poniedziałek, października 31, 2011

Bubel a miało być tak cudnie...Naklejki zamiast lakieru do paznokci Essence.

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, października 31, 2011 9 komentarze
W mojej naturze dodali ostatnio drugą szafę Essence ( co mnie bardzo ucieszyło, mój portfel mniej :)). Od razu w oko wpadły mi naklejki na paznokcie Essence Studio Nails fashion sticker. Do wyboru było wiele motywów, mi wpadły w oko cętki geparda.
Za 8,99 dostajemy 14 sztuk naklejek o różnym rozmiarze.
Wyglądają cudnie prawda? Ale już od początku zaczęły się schody.... nakładałam je dokładnie tak, jak mówiła instrukcja na kartoniku. Po pierwsze co trudno było mi dopasować rozmiar naklejki do paznokcia. Po drugie strasznie ciężko było mi je zagiąć i spiłować resztę niewykorzystanej naklejki... Zostawały pojedyncze kawałki (które po prostu obcięłam nożyczkami do paznokci) a na paznokciach zrobiły się nieestetyczne zagięcia. Nie poddałam się jednak i zrobiłam sobie "manicure" do końca. Z efektu byłam zadowolona. Może nie wyglądały idealnie, ale prezentowały się oryginalnie,a wzór mnie  zauroczył. Po kilku godzinach jednak (dokładnie sześciu naklejki zaczęły odłazić.....) efektem jest to, że po wyjściu z wanny zamiast 10 mam na paznokciach 4...). Dodam, że nie wykonywałam żadnych czynności niszczących paznokcie jak pranie, sprząranie itd. I mówię od razu, nie spodziewałam się trwałości do 5 dni jak zapewnia nas producent na opakowaniu, ale chociażby 2-3.
Dla mnie wielki bubel! Chyba, że to wina moich paznokci....

niedziela, października 30, 2011

Ostatni dzwonek! przypomnienie o rozdaniu

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, października 30, 2011 0 komentarze
Przypominam, że tylko do jutra macie czas, by zgłosić się do udziału w moim rozdaniu
link do notki tu: http://szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/10/moje-pierwsze-rozdanie.html
Wyniki podam 1 listopada (najpóźniej 2.11)
powodzenia ! :)

piątek, października 28, 2011

Różowe jajeczko od Oriflame

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, października 28, 2011 5 komentarze
Balsam ten jest zapewne wszystkim znany. I choć normalnie przeznaczony jest raczej do ust, nadaje sie bardzo dobrze również na mocno przesuszone miejsca na ciele jak łokcie, stopy. Ja używam go również na skórki wokół paznokci, po takiej kuracji są naprawdę nawilżone. Często Oriflame wypuszcza edycję limitowaną tego balsamu np waniliową (miałam, jednak wolę chyba tą klasyczną wersję).
Jest to jeden z nielicznych produktów (oprócz zwykłej wazeliny), który pomógł mi ze strasznie wysuszonymi ustami w czasie kuracji retinoidami ( a uwierzcie mi, były w opłakanym stanie...).
Nie do końca jego forma (to znaczy nabieranie palcem) jest higieniczna, ale w gruncie rzeczy jest to krem ( myślałam początkowo, że po prostu balsam, ale nie! krem uniwersalny), dlatego można mu wybaczyć.
A jakie jest Wasze doświadczenie z tym produktem?:)


czwartek, października 27, 2011

3 produkty co do których zmieniłam zdanie przy dłuższym używaniu!

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, października 27, 2011 3 komentarze
Mowa o trzech produktach, o ktorych pisałam juz w notkach. Początkowo bylam z nich bardzo zadowolona, ale z czasem moje zdanie zmieniło się.

1. Krem do rąk Garnier. Nawilżająca pielęgnacja 7 dni.
Początkowo faktycznie nawilżał i pielęgnował dłonie. Z czasem natomiast zaczął mi je przesuszać... stały się szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. Dodatkowo pękła mi ostatnio tubka, więc nie mogłam wrzucić go nawet do torebki... Nie wiem czy wszystkie rodzaje tego kremu po czasie mają takie działanie, ale ten z masłem shea odradzam.

2. Maska Biovax proteiny mleczne.
Wiązałam z nią duże nadzieje. Ale niestety nie robi tak naprawdę z moimi włosami nic. Po ponad dwóch miesiącach nie widzę żadnej różnicy. Ich kondycja nie poprawiła się. Dodatkowo mam wrażenie, że jak używam tej maski to wypada mi jeszcze więcej włosów... co sprawiło, że w ogole odechciewa mi się jej używać....

3. Peeling bebeauty mango.
Jak sobie porównam go do mojego ulubieńca peelingu cukrowego z Daxa, to teraz widzę w nim więcej minusów niż plusów. Jest niewydajny, to wina konsystencji, po spływa po ciele zanim zaczne go rozsmarowywać. Efekt złuszczenia nie jest jakiś rewelacyjny, dochodzę do wniosku, że tak minimalny, że ja tego nie widzę.Poza tym trochę denerwują mnie te wielkie drobiny, zdecydowanie wolę mniejsze. Zużyję, ale potem wracam do marcepanowego.

A Wy macie jakieś produkty, którymi byłyscie początkowo zachwycone a potem okazały się bublami?

środa, października 26, 2011

Nivea soft rose

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, października 26, 2011 3 komentarze
Pomadkę tę kupiłam trochę przypadkowo. Poszłam do Rossmanna z zamiarem kupna Carmexu. Jednak nie mogłam się jakoś zdecydować ani na rodzaj (sztyft, słoiczek) ani na zapach. W oko natomiast wpadła mi pomadka Nivea, dodatkowo była w atrakcyjnej cenie (bardzo atrakcyjnej powiedziałabym!) kosztowała ok 3,80 a jej regularna cena to 6,99. Pomadki Nivea zmieniły trochę opakowania (chociaż powiem szczerze, że nie od razu zauwazyłam tę różnicę :)) chodzi o to, że opakowanie z góry jest jakby lekko ścięte.
Co do działania: całkiem dobrze radzi sobie z nawilżaniem ust, są miękkie i nie wysuszają się.
Nadaje im bardzo subtelny, lekko różowy odcień (nie wiem czy tutaj też Nivea nie wprowadziło nowej formuły, bo zawsze wydawało mi się, że ta różana Nivea jest bardzo perłowa... ).Pachnie przyjemnie: kremowo i delikatnie.



Kilka informacji, które znalazłam na stronie Nivea o tej pomadce:
Pragniesz podkreślić naturalne piękno Twoich ust? Zależy Ci na długotrwałej, nawilżającej pielęgnacji?
Pomadka NIVEA Soft Rose o zapachu kwiatu róży podkreśla naturalne piękno ust i długotrwale je nawilża.
Dzięki zawartości olejku jojoba sprawia, że stają się wyjątkowo kobiece, gładkie i miękkie.


Działanie

  • Nadaje ustom subtelny połysk, podkreślając ich naturalne piękno
  • Sprawia, że usta stają się aksamitnie gładkie i miękkie
  • Długotrwale nawilża i chroni usta
Produkt przetestowany dermatologicznie

Zgadzam się z nimi w 100% i z szczerze mogę polecić ten produkt :)

Przypominam o moim rozdaniu! Na zgłoszenia czekam tylko do poniedziałku! Jeśli liczba zgłoszeń przekroczy 20 osób dorzucę potrójne cienie Inglot :) link do notki o rozdaniu:
http://szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/10/moje-pierwsze-rozdanie.html

wtorek, października 25, 2011

Essence log lasting eye pencil

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, października 25, 2011 4 komentarze
Kolejna recenzja produktu Essence. Tym razem czas na kredki do oczu: konkretnie 10 touch of glam (fiolet)  i 08 almost famous (cielista z drobinkami).
Kredki wygrałam w rozdaniu :) I cóż ja mogę o nich powiedzieć: naprawdę łatwo narysować nimi kreskę! z żadnym linerem nie szło mi to tak łatwo jak z tymi kredkami. Fioletowa wygląda u mnie całkiem ok (chociaż wydaje mi się, że wychodzi mi jeszcze ciut za gruba). Co do trwałości uzywałam z bazą Virtual, lekko przypudrowałam powiekę i trzymała się bez zarzutu praktycznie cały dzień.
Jeśli chodzi o tą cielistą to za bardzo nie mam na nią pomysłu, wydaje mi się, że bardziej służy do rozświetlenia oka albo linii wodnej.
Stąd moje pytanie: Czy któraś z Was ma tę kredkę w odcieniu 10? i podpowie mi jak konkretnie jej uzywa? :)
Muszę powiedzieć, ze makijaż oka coraz bardziej mnie "kręci" i może w końcu uda mi się stworzyć coś sensownego, co będzie nadawać się do pokazania!

poniedziałek, października 24, 2011

Essence Forget it! przydatna trójeczka korektorów

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, października 24, 2011 4 komentarze
Dzisiaj słów kilka o kolejnym moim ulubionym produkcie Essence. Jest to mini paletka korektorów : beżowy- do zakrycia niedoskonałości, zielony- na zaczerwienienia i różowy na cienie pod oczyma.
Wszystkie sprawdzają się na 5! najbardziej lubię chyba ten różowy gdyż po kilku godzinach snu (tak jak np dzisiaj, wczoraj bylam w pracy ponad 12 godzin) po zmęczeniu nie ma śladu :)
Korektory dobrze stapiają się z cerą i współpracują z podkładem. Co do trwałości nie jest może rewelacyjna, ale uważam, że za taką cenę przyzwoita. Poza tym bardzo podoba mi się fakt, iż w jednym opakowaniu mamy od razu 3 różne korektory.
Jedyny minus to dość słabo wykonane opakowanie, którego wieczko pękło mi po kilku dniach użytkowania. Zdjęcia swojego produktu nie mam co pokazywać, gdyż rozpadło się na 2 części, poza tym niewiele już w nim zostało.
Wklejam zdjęcie poglądowe
Cena jak dobrze pamiętam 10,99
Używałyście tych korektorów? Ciekawa jestem jakie Waszego zdania na ich temat.

Wczoraj dostałam w prezencie 3 mini masełka z bootsa: czekoladowe, migdałowe, orzech brazylijski. Dziś zaczynam testowanie i nie mogę się już doczekać. Pachną obłędnie :)

piątek, października 21, 2011

Odżywkowy bubel. Wibo diamentowa siła

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, października 21, 2011 6 komentarze
Dzisiaj dodam dla Was jeszcze jedną recenzję, ponieważ w sobotę i niedzielę będę w pracy i pewnie nie znajdę chwili by się tu pojawić.

Bublem jest odżywka Wibo diamentowa moc. Kupiłam ją sobie by wzmocnić paznokcie (używam nadal oleju rycynowego), ale chciałam również potraktować tą odżywkę jako bazę pod lakier.
Diamentowa siła utwardza i wzmacnia płytkę paznokcia. Zawiera pyłek diamentowy. Stosować bezpośrednio na płytkę paznokcia. - te słowa widnieją na tyle buteleczki, nie jest wspomniane jak stosować tą odżywkę, ile razy w tygodniu, ile nakładać warstw....
Minusy jakie zauważyłam:
-nic nie robi z paznokciami
- przy 2 warstwach zaczyna odpryskiwać
- zastanawia mnie gdzie podział się ten pyłek diamentowy (chyba powinno być go widać? )

Dobrze się nakłada i szybko schnie, ale to nie miał być bezbarwny lakier tylko odżywka.
Zdecydowanie nie polecam.


zdjęcie pochodzi z portalu wizaż.pl sprawdziłam z ciekawości na KWC jakie ma oceny i wszystko jasne : 1/5, czyli nie tylko ja mam taką opinię.

Mam jeszcze dla Was informację, mianowicie sama zaczęłam kurację włosów (strasznie mi wypadaja :( ) i w Super Pharm jest teraz fajna promocja : za tabletki Wyciąg ze szkrzypu polnego+ drożdze+ witaminy 100 tabletek zapłacimy z kartą Life Style 18,99 zamiast 29,49. Myślę, że to bardzo atrakcyjna promocja i oczywiście z niej skorzystałam. Mam w planie notkę o tych tabletkach, kiedy skończę opakowanie.

Essence Blossoms etc... róż w płynie

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, października 21, 2011 7 komentarze
Z tym różem to trzeba się zaprzyjaźnić.
Do tej pory używałam tylko i wyłącznie Bourjois w kamieniu. Uwielbiam go, bo nadaje się dla takich laików jak ja. I ciężko sobie zrobić nim krzywdę (zresztą recenzowałam go gdzieś na początku istnienia mojego bloga). A róż w płynie, to dla mnie nowość. Narazie nie do końca jeszcze rozpracowałam idealną dla mnie technikę aplikacji. Zdarza się, że czasem z pompeczki wyleci zbyt dużo produktu- i efekt jest karykaturalny. Czasem nałożę zbyt mało i kosmetyk jest niewidoczny.
Jak wiadomo praktyka czyni mistrza, więc i ja w końcu sobie z nim poradzę :)
Jeśli chodzi o kolor bardzo mi odpowiada: delikatny róż, wydaje mi sie, że posiada malutkie, rozświetlające drobinki. Pomysł pompki w opakowaniu jest bardzo praktyczny. Co do trwałości (nakładałam go tak by był delikatnie widoczny) utrzymał się nawet ok 12h -przez cały dzień mojej pracy.
Narazie minus widzę taki, że nałożenie pudru w kamieniu od Bourjois zajmuje mi kilka sekund, a tego w płynie z Essence czasem nawet kilka minut...
Dziewczyny! Czy któraś z Was ma ten róż i podpowie mi jak najlepiej go nakładać ? :)

czwartek, października 20, 2011

Prośba o pomoc i pytanie :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, października 20, 2011 5 komentarze
Moje drogie!
Nie wiem, czy gdzieś na blogu to już pisałam, ale nie potrafię się malować. Mój makijaż ogranicza się do podkładu, pudru różu i mascary. Nie używam cieni, kredek, linerów.
Stwierdziłam, że czas to zmienić!
Dlatego zwracam się do Was z prośbą: Czy mogłybyście doradzić mi jakie cienie (i inne kosmetyki kolorowe) zakupić żeby były uniwersalne, raczej w delikatnych kolorach, tak na początek? :)
Moje oczy są zielone z brązowymi plamkami. Podobne do tego na zdjęciu. Mam ciemne włosy (ciemny brąz) i raczej jasną karnację ( chociaż opalam się od razu an brązowo).
Będę bardzo wdzięczna za każdą podpowiedź :) za wszystkie dziękuję z góry!


Przypominam równiez o moim rozdaniu http://szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/10/moje-pierwsze-rozdanie.html  zostało jeszcze 10 dni! Zapraszam :)

środa, października 19, 2011

Choose me! od Essence + kulinarni ulubieńcy ostatnich dni

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, października 19, 2011 2 komentarze
Ten  lakier zawsze mnie intrygował, bo niby niebieski z zielonymi drobinkami, czy może na odwrót: zielony z niebieskimi... po prostu wielowymiarowy :)
Kiedy dostałam go w paczuszcze z rozdania, od razu wiedziałam, że jako pierwszy pójdzie na  świecznik.

Zrobiłam mu chrzest bojowy: mianowicie pomalowałam sobie nim paznokcie i poszłam do pracy ( w pracy muszę zmywać i robić masę innych rzeczy wykorzystując dłonie) jestem kelnerką .
Pod koniec dnia, a raczej późny wieczór lakieru nie miałam już do połowy paznokci (ale próbowałam też kolejnego dnia z innym, efekt ten sam), po prostu w pracy nie mogę mieć pomalowanych paznokci.

Kolor i efekt jaki daje jest obłędny! Wydaje mi się, że bardziej na wieczór, jakąś imprezę niż na codzień.
Bardzo dobrze się roprowadza, ja nakładam dwie warstwy.
Szybko schnie.

Niestety zaczął mi odpryskiwać już tego samego dnia... Ciężko go też zmyć i dość mocno brudzi płytkę paznokcia.... ale dzisiaj mam zamiar sobie kupić jakąś bazę czy odżywkę bazową i spróbuję nałożyć go jeszcze raz. Z pewnością będzie radził sobie lepiej.

Przepraszam za to ciemne zdjęcie, ale pogoda dziś jest jaka jest. Od rana pada. Używałyście tego lakieru? jaki jest Wasz ulubiony z serii colour&go od Essence? :)


Chciałabym jeszcze Wam polecić dwie potrawy, które zrobiłam po raz pierwszy w piątek. Zauroczyły nie tylko mnie: są proste do wykonania i naprawdę pyszne:
Pierwsza propozycja to zapiekanka z dynią. Korzystałam z tego przepisu:
http://atinabc.blox.pl/2010/10/Zapiekanka-z-miesa-mielonego-i-dyni.html  idealna propozycja na szybki i lekki obiad albo kolację. Przyznam, że po raz pierwszy jadłam dynię i w tej zapiekance bardzo mi smakowała :)
Ciasto czekoladowe było jednocześnie tortem urodzinowym dla mojego chłopaka. Mocno czekoladowe, słodkie i mokre takie lubię najbardziej. Proponuję podać z bitą śmietaną. Rewelacja! :)
http://mycuisine.blox.pl/2010/12/Francuskie-ciasto-czekoladowe.html

wtorek, października 18, 2011

Joanna Naturia. Szampon z bursztynem i biosiarką

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, października 18, 2011 6 komentarze
Szampony zmieniam dość często. Słyszałam, że po jakimś czasie włosy przyzwyczajają się i nie chcą wtedy już współpracować z danym produktem.
Moja siostra kupiła na jeden z ostatnich wyjazdów właśnie szampon Joanny. Po powrocie strasznie na niego narzekała: że śmierdzi i w ogóle jej nie pasuje. Postanowiłam go wypróbować.
Szampon przeznaczony jest do włosów przetłuszczających się (czyli moich) i ze skłonnością do łupieżu.
Użyłam go już kilka razy i muszę stwierdzić że na pewno nie śmierdzi, na włosach pachnie delikatnie i przyjemnie (w butelce ma może trochę inny zapach). Dobrze myje, oczyszcza włosy, po jego użyciu są błyszczące i miękkie. Jedyny minus jaki zauważyłam to fakt, iż strasznie plącze włosy. Ciężko je potem uczesać, ale problem z pewnością rozwiąże odżywka.
Reasumując taki zły wcale nie jest, ale nie każdemu musi pasować , tak jak mojej siostrze.
Muszę koniecznie rozjerzeć się czy do tego szamponu jest również taka sama odżywka.


Czy możecie polecić mi jakiś dobry szampon do włosów przetłuszczających się? :)

niedziela, października 16, 2011

Zimowe masełka Simple Pleasures + pierwsza wygrana w rozdaniu

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, października 16, 2011 5 komentarze
Co roku w TKmaxx pojawiają  się w okolicach  grudnia kosmetyczne zestawy świąteczne. W tamtym roku na mikołajki chłopak sprezentował mi taki właśnie zestaw mini masełek.
Pochodzą one z serii Simpe Pleasures, próbowałam czegoś dowiedzieć się o tej firmie z internetu, jednak chyba nieudolnie szukałam, bo niczego nie znalazłam.
W bardzo zimowym, błyszczącym opakowaniu masełek było 3: Sugar cookie, Winter frost oraz Citrus spice.
Pierwsze z nich miało kolor lekko różowy, drugie było białe a trzecie pomarańczowe.
Jeśli chodzi o konsystencję, to nie wiem, czy producent postąpił prawidłowo nazywając je masłami, a nie balsamami. Konsystencja dla mnie przypomina troszkę gęstszy balsam do ciała. Wchłaniają się bardzo dobrze, skóra pozostaje miękka i gładka.
Sugar cookie uwiódł mnie swoim zapachem: słodkim, apetycznym, aż chciałoby się zjeść :) Ten produkt zużyłam najwcześniej. Dodatkowo powiem, że zapach utrzymywał się nawet przez całą noc.
Następnie wzięłam się za Winter frost: bardzo delikatny, pudrowy zapach. Spodobał mi się, ale nie aż tak jak sugar.
Najgorzej jest i było z ostatnim zapachem (mam go jeszcze ok pół opakowania) mianowicie Citrus spice przypomina mi po prostu środki do wc. Jest to ciężki, cytrusowy zapach, dość chemiczny. Męczę się z nim trochę, ale obiecałam sobie, że jest obecnie w projekcie denko.

Co do strony graficznej tych produktów, to bardzo podobają mi się nalepki na pudełeczkach, każda jest bardzo zimowa i urocza.
Uważam, że tak zapakowane masełka, to fajny prezent na mikołajki czy święta. Cieszą oko i działają bez zarzutu! :)



A Wy macie jakieś sprawdzone kosmetyczne prezenty? :)


W piątek przyszła do mnie paczuszka z wygraną w rozdaniu u Karoliny. Zawartość prezentowała się następująco:
2 próbeczki kremów (jednej nie ma już na zdjęciu, bo zużyłam :)) Nivea i Ziaja
pędzelek do smokey eyes z Essence
lakier do paznokci Essence colour&go 38 choose me!
róż w płynie Essence z limitowanki Blossoms etc...
2 kredki Essence long lasting 08 touch of glam i 10 almost famous

Spodziewajcie się więc niebawem ich recenzji :)

piątek, października 14, 2011

TAG: Tell me about yourself !

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, października 14, 2011 5 komentarze
Do zabawy zostałam zaproszona przez zolzanna
Zasady: 
- napisz kto przyznał Ci nagrodę 
- napisz 7 przypadkowych faktów o sobie
 - nominuj 15 blogerek 
1. Uwielbiam słodycze. Mogłabym je jeść zamiast zwykłych posiłków. Najbardziej czekoladę oczywiście :)
2. Mam fisia na punkcie błędów ortograficznych. Najbardziej cierpi na tym mój chłopak, bo zawsze się nad nim "pastwię ". A wynika to chyba z tego, że przez rok studiowałam polonistykę ze specjalnością nauczycielską i tak mi już zostało :)
3. Bardzo nie lubię odpryśniętego lakieru na paznokciach, wystarczy że odpryśnie dosłownie odrobina, to albo go zmywam, albo zamalowuję jeszcze jedną warstwą :)
4. Często podobają mi się zapachy, które inni uważają za okropne: np. jako dziecko uwielbiałam zapach benzyny.
5. Nie potrafię zrobić sobie kreski eyelinerem (tak wiem, wstyd :)). Ja w ogóle mam duży problem z prostym wycięciem czegoś, odmierzeniem itd :)
6. Jest mi wiecznie zimno, dlatego nie lubię ani jesieni, ani zimy.
7. Zbieram anioły od takich figurek po wszystko co ma anielski motyw :)
Nominuję wszystkie dziewczyny, które jeszcze nie brały udziału w tej zabawie! :)
A teraz lecę do kuchni, bo mój chłopak ma dziś urodziny. Zabieram się za pieczenie ciasta :)

czwartek, października 13, 2011

Peeling enzymatyczny Perfecta.

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, października 13, 2011 5 komentarze
Miałam w planie zakup peelingu gruboziarnistego z Perfekty, który często zbiera pochwały na Waszych blogach i kanałach. Tak więc gdy ujrzałam peeling drobnoziarnisty, a koło niego podobną saszetkę, capnęłam nie przyglądając się zupełnie, co wzięłam.
Po powrocie do domu okazało się dopiero, że nie jest to ten produkt, który miałam kupić.
Jakoś mnie to nie zraziło i od razu wypróbowałam.
Dodam tylko, że byłam pewna, że każdy peeling po prostu nakłada się na twarz, chwilę masuje, a potem zmywa. A tutaj niespodzianka: enzymatyczny nakłada się na noc jak zwykły krem, a rano zmywa.

Faktycznie z wyglądu przypomina krem: biały, pozbawiony zapachu o odpowiedniej konsystencji.
Peeling zawiera koktail z witamin: E-C-F, minerały morskie a także aloes.
Ma za zadanie zwiększyć skuteczność kremów i maseczek a także usunąć martwy naskórek, wygładzić i zniwelować wszelkie niedoskonałości.

A że ja ostatnio jakikolwiek peeling twarzy robiłam dobrych kilka lat temu... To myślę, że jest to produkt idealny, którego od tej pory będę używać już regularnie. Twarz po nim staje się miękka, delikatna, co do niedoskonałości trudno mi coś powiedzieć, gdyż na całe szczęście już ich nie mam.
Mam za to problem z przechowywaniem tego produktu, ponieważ taka saszetka śmiało starcza na kilka razy (jest to 10ml)  i boje się, że po prostu peeling zaschnie i nie będzie nadawał się do użytku.
Musiałabym rozejrzeć się za jakimiś malutkimi pojemniczkami na kremy i inne specyfiki.
Do tego peelingu na pewno wrócę i to nie raz :)!

A jakie są Wasze ulubione peelingi do twarzy?


Przypominam i zachęcam do udziału w moim pierwszym rozdaniu: http://szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/10/moje-pierwsze-rozdanie.html
Zgłoszeń jest naprawdę niewiele :( a myślę, że warto. Jako niespodziankę dorzucam jeszcze trio cieni z Inglota. Zapraszam do rozdania!

wtorek, października 11, 2011

Peeling mango od Bebeauty

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, października 11, 2011 5 komentarze
Kiedy w Biedronce bodajże w sierpniu pojawiła się gazetka : Tajemnice urody czym prędzej pognałam do sklepu. Jednym z planowanych zakupów był właśnie peeling. Odwiedziłam kilka Biedronek w moim mieście i nigdzie ich nie było. Aż tu kilka dni temu poszłam na zakupy po produkty spożywcze, patrzę a tam peelingi :) Tak więc długo się nie zastanawiałam i kupiłam.

Wybór padł na mango, w zasadzie nie wiem czemu mango. Przejdźmy do rzeczy:
-Peeling ma konsystencję galaretki (trochę leistej galaretki) z dużymi, widocznymi drobinkami ścierającymi
-Zapach mnie urzekł zaraz po tym jak zerwałam foliowe denko: prawdziwe mango bez żadnych chemicznych dodatków
-Opakowanie proste, plastikowy słoiczek o pojemności 200ml. Niby zwykłe, ale mnie się podoba.
-Działanie: uważam, że bardzo dobrze radzi sobie ze ścieraniem naskórka. Nie robi tego ani za delikatnie, ani za mocno. Pozostawia skórę gładką i przyjemną w dotyku.
Szkoda tylko, że zapach nie utrzymuje się na skórze.

cena:7,99 w Biedronce

Już od wczoraj myślę co by tu zrobić z wyglądem bloga, bo doszłam do wniosku, że jest nijaki i nie przyciąga zupełnie uwagi. Może Wy macie jakieś pomysły?
Zmieniłam co nieco wykorzystując czas przed zajęciami. Jak Wam się teraz podoba? Koniecznie muszę znaleźć lepszy obrazek, bo ten w ogóle mi nie pasuje...

niedziela, października 09, 2011

Marchewkowe maseczkowe pole. Ava maseczka karotenowa

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, października 09, 2011 2 komentarze
Pora na recenzję drugiej z maseczek (pierwszą była Under Twenty), która ma za zadanie poprawić nasz koloryt skóry.
Oprócz wyciągu z marchwi maska ta zawiera kompleks witamin A,E,F,H.  Po otwarciu naszym oczom ukazuje się żółta dość intensywnie pachnąca (nie końca urzekła mnie zapachem )maź. Z tyłu na saszetce zalecane jest nałożenie jej grubszą warstwą i odczekanie aż wsiąknie. Przyznam szczerze trzymałam ją ok 15-20min. Czułam lekkie szczypanie w okolicach policzków. Jednak zaczerwienienia ani podrażnienia maseczka ta u mnie nie wywołała.
Buzia po tym produkcie jest miękka i nawilżona, wygląda zdrowiej i promienniej.
Jeśli miałabym ją porównać do tej z Under Twenty to jej działanie jest chyba bardziej zauważalne. Przyczepię się tylko do zapachu (nie wiem co ja mam z tymi zapachami, ale wolę jednak mniej nachalne i mniej wyczuwalne), ale poza tym minusów brak :)!

sobota, października 08, 2011

BEbeauty nawilżający żel do mycia twarzy

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, października 08, 2011 4 komentarze
Poszłam do Biedronki z zamiarem zakupu mojego ulubionego żelu micelarnego. Jednak do rąk wpadł mi inny, nawilżający. Zawiera drobinki masujące oraz ekstrakt z lotosu.
Sprawdził się na piątkę! Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia, nadaje się również do zmywania oczu. Nie pozostawia skóry ani ściągniętej, ani wysuszonej. Dodatkowo drobinki masujące zawierają witaminę E, która w kontakcie ze skórą uwalnia się z drobinek.

Reasumując to naprawdę dobry produkt o działaniu podobnym do jego kolegi w białym opakowaniu. Według mnie ma on jednak dość duzy minus: jest to zapach. Nie wiem czy to ten kwiat lotosu, ale żel pachnie dość intensywnie i mi nie odpowiada. Nie jest to jednak przeszkodą nie do przeskoczenia, myślę, że po prostu w końcu się przyzywczaję :)

A Wy może używałyście tego żelu? Co sądzicie o jego zapachu? :)

Zapraszam serdecznie na moje mini rozdanie. Notka poniżej :) Jeśli liczba komentarzy przekroczy 20 osób dołożę cieniowe trio INGLOT INTEGRA (nr 30) o minimalnym zużyciu :)

piątek, października 07, 2011

MOJE PIERWSZE ROZDANIE

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, października 07, 2011 19 komentarze
Postanowiłam, że z racji tego, że mój blog przekroczył magiczną liczbę 2000 wejść zoorganizuję małe rozdanie.
Do wygrania mini zestaw kosmetyków, w którego skład wchodzą :
1.Błyszczyk MIYO no.1 naked (nowy)
2.Lakier do paznokci MIYO pachnący ORANGE no. 32 (nowy)
3. AA make up Matujący podkład kryjący do cery mieszanej i tłustej odcień : kość słoniowa (użyty raz na ręce w celu sprawdzenia koloru)




ZASADY:
1.  Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga.
2. Pod notką o rozdaniu zostaw komentarz ze swoim mailem oraz nickiem pod jakim mnie obserwujesz
3. Dodaj mnie do swojego blogrolla
4.DODATKOWO: umieszczenie notki o rozdaniu wraz ze zdjęciem oraz zasadami (los więcej)

ROZDANIE POTRWA DO 31 PAŹDZIERNIKA. ZWYCIĘZCA ZOSTANIE WYLOSOWANY :)

czwartek, października 06, 2011

KERASTASE mini set.

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, października 06, 2011 2 komentarze
Kilka miesięcy temu dostałam w prezencie taki mini zestaw odbudowujący produktów do włosów Kerastase. W skład wchodziła kosmetyczka (trochę inna niż na zdjęciu) szampon, cement (do nakładania przed suzszeniem włosów suszarką, bądź prostowaniem)oraz odżywka (na zdjęciu jest bodajże maska :chodzi o ten słoiczek.Ja odżywkę dostałam w tubeczce, podobnej do tej z cementem, tylko ciut większej)
Dla mnie produkty sprawdziły się rewelacyjnie! Po ok. miesiącu regularnego stosowania moje włosy stały się mocniejsze, nabrały blasku. Przestały wypadać, nie rozdwajały się końcówki. Dobrze się układały. Większość moich koleżanek pytała, czego używam, bo mam bardzo ładne włosy.
Reasumując u mnie te kosmetyki naprawdę zdziałały wiele. Jedynym i największym minusem jaki znalazłam to cena. Pełnowymiarowy produkt kosztuje od ok 80 do 120 zł. Taki zestaw miniaturek widziałam kiedyś na Allegro za ok 60zł.





Będąc dzisiaj w Biedronce po żel do mycia twarzy zauważyłam, że pojawiły się peelingi. Kiedy w czasie trwania promocji z gazetki Sekrety Urody w ogóle ich nie było. Oczywiście nie mogłam nie kupić :) zastanawialam się pomiędzy mango a borówką. Wygrało mango, już niebawem pojawi się o nim kilka słów.

środa, października 05, 2011

Ziaja De-makijaż uniwersalny

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, października 05, 2011 4 komentarze
Dziś będzie krótko i na temat.
Ten płyn do demakijażu oczu nie podbił mojego serca, jednak bardzo źle z nim też nie jest.
Nie podrażnia mi oczu, jak niektóre tego typu produkty. Nie wysusza skóry wokół oczu.Nie ma również zapachu, więc jest delikatny i może być stosowany przez osoby noszące soczewki kontaktowe.
Problem zaczyna się przy zmywanie, nie radzi sobie dobrze ze wszystkimi tuszami. Trzeba trochę się z nim nagimnastykować a i tak pod oczami często zostają mi ciemne plamy tuszu. Czasem również na waciku zostanie mi rzęsa (może to wina zbyt mocnego przyciskania go i próby zmycia, jednakźe przy moich dość rzadkich i krótkich rzęsach nie jest to przyjemne uczucie.)
Reasumując nie wrócę już do niego, poszukam czegoś skuteczniejszego.



Słów kilka o kondycji moich włosów:
Używam już maski Biovax z proteinami mlecznymi ponad miesiąc i powiem szczerze, że nie jestem zadowolona. Może miałam wobec niej zbyt duże wymagania. Nakładam ją co 3-5 dni na około godzinę zawijam w ręcznik. Zauważyłam, że nabrały blasku, ale nic poza tym. A najbardziej zależało mi na regeneracji. A efektów żadnych...
Na rzecz piękniejszych włosów zrezygnowałam z suszarki (używam tylko w sytuacjach koniecznych, ew. co kilka dni) , pozwalam im aby same wyschły. Prostownicy również używam rzadziej.

poniedziałek, października 03, 2011

Fall in love. Under twenty

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, października 03, 2011 5 komentarze
Under twenty to ja już nie jestem :) ale będąc wczoraj w Naturze zobaczyłam przecenione maseczki z tej serii . A że była to wersja poprawiająca koloryt cery- z olejem z karotki i ekstraktem z mimozy, wzięłam 2 (podwójne) saszetki bez zastanowienia.
O ile moja buzia po użyciu podkładu i pudru jest w miarę ok, to bez wydaje mi się taka blada, ziemista i zmęczona.
Dlatego od jakiegoś czasu postawiłam na soki marchwiowe, by naturalnie odzyskać jej blask i nabrać choć odrobinę kolorku. Postanowiłam, że takim dodatkiem do całej "kuracji marchewkowej" będzie ta właśnie maseczka.
I wiecie co? Uzyłam jej 2 razy (stosuję co drugi dzień) ja naprawdę widzę rezultaty!
Moja buzia jest przede wszystkim bardziej wygładzona i taka jakby promienna, kolor też jakby delikatnie się zmienił, wygląda bardziej zdrowo i świeżo .
Nakładam ją co drugi dzień na 20-30 min (na opakowaniu zalecane jest jedyne 5min).Większość się wchłania, resztę zmywam za pomocą wacików.
Zapomniałam jeszcze dodać, że ma obłędny zapach (ciężki do określenia), ale nie jest to typowy zapach marchwi.

U mnie w Naturze kosztuje teraz 1,99 za saszetkę (2x6ml).

Niestety wyładował mi się aparat i wklejam zdjęcie poglądowe, znalezione w internecie.
Problem z komentarzami  na szczęście już rozwiązany :) znów będę Was nimi bombardować :)

niedziela, października 02, 2011

Bellaoggi i informacji kilka

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, października 02, 2011 2 komentarze
Dziewczyny!
Niestety dalej nie mogę komentować Waszych blogów, najprawdopodobniej to coś z Javą, jutro przyjdzie do mnie chłopak i postara się naprawić. Oczywiście mimo tego, że nie dodaję komentarzy to czytam wszystkie Wasze najnowsze posty:)
Wygrałam również swoje pierwsze rozdanie, na blogu u Karoli: http://kosmetycznieinietylko.blogspot.com/ zestaw kosmetyków Essence, z czego się niezmiernie cieszę. Recenzje tych produktów pojawią się na pewno na blogu!

Chciałam pokazać Wam również lakier, który ostatnio kupiła moja mama w Super Pharm (była promocja na lakiery Bella 10zł za 2szt) wybrała sobie czarny i właśnie ten, widoczny na zdjęciu. Jest no numerek 76.
Moja mama i siostra polubiły go bardzo, a ja już nie. Dlaczego? Po pierwsze za dużo w nim brokatu. Odcień zieleni, jest naprawdę bardzo ładny, ale drobinki przytłaczają ten kolor. Po drugie jest strasznie rzadki i ciężko mi się go nakładało.Dlatego raczej odradzam, chociaż chętnie wypróbowałabym inny kolor, może ten jest jakiś felerny?

Bardzo byłam ciekawa innych odcieni tych lakierów, ale niestety w internecie nie udało mi się znaleźć zdjęć całej tej serii.

sobota, października 01, 2011

Ulubieńcy września

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, października 01, 2011 9 komentarze
Zanim przejdę do ulubieńców mam do Was pytanie: otóż od wczoraj mam problem z dodawaniem komentarzy :/ kiedy coś napiszę i daję wyślij, komentarz znika... Dodam, że nie dzieje się tak na wszystkich blogach, a na niektórych. Czy wiecie jaka może być tego przyczyna? I co mogę zrobić aby wszystko działało?

W tym miesiącu moimi ulubionymi kosmetykami były:

Krem Alantan Dermoline, który świetnie poradził sobie z zajadami a także popękanymi kącikami ust. Jest również rewelacyjny do pielęgnacji stóp (bardzo dobrze zmiękcza naskórek).

Lakier do paznokci MNY my VARNISH nr 343 za cudowny kolor, za to że długo utrzymuje się na paznokciach (do 5 dni)

Dezodorant do stóp Fuss Wohl, który jest teraz mi niezbędny, ponieważ pogoda nas rozpieszcza a termometr oscyluje w okolicy 25 stopni. Dezodorant ten świetnie odświeża stopy a także chroni przed przykrym zapachem.

Żel micelarny Bebeauty za to że nie podrażnia, dobrze zmywa makijaż, za świetną cenę i przyjemny zapach!Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że będzie to ulubieniec roku :)


Oraz mój ulubiony już od kilku miesięcy niezmiennie peeling cukrowy Dax cosmetics o zapachu marcepana. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, odsyłam do postu o nim :)

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos