piątek, listopada 30, 2012

IWOSTIN purritin- Peeling kremowy

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, listopada 30, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przygotowałam dla Was recenzję peelingu do twarzy. To jeden jedyny produkt z serii Iwostin purritin jaki posiadam. Kupiłam go ze względu na to, że raz na jakiś czas moja skóra zaczyna być kapryśna. Dzieje się tak najczęściej przed miesiączką. Poza tym w tym czasie skóra świeci się znacznie szybciej niż normalnie. Dodatkowo wspomnę też o problemie rozszerzonych porów i zaskórników... Postanowiłam choć trochę powalczyć o ładniejszą skórę twarzy. Czy peeling mi pomógł?

Iwostin jako producenta kosmetyków bardzo lubię. Jestem ich wierną fanką kremu intensywnie nawilżającego z serii Sensitia. Seria purritin natomiast była do tej pory mi obca...

OPAKOWANIE: Peeling znajduje się w niewielkiej (40ml) tubce. Dodatkowo zapakowany był oczywiście w kartonik.

KONSYSTENCJA: kremowa z małymi, niebieskimi granulkami

ZAPACH: słabo wyczuwalny, delikatny i kremowy

SPOSÓB UŻYCIA: Nałożyć preparat na oczyszczoną i wilgotną skórę twarzy omijając okolice oczu, delikatnie masować kolistymi ruchami przez 1-2 minuty. Następnie usunąć preparat wodą lub wacikiem nasączonym Tonikiem oczyszczającym Iwostin Purritin. Stosować 1-2 razy w tygodniu.

ZAPEWNIENIA I OPIS PRODUCENTA: Peeling kremowy Iwostin Purritin zapewnia dwufazowe działanie: odblokowuje pory wyrównując powierzchnię skóry oraz redukuje niedoskonałości poprzez ograniczenie rozwoju bakterii P.Acnes.

-a i  β- hydrokwasy w połączeniu z granulkami wosku jojoba usuwają martwe komórki naskórka, przyspieszając ich proces odnowy

-Zincidone-reguluje wydzielanie sebum i zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych

-Woda termalna z Iwonicza-Zdroju i alantoina łagodzą podrażnienia

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Stosuję produkt raz w tygodniu i muszę przyznać, że zauważyłam różnicę. Przede wszystkim moja skóra twarzy jest gładsza (tzn wszystkie te podskórne grudki są mniejsze i nie aż tak widoczne). Jeśli chodzi o pory i zaskórniki faktycznie wyglądają o wiele lepiej. Po samym peelingu efekt jest świetny i widoczny gołym okiem. Peeling jest delikatny, nie odczuwam absolutnie żadnego pieczenia, nie mam też podrażnionej skóry. Radzę jednak po jego wykonaniu nałożyć tylko jakiś delikatny krem. Któregoś dnia wpadłam bowiem na pomysł, aby po peelingu nałożyć nawilżającą maskę i niestety piekło... Więcej już tak nie zrobię. Z drugiej strony moja reakcja skóry była taka a nie inna, gdyż produkt po prostu działa i delikatnie złuszcza powierzchnię skóry. Ja jestem z niego zadowolona, gołym okiem widzę delikatną poprawę. 

Peeling kupiłam w SP za około 20zł w promocji, normalnie można go dostać za około 26-30zł.


czwartek, listopada 29, 2012

Czekoladowe ciasto i szybka zapiekanka makaronowa

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, listopada 29, 2012 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przygotowałam dla Was typowo kuchenny post. Dużo wolnego czasu sprawia, że często mam ochotę coś upiec lub ugotować. Jestem wielką fanką wszelakich słodyczy, a ciasto, na które przepisem chcę się z Wami podzielić jest bardzo słodkie i bardzo czekoladowe! :) Mięciutkie i wręcz rozpływa się w ustach! Francuskie ciasto czekoladowe przypomina trochę brownie, jednak dodaje się do niego proszek do pieczenia.

źródło zdjęcia: pinterest. com Moje ciasto zniknęło, zanim zdążyłam mu zrobić zdjęcie :)

Przepis na ciasto mocno czekoladowe:

-2 tabliczki gorzkiej czekolady

-6 jaj

-100g mąki (może być zwykła pszenna jak i pełnoziarnista)

-2 łyżeczki proszku do pieczenia 

-200g kostka masła (ewentualnie margaryny, choć lepiej dodać masło)

-torebka cukru wanilinowego

-300g cukru

Czekoladę rozpuszczamy z masłem na ogniu i pozostawiamy do ostygnięcia. W między czasie ubijamy jajka z cukrem. Następnie dodajemy do nich przesianą makę z proszkiem do pieczenia. Kiedy czekolada z masłem wystygnie wlewamy ją do jajek z cukrem, mąki i proszku. Wszystko dokładnie mieszamy. Przygotowaną masę wlewamy do tortownicy lub blaszki i pieczemy ok.40 minut w temperaturze 180 stopni (bez termoobiegu). Ciacho możemy podawać z konfiturą, bitą śmietaną, polać na wierzchu polewą czy przełożyć dowolnym kremem. Bez niczego smakuje również pysznie! :)

ZAPIEKANKA Z MAKARONEM:


źródło zdjęcia: pinterest.com, ma charakter poglądowy

SKŁADNIKI (myślę, że spokojnie na 3-4 osoby):

-3/4 paczki dowolnego makaronu 

-4-5 parówek lub kiełbasek

-jedna cukinia

-2 pomidory

-cebula

-40dag pieczarek

-starty żółty ser (ok.250-300g)

-masło lub olej do smażenia

przyprawy: zioła prowansalskie, papryka słodka, papryka ostra, czosnek, pieprz ziołowy, pieprz czarny, tymianek, sól

Na patelni rozgrzewamy masło i podsmażamy cebulkę, aż będzie szklista. Pomidory sparzamy i obieramy ze skórki, pieczarki również obieramy. Do cebulki dodajemy pokrojone pieczarki, cukinię i dusimy. W między czasie dobrze przyprawiamy do smaku. Pod koniec duszenia wrzucamy pokrojone w kostkę pomidory i pokrojone parówki. Zostawiam na ogniu jeszcze przez chwilę. Makaron gotujemy al dente. Ser ścieramy na grubszych oczkach. Nasze warzywno- parówkowe leczo dodajemy do odcedzonego makaronu. Mieszamy. Całość przekładamy do żaroodpornego naczynia i posypujemy serem. Zapiekamy ok 20 minut w 180 stopniach. 

SMACZNEGO! 



środa, listopada 28, 2012

Wymienię, wymienię :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, listopada 28, 2012 3 komentarze
Cześć dziewczyny! Za sugestią Dagusi, która znalazła się pod wczorajszym postem, dziś chcę przedstawić Wam kilka produktów, za które chętnie się wymienię. Niektóre z tych kosmetyków niestety się u mnie nie sprawdziły to fakt, ale nie jest to jednoznacznie z tym, że Wam też nie przypadną do gustu. Jeśli będziecie miały ochotę na jakiś produkt piszcie w komentarzach lub na mojego maila: martiinka@gmail.com , na pewno się jakoś dogadamy :) 

PRODUKTY NA WYMIANĘ:

1.Joanna serum wzmacniająco- regenerujące do końcówek: BRAK
Zostało około połowy tubki.

2.Oliwki Ziaja: działanie przez masowanie: witaminowa, antycellulitowa i ujędrniająca:BRAK
Witaminowa: ok 1/2 butelki 500ml (mogę porozlewać je do mniejszych buteleczek np. 100ml- tych podróżnych z Rossmanna)
Ujędrniająca: ponad 2/3 butelki 500ml (tak jak wyżej, mogę porozlewać ją do buteleczek o dowolnej pojemności)
Antycellulitowa: ponad 2/3 butelki 500ml (tak jak wyżej)

3.Krem do rąk Oriflame Nature Secrets: malinka&mięta:BRAK
Została około połowa tubki.

4.Mleczka do ciała Sephora:

a)żurawina i liczi
b)malina i truskawka

W obu przypadkach zużycie maksymalnie 1/3 (choć nie wydaje mi się, że aż tyle- ciężko to jednak ocenić).

5.Delia henna tradycyjna NOWA do brwi i rzęs- czarna. (bez zdjęcia)

6.Essence róż w kremie z limitowanki Blossoms etc... 01 FLOWERKISSED:BRAK
Zużycie niewielkie: użyty dosłownie 4-5 razy.


7.Kredka Essence LongLasting: 01 Black Fever i 06 Seventh Heaven
Obie kredki użyte dosłownie kilka razy.

8.Babydream natural Pflegecreme:BRAK
Połowa tubeczki. Bardzo dobry krem o delikatnym zapachu :) Gdyby nie to, że używam teraz Iwostinu na pewno by znalazł się w wymiance. Ważny do 2014 roku. Nie dostaniecie go już w Rossmannie, gdyż z tego co wiem został wycofany...

9.Bronzer z limitowanki Essence New League:BRAK
Minimalne zużycie.


Koszt wysyłki zależy oczywiście od ilości zadeklarowanych produktów. Jeśli jesteście z Wrocławia, wymiany możemy dokonać face to face :) ZAPRASZAM!! KTO PIERWSZY TEN LEPSZY:)

wtorek, listopada 27, 2012

Październikowo-listopadowe BUBELKI

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, listopada 27, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chciałam przedstawić Wam wszystkie moje niezbyt udane kosmetyczne zakupy, jakie poczyniłam w okresie ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma ich wielu, ale wydaje mi się, że warto o nich wiedzieć. Chociaż nie powiedziane jest, że jeśli dane produkty nie sprawdziły się u mnie, nie przypadną do gustu również Wam.

WŁOSY:

1.Eliksir przeciw wypadaniu włosów Green Pharmacy:
Nie robi tak naprawdę nic... A sam zapach to jednak za mało by w niego inwestować. Na pewno nie kupię ponownie.

2.Joanna Rzepa serum wzmacniająco-regenerujące do zniszczonych końcówek:
Mimo dużej sympatii do tej firmy (ich kuracja wzmacniająca jest świetna!!) uważam, że to serum nawet w najmniejszym stopniu nie pomogło moim końcówkom. Nie zrobiło z nimi nic... Lepiej już kupić po prostu olejek rycynowy i nakładać go na końce włosów. Efekt widoczny praktycznie od razu :)

PIELĘGNACJA:

1.Krem do rąk  Oriflame Nature Secret z maliną i mięta:


Pachnie obłędnie, ale zamiast nawilżać dłonie on je po prostu wysusza... nie polecam!

2.Balsam do ust Lovely Liquid Lip Balm:
 Moje usta zamiast odżywiać i nawilżać wysuszył na wiór... Niestety bardzo niewiele tego typu produktów do ust sprawdza się u mnie...

KOLORÓWKA:

1.e.l.f. pomadka do ust:
Mała szminkowa tragedia, którą opisywałam kilka dni temu. Wyląduje w koszu :(

Dziewczyny! A Wam ostatnio zdarzyło się kupić coś, co uznałyście za bubel?
 

poniedziałek, listopada 26, 2012

Moje pędzle

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, listopada 26, 2012 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiejszy poniedziałkowy post poświęcę swoim pędzlom. Zacznę od tego, że jest ich naprawdę niewiele. Dosłownie sześć! Mam pędzel do pudru, różu, podkładu, eyelinera i dwa do cieni. Króluje w nich marka Essence. Jak już wiecie rzadko wykonuję pełny makijaż oka, dlatego  inwestycję w większość ilość pędzli uważam za zbędną.

Zacznę od pędzla, który kupiłam ostatnio i jest nim Essence Blush Brush:
 
źródło: essence.eu

Miękki, delikatny, dobrze nakłada się nim róż. Nie wyłazi z niego włosie. Ja jestem zadowolona. Dla takiego make-up'owego laika jak ja jest idealny. Dostępny w szafach Essence (Natura, Hebe) za 11,99zł.

Kolejnym pędzlem Essence jest Essence smokey eyes brush:
źródło: essence.eu

Wygrany w rozdaniu (dawno, dawno temu :)), świetnie nadaje się do nakładania oraz rozcierania cieni. Również jest mięciutki i mimo częstego czyszczenia nic mu się nie dzieje. Kosztuje ok 8zł.

Trzeci jest Essence Gel Eyeliner Brush:
 

źródło: essence.eu

Ponieważ jeszcze nie potrafię namalować równej i ładnej kreski linerem (a tak bardzo bym chciała!! próbuję, próbuję i nic...) pędzelka nie mogę ocenić jako takiego. (nie umiem się nim posługiwać :(). Kosztował bodajże 7,99zł.

W H&M kupiłam kiedyś eyeshadow brush:
źródło: polyvore.com

Dobrze nakłada się nimi cienie na całą powiekę. Mam już go jakiś czas i nic złego się z nim nie dzieje. Kosztował bagatela 4,90! :)

Dwa ostatnie pędzle pochodzą z e.l.f.a:

Studio powder brush:
 źródło: http://eyeslipsface.co.uk  

Pędzel, który zdecydowałam się zakupić ze względu na sporo pochlebnych recenzji. Faktycznie bardzo dobrze nakłada się nim puder (zarówno transparentny jak i w kamieniu). Jest miękki i bardzo delikatny. Jedyne co mnie w nim denerwuje to fakt, że na początku użytkowania wyłaziły pojedyncze włoski. Podcięłam je delikatnie nożyczkami i teraz wydaje się być ok. Pędzel kupiłam na stronie AlleDrogeria za 18,90.

Foundation Brush

 źródło: http://eyeslipsface.co.uk  

Czasem mam wrażenie, że "pije" podkład. Trzeba się nim odrobinę napracować, jednak efekt końcowy jest naprawdę zadowalający. Kosztował ok. 9zł, kupiłam go również w AlleDrogeria.

Tak przedstawia się mój mały zbiór pędzli. Żaden z nich nie przekracza 20zł. Mogę je z czystym sumieniem polecić. Na pewno sprawdzą się u osób, które tak jak ja nie zajmują się profesjonalnie makijażem i stawiają raczej na prostotę!:)  A jakie są Wasze ulubione pędzle? Ile liczą Wasze pędzlowe zbiory? :)
 

niedziela, listopada 25, 2012

e.l.f. Essential Lipstick - Flirtatious

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 25, 2012 12 komentarze
Hej! Dziś chciałabym przedstawić Wam mój jedyny produkt z e.l.f.a. O tej firmie naczytałam się dość dużo pozytywów, więc zapragnęłam mieć chociaż jedną rzecz z ich kolorówki. Padło na szminkę z linii Essential, którą wrzuciłam do koszyka przy okazji zakupów w AlleDrogeria. Kosztowała tylko 7zł...Mój odcień to Flirtatious.

Niestety miałam z nią lekki wypadek i jest cała uszkodzona, dlatego oszczędzę Wam takich zdjęć i będę posiłkować się tymi znalezionymi w sieci.
OPAKOWANIE: plastikowe, ale przez to, że jest srebrne wygląda dość elegancko. Mój egzemplarz jednak nie ma tych napisów, które widzicie na zdjęciu powyżej.

KONSYSTENCJA: no właśnie... jak dla mnie dość dziwna i nigdy nie spotkałam się jeszcze z takim produktem. Na pewno nie jest kremowa... Według mnie dość sucha, gdzieniegdzie widoczne są bąbelki powietrza.

ZAPACH: delikatny, pudrowy- ok

OPIS PRODUCENTA: Długotrwały kolor i połysk to cechy charakterystyczne szminki z linii Essential, którą zaprojektował i przetestował zespół profesjonalnych artystów makijażu. Nawilżająca formuła pomadki Essential Lipstick wygładza i pielęgnuje usta sprawiając, że stają się miękkie i jedwabiste. 
źródło zdjęć: ebay.com


MOJA OPINIA: strasznie tępa i absolutnie nie jest nawilżająca... Nie wiem czy trafiłam na trefny egzemplarz, gdyż spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na ich temat. Gdy nakładam ją na usta podkreśla wszystkie niedoskonałości ust. Zbiera się w załamaniach. Nie pomaga również nałożenie balsamu nawilżającego przed aplikacją. Kolor naprawdę mi się podoba, ale to wszystko... Strasznie zawiodłam się na tym produkcie :( 

Może faktycznie trafiłam na taki trefny egzemplarz? Dziewczyny miałyście te szminki z e.l.f.a?

sobota, listopada 24, 2012

Malina i wanilia czyli maseczka Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, listopada 24, 2012 15 komentarze
Cześć dziewczyny! Jakie plany na weekend? :) ja właśnie wstałam, zabieram się za sprzątanie a potem lecę na mecz. Zanim to wszystko jednak zrobię, zapraszam Was na recenzję maski na twarz Balea.
Dzisiejsza bohaterka znajduje się w samym środku. W całej krasie wygląda następująco:
źródło zdjęcia:dm.de

Maskę tę wypróbowałam jako pierwszą, gdyż strasznie ciekawił mnie jej zapach. Uwielbiam maliny, wanilię zresztą też...
Jedna saszetka zawiera 2x8ml, co wystarczyło mi na 4 aplikacje.

ZAPACH: piękny! relaksujący, przypomina mi malinową  Jogobellę (do zjedzenia! :))

OPAKOWANIE: tak jak już wspomniałam saszetka w różowych barwach

KONSYSTENCJA: dość gęsta, absolutnie nie ma problemu z aplikacją

OD PRODUCENTA: jest to maska z olejem migdałowym, masłem shea. Intensywnie pielęgnuje i chroni przed wysuszaniem się skóry. Maskę należy pozostawić na twarzy 10-15 minut, a potem zetrzeć jej resztki płatkiem kosmetycznym.   

MOJA OPINIA:  faktycznie maska pięknie pachnie i sprawia, że skóra jest miękka i nawilżona. 16ml starcza spokojnie na aż 4 aplikacje. Maska całkowicie nie wchłania się, dlatego można by stosować ją cieńszą warstwą, tak by nie marnować aż tyle produktu. Fajnie relaksuje i odżywia. Dla mnie jak najbardziej ok :) Polecam jeśli będziecie miały dostęp do kosmetyków Balea!


czwartek, listopada 22, 2012

Balea glatt und glanz intensywna kuracja

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, listopada 22, 2012 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiejszą bohaterką posta jest odżywka do włosów, którą kupiłam w czeskim DM. Strasznie żałuję, że skusiłam się tylko na jej wersję w saszetce, a nie pełnowymiarowe opakowanie. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego, zapraszam na krótką recenzję:
Mowa o ostatniej odżywce w fioletowo-srebrnym opakowaniu. W całej okazałości prezentuje się następująco:
zdjęcie pochodzi ze strony www.dm.de

Jedna saszetka zawiera 20ml produktu i starczyła mi na dwa użycia. Jej cena to jak dobrze pamiętam 17 koron.

OPAKOWANIE: w tym przypadku nie ma co oceniać

ZAPACH: bardzo przyjemny. Pozostaje cały dzień na włosach, co jest dużym plusem.

KONSYSTENCJA: odżywka jest dość gęsta, nie spływa z włosów. Kolor: biały

Producent zaleca nałożyć ją na mokre umyte włosy, odczekać 2-3 minuty i spłukać. Miałam zamiar zastosować ją jako maskę i przetrzymać około 20 minut pod ręcznikiem, jednak brak czasu rano mi to uniemożliw .

OPINIA O PRODUKCIE: wiadomo, że 2-krotne użycie produktu nie pozwala na dogłębne jego sprawdzenie i przetestowanie. Muszę jednak przyznać, że tak, jak obiecuje producent włosy były wyraźnie bardziej błyszczące niż do tej pory. Poza tym mniej się puszyły i były bardziej zdyscyplinowane. Nie obciążyła mi też włosów, czego w sumie się bałam. Aż ciekawa jestem co byłoby po zużyciu pełnowymiarowego opakowania. Wydaje się być idealna do mojego rodzaju kłaczków :) (dla przypomnienia są strasznie kapryśne: lubią się puszyć, są odporne na stylizację, szybko przetłuszczają się u nasady a na końcach są wysuszone...)

Odżywka nie zawiera silikonów. Znajduje się w niej specjalny kompleks przeciwko elektryzowaniu się włosów. 

Wklejam również jej skład: AQUA · CETEARYL ALCOHOL · GLYCERIN · BEHENTRIMONIUM CHLORIDE · DIETHYLHEXYL CARBONATE · STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE · PANTHENOL · DIPROPYLENE GLYCOL · PROPYLENE GLYCOL DIBENZOATE · HYDROXYETHYLCELLULOSE · CETRIMONIUM CHLORIDE · PARFUM · HYDROLYZED WHEAT PROTEIN · PEG-90M · HYDROLYZED CORN PROTEIN · HYDROLYZED SOY PROTEIN · CITRIC ACID · SILICA · CALCIUM CARBONATE · BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL · ALPHA-ISOMETHYL IONONE · SODIUM BENZOATE · PHENOXYETHANOL.

Pierwszy duży plus dla Balei :) Ciekawe jak będzie dalej...Teraz biorę się za testowanie pełnowymiarowej odżywki do włosów z kofeiną.

środa, listopada 21, 2012

Miała być recenzja, a jest przepis na sałatkę...

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, listopada 21, 2012 9 komentarze
Moje drogie! Dziś miała pojawić się  krótka recenzja mleczka do ciała z Alterry, które udało mi się wygrać w rozdaniu u Doroty. Jednak przy wgrywaniu zdjęcia pokazał mi się dziwny komunikat o wykorzystaniu całego miejsca na zdjęcia w Picassie... I co ja mam teraz zrobić? Jestem kompletnym laikiem w tych sprawach, ale rozumiem, że czeka mnie żmudne kasowanie zdjęć?

Po drugie: na blogu Kosodrzewiny wyczytałam, że Alterra wycofuje mój ulubiony krem do mycia z wyciągiem z dzikiej róży...:( Dziewczyny wiecie coś więcej o tej sprawie? Strasznie polubiłam ten produkt i jestem w stanie wybaczyć mu nawet ten niezbyt trafiony zapach.

A teraz przedstawię Wam mój szybki przepis na naprawdę pyszną i sycącą sałatkę :)
zdjęcie: grafika google
SKŁADNIKI na 5-6 porcji:
-woreczek ryżu (może być biały, ciemny według uznania)
-puszka kukurydzy
-puszka tuńczyka- najlepiej w sosie własnym, w kawałkach
-2-4 ogórki kiszone lub konserwowe
-jedna większa papryka
-2-3 jajka
-sól
-pieprz
Na sos:majonez, bądź majonez z jogurtem naturalnym, zmieszane w dowolnych proporcjach

Jajka gotujemy na twardo, ryż według zalecenia na opakowaniu. Studzimy. Tuńczyka odsączamy z wody i wrzucamy do miski. Dodajemy kukurydzę, pokrojoną w kostkę paprykę i ogórki. Ostudzone jajka również kroimy i wrzucamy do miski. Na koniec dodajemy ugotowany, chłodny ryż. Całość przyprawiamy do smaku. Ja dodaję często jeszcze pokrojony cienko szczypiorek. Na koniec dorzucamy majonez. Mieszamy i wkładamy do lodówki, by wszystko się przegryzło. Smacznego :)

wtorek, listopada 20, 2012

Napad na czeski DM :) BALEA!

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, listopada 20, 2012 29 komentarze
Cześć dziewczyny! Jeśli na bieżąco śledzicie mojego fanpage na Facebooku to pewnie wiecie, że tydzień temu wybrałam się z chłopakiem do Cieszyna. Po czeskiej stronie znajdował się właśnie DM. Już od dawna miałam chrapkę na osławione już produkty Balea. Skorzystałam więc z okazji i wrzuciłam do koszyka kilka produktów. Pokrótce dziś Wam je przedstawię, natomiast dokładnie recenzję będą pojawiać się co jakiś czas, jak trochę je potestuję :)

Balea maski do włosów w saszetkach:
Balea pomadka ochronna do ust z serii Young, o mandarynkowym zapachu (dostała ją siostra):
Masełko do ust Balea Young o malinowym zapachu:
Maseczki w saszetkach  do twarzy Balea (peel off z bursztynem, malinowo-waniliowa i z egzotycznymi ekstraktami):
Krem do rąk z wyciągiem z mango (pachnie obłędnie! używam go kilka dni i jestem już bardzo zadowolona:)):
Witaminowa maska Balea Young w tubce:
Dezodorant w sprayu z limitowanej edycji Balea o zapachu czekolady oraz figi:
Maska do włosów słabych i wypadających z kofeiną Balea:
Smoothie do ciała o zapachu wanilii i mango (prezent dla siostry):


I na koniec jeden jedyny produkt z kolorówki, który nie pochodzi z linii Balea- lakier do paznokci S'he o intensywnym pomarańczowo-czerwonym odcieniu:
Pierwsze co zwróciło moją uwagę w kosmetykach Balea to fakt, że mają dość przyjazne składy, a ceny są naprawdę przyzwoite. Na razie używam masełka do ust, kremu do rąk oraz lakieru- reszta czeka na swoją kolej :)

Czy jesteście ciekawe szczególnie któregoś z produktów? :)

poniedziałek, listopada 19, 2012

BOUM! Vanille

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, listopada 19, 2012 7 komentarze
Jesienią i zimą lubię otulić się słodkimi zapachami. Gdy w gazetce Hebe zobaczyłam perfumy BOUM Vanille, z ciekawości pobiegłam dziś do drogerii je powąchać. (nie ukrywam, że sama buteleczka zrobiła na mnie wrażenie!).Do tej pory woda ta nie była mi znana, nigdzie jej wcześniej nie spotkałam. Urzekła mnie jednak od pierwszego psiknięcia... :)
zdjęcie pochodzi ze strony: frangrancenet.com

Opis na kartoniku idealnie oddaje zapach:

Niezwykle dziewczęcy, cukierkowy zapach Boum Vanille przenosi nas w zagadkowy, magiczny świat beztroskiej zabawy, cyrków i wesołych miasteczek.

Oj już czuję, że to będzie moim  ulubionym zimowym zapachem! O prawdziwą recenzję pokuszę się dopiero za jakiś czas, gdy trochę jej poużywam.

Oprócz wody perfumowanej (kosztuje 35,99zł za 100ml) do koszyka wrzuciłam też pędzel do różu z Essence. Wraz z wyrobieniem karty Hebe otrzymałam kupon na -10zł przy zakupach powyżej 40zł. Także pędzel wyszedł mnie 1,99 :) I znów otrzymałam kolejny bon -10zł za zakupy powyżej 20zł. Duży plus dla Hebe za takie oferty :)

Spotkałyście się już z tą wodą? Jaki jest Wasz ulubiony zapach na czas jesienno-zimowy? ;)

niedziela, listopada 18, 2012

Konkurs! Wygraj nepalskie mydełka!

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 18, 2012 1 komentarze
Na blogu: http://sliwkirobaczywki.blogspot.com/ trwa tydzień mydlany, w którym do wygrania są ręcznie robione mydełka. Jeśli macie ochotę wziąć udział- zapraszam :)


sobota, listopada 17, 2012

Jak dbam o swoją twarz? Aktualizacja.

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, listopada 17, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiaj przychodzę do Was z postem o pielęgnacji mojej twarzy. Ostatnio podobna notka pojawiła się bodajże pod koniec wakacji. Czy coś uległo zmianie? Zapraszam do lektury :)

RANO: myję twarz pianką Synergen:
Potem używam mojego ulubionego kremu intensywnie nawilżającego IWOSTIN:
Pod oczy i na powieki nakładam żel z zieloną herbatą z Flos-leku:




Następnie odczekuję moment i sięgam po podkład, korektor i resztę kolorówki :)

WIECZOREM: tusz do rzęs zmywam oliwkowym płynem micelarnym z Ziai:
Następnie znów używam malinowej pianki z Synergen.

Raz w tygodniu używam kremowego peelingu z serii Purritin Iwosin. To stosunkowo nowy produkt na mojej łazienkowej półce. Z pewnością pojawi się jego recenzja.


Co 3-5 dni nakładam również zieloną glinkę, o której post opublikowany był wczoraj:
Pod oczy znów aplikuję żel z Flos-leku. Na pojedyncze niespodzianki chwilę przed położeniem się do łóżka stosuję żel Isotrexin, który przepisała mi pani dermatolog. To wszystko! Jak widzicie moja pielęgnacja nie jest zbyt skomplikowana, produktów też nie używam wielu. Raz na jakiś czas stosuję również typowe maseczki, głównie nawilżające i odżywcze, gdyż moja skóra lubi się jednak przesuszać.


A jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja? :)

piątek, listopada 16, 2012

Argile verte montmorillonite de provence en pate- czyli zielona glinka :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, listopada 16, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnie kilka dni spędziłam u chłopaka i miałam pewien problem z komentowaniem Waszych blogów. W czasie pobytu u M. zawitaliśmy do czeskiego Cieszyna gdzie napadłam na drogerię DM. Zakupiłam kilka produktów z serii Balea i lakier z dotąd nieznanej mi firmy s'he. Bardzo jestem ciekawa jak się wszystkie u mnie sprawdzą...

Dziś przychodzę do Was z szybką recenzją zielonej, naturalnej glinki, która wpadła mi do koszyka przy okazji zakupów na AlleDrogeria.
OPAKOWANIE: prosta biała tubka z nalepkami. Większość napisów w języku francuskim. Z tyłu tuby znajduje się dosłownie kilka zdań po Polsku.

KONSYSTENCJA: bardzo gęsta

SKŁAD: Aqua, Montmorillonite, lavendula angustifelia, lineaol

ZAPACH:charakterystyczny jak przy tego typu maskach

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Genialne w użyciu- wystarczy nałożyć na twarz i maseczka gotowa. 100% naturalna! Na bazie francuskiej glinki zielonej Montmorillenite. Glinka Montmorillonite to królowa wśród glinek z dużą zawartością magnezu oraz innych niezbędnych mikroelementów. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia i toksyny ze skóry, remineralizuje, ma właściwości ściągające i napinające. Skóra po zastosowaniu jest wygładzona, ujędrniona i odświeżona. Pory stają się mniej widoczne, poprawia się koloryt cery.

MOJA OPINIA: przy dłuższym stosowaniu tej maski, faktycznie zauważyłam, że moja skóra jest bardziej oczyszczona- przede wszystkim pojawia się na niej mniej niespodzianek. Niezmiernie mnie to cieszy :) Glinkę stosuję 1-2  w tygodniu. Niestety należy uważać na to, ile jej nakładamy, gdyż lubi podrażniać...  Duży plus za 100% naturalne składniki.
Uważam, że taki produkt jak glinka zielona idealnie nadaje się do mojej cery z problemami. Polecam wrzucić ją do koszyka przy okazji zakupów w AlleDrogeria :)

Za 100g tubkę zapłacimy 16zł.

środa, listopada 14, 2012

TAG- Liebster Blog!

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, listopada 14, 2012 6 komentarze
Cześć dziewczyny! Znów jestem w rozjazdach (tym razem u chłopaka na śląsku) stąd posty pojawiają się niezbyt regularnie. Dziś mam dla Was TAG, do którego nominowana zostałam przez blizniaczka09 - bardzo Ci dziękuję za nominację ! :)


Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

 Pytania 
1 Bez jakiego kosmetyku nie mogła byś żyć ?
Nie mogłabym żyć bez tuszu do rzęs :)
2 Jaka jest twoja ulubiona książka ?
Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa.
3 Napisz co w życiu, było twoim największym osiągnięciem ?
Wszystkie mniejsze i większe cele do których dążyłam, ale już na starcie wątpiłam, że się uda.
 4 Co ostatnio sobie kupiłaś ? 
Dziś kupiłam rękawiczki :)
5 Jak lubisz się ubierać,elegancko,czy na sportowo ? 
Zależy od dnia. Czasem mam ochotę ubrać się bardziej elegancko, a czasem kompletnie na luzie.
6 Twoje największe marzenie ?
Szczęśliwa rodzina i wielki dom z bali :)
7 Co lubisz robić w wolne dni ?
Zakupy, domowe SPA, dużą kawę i ploty z przyjaciółką
8 Czy lubisz gotować ?
Lubię choć za wiele nie potrafię.
9 Lubisz zwierzęta,masz jakiegoś pupila w domu ?
Marzy mi się pies. Obecnie nie mam żadnego zwierzaka.
10 Twój KWC w kosmetykach.?
Ciężko mi wybrać jeden kosmetyk. Ale jeśli chodzi o pielegnację to będzie to z pewnością krem Iwostin intensywnie nawilżający i masło kawowe z Joanny. Z kolorówki korektor Essence oraz błyszczyki Stay With Me!
11 Jak byś mogła,co byś w sobie zmieniła (chodzi mi o wygląd) ?
Chciałabym mieć proste, nie sprawiające problemów włosy :)
 
Dziewczyny! Do zabawy zapraszam wszystkie chętne! Ciężko mi wyróżnić tylko 11 blogów. Jeśli któras z Was zeche odpowiedzieć na moje pytania, będzie mi bardzo miło :)
 
1.Pierwsza czynność zaraz po otworzeniu oczu to...?
2.Ulubiony deser?
3.Piosenka, która przywołuje same pozytywne wspomnienia?
4.Ulubiona pora roku?
5.Czynność, której nienawidzisz najbardziej?
6.Kawa czy herbata?
7.Pomadka czy błyszczyk?
8.Najgorszy kosmetyk według Ciebie to...?
9.Ulubiony owoc?
10.Najpiękniejszy prezent jaki  dostałaś?
11.Morze czy góry?

niedziela, listopada 11, 2012

Moja walka z wypadającymi włosami, miesiąc czwarty.

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 11, 2012 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Przychodzę dziś do Was z co miesięczną relacją dotyczącą mojego stanu włosów. Minął właśnie 4 miesiąc od kiedy porządnie się za nie wzięłam. Rezultaty są już widoczne gołym okiem, co niezmiernie mnie cieszy :) Na co postawiłam w poprzednim miesiącu?

SUPLEMENTY:
 
Megakrzem- skończyłam właśnie ostatni blister Megakrzemu. Trudno mi wyrazić zdanie na temat tego suplementu (oprócz niego stosowałam też innego specyfiki, dlatego ciężko powiedzieć, czy sam w sobie zadziałał). Mam nadzieję, że choć w małym stopniu przyczynił się do poprawy stanu włosów. Po krótkiej przerwie wróciłam znów do CP, które łykam teraz dwa razy dziennie po jednej tabletce.
 
 
Herbatka z pokrzywy- to już mój taki mały "rytuał" kubek herbatki z pokrzywy po śniadaniu :) Do smaku naprawdę można się przyzwyczaić!
 
 

SZAMPONY, ODŻYWKI:

Babydream szampon dla dzieci- nadal jestem mu wierna. Średnio myję nim włosy raz w tygodniu.

Selsun BLUE- używam raz do dwóch razy w tygodniu. Dzięki niemu nie mam już problemu z wrażliwą skórą głowy!

Pantene szampon do włosów normalnych- raz w tygodniu, by porządnie oczyścić włosy

WCIERKI I INNE PRODUKTY:

Joanna rzepa, serum wzmacniająco-regenerujące- nie lubię, ale zużyję, bo szkoda wyrzucać...Nakładam na końcówki na wieczór, a rano myję głowę.

Green Pharmacy, eliksir ziołowy do włosów, wzmacniający przeciw wypadaniu-kilka dni temu pojawiła się jego recenzja. Tak naprawdę za wiele nie robi. Na szczęście nie zostało mi już go tak dużo i w najbliższym czasie wracam do kuracji wzmacniającej z Joanny.
 
 

Olejek rycynowy- wróciłam do niego po dłuższej przerwie. Stosuję na końcówki, raz w tygodniu olejuję włosy. 

"Glutek" z siemienia lnianego-zachęcona pozytywnymi opiniami na Waszych blogach, postanowiłam również spróbować tej maseczki na swoich włosach. Jednak efekt nie zachwycił mnie tak, aby znów do niej wrócić.

KORZYSTANIE Z SUSZARKI I PROSTOWNICY:

4 miesiąc bez prostownicy :) Ze względu na pogodę zdarza mi się dosuszać włosy suszarką, czasem gdy nie mam zbyt wiele czasu suszę je całe.

Moje wrażenia po 4 miesiącach od zmiany nawyków:
 
Widzę zdecydowaną poprawę. Włosów wypada naprawdę mniej! Są również bardziej zdyscyplinowane.  Jedyne co to znów mam problem z kondycją paznokci, a konkretnie z jednym paznokciem- rozdwoił się tak, że musiałam obciąć go przy samej skórze :( No nic jak nie problem z włosami to z paznokciami...

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos