Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, stycznia 16, 2014

Fusswohl Intensywny krem +tarka= piękne stopy :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, stycznia 16, 2014 15 komentarze
Moje stopy nigdy nie były jakoś szczególnie problematyczne- wystarczył pumeks i masło lub tłusty krem plus skarpetki na noc. Stopy, a głównie pięty były zawsze gładkie i nawilżone. Do czasu... Ostatnio zauważyłam, że ich stan się znacznie pogorszył. Skóra (zwłaszcza na piętach i palcach od wewnętrznej strony) była twarda, sucha i nieprzyjemna. Postanowiłam szybko działać. Z racji tego, że używane przeze mnie do tej pory produkty Fusswohl (dezodoranty do stóp i butów, sól) świetnie się sprawdzały, postanowiłam znów sięgnąć po kosmetyki z tej serii. Od razu do koszyka trafiły trzy produkty: intensywny krem, peeling oraz tarka do stóp.
 Na zdjęciu krem i tarka, ponieważ peeling zostawiłam w innej łazience niż ta domowa :)





Zacznę od tarki do usuwania zrogowaceń: jest po prostu świetna! dość ostra, dlatego należy obchodzić się z nią ostrożnie, świetnie zdziera niechciany naskórek. Można bardzo łatwo wyczyścić ją za pomocą szczoteczki. Jeśli na piętach pozostaną nierówności- polecam użyć jeszcze pumeksu. Ja używam ją na delikatnie osuszone stopy zaraz po kąpieli. Jedynym mankamentem jest rączka z wyglądającego na nietrwały plastik. Na razie jeszcze się nie złamała, ale mam wrażenie, że w końcu coś się z nią stanie :) Można ją dostać w Rossmannie za 8,99zł.

Jeśli chodzi o intensywny krem to zawiera on 10% urea, glicerynę i wosk pszczeli. Jak wspomina producent nadaje się do pielęgnacji stóp o bardzo suchej skórze. Krem przyjemnie pachnie i szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy.Świetnie nawilża, pielęgnuje i wygładza. Efekt widoczny jest już po kilku dniach. Ostatnio krem był w promocji i można było go dostać za 3,50zł (normalnie za około 5zł), co jest naprawdę niską ceną. Jeśli jeszcze nie miałyście tego kremu kupcie koniecznie, bo naprawdę warto! :) Świetna jakość za grosze.


Czas na kilka słów o ostatnim produkcie jaki zakupiłam: peelingu. Ten nie zachwycił mnie tak jak krem i tarka. Niestety peeling nie spełnia swojego podstawowego działania: nie zdziera. Ma przyjemną konsystencję- lekko kremową ze sporymi, przypominającymi piasek drobinkami. Zapach też nie jest zły. Szkoda tylko, że nie ma różnicy czy go użyję czy nie- efektu brak.  Nie polecam. 

Peeling więc odradzam, ale krem i tarkę polecam. Obecnie to moje pewniaki jeśli chodzi o stopy.

środa, stycznia 08, 2014

Receptury Babuszki Agafii- Balsam ziołowy specjalny przeciw wypadaniu włosów

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, stycznia 08, 2014 6 komentarze
Dziewczyny! Widzę, że pod moim poprzednim postem pojawiło się sporo komentarzy na "NIE" dla podkładu Revlon Colorstay. Chciałabym więc zapytać się Was dlaczego uważacie, że podkład jest słaby? Przyznam, że jestem bardzo ciekawa, bo ja osobiście nie widzę w nim praktycznie żadnych wad (no oprócz opakowania i zapachu). Może to jeden z tych produktów, który się kocha albo nienawidzi?

Wracając do tematu- dziś zapraszam na recenzję balsamu rosyjskiego Receptury Babuszki Agafii. Produkt ten zakupiłam w sklepie Skarby Syberii. Koniecznie chciałam przetestować coś od słynnej w blogosferze już babci Agafii. Przyznam jednak od razu, że mimo nadziei balsam mnie nie zachwycił...a nawet dosadniej- strasznie zawiódł...





OPAKOWANIE: prosta butelka z ciemnozielonego wytrzymałego plastiku. Butelka jest odkręcana, a otwór niestety zbyt duży przez co ciężko jest wydostać odpowiednią ilość balsamu. Nie wiem co będzie gdy odżywka sięgnie dna... Jak ją wyciągnę? Nie mam pojęcia...

ZAPACH: ziołowy i jakby słodki, dość przyjemny

KONSYSTENCJA: typowa dla balsamu czyli coś pomiędzy odżywką a maską, lejąca koloru różowego

POJEMNOŚĆ: 350ml

CENA: 12,90 w sklepie Skarby Syberii

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:

Specjalny balsam skomponowany na bazie zmrożonej wody oraz 17 syberyjskich ziół z dodatkiem czerwonego jałowca, tarczycy bajkalskiej oraz mumio. Dostarcza niezbędnych minerałów i witamin, dzięki czemu pobudza i przyspiesza wzrost włosów. Działa tonizująco i przeciwzapalnie na skórę głowy.


Składniki aktywne:
Jałowiec pospolity, Mumio, Tarczyca bajkalska, Różanecznik dahurski, Oman wielki, Powojnik syberyjski, Kocanka piaskowa, Nawłoć dahurska, Iglica pospolita, Gnidosz uralski, Malina kamionka, Pokrzywa zwyczajna, Mydlnica lekarska, Rumianek pospolity, Lepnica jenisejska, Różeniec górski, Bylica mongolska, Tarczyca bajkalska, Kokoryczka wonna, Jasnota biała

Balsam nie SLS, parabenów, silikonów, PEG i produktów ropopochodnych.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: z plusów: ładnie pachnie, nie obciąża włosów, nie podrażnia ich, zawiera dużo naturalnych wyciągów z ziół.
Główny zarzut: po prostu zbyt delikatnie działanie jak na moje włosy. W ogóle nie widzę różnicy... Nie wygładza, nie nawilża, nie nabłyszcza no NIC! Nie polecam. Nie mogę nić powiedzieć o jego działaniu przeciw wypadaniu włosów, ponieważ stosuję go tak rzadko, że ciężko cokolwiek stwierdzić. Szkoda, bo byłam pewna, że wszystkie rosyjskie produkty do pielęgnacji włosów są tak rewelacyjne jak czytałam.. Ten balsam omijajcie z daleka.

Które maski/balsamy/odżywki z Receptur Babuszki Agafii możecie mi polecić?

sobota, stycznia 04, 2014

Ulubieńcy 2013!

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, stycznia 04, 2014 15 komentarze
Przyznam Wam szczerze, że wybór ulubieńców roku nie jest prostą sprawą. Jak zapewne dobrze wiecie z kolorówką typu: cienie, linery, bronzery mi nie po drodze. W moim przypadku codzienny makijaż to tylko: podkład, puder, tusz, róż i już :) Dlatego też tych kolorówkowych hitów za wiele w tym poście się nie pojawi. Pierwsze skrzypce gra pielęgnacja i to od niej zacznę:

WŁOSY:

Tangle Teezer (niekosmetycznie):

Zacznę od tej niepozornej, plastikowej szczotki o której bardzo głośno w blogosferze od kilku już chyba lat. Ja na TT zdecydowałam się dopiero kilka miesięcy temu, ale decyzji nie żałuję- w końcu pozbyłam się wiecznie poplątanych włosów.



Love 2 Mix szampon do wszystkich typów włosów:

Od niego rozpoczęła się moja przygoda z rosyjskimi kosmetykami. Bardzo fajnie oczyszcza, zmywa oleje, dobrze się pieni, nie plącze włosów i pięknie pachnie. Jedyne "ale" to fakt, że spowodował u mnie podrażnienie skóry głowy. Dlatego zaczęłam używać go co 2-3 mycie ( nie każdorazowo), a raz na jakiś czas zapobiegawczo stosuję Selsun Blue (bardzo dobrze radzi sobie z podrażnioną skórą głowy czy łupieżem).


                                                                    źródło

TWARZ:

Ziaja Ulga, kremowy olejek myjący do twarzy i ciała:

Dobrze zmywa makijaż, nie wysusza, nie podrażnia, jest wydajny. Bardzo go lubię i jeśli któraś z Was boryka się z suchą skórą twarzy serdecznie polecam go wypróbować.


                                                                          
                                                                        źródło

Revlon Colorstay, podkład do cery suchej i normalnej:



Nie używam go jeszcze tak długo, żeby móc stwierdzić czy będzie "TYM" na zawsze, ale na razie sprawuje się bez zarzutu. Przede wszystkim wygląda bardzo naturalnie.

Mascary Maybelline:


                                                                            źródło

Próbowałam naprawdę wiele mascar (Essence, Miss Sporty, Loreal, Wibo, Lovely, Bourjois). Od dłuższego czasu jestem jednak wierna Maybelline. Szczególnie lubię wersję widoczną na obrazku oraz tą klasyczną w żółtym opakowaniu. Lubię mascary Maybelline, bo są świetne do dziennego makijażu oka, nie kruszą się, nie rozmazują. Często można je dostać w naprawdę fajnej promocji.

CIAŁO:

Peelingi Farmona:



                                                                  źródło
Pięknie pachną i naprawdę fajnie zdzierają. Poza tym są wydajne. Dostępne są w większych i mniejszych pojemnościach. Szczególnie polecam ten: cynamon i karmel- jest idealny na zimowe dni!


Olejki i masła Farmona Tutti Frutti:

Tak dzięki prezentowi od Mikołaja stałam się wielką fanką całej tej serii. Olejek świetnie nadaje się zarówno jako płyn do kąpieli (tworzy całkiem sporą pianę:)) jak i żel pod prysznic. Ja testowałam wersję liczi& rambutan a obecnie jest to karmel&cynamon. Jeśli chodzi o masło to ma idealną konsystencję, dobrze się wchłania, nawilżenie jest dla mnie wystarczające. No i powtórzę się po raz kolejny: ZAPACH!


                                                                              źródło


Seria FussWohl:



                                                                         źródło
Świetne niedrogie produkty do pielęgnacji stóp. Miałam okazję testować już dezodorat do stóp, dezodorant do butów (polecam oba produkty latem!), sól, peeling, żel chłodzący. Obecnie stosuję krem z 10% urea oraz tarkę (moje pięty mają ostatnio jakiś kryzys:( ).


A jacy są Wasi ulubieńcy roku? :)

sobota, grudnia 21, 2013

Love2mix organic- Super intensywny szampon dla wszystkich typów włosów- Ekstrakt z organicznej pomarańczy i papryczki chili

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, grudnia 21, 2013 4 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiaj podzielę się z Wami opinią na temat pierwszego rosyjskiego produktu na jaki się zdecydowałam. Długo byłam kuszona Waszymi pozytywnymi opiniami o kosmetykach z Rosji i w końcu nie wytrzymałam :) Razem z koleżanką ze strony Skarby Syberii zamówiłyśmy sobie po szamponie i odżywce. Mój wybór padł na szampon love2mix z pomarańczą i chili oraz balsam do włosów Receptury Babuszki Agafii (o nim kiedy indziej).

OPAKOWANIE: prosta butelka z wygodnym dozownikiem

POJEMNOŚĆ: 360ml (czyli więcej niż w klasycznym szamponie)

CENA: ja płaciłam za stronie Skarby Syberii około 13 złotych

ZAPACH: cudny! (choć domownicy mają o nim inne zdanie...) pachnie jak ciemna czekolada z dodatkiem pomarańczy. Zapach utrzymuje się  na włosach jeszcze po myciu.

KONSYSTENCJA: dość gęsta (większość szamponów bez SLS, parabenów itd. ma bardziej galaretowatą i gęstą konsystencję)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Szampon zapobiega wypadaniu włosów i stymuluje ich wzrost, ma odżywcze i rewitalizujące działanie. Za pomocą zawartego w składzie organicznego ekstraktu pomarańczy szampon głęboko oczyszcza włosy i skórę głowy, wzmacnia cebulki włosowe i pobudza wzrost włosów, odświeża skórę głowy. Organiczny ekstrakt z chili poprawia krążenie krwi, zapobiega wypadaniu włosów. Szampon ma przyjemny zapach, nadaje się idealnie do pielęgnacji każdego rodzaju włosów i skóry głowy.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: początkowo po 2-3 użyciach miałam jakieś mieszane uczucia (chodziło o to, że włosy były jakieś przyklapnięte i jakby bez życia), jednak szybko zmieniłam zdanie (polecam peeling skóry głowy, o którym pisała Lady in Purplee:)).  Szampon przede wszystkim świetnie oczyszcza włosy, nadaje się do zmywania olejów. Dość dobrze się pieni jak na szampon o takim składzie. Świetnie pachnie, włosy po umyciu bez problemu można rozczesać (nie plącze, nie kołtuni- czasem nawet rezygnuje  z odżywki). Ostatnio zauważyłam poprawę jeśli chodzi o wypadanie włosów- nie wiem jednak czy pomógł szampon (raczej nie sądzę) a Silica, którą łykam od ponad 2 miesięcy. Poza tym produkt jest wydajny i za taką cenę jak najbardziej warto go spróbować. 

Miałyście ten szampon? Jak się u Was sprawdził? :) Polecacie może inne wersje szamponów z tej serii?

źródło grafiki: love2mix.ru

niedziela, listopada 24, 2013

Ziaja ulga, kremowy olejek myjący do twarzy i ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 24, 2013 9 komentarze
Znalezienie dość dobrego produktu do oczyszczania mojej twarzy do prostych nie należy... Najważniejsze jest to by kosmetyk nie ściągał jej i nie wysuszał. Jeszcze kilka miesięcy temu moim absolutnym ulubieńcem był krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży firmy Alterra. Niestety produkt wycofano.... (dalej nie mogę zrozumieć, dlaczego Rossmann wycofuje najbardziej lubiane i popularne kosmetyki do pielęgnacji). Na olejek z serii Ulga skusiłam się dość przypadkowo. Będąc w Auchan stałam sobie przy półkach z kosmetykami do pielęgnacji twarzy i ukazał mi się on. Przekonał mnie napis na opakowaniu: do twarzy i ciała oraz niewysoka cena (ok 8zł).


źródło zdjęcia: ziaja.com

OPAKOWANIE:  butelka z białego plastiku. Bardzo lubię tą prostotę w designie Ziai. Produkt w odpowiedniej ilości bez problemu można wydobyć z opakowania.

ZAPACH: olejek jest bezzapachowy, jednak wiadomo, że jakiś tam zapach posiada (chodzi o to, że poszczególne składniki pachną same w sobie), jest on jednak bardzo delikatny i praktycznie niewyczuwalny

POJEMNOŚĆ: olejek dostępny jest w dwóch pojemnościach 250 i 500ml (wydaje mi się, że ta większa pojemność ma dodatkową pompkę)

CENA: Auchan ok 8zł 

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: kremowy olejek myjący do skóry twarzy i ciała o długotrwałej aktywności łagodzącej. Zapewnia bezpieczeństwo stosowania, działa jak kojący kompres, zawiera tylko niezbędne składniki receptury.

preparat hypoalergiczny, bezzapachowy
0% mydła
0% barwników
0% SLESu
nie ma zasadowego odczynu
minimalna bezpieczna ilość konserwantów
testowany pod kontrolą dermatologiczną

 DZIAŁANIE:
łagodzenie skóry wrażliwej
Delikatnie natłuszcza i łagodnie myje.
Tworzy kremową i aksamitną pianę.
Zapewnia długotrwały efekt miękkiej i gładkiej skóry.
Zapobiega podrażnieniom i przesuszeniu naskórka.
Redukuje szorstkość, suchość i nadmierne łuszczenie.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Na wstępie wspomnę, że olejku używam tylko i wyłącznie do twarzy. Przede wszystkim nie przesusza i nie ściąga skóry na czym najbardziej mi zależało. Jeśli chodzi o oczyszczanie z makijażu to radzi sobie przyzwoicie, choć są dni kiedy mam wrażenie niedomytej twarzy. Olejek nakładam na pełny makijaż, bez uprzedniego  zwilżenia twarzy wodą.  Aha i jeśli chodzi o kwestię nazwana produktu olejkiem... Lepiej pasowałoby określenie go mleczkiem, gdyż ma identyczną konsystencję i kolor. 

Przy stosowaniu jak zapewnia producent nie pieni się. Jest dość wydajny. Duży plus za przyjazny skład i minimalną ilość konserwantów. 

Czy kupię go ponownie? Kuszą mnie obecnie produkty Fitomed (a także ich naprawdę dobre recenzje) także najprawdopodobniej zakupię coś innego. Nie mówię, że olejek jest zły, nie jest to jednak produkt, który stałby się moim absolutnym ulubieńcem i ciężko byłoby zamienić mi go na coś innego :)

wtorek, lipca 23, 2013

Perfecta Extra Slim serum do biustu

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 23, 2013 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnio żyję dość szybko i ciężko mi znaleźć chwilę by pojawił się tutaj kolejny post. Dziś jednak chcę Wam napisać kilka słów o produkcie, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przyznam, że nigdy do tej pory nie używałam żadnych kosmetyków przeznaczonych tylko i wyłącznie do biustu. Serum to leżało sobie na jednej z półek w Rossmannie i kusiło ceną na do widzenia (coś około 7zł). Mam tylko nadzieję, że zupełnie go nie wycofują, a zmieniają opakowanie czy skład...


OPAKOWANIE: tubka z miękkiego plastiku

ZAPACH: straszliwie mi się podoba! jest jednak ciężki do określenia, ale czuć go dobre kilka godzin po aplikacji

POJEMNOŚĆ: 150ml

CENA: w CND koło 7zł (standardowo myślę w granicy 12-15zł)

KONSYSTENCJA: przypomina typową dla balsamów do ciała

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Skoncentrowany, wysokoaktywny preparat modelująco-ujędrniający do wypełnienia i podniesienia biustu. Lipid PUSH-UP complex- wypełnia biust- wyraźnie ujędrnia i zapobiega wiotczeniu skóry piersi-zapewnia młodzieńczą sprężystość i ładny, zaokrąglony kształt-modeluje linię biustu, tworząc na skórze niewidzialny biustonosz, który unosi oraz podtrzymuje piersi w pozycji push-up. Po 6 tygodniach stosowania 75% wypełnienia i ujędrnienia biustu.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: muszę przyznać, że jeśli chodzi o wszelkie mazidła to jestem w tej kwestii bardzo zapominalska. Po prostu nie potrafię wyrobić takiego nawyku. O dziwo z serum udawało mi się to dość przyzwoicie- codziennie wmasowywałam je 2 razy dziennie. Sam kształt biustu faktycznie delikatnie się zmienił, a skóra jest sprężysta i miękka. Ja naprawdę widzę różnicę :) Z pewnością nie jest to ostatnia moja tubka tego typu produktu. 

A Wy dziewczyny używacie tego typu kosmetyków do biustu? Może polecicie mi coś jeszcze? :)


czwartek, lipca 11, 2013

OEPAROL balance- pomadka ochronna do ust mango

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lipca 11, 2013 11 komentarze
Ta pomadka wpadła mi do koszyka przy jednej z ostatnich wizyt w Biedronce. Dokładnie było to wtedy, gdy obowiązywała gazetka urodowa. Kupiłam wtedy kosmetyczkę, dezodorant, krem BB, maseczkę,  lip tinta z Bell i właśnie tą pomadkę. Wydaje mi się, że kosztowała trochę ponad 3zł (to chyba jakaś obniżona cena, bo były kiedyś dostępne w Biedronce za około 6-7zł). Dostępne były również inne zapachy, ale ja zdecydowałam się właśnie na mango:

OPAKOWANIE: oryginalnie pomadka była zapakowana jeszcze w kartonik. Ja widać na zdjęciu opakowanie jest bardzo proste, białe z mocnego plastiku.

ZAPACH:  lekko chemiczny , choć nie jest aż tak źle

POJEMNOŚĆ: 3,6g

KONSYSTENCJA: pomadka jest dość miękka i trzeba uważać by się nie złamała. Dobrze rozprowadza się na ustach.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Pomadka ochronna do ust przeznaczona do codziennej i systematycznej pielęgnacji ust. Natłuszcza i zabezpiecza przed pękaniem i wysychaniem oraz czyni usta delikatnymi i nadaje im świeży wygląd. 

MOJA OPINIA: jest to pomadka raczej z tych tłustych i bardziej treściwych.Nawilżenie jest raczej krótkotrwałe. Produkt nie należy do wydajnych. Zapach też nie zachwyca. Powiem szczerze, że spodziewałam się po niej trochę więcej czytając opinie o produktach Oeparol. Nie jest to bubel, ale taki średniak. Za 3zł może i warto wypróbować, ale ja już się nie skuszę.

Miałyście może tę pomadkę? Jakie jest Wasze zdanie na jej temat?

piątek, maja 31, 2013

DECUBAL intensive cream- intensywny odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, maja 31, 2013 5 komentarze
Już jakiś czas temu zgłosiłam się do testowania kosmetyków Decubal na Facebooku. Zostałam zakwalifikowana i w moje ręce trafiło 11 produktów tej firmy. Z całej paczki krem pod oczy i krem do cery dojrzałej wybrała sobie mama, siostra testuje natomiast obecnie krem do rąk i balsam do ust. U mnie na pierwszy ogień poszedł intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej:





OPAKOWANIE: niewielka tubka zamykana na zatrzask. Jedyne do czego mogę przyczepić się w opakowaniu to zbyt mały otwór przez który wydobywamy krem (produkt jest po prostu bardzo treściwy i gęsty i ciężko go wydostać)

ZAPACH: produkt jest niby bezzapachowy, ale swój zapach posiada. Nie jest jakiś drażniący czy b.intensywny.

KONSYSTENCJA: bardzo treściwa, gęsta, lekko tłustawa

POJEMNOŚĆ: 100ml

CENA: około 20 zł.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Krem regenerujący do skóry atopowej i uszkodzonej. Chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Bogaty w lipidy. Zmiękcza suchą i popękaną skórę, odbudowuje naturalną barierę ochronną skóry dzięki zawartości ceramidów, witaminy B3 i olejku jojoba. Bezzapachowy. Nie zawiera konserwantów.Zawartość substancji tłuszczowych 71%.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Zacznę od tego, że mam skórę suchą. Najbardziej kłopotliwymi partiami ciała jest twarz, zaraz potem nogi i stopy. Krem ten stosuję głównie na te dwie dolne części ciała. Bardzo dobrze nawilża i zmiękcza. Jest dość tłusty i b.treściwy. Pozostawia delikatny film, jednak przy aplikacji na noc zupełnie mi to nie przeszkadza. Trochę ciężko wydobyć go z opakowania. Co do zapachu, to mimo że na opakowaniu napisane jest "bezzapachowy" czymś tam pachnie. Z pewnością jest to kwestia składników. Duży plus za brak konserwantów.

A Wy używałyście kosmetyków DECUBAL? Który produkt przypadł Wam najbardziej do gustu, a który najmniej?

piątek, maja 24, 2013

Dermophil- stick reparateur. Francuski balsam do ust

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, maja 24, 2013 5 komentarze
Dziś chcę Wam przybliżyć produkt, który uratował moje usta podczas ostatniego pobytu we Francji. Z suchymi ustami i wiecznymi skórkami borykam się już jakiś czas. Do tego zmiana wody i klimatu przyczyniła się do pojawienia okropnych zajadów... Musiałam szybko coś na to zaradzić i zakupiłam sztyft Dermophil:


OPAKOWANIE: klasyczny wysuwany sztyft, który wykonany jest z bardzo trwałego plastiku. Dodatkowo produkt był oczywiście zapakowany w kartonik.

ZAPACH: delikatny, taki miętowo-ziołowy (kojarzy mi się trochę z jakimiś lekami)

POJEMNOŚĆ: 3,5 g (to dość mało w porównaniu do innych sztyftów i tego typu balsamów)

CENA: dokładnie nie pamiętam, ale coś około 4 euro

KONSYSTENCJA: produkt nie jest ani za miękki ani zbyt twardy- bardzo dobrze się rozprowadza

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: producent zapewnia regenerację ust i ich ochronę. Zawiera masło karite, witaminę E i filtry UVA-UVB

SKŁAD: Alpha, Bisabolol Naturel, Vitamine E, Beurre De Karité, Filtres Solaires UVA UVB, Base Protectrice.Hydrogenated Polyisobutene, Cera Microcristallina, Rice Bran Wax, Cetearyl Stearate, Butyrospermum Parkii, PPG 5 Lanolin Alohol Ether, Caprylic/Capric Triglyceride, Stearyl Dimethicone, 4 Methylbenzylidene Camphor, Tocopheryl Acetate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Bisabolol, Parfum, BHA.

MOJA OPINIA: sztyft ten naprawdę poprawił stan moich ust i rozprawił się z zajadami. Świetnie nawilża i pielęgnuje. Nie mam w końcu problemu z suchymi skórkami. To chyba pierwszy taki produkt, który w tak szybkim czasie naprawdę zadziałał. Obecnie jest moim ulubieńcem i nie zamieniłabym go na nic innego. Wygląda dość niepozornie, ale działa :) Niestety z tego co widzę jest dość trudno dostępny (widziałam go na ebayu, ale koszty wysyłki są 10 razy większe od kosztów samego sztyftu...). Jeśli jednak któraś z Was ma możliwość jego zakupu to nawet się nie zastanawiajcie!
 

środa, maja 22, 2013

Fuss Wohl Welness mit limette- sól do kąpieli stóp

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, maja 22, 2013 5 komentarze
W okresie kiedy zaczyna robić się naprawdę ciepło po całym dniu lubię zrobić sobie domowe SPA dla stóp. Jednym z produktów jakie używam regularnie w tym celu są sole. Świetnie odprężają, pielęgnują i pięknie pachną. Ostatnio skończyła mi się sól z Farmony (miałam ją jeszcze od zeszłego lata), tym razem postawiłam na Rossmannowską serię Fuss Wohl:



OPAKOWANIE: niewielki plastikowy słoiczek. Niestety sól nie była zabezpieczona żadnym foliowym wieczkiem (z drugiej jednak strony dzięki temu mogłam sobie ją powąchać :))

ZAPACH: po rozpuszczeniu w wodzie znacznie przyjemniejszy aniżeli w opakowaniu. Zapach jest cytrusowo-mentolowy- bardzo energetyzujący i świeży.

WAGA: 300g

CENA: ok 8zł

WIELKOŚĆ KRYSZTAŁKÓW: Sól jest dość drobna jak widać na zdjęciu.

ZASTOSOWANIE: Do 3-5 litrów ciepłej wody wystarczy wsypać łyżkę stołową soli, a następnie moczyć stopy przez 10-20 minut.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Sól do kąpieli zapewnia stopom odprężenie. Zawartość oliwy z oliwek oraz z ekstraktów soi pielęgnują delikatną skórę stóp. Specjalne połączenie substancji czynnych, limetki, olejku z pomarańczy, mentolu oraz kamfory zapewnia stopom przyjemne uczucie chłodu oraz działa energetyzująco na stopy.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: to najlepsza sól jaką miałam . Przede wszystkim bardzo polubiłam ten energetyzujący zapach- odświeża i relaksuje. Zauważyłam też, że przy regularnym jej stosowaniu moje stopy wyglądają lepiej- są zdecydowanie bardziej miękkie, a wszelkie nagniotki czy pęcherze zdarzają się co raz rzadziej. Polecam serdecznie zwłaszcza osobom, które spędzają cały dzień aktywnie. Uważam, że w ciepłe dni jest niezastąpiona. Opakowanie wydaje się być niewielkie (większość soli ma około 500g), jednak wystarczy naprawdę jedna łyżka produktu.

A Wy miałyście tą sól? Jak dbacie o stopy w cieplejsze dni? Czego używacie?

środa, maja 08, 2013

REGENERUM- serum do paznokci

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, maja 08, 2013 12 komentarze
Dziś chcę Wam napisać o produkcie, który stosuję już od miesiąca. Mam na myśli serum Regenerum, które ma za zadanie kompleksowo pielęgnować płytkę paznokcia oraz otaczający go naskórek.


OPAKOWANIE: serum dostajemy zapakowane w mały kartonik. Sam produkt znajduje się w tubce, która zakończona jest niewielkim pędzelkiem.

POJEMNOŚĆ: 5ml

CENA: ok 15-20zł

ZAPACH: praktycznie niewyczuwalny

KONSYSTENCJA: tłusta, oleista

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Regenerum, regeneracyjne serum do paznokci to starannie dobrana kompozycja czterech składników naturalnego pochodzenia: oleju z orzeszków makadamia, oleju ze słodkich migdałów, oleju z pestek winogron oraz oleju cytrynowego, wzbogaconych witaminami A i E.Razem zapewniają kompleksową pielęgnację płytki paznokcia oraz otaczającego naskórka. Serum wzmacnia, nawilża i regeneruje płytkę paznokcia. Dzięki wysokiej zawartości odżywczych olejków nawet kruche i łamliwe paznokcie odzyskują naturalną elastyczność, stają się mocne, zdrowe i odporne na uszkodzenia. Dodatkowo zastosowane w preparacie witaminy A i E chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. a olejek cytrynowy wpływa na rozjaśnienie przebarwień, przywracając paznokciom naturalny i piękny wygląd.



MOJA OPINIA: Moje paznokcie po codziennym stosowaniu tego serum są zdecydowanie w lepszej kondycji. Przede wszystkim płytka wygląda naturalnie, wszelkie przebarwienia po lakierach (niestety często zapominałam o bazie) zniknęły. Paznokcie rosną zdrowe i mocne. Przestały się rozdwajać (choć zawsze, nieważne co stosuję jeden paznokieć na lewej ręce robi mi psikusa i właśnie się rozdwaja... zawsze po prostu ścinam go na krótko...). Zagłębienie w płytce kciuka, które miałam już od jakiegoś czasu (swoją drogą nie wiem jak to się stało) zaczęło powoli znikać. Ogólnie jestem bardzo zadowolona ze stanu paznokci po tej miesięcznej kuracji. Żeby nie było tak kolorowo i zupełnie pozytywnie to mam jedno zastrzeżenie co do samego produktu (nie jego działania): przede wszystkim kiedy serum zaaplikuje się, bardzo wolno się wchłania. Ja robię tak, że po prostu po kilku minutach wmasowuje je w płytę i skórki. Duży plus za skład- serum nie zawiera parabenów, alkoholu ani sztucznych barwników.


REASUMUJĄC:

PLUSY:

-wygodna aplikacja
-dobry skład
-widoczne działanie regenerujące
-wybiela płytkę i sprawia, że wygląda zdrowo
-dobrze wpływa również na naskórek wokół paznokcia 
-wydajny mimo niewielkiej pojemności

MINUSY:

-strasznie powoli się wchłania

Śmiało polecam :) Mam nadzieję tylko, że jeśli przerwę kurację paznokcie nie wrócą od razu do swojego stanu  sprzed używania tego serum.

A Wy dziewczyny stosowałyście Regenerum? Jaka jest Wasza opinia?

środa, kwietnia 24, 2013

Silonda - pielęgnująca emulsja do rąk i ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, kwietnia 24, 2013 5 komentarze
O tym produkcie miałam w ogóle nie pisać. Chłopak dał mi kiedyś małą, niepozorną buteleczkę i powiedział abym spróbowała, bo to coś do rąk... Nie chciało mi się rozszyfrowywać francuskiego, więc z ciekawości wpisałam nazwę Silonda w wyszukiwarkę. Okazało się, że Ecolab produkujący Silondę ma stronę w języku polskim...





Firma Ecolab specjalizuje się w dziedzinie profesjonalnego utrzymania higieny w takich segmentach rynku jak: przemysł spożywczy, ochrona zdrowia czy restauracje. Mój M. jest fizjoterapeutą, dlatego produkt ten dostał (albo sam sobie wziął :P) ze szpitala.

Wracając do samej emulsji znajduje się ona w małej i bardzo minimalistycznej buteleczce. Na stronie producenta możemy przeczytać, że produkt dostępny jest w 500ml butelkach. Ja mam jednak 100ml wersję- domyślam się, że może to być po prostu jakaś próbka.

Sama emulsja pachnie bardzo delikatnie. Kojarzy mi się z kosmetykami dla małych dzieci. Silonda ma dość rzadką konsystencję mleczka, jednak szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Jest koloru białego.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Silonda zachowuje i reguluje stopień wilgotności skóry, szczególnie w wypadku często mycia i dezynfekcji. Szybko działające substancje regulujące wilgotność, chronią skórę przed wystąpieniem podrażnień. 

-dla wrażliwej skóry
-zawiera wosk pszczeli

 Silonda jest delikatną emulsją pielęgnacyjną, przeznaczoną dla wrażliwej i narażonej na zniszczenie skóry. Zawarty w niej wosk pszczeli chroni i wygładza skórę, a olejki pielęgnacyjne regulują stopień jej wilgotności. Silonda chroni, wygładza i nawilża skórę. Jest dobrze wchłaniana przez skórę, przyjemnie chłodzi i działa odświeżająco. 

Szczerze mówiąc muszę zgodzić się ze wszystkimi zapewnieniami producenta. Emulsja ta świetnie nawilża i szybko się wchłania. Dobrze pielęgnuje skórę rąk. Świetnie sprawdza się np. po sprzątaniu czy praniu w rękach kiedy to moja skóra dłoni jest bardzo ściągnięta i sucha od działania proszków czy płynów.  Można stosować ją również na całe ciało. Dobrze sprawdza się w suchych partiach jak łokcie czy stopy. 

Sprawdziłam i można ją dostać np. w hurtowni czystosci .Za 500ml opakowanie trzeba zapłacić około 28zł. 

Potraktujcie tą mini recenzję bardziej jako formę pewnej ciekawostki :) A może akurat pracujecie w miejscu gdzie używa się tego rodzaju specjalistycznych preparatów ? :)

czwartek, marca 28, 2013

Mini recenzja L'Occitane : krem do rąk z masłem shea

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, marca 28, 2013 9 komentarze
Dziś chciałabym podzielić się z Wami opinią o kolejnym produkcie jaki znalazł się w L'Occitanowym koszyczku z bestsellerami- kremie z 20% masłem shea:

Krem dostępny jest w dwóch pojemnościach: 30ml kosztuje 29,90zł a 150ml 90zł.

Miniaturkowa wersja zawierała 10ml:





OPAKOWANIE: zgrabna, malutka tubeczka. Opakowanie wykonane tak, że krem możemy wycisnąć do ostatniej kropli (czasem przy kremach do rąk koniecznym jest rozcięcie tubki).

ZAPACH: delikatny i przyjemny dla nosa.

KONSYSTENCJA: krem jest dość gęsty i treściwy jednak szybko się wchłania

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Silnie wygładzająca - bestsellerowa - kombinacja Masła Shea (20%) oraz wyciągów z miodu i słodkiego migdała, zmieszanych z lekkimi i wabiącymi aromatami jaśminu. Ten balsam o przyjemnej konsystencji łatwo rozchodzi się po skórze, pomagając w gojeniu i ochronie suchej oraz przesuszonej skóry. Obecność anty-oksydacyjnej witaminy E zapewnia odżywienie.

MOJA OPINIA: wygładza i nawilża. Dla mnie ma wystarczające działanie. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Nie mam wymagające skóry także nie wiem jak sprawdziłby się na naprawdę suchych  i popękanych dłoniach.  Żałuję tylko, że miniaturka starczyła dosłownie na kilka aplikacji. Naprawdę polubiłam ten produkt! Szkoda tylko, że 3 razy większe opakowanie niż ta miniaturka kosztuje aż 30zł... Nie wykluczam jednak, że kiedyś się na niego skuszę :)

A jakie jest Wasze zdanie na temat tego kremu? Czytałam o nim zarówno pozytywne jak i negatywne opinie także jestem bardzo ciekawa Waszej :)

piątek, lutego 15, 2013

NIVEA Lip Butter Caramel Cream

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 15, 2013 15 komentarze
Masełko od Nivea pojawiało się ostatnio na kosmetycznych blogach naprawdę często. Ja po kilku przeczytanych recenzjach stwierdziłam, że również muszę je mieć! Kiedy skończył mi się truskawkowy Carmex pobiegłam od razu do Rossmanna i w moje łapki wpadła wersja karmelowa:
 
 
OPAKOWANIE: metalowa puszka. która mieści 19ml produktu. Masełko jest również zapakowane w kartonik.
 
ZAPACH: delikatny, waniliowy. Przypomina mi zapach ciasteczek. Jest naprawdę słodki i piękny!
 
 
KONSYSTENCJA: gęsta, jednak dobrze się rozsmarowuje. Uwaga! Zbyt duża ilość masełka nałożona na usta potrafi je bielić.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem. Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.
 
MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: Masełko dość dobrze się nakłada. Opakowanie w formie puszki sprawia, że raczej używam go tylko w domu. Wiadomo aplikacja palcami do higienicznych nie należy. Jeśli chodzi o samo działanie nawilżające- to nie jest jakieś wybitne. W moim przypadku nie wysusza ust, ale nie są one też jakoś szczególne wypielęgnowane. Nie ukrywam, że liczyłam na bardziej widoczne właściwości.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)zapach
(+)śliczna, malutka puszka
(+)dobrze się nakłada
(+)wydajny
(+)cena standardowa 9,99zł, w promocji nawet 7,99zł
 
(-)niehigieniczna aplikacja
(-)przy większej ilości produktu bieli usta
 
Jeśli chodzi o działanie to powiem tak: dla mnie ok, choć szału nie ma :)
 
Na koniec wklejam jeszcze skład  produktu. A Wy macie masełko Nivea? Jaka wersja zapachowa jest Waszą ulubioną? ;)
 
 
SKŁAD: Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 77492

niedziela, lutego 10, 2013

John Frieda full REPAIR shampoo

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 10, 2013 8 komentarze
Szampon ten kupiła mama z polecenia swojej siostry. Ciocia mówiła bowiem, że nie powoduje swędzenia skóry głowy, jest łagodny i pięknie pachnie. Dodała też, że jest to najlepszy szampon jaki używała w życiu.Korzystając z promocji -30% w Super Pharm na produkty JOHN FRIEDA kupiła go w końcu moja siostra.
 
 
OPAKOWANIE: duża bordowa tuba z dość miękkiego plastiku. Produkt można wydobyć do samego końca.
 
ZAPACH: bardzo ładny. Przypomina profesjonalne kosmetyki fryzjerskie.
 
KONSYSTENCJA: dość leista. Szampon dobrze się pieni.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Szampon do włosów z olejkiem INCA INCHI. Roślina INCA ICHI, rosnąca od tysięcy lat w deszczowych lasach Amazonii skrywa sekret wiecznego piękna.
 
Formuła nadająca objętość z olejkiem z Inca Inchi, bogatym w kwasy omega-3, odbudowuje wygląd zniszczonych włosów, pozostawia uczucie gładkości, objętości i zdrowych włosów bez obciążania. Ułatwia rozczesywanie, zmiejszając ryzyko ich wypadania.
 
Produkt bezpieczny dla włosów farbowanych i poddanych zabiegom chemicznym.
 
MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: Zacznę od tego, że produkt bardzo ładnie pachnie i dobrze sie pieni. Wystarczy naprawdę odrobina szamponu by umyć moje, siegąjące już za ramiona włosy. Po umyciu włosy są błyszczące. Produkt ich nie obciąża. Nawet na drugi dzień po myciu wyglądają całkiem przyzwoicie. Co do zapewnień producenta, że szampon zmniejsza ryzyko wypadania trudno mi się wypowiedzieć. Niestety produkt ten ma również sporą wadę- podrażnia skórę głowy. Dlatego stosuję go tylko raz w tygodniu. Skład też jakoś nie zachwyca- na drugim miejscu SLS.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)pieknie pachnie
(+)wydajny
(+)sprawia, że włosy się błyszczą
(+)włosy wyglądają zdrowo
(+)nie obciąża
 
(-)podrażnia skórę głowy
(-)niezbyt przyjazny skład
(-)cena ok. 40zł w cenie regularnej, w promocji kosztował ok 26zł
 
 
Nie sięgnę więcej po ten produkt. Jest dość drogi, a jego działanie nie różni się wiele od tańszych szamponów. Ja nie polecam.
 

piątek, lutego 08, 2013

Emolium, emulsja specjalna

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 08, 2013 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Wczoraj pisałam Wam o moim ulubionym nawilżaczu na dzień, dziś przyszedł czas na produkt, które uważam na noc. Jest nim Emolium- emulsja specjalna:

OPAKOWANIE: duża tuba (200ml), która zapakowana była jeszcze w kartonik

ZAPACH: nie zawiera substancji zapachowych ani barwników

KONSYSTENCJA: emulsja jest dość gęsta i naprawdę tłusta.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Emulsja specjalna Emolium jest emulsją typu woda w oleju (W/O). Kompleksowo odżywia i regeneruje skórę nadmiernie wysuszoną i podrażnioną. Dzięki zawartości specjalnie dobranych skladników aktywnych poprawia odpornośc skóry, odbudowuje płaszcz hydrolipidowy oraz uzupełnia lipidy warstwy rogowej naskórka.
 
Substancje aktywne: Arlasilk Phospholipid GLA (1%), urea (5%), hialuran sodu (1%), olej macadamia (3%), masło shea (5%),trójglicerydy oleju z kukurydzy (2%), olej parafinowy (8%).
 
Zastosowanie: Odżywianie i pielęgnacja suchej skóry,
-nadmiernie suchej, szorstkiej, popękanej
-podrażnionej, swędzącej
 
Zalecana również jak pielegnacja emoliencyjna przy stosowaniu preparatów wysuszajacych.
 
MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Dla mnie jest to idealny produkt na noc. Świetnie nawilża i sprawia, że twarz rano jest miękka i gładka. Niestety jest bardzo tłusty i bogaty co sprawia, że nie da stosować się go na dzień.Emulsja dość szybko się wchłania, a rano nie ma juz po niej śladu. W duecie z Cetaphilem pomogła mi zlikwidować wszystkie przesuszenia na twarzy. Zawiera olej parafinowy także z tego co się orientuję może zapychać. U mnie nic takiego nie ma jednak miejsca. Emulsja jest wydajna. Ta duża tuba na pewno wystarczy mi na kilka miesięcy codziennego stosowania.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)świetne nawilżenie
(+)nie uczula i nie podrażnia
(+)bogaty skład
(+)bez substancji zapachowych i barwników
(+)b.wydajna
 
(-)ze względu na parafinę może zapychać
(-)pozostawia tłustą skórę, dlatego nadaje się tylko do stosowania na noc
 
Do dostania w aptece za około 30zł.

Stosowałyście jakiś produkt z seri EMOLIUM? Jak wrażenia?

czwartek, lutego 07, 2013

CETAPHIL MD Dermoprotektor, Balsam do twarzy i ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 07, 2013 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Mam nadzieję, że dziś zjadłyście choć jednego pączka i zapomniałyście zupełnie o kaloriach ;) Podobno ten kto nie zje pączka w tłusty czwartek nie będzie miał szczęścia cały rok! Ja skusiłam się już na dwa i pewnie zjem jeszcze jednego ;) Dzisiejszy post chcę poświęcić balsamowi Cetaphil, który jest obecnie moim ulubionym kosmetykiem pielęgnacyjnym do twarzy, który nadaje się pod makijaż.
 
OPAKOWANIE: Cetaphil zamknięty jest w 250ml butli z dośc grubego plastiku. Obawiam się, że dość ciężko będzie wydobyć później końcówkę produktu.
 
ZAPACH: nie zawiera środków zapachowych
 
KONSYSTENCJA: dość rzadka, przypomina mleczko
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Cetaphil MD Dermoprotektor do twarzy i ciała: Klinicznie udowodniona zdolność do wiązania wody w skórze i utrzymywania odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry. Szybkie wchłanianie wody i długo utrzymujące się nawilżenie górnych warstw skóry. Pomaga zachować naturalną ochronną barierę skórną. Zapewnie natychmiastowe wygładzenie i zmiękczenie skóry. Nie zawiera środków zapachowych ani drażniących, dlatego jest idealny dla skóry wrażliwej lub suchej. Rekomendowany do nawilżania skóry uszkodzonej z powodu chorób dermatologicznych, jak również po zaiegach dermatologicznych.
 
MOJA OPINIA: Cetaphil używałam już dobre kilka lat temu, kiedy łykałam antybiotyk przepisany przez dermatologa. Teraz wróciłam do niego również z powodu zaleceń lekarza. Produkt ten świetnie nadaje się do nawilżania twarzy. Nie jest tłusty, szybko się wchłania, dlatego bez problemu można nałożyć potem makijaż. Stosowany regularnie poradził sobie z moim mocno przesuszonym policzkiem. Absolutnie nie uczula i nie podrażnia. Jest bardzo wydajny- wystarczy naprawdę odrobina naniesiona na twarz. Jest niekomedogenny tzn. że nie zapycha porów. Dla mnie to najlepszy nawilżacz do stosowania na dzień z jakim spotkałam się do tej pory.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)b.dobre nawilżenie
(+)błyskawicznie się wchłania
(+)nadaje się pod makijaż
(+)jest niekomedogenny
(+)nie uczula i nie podrażnia
(+)bezzapachowy
(+)b.wydajny
 
Minusów brak :)

Cetaphil jest do dostania w aptece za ok. 35-40zł.
 
Na koniec wklejam jeszcze SKŁAD: Aqua, Glycerin, Hydrogenated Polyisobutene, Cetearyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil/Macadamia Ternifolia Nut Oil, Ceteareth-20, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Farnesol, Panthenol, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Stearoxytrimethylsilane, Stearyl Alcohol, FIL 0133.V02.
 
Stosowałyście Cetaphil? Jakie jest Wasze zdanie o tym produkcie? :)
 

sobota, stycznia 26, 2013

Moja pielęgnacja suchej twarzy w 4 krokach :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, stycznia 26, 2013 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z aktualizacją mojej pielęgnacji twarzy. Muszę przyznać, że bardzo wiele się w niej zmieniło. Zacznę od tego, że nie jest już ona tłusta, a nawet nie mieszana,a sucha. Już od jakiegoś czasu borykałam się z suchymi miejscami na twarzy, z którymi nie mogłam sobie poradzić. Korzystając z faktu, że skończyła mi się maść na receptę, udałam się do dermatologa. Mój nowy plan dbania o twarz jest bardzo prosty. Bazuje tak naprawdę na 4 produktach:
 
1.Cetaphil dermoprotektor, balsam do twarzy i ciała:
 
Stosuję go codziennie rano. Myję wodą twarz i nakładam Cetaphil. Jest to mój absolutny ulubieniec w kwestii nawilżania. Stosowałam go już jakiś czas temu w czasie kuracji antytrądzikowej.
 
2.Emolium, emulsja specjalna:
 
Bardzo silny nawilżacz, który nakładam na noc. Na pewno nie nadaje się na dzień i do stosowania pod makijaż. Jest tłusty i zawiera dużo cennych składników, takich jak: masło shea, olej macadamia itd. W swoim składzie ma również parafinę, jednak moja skóra nie reaguje na nią jakoś negatywnie.
 
3.Mydło Dove:
 
Kiedy dermatolog zaleciła mi myć nim twarz codziennie wieczorem byłam lekko zdziwiona. Mydło przecież ma zwykle odczyn zasadowy, przez co nie do końca dobrze może sprawdzać się w pielęgnacji twarzy. Wygooglowałam jednak, że akurat Dove jako jedyne ma odczyn neutralny. Muszę przyznać, że spisuje się całkiem dobrze mimo wcześniejszych obaw.
 
4.Maść dermatologiczna Epiduo
 
Maść ta wydawana jest na receptę. Stosuję ją punktowo.
 
I to byłoby na tyle jeśli chodzi o pielegnację :) Powiem Wam, że w moim przypadku "mniej znaczy lepiej" sprawdza się idealnie. Minęło trzy tygodnie odkąd stosuję te kosmetyki i zauważyłam naprawdę sporą poprawę: skóra jest zdecydowanie mniej przesuszona, makijaż trzyma się bardzo dobrze. Sporadycznie pojawiają mi się tylko suche skórki. Wyskakuje mi co raz mniej niespodzianek. 
 
Za jakiś czas planuję dokładniejszą recenzję Emolium i Cetaphilu.  Kosmetyki, których używałam do tej pory poszły sobie w świat (Zusska dziękuję jeszcze raz za wymianę! Szampon Organicum sprawdza się na moich włosach świetnie! ;)).

niedziela, stycznia 13, 2013

Lirene, dermoprogram, płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, stycznia 13, 2013 10 komentarze
Płyn zastałam po powrocie do domu na łazienkowej półce. Muszę powiedzieć, że mnie zaciekawił. Czy się sprawdził? Zapraszam na recenzję :)

OPAKOWANIE: prosta, przeźroczysta butelka, która mieści w sobie 200ml produktu.

ZAPACH: bardzo przyjemny, jakby kwiatowy, orzeźwiający

KONSYSTENCJA: woda

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: To właściwy kosmetyk dla cery, która wymaga łagodnego i skutecznego oczyszczenia. Doskonale zastępuje mleczko i inne preparaty do demakijażu, efektywnie usuwając z twarzy wszelkie zanieczyszczenia, jednocześnie przywracając jej komfort nawilżenia. Dzięki lekkiej, nietłustej konsystencji płyn idealnie odświeża skórę, działa tonizująco i łagodząco. Nie zawiera alkoholu. Zawarte w płynie drobne cząsteczki- micelle łagodnie oczyszczają twarz z makijażu i zanieczyszczeń. Ekstrakt z wiśni, bogaty w witaminę C, eliminuje szkodliwy wpływ środowiska na skórę. Połączone działanie ekstraktu z miodu i D-pantenolu, działa kojąco, skutecznie łagodząc podrażnienia i przywracając cerze zdrowy koloryt. Cząsteczki gliceryny zapewniają optymalny poziom nawilżenia i zapewniają uczucie komfortu i miękkości.

MOJA OPINIA: Płyn świetnie radzi sobie z demakijażem. Absolutnie nie podrażnia i nie zostawia tłustej warstwy. Bardzo ładnie pachnie. Nie wysusza. Bardzo fajnie odświeża. Moim zdaniem spisuje się lepiej niż micel z Bourjois (ten niestety mimo że bardzo lubiany i chwalony po prostu mnie podrażnił). Z czystym sumieniem mogę go polecić! 

Kupiony na promocji w Rossmannie za około 10zł. Jego regularna cena to 13-14 zł. Miałyście go? Jak wrażenia? :)



piątek, stycznia 11, 2013

THE BODY SHOP CRANBERRY JOY BODY POLISH- peelingujący żel pod prysznic radosna żurawina

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, stycznia 11, 2013 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Co prawda miałam dziś nie dodawać posta, doszłam jednak do wniosku, że pojawi się dziś. Nie wiem czy jutro znajdę po prostu czas. Dzisiejszym bohaterem posta jest żel peelingujący radosna żurawina z TBS. Żel ten był częścią zestawu jaki dostałam od św. Mikołaja pod choinkę :) Tak prezentował się w pełnej krasie:
W zestawie znajdował się peelingujący żel o pojemności 75ml. Z tego co się orientuję jest to ta mniejsza wersja produktu gdyż pełnowymiarowy zawiera ich aż 200.
OPAKOWANIE: prosta i wygodna tubka. Opakowanie jest przeźroczyste dlatego widać ile produktu nam pozostało. Etykietka jak we wszystkich kosmetykach TBS. Od dawna zastanawia mnie dlaczego produkty TBS nie są zaopatrzone w polskie etykiety?!

ZAPACH: obłędny! idealny na sezon jesienno-zimowy zapach słodko-kwaśnej prawdziwej żurawiny

KONSYSTENCJA: żel jest dość gęsty zawiera w sobie drobinki. Śmiem twierdzić, że są to naturalne mini kawałeczki żurawiny (choć pewna nie jestem, na stronie TBS o tym nie wspominają... może któraś z Was się orientuje? :))

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: limitowana edycja żelu peelingującego do codziennego stosowania. Usuwa martwy naskórek, sprawia, że skóra jest bardziej gładka i miękka.

MOJA OPINIA: jeśli chodzi o samo działanie peelingujące to a pewno nie jest to żaden zdzierak. Zresztą jego sama nazwa już sugeruje nam, że jest to tylko żel peelingujący a nie peeling. Nadaje się do codziennego stosowania. Po jego zastosowaniu skóra wydaje się delikatnie gładsza. Żel jest dość wydajny. Podsumowując: obłędny zapach, przyjemna konsystencja, poprawna wydajność. Obawiam się jednak, że taki pełnowymiarowy produkt może kosztować ok 60zł, a to zdecydowanie dużo jak za tego rodzaju żel. Nie wiem co musiałby zawierać i jak działać taki produkt abym bez mrugnięcia oka wydała na niego taką kwotę! 


Na koniec dla zainteresowanych wrzucam jeszcze skład, który do najpiękniejszych na pewno nie należy...:  Aqua/Water (Solvent/Diluent), Sodium Laureth Sulfate (Surfactant), Glycerin (Humectant), Cocamidopropyl Betaine (Surfactant), Acrylates Copolymer (Stabiliser), Juglans Regia Shell Powder/Juglans Regia (Walnut) Shell Powder (Exfoliant), Parfum/Fragrance (Fragrance), Benzyl Alcohol (Preservative), Phenoxyethanol (Preservative), Sodium Chloride (Viscosity Modifier), Mel/Honey (Natural Additive), Vaccinium Macrocarpon Seed/Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed (Abrasive), Actinidia Chinensis Seed/Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed (Abrasive), Propylene Glycol (Humectant), Sodium Hydroxide (pH Adjuster), Benzophenone-3 (Sunscreen agent, Ultraviolet Light Absorber), Butyl Methoxydibenzoylmethane, Disodium EDTA (Chelating Agent), Linalool (Fragrance Ingredient), Sorbitol (Humectant), Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract/Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract (Natural Additive), Denatonium Benzoate (Denaturant), CI 17200/Red 33 (Colour).

Lubicie kosmetyki TBS? Co jest warte uwagi? :) Za jakiś czas pojawi się również recenzja żurawinowego żelu pod prysznic, żurawinowego mydełka i masełka o tym samym zapachu.

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos