Moje Drogie! Nie było mnie tutaj już prawie tydzień, ale ostatni dni spędzam w Krakowie (jutro wyjeżdżamy). Muszę przyznać, że mimo niezbyt sprzyjającej pogody bardzo mi się tutaj podoba :) Zaliczyłam słynne zapiekanki na Kazimierzu (są pyszne :D), Wawel, rynek i inne urokliwe miejsca.
Dziś chcę napisać Wam o drugim wosku od Yankee Candle jaki wpadł w moje ręce. Po owocowym i bardzo letnim zapachu zdecydowałam się na zapach miesiąca marca: Soft Blanket:
Nie ukrywam, że wosk ten kupiłam jakoś w ciemno. Szczerze mówiąc nie wyobrażałam sobie jak może pachnieć. Widziałam go na wielu Waszych blogach i również chciałam go mieć!
Nalepka z śpiącym misiem kojarzy mi się z bajką mojego dzieciństwa: misiem Uszatkiem. Wosk pachnie według mnie jak świeże pranie. Faktycznie może kojarzyć się trochę ze snem. Niestety w moim przypadku palenie wosku wieczorem skończyło się wietrzeniem pokoju- soft blanket bowiem pachniał mi tak intensywnie, że nie mogłam zasnąć... Od tego czasu palę go tylko rano lub wczesnym popołudniem :) Dla mnie to zapach idealny na chłodniejsze zimowe i jesienne dni ( takie jak teraz- mimo że mamy już kalendarzową wiosnę...).
A Wam z czym kojarzy się ten zapach wosku? Macie w swoich zbiorach Soft Blanket?


