł
Pasek 9,99 z 19,99zł
Torebka 7,99 z 14,99zł

W H&M kupiłam sweterek w paski:

Dział dziecięcy ;) 30zł

A będąc dziś w Divie wybrałam zestaw kolczyków (od dawna marzyły mi się takie piórka) za szaloną cenę 6zł przecenione z 38zł!:

Od jakiegoś czasu w Yes mają promocję, która dotyczy bransoletek do charmsów. Obecnie możecie kupić 2 w cenie 1. Z siostrą zdecydowałyśmy się na skórzane bransoletki i za dwie zapłaciłyśmy 49zł:

Ja wybrałam sobie taki ciemny brąz i doczepiłam do niej swoją wisienkę. Na ręce bransoletka wygląda korzystniej.

I to już wszystkie moje czerwcowe zakupy. Uważam, że i tak jest ich dość sporo! A Wam co udało się znaleźć na letnich wyprzedażach? :)

poniedziałek, maja 06, 2013

FUSS WOHL- dezodorant do stóp

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, maja 06, 2013 11 komentarze
Dezodorant do stóp to jeden z tych produktów jakie zawsze kupuję, gdy robi się trochę cieplej. Zawsze jest to właśnie ten z Rossmannowskiej serii do pielęgnacji stóp i nóg: FUSS WOHL.


OPAKOWANIE: proste i wygodne. Jedyne do czego mogę się doczepić to zakrętka ze słabego plastiku, która mi pękła (być może komuś z domowników spadł na kafelki w łazience, ale oczywiście nikt się nie przyznał :))

POJEMNOŚĆ: 200ml

CENA: ok 6-7zł (dokładnie nie pamiętam)

ZAPACH: bardzo przyjemny taki mentolowy z nutką cytrusa

ZAPEWNIENIE PRODUCENTA: odświeżający dezodorant do stóp Fusswohl Fuss Deo dzięki nowej formule niezawodnie chroni przez całą dobę, ponieważ zawiera szczególnie skuteczne substancje czynne, które działają antyperspiracyjnie i zapobiegają powstawaniu nieprzyjemnego zapachu stóp.

MOJA OPINIA: w zapewnieniach producenta widnieje moje ulubione stwierdzenie: chroni przez całą dobę. Wolałam tego nie sprawdzać, a po prostu wziąć kąpiel :) Poza tym oczywiście spełnia swoją funkcję w cieplejsze dni. Zaraz po aplikacji czuć przyjemny chłód. Różnica pomiędzy użyciem tego dezodorantu a jego nieużyciem jest znaczna. Nie lubię tylko białej warstwy talku, która pozostaje zaraz po jego użyciu i brudzi ( jeśli je zakładam) czarne skarpetki do balerinek. W Rossmannie jest także specjalny spray do butów, który mam również zamiar przetestować.

A Wy używacie tego typu produktów?

sobota, marca 02, 2013

Rossmann Lilliputz Lippen-Pflege-Kirsh-Traum

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, marca 02, 2013 10 komentarze
Która z nas będąc małą dziewczynką nie chciała zostać księżniczką? Seria Lilliputz produkowana dla Rossmanna przeznaczona jest z pewnością dla tych księżniczek, które uwielbiają kosmetyki. Przyznam się, że choć księżniczką nie jestem (i nigdy nie byłam!) lubię czasem przetestować produkty przeznaczone dla dzieci. Ochronna pomadka wiśniowa wpadła mi do koszyka podczas jednej z ostatnich wizyt w Rossmannie. Z typowo pielęgnacyjnych produktów do ust miałam tylko masło Nivea i maść z witaminą A, których aplikacja jest dość mało higieniczna. Brakowało mi kosmetyku w sztyfcie, który mogłabym wrzucić do kieszeni kurtki i w razie potrzeby po niego sięgać. Padło na Lilliputz, ponieważ a)stałam w długiej kolejce a na wysokości moich oczu znajdowały się produkty dla dzieci b) od zawsze lubię w wiśniowy zapach we wszelkich kosmetykach:
 
OPAKOWANIE: Biało różowe opakowanie z wisienką. Pomadka zapakowana jest dodatkowo w kartonik z księzniczką.
 
ZAPACH: pachnie wiśniowo. Niestety dość sztucznie- coś jak wiśniowe cukierki.
 
KONSYSTENCJA: właściwa, pomadka nie topi się ani nie jest zbyt twarda. Bardzo dobrze się aplikuje.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:Pomadka pielęgnacyjna Lilliputz chroni delikatne usta Księżniczek przed wysychaniem, a naturalny wosk pszczeli i witamina E dodatkowo pielęgnują. Owocowy zapach dojrzałej wiśni i lekki połysk dostarczają Księżniczce pielęgnacyjnej zabawy.

MOJA OPINIA: (najpierw zobaczcie drugie zdjęcie:)

Niestety nie przyszło mi do głowy, że pomadka będzie perłowa :( Strasznie nie lubię takiego efektu na ustach...Gdy wyciągnęłam pomadkę z kartonika lekko się rozczarowałam. Mimo tego faktu postanowiłam ją oczywiście przetestować. Pomadka w miarę przyzwoicie nawilża (ostatnio znów miałam dośc spierzchnięte usta- poradziła sobie z tym faktem)i pielegnuje usta- w swoim składzie ma wosk pszczeli i witaminę E. Zapach mimo że dość chemiczny nie jest zły. Cena bardzo przyjazna- 3,99zł za 4,8 g produktu. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie ten perłowy efekt na ustach- kolor wpada lekko w fiolet. Wiadomo pomadka nie barwi ust jakoś wybitnie- w końcu nie jest to pomadka typowo kolorowa a ochronna, jednak perła jest dość widoczna...Ja z pewnością więcej się na nią nie skuszę.
 
A Wy jakie pomadki ochronne stosujecie? :)
 

 

czwartek, stycznia 03, 2013

Mel Merio Attractive Girl- woda perfumowana

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, stycznia 03, 2013 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Przed wyjazdem do chłopaka potrzebowałam "na już" jakiegoś przyjemnego i odświeżającego zapachu. Jedynym produktem jaki posiadałam  był 100ml BOUM (o którym pisałam jakiś czas temu), który byłby absolutnie zbędnym balastem w mojej podróżnej torbie. Wybrałam się więc do Rossmanna i w moje ręce wpadł zapach Attractive Girl Mel Merio (produkowany tylko i wyłącznie dla Rossmanna). Wybrałam wersję w penie (różdżce- słyszałam kiedyś takie określenie), która zawiera 10ml produktu:
źródło: rossnet.pl
 
Zapach jest bardzo świeży, cytrusowy. Nadaje się zarówno na dzień jak i na wieczór. Przypomina mi trochę perfumy od Salvadora Dali (za nic nie mogę sobie przypomnieć, które - miałam je dobre 10 lat temu..., najprawdopodobniej Laguna). Jeśli chodzi o trwałość zapachu, jest całkiem ok. Ja nie czuję go zbytnio (ale to podobno świadczy o tym, że zapach pasuje do danej osoby), osoby wokół owszem.

Informacje znalezione na rossnet.pl :

Zapach słodki, kwiatowy. Nuty zapachowe: -nuta głowy: ananas, melon, mango, jabłko, czarne porzeczki, -nuta serca: jasmin, magnolia, -nuta bazy: karmel, orzech kokosowy, maliny. 

 Dostępna jest również pełnowymiarowa 50ml wersja:
źródło: rossnet.pl
 
Za 50ml zapłacicie teraz  16,99 zł (normalnie 19,99), za mini wersję w penie 6,99zł (normalnie 9,99).

Dostępne są również inne wersje Mel Merio- Romantic girl (różowe), Famous girl (fioletowe) oraz jedna edycja limitowana (zielony kartonik z dużą, czerwoną gerberą).

Miałyście ten zapach? :)Uważam, że jak za tak niską cenę jest zdecydowanie godny uwagi :)

wtorek, listopada 06, 2012

ISANA DEO creme mild

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, listopada 06, 2012 15 komentarze
Z produktów ISANA kupowałam do tej pory żele pod prysznic, słynną wycofaną odżywkę do włosów i piankę do golenia. W czasie, gdy obowiązywała w Rossmannie gazetka na jego własne marki skusiłam się również na dezodorant w kremie. Mile mnie zaskoczył... ;)

OPAKOWANIE: dezodorant znajduje się w niewielkiej tubce (50m), gdy go odkręcimy mamy niewielki otwór przez który wydobywamy produkt.

ZAPACH: bardzo delikatny, taki pudrowy

KONSYSTENCJA: kremowa, w końcu to dezodorant w kremie :)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Łagodzący kremowy sztyft. 0% alkoholu. Przyjazne dla skóry zabezpieczenie na cały  dzień. Działanie i pielęgnacja ISANA, deo łagodzący sztyft w kremie z 24-godzinnym kompleksem substancji czynnych chroni w sposób niezawodny przed nieprzyjemnym zapachem i zapewnia pielęgnującą świeżość i długotrwałe zabezpieczenie na cały dzień. Łagodny kompleks substancji czynnych i nawilżających nadaje się szczególnie do skóry wrażliwej- także po depilacji okolic pod pachami. Łagodny dla skóry- nie zawiera alkoholu i barwników- testowany dermatologicznie.

MOJA OPINIA: jest to produkt łagodny, delikatny ale zapewnia ochronę przez długi czas. Może 24- godzinna ochrona to przesada ze strony producenta, w końcu każda  z nas po kilku czy kilkunastu godzinach kąpie się lub bierze prysznic. Nie próbowałam go stosować zaraz po goleniu, jednak myślę, że nie będzie podrażniał.

Jestem nim pozytywnie zaskoczona, zwłaszcza, że na promocji kosztował 3,29 zł!

Które produkty Isana oprócz żeli, masek i pianek są jeszcze godne polecenia? :)

piątek, listopada 02, 2012

Bubel do ust i mała wizyta w Hebe oraz w Rossmannie

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, listopada 02, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Zapraszam na post o mini zakupach oraz jednym bublu. Zacznę od tego, że dziś wybrałam się do Rossmanna i Hebe. Skończyło mi się kilka rzeczy, więc czas było uzupełnić kosmetyczne zapasy.
W Rossmannie skusiłam się na szampon suchy Isana, który obecnie jest teraz  promocji za 5,99 zł oraz słodkie spineczki:
W opakowaniu były 4 (jeszcze czerwona i granatowa w kwiatuszki, ale już mam je we włosach :)), kosztowały również 5,99zł.

Do Hebe poszłam z zamiarem zakupu wody Star Nature (już od dawna byłam bardzo ciekawa jak pachną wody o zapachu bitej śmietany i truskawki, herbatnika itd. ), niestety nie mieli testerów :( W ciemno jednak się nie skuszę, mimo że to koszt około 15zł za dość sporą butlę.

Kupiłam tylko kolejną sól z Joanny, tym razem zapach lawendy:

oraz truskawkowe podgrzewacze do kominka. Dla mamy razem z siostrą kupiłyśmy naturalne mydełko Biały Jeleń (to chyba jakaś nowość, były do wyboru: owsiane, bursztynowe i jeszcze jakieś). Z kartą Hebe możemy je kupić za 3,49 zamiast 4,99zł. Z zakupów to byłoby na tyle :)

Jeśli chodzi o bubla, o którym wspomniałam na początku posta, to jest to balsam do ust Lovely:
Dokładnie Liquid Lip Balm z mentolem, który jak się łudziłam może będzie tańszym odpowiednikiem słynnego Carmexa. Niestety... strasznie wysusza usta :( Mimo że w działaniu jest podobny: trochę mrowi, ma podobny zapach. Na pewno już nigdy się na niego nie skuszę. Wam też odradzam, choć możliwe, że u którejś z Was się sprawdzi. Może w wersji w sztyfcie czy słoiczku ( a takie też są) kryje się inna zawartość? Choć szczerze w to wątpię. Balsam zakupiłam w Rossmannie za trochę ponad 4zł.

niedziela, sierpnia 12, 2012

Edycja limitowana Wibo...

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, sierpnia 12, 2012 13 komentarze
Któregoś dnia w Rossmannie (po dość długich poszukiwaniach) zauważyłam różaną limitowankę Wibo za zawrotną cenę 1,29!  Skuszona promocją sięgnęłam po kilka produktów (dokładnie wzięłam prawie wszystko, co znajdowało się na standzie- mina ochroniarza bezcenna :) ) i udałam się do kasy.


Pomadki z tej serii (sztuk dwie) powędrowały do babci.  Już kilka dobrych miesięcy prosiła mnie o różowe szminki, więc ja dobra wnuczka podarowałam jej te z Wibo :)
Lakiery (no dobra niech będzie  zdradzę tajemnicę: są częścią rozdania :)) powędrują do Was! Nie zostawiłam sobie ani jednej sztuki.
Mascarę natomiast i owszem:

I wszystko było by super, gdyby nie fakt, że nie przyszło mi do głowy by ją otworzyć w sklepie (chociaż swoją drogą nie powinno się tego robić!  nie wszyscy chyba to wiedzą..). Na różowej szczoteczko-kulce (kształt przedziwny...) znajdowała się odrobina produktu. Reszta, koszmarnie zaschnięta kryła się na samym dnie białego opakowania...
Fakt faktem tusz kosztował mnie 1,29, strata niewielka. Chciałam go jednak wypróbować i ocenić. Od tej pory z większą rezerwą będę podchodzić do wyprzedaży limitowanek!

Szczoteczką czasem podkręcam sobie już wytuszowane rzęsy : jakoś tak fajnie je podwija na zewnątrz :)

Przy okazji pochwalę się Wam drewnianymi kolczykami matrioszkami, jakie sprezentowała mi ostatnio mama:
Pochodzą ze sklepu Lollita, gdzie mają teraz bardzo duże wyprzedaże. Te matrioszki kosztowały około 6zł.

Życzę Wam udanej niedzieli! :)

środa, sierpnia 08, 2012

Alterra krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, sierpnia 08, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z krótką recenzją kremu do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży .To pierwszy produkt z Alterry do twarzy jaki mam. Kupiłam go jako zamiennik żelu z Eva Herbal Garden z którym się nie polubiliśmy (strasznie wysuszał mi twarz, dobrze, że w miarę szybko się skończył :)).

OPAKOWANIE: tuba z miękkiego plastiku, jest wygodna, bo można wycisnąć produkt do ostatniej kropelki

ZAPACH: dość delikatny, ale raczej chemiczny. Nie przypomina zapachu róży, oj nie!

KONSYSTENCJA:  rzadszego kremu, absolutnie nie spływa

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Krem myjący został opracowany specjalnie dla potrzeb młodej i wymagającej skóry. Łagodne substancje powierzchniowo czynne oczyszczają skórę dokładnie, nie uszkadzając jej bariery ochronnej. Połączenie substancji aktywnych w postaci oleju z dzikiej róży oraz oleju z pestek winogron działa pielęgnacyjnie i ochronnie na skórę już podczas jej oczyszczania. Testy dermatologiczne potwierdzają wyjątkowo dobrą tolerancję kremu myjącego Alterra przez skórę.

Jak wszystkie kosmetyki Alterra krem ten:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
-bez silikonów, parafin i innych związków olejów mineralnych
-tam gdzie to możliwe zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów
-dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
-nie zawiera substancji pochodzenie zwierzęcego

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: jak dla mnie produkt prawie idealny! Świetnie oczyszcza nie wysuszając przy tym skóry twarzy, jest bardzo łagodny- absolutnie nie szczypie, nie podrażnia.
Jedynie mogę przyczepić się do zapachu (no nie podoba mi się, chociaż nie jest też nie do wytrzymania) i do wydajności... Z tym strasznie kiepsko. Nie wiem czy jedna tubka starczy mi chociaż na miesiąc użytkowania.

Muszę jednak przyznać, że produkt to miłe zaskoczenie i na pewno kupię jeszcze nie jedną tubkę! Na razie lepszego produktu tego typu nie znalazłam

A Wy używałyście tego kremu myjącego z Allterry? Jakie żele do mycia polecacie? :)

Dzisiaj uległam (choć dałam radę 7 dni!!) i wybrałam się do Biedronki. W moje ręce wpadły 3 maseczki i róż (za taką cenę grzech nie brać!):

wtorek, lipca 31, 2012

Zdenkowani lipca

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 31, 2012 10 komentarze
Bez zbędnego gadania przedstawiam Wam lipcowe denko:

1.Odżywka wygładzająca Isana:
Jest ok, ale  na moich włosach sprawdza się lepiej nałożona jako maska. Poza tym idealnie zastępuje piankę do golenia :) Właśnie zużywam drugie opakowanie.

2.Bingo Spa ekstrakt proteinowy:
Szczerze powiedziawszy taka wielka butla jakiegokolwiek produktu jest ponad moje siły. Włosy przyzwyczaiły się i efekt był marny. Zużyłam do końca, ale nie skuszę się na kolejne opakowanie.


3. Eva natura Herbal Garden żel do mycia twarzy:
Nie polubiliśmy się : żel był zdecydowanie za rzadki i wysuszał mi skórę twarzy. Na pewno nie kupię go więcej. Obecnie używam kremu do mycia z dzikiej róży z Alterry i jestem bardzo zadowolona.


4.Krem do rąk Synergen:
Idealny zapach kremu na lato! Nawilżenie delikatne, ale dla mnie wystarczające. Poszukam jednak na półce z kremami do rąk czegoś innego :)

5.Łagodny płyn do mycia ciała i włosów J&J:

Kilka słów o nim dosłownie dwie notki niżej.

Zdenkowałam więc pięć produktów, jak zwykle ilość nie poraża, ale nie jest źle. Cieszę się, że w końcu udało mi się zużyć ekstrakt proteinowy, gdyż było to nie lada wyzwanie :)

A u Was jak wypadł w tym miesiącu projekt denko?


czwartek, lipca 19, 2012

Alterra Krem na dzień brązujący do cery mieszanej i normalnej, brzoskwiniowy

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lipca 19, 2012 19 komentarze
 Na początku postu chcę Wam bardzo podziękować za wczorajsze rady. Obcinam paznokcie i zaczynam kurację jeszcze raz. Będę wzmacniać się od wewnątrz (CP, krzem) oraz zewnątrz (odżywka Eveline). Dodatkowo jak radzicie zaczynam moczyć pazurki w oleju rycynowym (już kiedyś to robiłam, ale z czystego lenistwa przestałam...).
Żałuję tylko tych kilku miesięcy zapuszczania (paznokcie rosną mi niestety dość wolno...) i wizji pięknych długich, malinowych paznokci na ślubie i weselu znajomych, na który wybieramy się 4 sierpnia.
Mam nadzieję, że i paznokcie i włosy ( o których też Wam pisałam, wypadają na potęgę:(), za jakiś czas wzmocnią się, będą piękne i zdrowe :)

A dziś przychodzę do Was z recenzją brązującego kremu z Alterry.


Brązujący krem na dzień z wartościowym olejem z pestek brzoskwini oraz odświeżającym ekstraktem z arbuza nadaje cerze lekkiego kolorytu posiadając dodatkowo właściwości matując. Dzięki starannie opracowanej kompozycji roślinnych substancji aktywnych krem pielęgnuje skórę. Zestaw pigmentów identycznych z naturalnymi nadaje skórze delikatny koloryt i pozwala pokryć jej niedoskonałości. Wartościowe połączenie oliwy z oliwek, oleju z jojoby z woskiem pszczelim nadaje skórze sprężystości. Roślinna gliceryna dostarcza jej dobroczynnego nawilżenia. Delikatny, owocowy zapach zapewnia uczucie przyjemnej pielęgnacji.

Gwarantowane cechy produktu:
-nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
-bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych
-tam gdzie to możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych  biologicznie  upraw i dziko rosnących zbiorów
-dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie

ZAPACH: bardzo przyjemny, brzoskwiniowy

KONSYSTENCJA: dość gęsty

KOLOR: dostępny jest niestety tylko jeden odcień. Mimo obaw, dość dobrze dostosowuje się do kolorytu cery i szczególnie nie odznacza się

DZIAŁANIE: idealna opcja na lato! krem świetnie wyrównuje koloryt, twarz wygląda świeżo i zdrowo. Dodatkowo jest lekki, nie spływa, b.dobrze nadaje się na upały. Delikatnie nawilża i matuje (choć zawsze używam jeszcze pudru transparentnego z My Secret).
Może się rolować (niestety) dlatego należy po pierwsze dobrać odpowiedni krem bazowy, a po drugie nie przesadzić z ilością produktu.

REASUMUJĄC: polecam spróbować. W normalnej cenie kosztuje ok 10zł w Rossmannie.

wtorek, lipca 10, 2012

Rival de Loop maseczka peel off z rumiankiem i aloesem

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 10, 2012 5 komentarze
Maseczki Rival de Loop będąc w Rossmanie omijałam szerokim łukiem. Kiedyś zafundowałam sobie nawilżającą z tej serii: piekło i podrażniło twarz :(
Jednak na jednym którymś z Waszych blogów, przeczytałam pochlebną opinię o masce z rumiankiem i aloesem (typu peel off).
Kosztuje ok 1,80 zł i za tę cenę dostajemy 2 razy 8ml produktu.

ZAPACH: byłby przyjemny, gdyby nie ten wyczuwalny alkohol, szczerze mówiąc trochę obawiałam się nakładając na twarz

KONSYSTENCJA: bardzo gęsta, dość ciężko się nakłada, bo szybko zastyga

DZIAŁANIE: po zerwaniu maski ( a nie powiem, że jest to łatwe, bo odrywa się kawałeczkami, o jednym płacie możemy pomarzyć, ja w końcu resztki usunęłam gąbeczką z żelem, lekko tarłam przy tym skórę)
widać, że twarz jest oczyszczona: pory widać znacznie mniej, nawilżona i gładsza. Efekt ten jednak nie trwa długo, po nocy skóra wyglądała już jak zawsze.

Myślałam, że maska peel off, to będzie fajne rozwiązanie dla osoby (czyli mnie :)), która wręcz nienawidzi zmywania wodą standardowych masek. Cała jednak ta zabawa ze zrywaniem kawałeczków maski sprawiła, że zmieniłam zdanie :)

Ogólnie można spróbować, ale nie zachwyciła mnie. Pokuszę się jednak o zakup innych rodzai.

Lubicie maski Rival de Loop? Która jest Waszą ulubioną? :)

sobota, maja 26, 2012

ISANA odżywka wygładzająca z olejkiem babassu.

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, maja 26, 2012 13 komentarze
I nadszedł ten dzień, w którym śmiało mogę powiedzieć, że wychwalana przez Was odżywka Isana, sprawdziła się również na moich włosach. Zyskuje kolejną, bardzo zadowoloną fankę :)

Zacznę od tego, że gdyby nie blogi, Wizaż itd nigdy sama nie zwróciłabym na ten produkt uwagi. Kilka miesięcy temu zraziłam się do jednej odżywki z Isany ( w sprayu, bez spłukiwania) i kosmetyki do włosów z tej serii przestały mnie interesować.
Aż do teraz: odżywka wygładzająca, to naprawdę dobry poprawiacz kondycji włosów za niewielkie pieniądze!


OPAKOWANIE:

Sam produkt znajduje się w niezbyt rzucającym się w oczy mlecznym opakowaniu z różową nakrętką. Plus za to, że plastik jest na tyle prześwitujący, że spokojnie można kontrolować ilość odżywki.

KONSYSTENCJA:

Rzekłabym: przeciętna. Wolę ciut gęstszą konsystencję, jednak jak sama nazwa wskazuje jest to odżywka, nie maska. Absolutnie nie spływa, aplikacja jest przyjemna.

ZAPACH:

Pachnie delikatnie, nie jakoś nachalnie.

ZASTOSOWANIE:

Włosy :) producent zaleca używać jej po każdym myciu włosów, nałożyć odczekać chwilę i spłukać. Ja stosuję ją przy pierwszym, albo pierwszym i drugim OMO, a także jako maskę (nakładam większą ilość na włosy, zakładam czepek i ręcznik, odczekuje ok 20min. ).
Chcę spróbować również myć nią włosy, zamiast szamponu, obawiam się tylko szybszego przetłuszczania i obciążenia.

EFEKTY:

Zdecydowanie włosy lepiej się układają, są bardziej ujarzmione i nie puszą się aż tak, jak przedtem. Wyglądają zdrowo i błyszczą.  Bardzo łatwo się rozczesują.
Odżywka nie obciąża włosów. Nie podrażnia też skóry głowy (co niestety często się u mnie zdarza...)

PODSUMOWUJĄC:
 Nie znam lepszej odżywki za tę cenę, według mnie moje włosy wyglądają dokładnie tak samo, jak po stosowaniu Biovaxu. Jestem z niej bardzo zadowolona i na pewno zagości na stałe na mojej łazienkowej półce.
Jeśli jeszcze jej nie miałyście: POLECAM!


Wszystkim mamom, życzę WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE z okazji ich święta!
Ja swojej sprawiłam (jakby inaczej :)) iście kosmetyczny prezent: krem AA z serii technologia wieku i lakier do paznokci w odcieniu cappuccino.


środa, maja 23, 2012

Recenzja: SYNERGEN hand-creme

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, maja 23, 2012 9 komentarze
Dziś w zasadzie na dobre pożegnałam się z uczelnią: zdobyłam już wszystkie wpisy, sesji jak już wspomniałam ostatnio nie mam. Czeka mnie teraz pisanie, pisanie, pisanie...
Z okazji ostatniego dnia zajęć pół dnia spędziłam dziś wraz ze swoją grupą w parku. Było dużo śmiechu, zdjęć  :)

Dla Was przygotowałam recenzję kremu do rąk Synergen, który jakiś czas temu kupiłam w Rossmannie.


W przyciągającej wzrok różowo- fioletowej tubie znajduje się 75ml produktu.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA ZNAJDUJĄCE SIĘ NA OPAKOWANIU:
Synergen krem do rąk pielęgnuje skórę. Niepowtarzalna kombinacja świeżych mandarynek i grejpfruta w połączeniu z ekstraktem z liści wyzwala radosny, perlisty zapach, który czyni pielęgnację rąk wyjątkowym doznaniem. Działa nawilżająco przez 24 godziny, nie pozostawia tłustej warstwy, tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.

Perlisty zapach? eee....

ZAPACH: naprawdę przyjemny, idealny na lato owocowy, słodki, ale nie duszący. Lubię takiego typu zapachy.

KONSYSTENCJA: przeciętna, nie jest zbyt gęsty, ani zbyt rzadki.

DZIAŁANIE: nie jest to wielkie wow, ale moje dłonie są miękkie .  Na pewno efekt nawilżenia nie utrzymuje się 24 godziny. Kremuję ręce kilka razy w ciągu dnia. Duży plus za to, że nie pozostawia tłustej warstwy.

REASUMUJĄC:

PLUSY:
-szybko się wchłania
-ładnie pachnie
-nie pozostawia tłustej warstwy
-cena (ok 5zł w Rossmannie)

MINUSY:
-na pewno nie nawilża 24h
-dla naprawdę suchych dłoni nawilżenie może okazać się niewystarczające

Używałyście tego kremu? Powiem szczerze, że jestem typowym wzrokowcem i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kolorowe opakowanie :)

wtorek, maja 01, 2012

Oda do... Babydream :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, maja 01, 2012 15 komentarze
Dziś będzie kosmetycznie pozytywnie, zastanawiałam się ostatnio, której marki kosmetyków pielęgnacyjnych używałam najczęściej do tej pory . I wiecie co? nie zaskoczę Was już (bo po tytule wszystkie już wiecie ), że jest te z serii Babydream produkowanej dla Rossmanna.

źródło:rossnet.com

W ofercie mamy wszystko czego potrzebują niemowlęta i małe dzieci: od pieluszek po zasypki na soczkach kończąc.
Ja oczywiście skupię się na produktach typowo kosmetycznych jak kremy, chusteczki i szampony.

Jeśli się nie mylę kremów dla dzieci (do ciała i twarzy) wypróbowałam już wszystkich.

Tu na zdjęciu mój ulubieniec do twarzy: Gesichtcreme z serii Natural. Jest lekki, ślicznie pachnie, nie roluje absolutnie podkładu, bardzo wydajny, dodatkowo zauważyłam właściwości matujące. Idealny na dzień, w okresie wiosny, lata nawet jesieni. Jedynie zimą moja skóra potrzebuje czegoś bardziej treściwego, dlatego w tym czasie polubiłam się  z Babydream Wind und Wettercreme. Bardziej bogaty, trochę cięższy super sprawdzał się w chłodne, zimowe dni.
Używałam również kremu pielęgnacyjnego z serii extrasensitive (na zdjęciu) pozbawionego zapachu,o zwiększonej ilości alantoiny. sprawdzał się ok, jednak miał dość leistą konsystencję, dlatego znów wróciłam do tego z natural i jest moim  ulubieńcem do dziś :) Każdy z kremów kosztuje od 5 do 6zł

Jeśli chodzi o krem z filtrem, Babydream ma w swojej ofercie niedrogi, ale naprawdę w porządku krem z filtrem 50+.
Ponieważ tamtego lata musiałam pilnować by moja skóra twarzy jak i całego cała nie była wystawiona na działanie promieni słonecznych, ten krem był moim must have. I dał radę :) Całkiem dobrze się wchłania, trochę bieli, ale wystarczy odczekać chwilę (zresztą jest to przypadłość kremów z wysokim filtrem), dobrze współgrał z makijażem. Dodatkowo jak na krem z tak wysokim filtrem kosztuje ok 14 zł za 75ml. Polecam :)

O szamponie chyba dużo pisać nie muszę,ma swoich przeciwników, ale wiadomo każde włosy mają inne wymagania. U mnie się sprawdza, dobrze zmywa oleje, nie plącze aż tak włosów. Właśnie kończy mi się butelka i jutro skoczę do Rossmanna po następną :)

źródło:babyonline.pl

Wszystkie rodzaje chusteczek z tej serii również mogę Wam z czystym sumieniem polecić. Ja używam ich do zmycia makijażu (jak śpię poza domem) często do odświeżenia, przetarcia rąk w takie gorące dni jak dziś. Jest dostępnych kilka rodzajów (z każdej serii: tej klasycznej niebieskiej, a także zielonej natural i jasnej extrasensitive) i kilka wielkości. Od małych, które zawierają po 10 sztuk do dużych zbiorczych (2-3 opakowania po kilkadziesiąt sztuk). Chusteczki nie uczulają, nie podrażniają, dobrze radzą sobie  z makijażem. Kosztują odpowiednio od 2 do kilkunastu złotych.

Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam Wam tą markę, naprawdę polecam, za niewielką cenę mamy przyzwoite, delikatne, pozbawione wszelkich sztuczności kosmetyki, mimo że przeznaczone dla dzieci, na "dorosłej" już skórze sprawdzają się świetnie!

Jakoś niedawno miałam ochotę kupić sobie wycofywany krem do brodawek dla mam i używać go jak polecały dziewczyny na końcówki włosów, ale nigdzie we wrocławskim Rossmannie i mogłam znaleźć :(
Dziewczyny! używałyście coś z serii BD? które produkty są jeszcze godne uwagi? :)

piątek, kwietnia 27, 2012

Ostatnie zakupy .

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, kwietnia 27, 2012 10 komentarze
Nie przypominam sobie, żebym kiedyś wklejała tutaj haul ciuchowy, dlatego dziś po raz pierwszy to czynię. Rzeczy zakupione na przełomie miesiąca. Dodatkowo kilka kosmetycznych produktów, które w większości już miałam i dobrze się u mnie sprawdziły.Z góry przepraszam za moje nieudolne zdjęcia, nie znalazłam jeszcze fajnego, dobrze oświetlonego miejsca w domu :/

Na pierwszy ogień pójdzie sukienka z Reserved

Jest to fuksjowa sukienka, na zdjęciu, ani na wieszaku nie prezentuje się zbyt fajnie. Dodatkowo ma pasek (jak widać zwisa tam sobie na dole :)). Fajnie układa się na ciele. Kosztowała 49,90.

Następnie są spodnie, obisłe rurki o pięknym kolorze (ni to róż ni pomarańcz, aparat trochę to przekłamuje), mimo że za długie (niestety mam krótkie nogi :() marzyły mi się takie od dawna, choć początkowo myślałam o miętowych, to koniec końcem skusiłam się na te. 79,90 w Tally Weil.

I jeszcze granatowy blezer, z ciepłej, grubej (jakby dresowej) bawełny, trochę w męskim stylu. Zapinany na guziki, sięga mi za pupę, fajny do legginsów. Zapłaciłam za niego jedyne 15zł! Dziewczynom z Wrocławia polecam zaglądać do outletu AE woman na Oławskiej, czasem można znaleźć tam naprawdę fajne rzeczy, za niewielką cenę :) (strasznie Was przepraszam za ten sznurek od aparatu!)

Pączuszek do wypełniania koka, strasznie fajna i przydatna rzecz.Łatwo dzięki niemu wyczarować, piękny kok, nawet jeśli natura nie obdarzyła nas grubymi włosami.Kupiony w Glitter za 10zł.

I zakupy kosmetyczne, z nowości czarny liner z Essence ( faktycznie prosto się nim maluje, choć muszę jeszcze popracować nad cienszą kreską...) i kupiony za 2zł zmywacz, który pozytywnie mnie zaskoczył: zmywa bardzo dobrze ciemne lakiery, aż tak mocno nie śmierdzi i nie zawiera acetonu.
Pozostałe rzeczy to ulubiony micel z Ziai, puder sypki transparentny z My Secret i dezodorant do stóp, idealny na pogodę, którą mamy teraz :)(w dezodorancie zmienili zapach, jest teraz bardziej delikatny i mniej mentolowy, niż kiedyś).

To wszystko, jak widzicie zakupy niezbyt duże, nie mam też teraz za bardzo środków i zdecydowanie zeruję wszystko, co tylko mam na łazienkowej półce :)

czwartek, lutego 23, 2012

Wibo Express growth

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 23, 2012 14 komentarze
Lakier ten kupiłam dzień przed Walentynkami, szukałam kobiecej, intensywej zerwieni na moje paznokcie. To klasyczną czerwienią nazwać nie można, ale zakochałam się w tym kolorze!
Jest trochę trudny do zdefiniowania: połączenie czerwieni i pomarańczy, kolor może wydawać się inny w zależności od rodzaju światła.

W szafie Wibo wygląda bardziej jak pomarańcz, tutaj na zdjęciu kolor nie jest dokładnie oddany.
Niestety numer był widoczny na białej naklejce i zdarł się chyba już pierwszego dnia... Dlatego jak będę jutro w Rossmanie, obiecuje, że sprawdzę i na pewno dopiszę.

Lakier ma wygodny pędzelek, bardzo dobrze się rozprowadza. Kryje już przy pierwszej warstwie, ja jednak nakładam (tyczy sie to wszystkich lakierów) dwie.
Szybko schnie, nie zostawia smug . Co do trwałości to u mnie na paznokciach ok 2-3 dni.
Zawiera witaminy: A,C,E a także wapń i proteiny soi: jak dodaje producent: lakier z zaawansowaną formułą wspomagający wzrost paznokcia.
Moje paznokcie rosną dość szybko - łykam CP i skrzypovitę, więc narazie ciężko mi stwierdzić czy jest w tym również zasługa tego lakieru ( jak widzicie mimo, że rosną, narazie ścinam je zupełnie na krótko, żeby mogły dojść do siebie...)

Reasumując:


PLUSY:
-Sporo kolorów
-Dobra aplikacja
-Dość szybko schnie
-Obecność kompleksu wspomagającego wzrost paznokcia
-Cena (ok 6zł)

MINUSY:
-Trwałość (no ale u mnie żaden lakier nie wytrzymuje dłużej niż 3 dni....)
-Zdarza mu się odpryskiwać i wtedy od razu z połowy paznokcia....

Miałyście lakier z tej serii? Lubicie je? :)
Jaki jest Wasz ulubiony odcień czerwieni na paznokciach? :)

środa, listopada 16, 2011

Kupiłam i coś czuję, że będę żałować!

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, listopada 16, 2011 11 komentarze
Ile razy obiecałam już sobie, że zanim kupię jakiś kosmetyk, najpierw poczytam o nim opinie w internecie. Po prostu chcę uniknąć bubli.

Oczywiście kilka dni temu, wybrałam się z chłopakiem do Rossmanna i nie do końca planowanie do koszyka wpadła mi odżywka Isany. Impulsem do jej zakupu, był fakt, że czasami nie mam czasu na nakładanie tej z Biovaxu (trzeba ją trzymać na włosach co najmniej 20min a najlepiej jeszcze dłużej), więc kupię sobie coś czym spryskam tylko włosy i nie będę musiała spłukiwać.

Przed Wami odżywka do włosów ISANA przeznaczona do suchych i zniszczonych włosów. Nie wymaga splukiwania. Idealna pięlęgnacja dzięki dwufazowej formule- o tym zapewnia nas producent na opakowaniu.

Użyłam ją kilka razy. I po tych kilku razach mam wrażenie, że włosy są jeszcze bardziej suche niż przedtem. Poza tym bardzo trzeba uważać z ilością, ponieważ łatwo można uzyskac efekt przetłuszczonych włosów.
Ogólnie to nie odżywka ta nie robi nic, albo powiem inaczej: włosy są w gorszym stanie niż były.
Bardzo żałuję, że ją kupiłam i mam nauczkę, że  najpierw lepiej poszukac jakiś informacji, a następnie kupić. ( na Wizażu miała ocenę 1/5 i bardzo negatywne komentarze...)

Zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest narazie niepełna (stosowałam zaledwie kilka razy), ale wydaje mi się, że mimo szczerych chęci, moje zdanie co do tego produktu już się nie zmieni.
Teraz sporadycznie pryskam nią włosy po myciu (dosłownie 2 psiknięcia!),  ponieważ trochę ułatwia ich rozczesywanie  po użyciu szamponu z Joanny.

Miałyście może tą odżywką? Czy Wasze odzczucia są podobne?

poniedziałek, listopada 14, 2011

Alterra żel pod prysznic Borówka ( nie jagoda!) i Wanilia. Edycja limitowana

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, listopada 14, 2011 9 komentarze
To mój pierwszy produkt z jakże już znanej i lubianej serii kosmetyków produkowanych dla Rossmanna.
Zamknięty w dość niepozornej, prostej 250ml butelce żel, jak wszystkie inne produkty Alterry nie zawiera: *syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
*silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych

Moja opinia na temat tego produktu:

Konsystencja:
dość gęsty, przeźroczysty żel, wydajny

Zapach:
obłędny! pachnie jak jagodowa Jogobella

Działanie:
bez zastrzeżeń, myje jak powinien :)

Cena:
ok 8zł w Rossmanie

Idealny na okres jesienno-zimowy głownie przez zapach, który jest bardzo aromatyczny i "otulający".
Mnie zauroczył i na pewno nie skończy się na jednej butelce :)

A Wy używałyście może żeli z tej serii? Który zapach jest Waszym ulubionym?


EDIT: Dziewczyny, nie wiem co mi się ubzdurało, ale on jest borówkowo- waniliowy nie jagodowy. Mimo to według mnie pachnie jak jagodowy jogurt ;)

środa, sierpnia 17, 2011

Małe zakupy z Rosssmanna

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, sierpnia 17, 2011 5 komentarze
1. Zacznę od dobrze znanej maski Ziaja, którą wręcz uwielbiam. Także zawsze przy wizycie w Rossmannie wkładam do koszyka 1 albo 2 sztuki.
2.Dezodorant do stóp Fuss Wohl. Kiedy przychodzi upał moje stopy przechodzą katorgę: są obtarte, bolą mnie podbicia, a kiedy szłam na 12godzin do pracy dodatkowo niezbyt świeże. Dlatego kupiłam sobie taki dezodorant do stóp. Użyłam go raz, wczoraj . Tylko wczoraj jakiegoś mega upału nie było :) Ale spray bardzo fajnie chłodzi, zawiera kamforę. Może po jakimś czasie zrobię jego recenzję. Kosztował 5,99.
3.Chusteczki nawilżane Babydream extrasensitive. Chusteczki kupuję różne by przetestować. Te sprawdzają się znakomicie, gdyż nie piecze mnie twarz, jak to zdarzało się przy innych (chyba tych w niebieskim opakowaniu również dla dzieci).Używam do demakijażu, albo odświeżenia gdy jestem poza domem. Wersja 30szt kosztuje niecałe 3zł, bodajże 2,79.
4.Babydream Pflegecreme Extrasensitive. Kupiłam na wypróbowanie, obecnie używam tego zielonego Babydream (wspominałam o nim bodajże w notce : tanie nie znaczy złe) i jestem zadowolona, ale chciałam sprawdzić coś nowego.
Krem ma dużą zawartość Pantenolu, a także nie posiada żadnych konserwantów itd.
Kosztuje 6,99.

Kupiłam jeszcze żel pod prysznic Isana (nie ma go na zdjęciu) arbuz z miętą. Pachnie genialnie! :) jak moje ulubione lizaki chupa-chups. Ale został u chłopaka.


piątek, lipca 22, 2011

Faworyci ostatnich miesięcy- Tanie nie znaczy złe! cz.1

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lipca 22, 2011 0 komentarze
Pierwszy z prawdziwego zdarzenia  post będzie dotyczył moich faworytów kosmetycznych. Są to produkty w większości o których dowiedziałam się z filmików czy blogów. Jest też kilka moich osobistych odkryć :)

Z powodu braku aparatu, który wróci w niedzielę, dziś umieszcze zdjęcia poglądowe, które nie są moją własnością i pochodzą a internetu.

1. Rossmann Babydream Natural Gesischtcreme
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Moja cera jest dość kapryśna, poza tym właśnie skończyłam kurację retinoidami i przez cały ten czas potrzebowałam specjalnej pięlegnacji. Krem ten pozbawiony jest konserwantów, olejków, barwników itd.
Na mojej buzi sprawdza się świetnie! Nawilża, pielęgnuje. Stosowałam go zarówno na dzień jak i na noc.
Nie wywołuje podrażnień, ma delikatny zapach.
Trzeba uważać przy aplikacji pod makijaż, gdyż za duża ilość kremu będzie się wałkować i nie będzie współgrać z podkładem.
Dodatkowo po kilku tygodniach stosowania zauważyłam, że moja twarz mniej się świeci.
Reasumując fajny, delikatny krem za niewielkie pieniądze!
Dostępny w Rossmannie za ok. 5zł


2.Mascara Wibo Extreme Lashes
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Przyzwoita mascara za niewielkie pieniądze. Produkt kupiony po obejrzeniu filmików na youtube. Moje rzęsy są dość krótkie i rzadkie. Dzięki tej mascarze przy jednej warstwie nabierają głebokiej czerni i jest ich zdecydowanie więcej. 2 warstwy to bardziej wieczorowy look . Nie zauważyłam, żeby mascara się obsypywała czy kruszyła. U mnie trzyma się bardzo ładnie cały dzień.
Dostępna w Rossmanie za ok 10zł.

3.Żel micelarny Bebeauty Hydro Efect do cery suchej i wrażliwej
Tego produktu nie trzeba chyba Wam przedstawiać. I chociaż używam go dopiero od ok. 2 tygodni mogę już śmiało stwierdzić że jest to bardzo delikatny żel, świetnie radzi sobie z makijażem, nie zostawia przesuszonej twarzy. Po jej umyciu jest ona gładka i miękka.
Dostępny tylko w Biedronce cena ok. 5zł

4.Rossmann Isana. Wazelina kosmetyczna
Link do produktu na stronie wizaż KWC

W czasie mojej kuracji retinoidami była niezastąpiona! Przede wszystkim jest bezzapachowa, bez barwników  i środków konserwujących. Jest też bardzo wydajma! Używałam ją zarówno na usta, twarz (nie całą, ale w tych najbardziej przesuszonych miejscach), ramiona, nogi a także stopy (smarowałam stopy grubą warstwą, nakładałam skarpetki i pozostawiałam na noc).
Za 125ml (to naprawdę spore opakowanie) zapłacimy ok 5zł w Rossmannie.

5.Joanna Fruit Fantasy. Gruboziarnisty peeling do ciała "Soczysta malina "
Link do produktu na stronie wizaż KWC

Ogólnie bardzo lubię peelingi. Kiedy jeden mi się kończy kupuję następny, już inny aby przetestować i znaleźć faworyta. Ten jest u mnie w rankingu narazie na 1 miejscu :) Przede wszystkim za zapach ale też działanie. Pachnie soczystymi, prawdziwymi malinami. Szkoda tylko, że zapach się szybko ulatnia :( Dobrze spełnia swoją rolę-pozostawia skórę wygładzoną i odświeżoną. Według mnie jest również bardzo wydajny.Idealny na lato- pobudza i sprawia że dzień zaczyna się pozytywnie :) Stosuję go na całe ciało, jednak codziennie na stopy i nogi gdyż mam problem z wrastającymi włoskami (zwłaszcza na jednej nodze) i zauważyłam. że peeling w znacznym stopniu pomógł mi poradzić sobie z tym problemem.
Myślę, że spróbuję jeszcze jakiegoś zapachu z tej serii.


Mam nadzieję, że jutro dodam drugą część tego posta/tagu. Jeśli macie jakieś pytania, bardzo chetnie na nie odpowiem. Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru :)
M.

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos