środa, lutego 29, 2012

Ulubieńcy lutego.

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 29, 2012 13 komentarze
Bez zbędnego wstępu, w tym miesiącu do ulubieńców mogę zaliczyć:

1.Masło kawowe do ciała Joanna. . Bardzo polubiłam je za zapach i nawilża również przyzwoicie.

2. Maseczkę na twarz, szyję, dekolt  głęboko nawilżającą z Perfecty. Super nawilża twarz, dodatkowo nie trzeba jej zmywać, wystarczy pozostałości wmasować, bądź zebrać chusteczką.

 źródło: kosmeteria.com.pl




3.Lakier do paznokci Wibo growth. Za piękny kolor, a także za długość utrzymywania się na paznokciach. (właśnie przypomniało mi się, że miałam sprawdzić jaki numer ma ten kolor, przecież byłam w Rossmannie, ehh gapa ze mnie! )


4. Micel Ziaja Ulga. Nie było jeszcze o nim recenzji, ale planuję ją w najbliższych dniach (może nawet jutro :))


5. Błyszczyk kiss, kiss, kiss Stay withe me! od Essence. I chociaż mam go już jakiś czas to właśnie w tym miesiącu używam go częściej i intensywniej, powoli przyzwyczajam się do kobieco czerwonych ust, nie tylko na wielkie wyjścia :)


6. Podkład Catrice Photo finish. Bije na głowę Kobo, żałuję, że wcześniej go nie kupiłam. Najlepszy podkład jaki miałam :)



Wszystkie produkty (oprócz micela) były przeze mnie recenzowane, dlatego jeśli jeszcze któraś z Was nie czytała, odsyłam do poszczególnych postów :)
To tyle! a jakich Wy macie ulubieńców lutego? :)

wtorek, lutego 28, 2012

Zużycia, zużycia

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lutego 28, 2012 6 komentarze
I kto by pomyślał, że wczoraj było jeszcze ponad 5 stopni, dziś wstaję a za oknem śnieg... Pogoda zmienia się straszliwie, aż nie chce się nic robić. Z racji tego, że mam dziś zajęcia na popołudnie, a miesiąc się kończy przychodzę do Was z lutowymi zuzyciami.

1.Żel krem do mycia twarzy Nivea
http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/12/zel-krem-do-mycia-twarzy-nivea-cera.html

Nie jestem nim jakoś szczególnie zachwycona, na plus to, że nie podrażniał, ale raczej już nie kupię.

2.Micel z Delii
http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/12/zuzycia-i-micelarna-delia-do-twarzy-i.html

Może być, chociaż na waciku wiecznie zostawała mi rzęsa, i tak rzęsa do rzęsy i potem co...

3.Ziaja lawendowa. Szampon do włosów przetłuszczających się.
http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/12/ziaja-po-raz-enty-szampon-lawendowy-do.html

Z tym szamponem to jest tak, że wraz z pierwszą butlą go bardzo lubiłam, a przy drugiej (siostra kupiła i teraz obie się meczymy...) włosy się przyzwyczaiły i już tak fajnie nie jest. Mam jednak nauczkę, że przy moich włosach częsta zmiana szamponu to dobry sposób.

4.Palmolive żel pod prysznic z oliwką
http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/12/oliwkowe-love-palmolive-naturals-shower.html

Polubiłam za zapach, chociaż 750ml butla nie miała końca.

5.Peeling mango z TBS wersja mini
http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012/02/peeling-mango-body-shop-wersja-mini.html

O produktach The Body Shop pisałam już sporo tak więc nie chce się powtarzać. Mi jednak wydaje się, że te ceny to spore przegięcie....

6.Podkład z Kobo
http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/08/kobo-matt-make-up-podkad.html

Z którego wydłubałam tą plastikową zaślepkę i nie przecinając opakowania wydobyłam jeszcze resztki podkładu. Obecnie, kiedy mam porównanie do Catrice, wiem że do Kobo już  nigdy nie wrócę.

7.Perfumy CK One
http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2011/11/perfumy-unisex-ck-one.html

Uwielbiam ten zapach! trochę żal, że się skończyły, bo nie wiem kiedy będzie okazja, aby kupić kolejne...

To będzie na tyle, ilość nie zachwyca (a nie powiem ile byłoby gdyby szamponu, żelu, micela i perfum używała sama a nie z mamą i siostrą :)) u mnie projekt denko nie miałby chyba sensu. Za wolno zużywam te produkty, oj za wolno!


A jak u Was dziewczyny w tym miesiącu? :)

poniedziałek, lutego 27, 2012

Kiss Kiss Kiss

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 27, 2012 9 komentarze
Kiss, kiss, kiss to po prostu nazwa błyszczyka o numerze 07 z Essence, który naprawdę bardzo lubię :)

Swojego czasu byłam w posiadaniu jaśniejszego My favourite milkshake, tamten również przypadł mi do gustu.
Co takiego ma w sobie błyszczyk Stay With Me?

- przede wszystkim żywe, intensywne kolory, które na ustach nic nie tracą i wyglądają dokładnie jak w opakowaniu
-utrzymują się zdecydowanie dłużej niż inne tego typu produkty
-kryciem można porównać je do szminki (jest tak w przypadku odcienia kiss, kiss, kiss)
-są proste w aplikacji (wiadomo przy czerwonym kolorze trzeba być ostrożnym i dokładnym, bez lusterka się nie obejdzie, jednak odkąd mam ten błyszczyk czerwona szminka poszła w odstawkę)
-nie wysuszają ust
-posiadają wygodny aplikator , nigdzie indziej takiego nie spotkałam, coś ala mikrofon :)
-zbytnio się nie kleją (do włosów np)
-mają niską cenę 8,99 za 4ml
-posiadają przyjemne dla oka proste opakowanie


Moje drogie! Czy błyszczyki Stay with me są zupełnie wycofywane? Widziałam na wielu blogach, że również miały na wyprzedaży zabójczą cenę 3,99 .Czy jest to jednoznaczne z tym, że juz ich nie będzie? A może  będzie je można dostać tylko w Naturze, bo tam wyprzedaż Essence nie jest planowana?
Swoją drogą we Wroclawiu w Super Pharm na Oławskiej wszystkie wyprzedawane produkty zniknęły w mgieniu oka. Moja siostra wybrała się  wczoraj o SP i zostały tylko lakiery i pojedyncze sztuki błyszczyków XXL shine.
Wrocławianki, załapałyście się na coś z przecenionych produktów? :)

niedziela, lutego 26, 2012

Mój paznokciowy problem.

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 26, 2012 10 komentarze
Ostatnio strasznie rozdwajają mi się paznokcie...Wyglądają na zdrowe, są mocne ale praktycznie każdy paznokieć po kolei się rozdwaja.
Dzień w dzień od ponad miesiąca dbam o nie w następujący sposób:

ZEWNĘTRZNIE:
-stosuję odżywkę Wibo: diamentowa siła. Nakładam ją za każdym razem gdy zmywam paznokcie. Dodam, że przestałam ją lubić wraz z rozpoczęciem drugiej buteleczki: strasznie szybko mi zgęstniała, nie chce wysychać
-przecieram skórki i paznokcie olejkiem rycynowym. Planuje również od dziś zacząć raz w tygodniu moczyć dłonie w podgrzanej oliwie z cytryną

OD WEWNĄTRZ:
-Skrzypovita raz dziennie
-Calcium Pantonenicum dwa razy dziennie po dwie tabletki

O ile widzę widoczną różnicę jeśli chodzi o włosy: zdecydowanie mniej wypadają, są zdrowsze i szybciej rosną to z paznokciami jest tragiczne. Cały czas ścinam je na krótko, bo wyglądają nieestetycznie.

Ostatnimi czasy na blogach pojawiło się wiele pozytywnych opinii o odżywce Evelline, wydaje mi się, że muszę ją kupić może choć ona da jakieś rezultaty.

A może znacie jeszcze jakieś sposoby na zdrowe paznokcie? Będę wdzięczna za każdą sugestię i wszystkiego wypróbuję :)


Fot. niderlander / Shutterstock.com

sobota, lutego 25, 2012

Kilka słów o współpracy z laboratorium kosmetycznym Ava

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 25, 2012 3 komentarze
Jak już wspominałam i obiecałam dziś zdjęcie produktu, który dostałam od laboratorium Ava, jest to serum- maska z serii White Skin:


Narazie nie mogę dużo o niej powiedzieć, wiadomo jest to taki produkt na którego efekty będę musiala troche poczekać...
Nie ukrywam, że wiążę z nią spore nadzieje, moja skóra twarzy po leczeniu retinoidami nie ma jednolitego kolorytu i gdzie niegdzie widać przebarwienia. Stosowałam już Glyco A oraz serum ze stężoną witaminą C ( nie pamiętam nazwy), które stosowane regularnie dały widoczne rezultaty, jednak potem moje problemy z trądzikiem znów powróciły i pojawiły się nowe.

Tak więc uczę się systematyczności, regularności w stosowaniu i za jakiś czas ( myślę ze to kwestia 2-3 miesięcy) pojawi się pełna recenzja wraz z efektem kuracji.

Ciekawa byłam opinii o tym serum, ale nawet na wizażu nie pojawiła się jeszcze żadna recenzja, jest to chyba nowość, stąd moja ciekawość jest jeszcze większa :)

Udanego weekendu!

piątek, lutego 24, 2012

WANTED podkład idealny. Recenzja Catrice photo finish liquid foundation 18h

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 24, 2012 11 komentarze
Dzisiaj czas na dokładniejszą recenzję podkładu, które używam trzeci tydzień. Mowa oczywiście o Catrice photo finish.
Od razu przepraszam, za wymazaną nakrętkę, ale nie zrobiłam zdjęcia po zakupie, a teraz nie mogę jej doczyścić i wyszło chyba jeszcze gorzej, niż bym jej nie dotykała...

Posiadam odcień 010 sand beige i jest to najjaśniejszy kolor z 5 dostępnych.

Zacznę od tego co widzimy od razu, czyli od opakowania:

OPAKOWANIE:

To naprawdę miła dla oka buteleczka z mrożonego szkła z wygodną pompką. Nakrętka była zabiezpieczona dodatkowo naklejką, więc mamy pewność, że nikt przed nami nie "testował" produktu.
Na buteleczce widnieje opis podkładu w języku angielskim, niemieckim i francuskim, po polsku ma nam wystarczyć tylko: "długotrwały podkład do twarzy".

KONSYSTENCJA:

Jest dość lekka, niezbyt gęsta. Powiedziałabym pudrowa.

ZAPACH:

Jak już wspominałam w jednym z postów -miodowy. Dość wyraźny, nie podoba mi się, ale jestem w staie to jakoś przeżyć ;)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:

-perfekcyjna cera
-zawiera odbijające światło pigmenty
-bezolejowa formuła
-trwałość do 18h
-testowany dermatologicznie

To teraz do każdego z tych zapewnień dorzucę swoje trzy grosze :

PERFEKCYJNA CERA:
Jeśli chodzi o krycie, to jest delikatne. Ja akurat takie preferuję, ale zawsze na niespodzianki i niedoskonałości używam korektora. Podkład nie tworzy maski, ale czarodziejem na wszystkie nasze niedoskonałości solo z pewnością nie jest.
Dodam, że fajnie stapia się z cerą, nakładam go palcami i nie widzę żadnych smug.
Nie podkreśla suchych skórek, nie wysusza.

ZAWIERA PIGMENTY ODBIJAJĄCE ŚWIATŁO:
Ja tego nie zauważyłam, chociaż może jest jakaś minimalna różnica, gdyby nie nakładać na niego pudru. Ja jednak bez pudru się nie ruszam, więc ciężko mi powiedzieć co z tymi pigmentami...

BEZOLEJOWA FORMUŁA:
Mimo, że nie jest to stricte podkład matujący, to u mnie szybszego świecenia się. Nie wiem czy tak macie, ale to zależy też od dnia, bo zdarza mi się po całym dniu wrócić do domu i nie mieć oznak świecenia, a czasami po kilku godzinach czuje już, ze coś jest nie tak....
Jeśli chodzi o formułę bezolejową, to zapewne zależy od rodzaju cery, słyszałam również opinie, że czasami nie radzi sobie z tlustą skórą i szybko powoduje świecenie....

TRWAŁOŚĆ DO 18h:
Moje ulubione stwierdzenie z większości produktów kosmetycznych! No nie bez przesady, dezodoranty też nie wytrzymują 24h...
Jak każdy podkład sciera się po kilku godzinach, jest to przecież normalne.


PLUSY:
-wygodne opakowanie z pompką
-idealny odcień dla mnie (010)
-dobrze stapia się z cerą
-nie wysusza
-nie podkreśla suchych skórek
-delikatne krycie ( dla mnie wystarczające)
-nie tworzy smug
-cena (25,99)


MINUSY:
-zapach
-tylko 5 odcieni



Ja go polecam, z pewnością nie jest idealny, może być też problem z dobraniem odpowiedniego odcienia ( dla posiadaczek bardzo, bardzo jasnej cery 010 będzie z pewnością za ciemny...), ale według mnie posiada więcej plusów niż minusów. Już widzę, że bije KOBO  matt na głowę! :)

Uważam, że 26 zł to bardzo dobra cena jak za taki produkt.
Ja jestem na TAK!

czwartek, lutego 23, 2012

Wibo Express growth

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 23, 2012 14 komentarze
Lakier ten kupiłam dzień przed Walentynkami, szukałam kobiecej, intensywej zerwieni na moje paznokcie. To klasyczną czerwienią nazwać nie można, ale zakochałam się w tym kolorze!
Jest trochę trudny do zdefiniowania: połączenie czerwieni i pomarańczy, kolor może wydawać się inny w zależności od rodzaju światła.

W szafie Wibo wygląda bardziej jak pomarańcz, tutaj na zdjęciu kolor nie jest dokładnie oddany.
Niestety numer był widoczny na białej naklejce i zdarł się chyba już pierwszego dnia... Dlatego jak będę jutro w Rossmanie, obiecuje, że sprawdzę i na pewno dopiszę.

Lakier ma wygodny pędzelek, bardzo dobrze się rozprowadza. Kryje już przy pierwszej warstwie, ja jednak nakładam (tyczy sie to wszystkich lakierów) dwie.
Szybko schnie, nie zostawia smug . Co do trwałości to u mnie na paznokciach ok 2-3 dni.
Zawiera witaminy: A,C,E a także wapń i proteiny soi: jak dodaje producent: lakier z zaawansowaną formułą wspomagający wzrost paznokcia.
Moje paznokcie rosną dość szybko - łykam CP i skrzypovitę, więc narazie ciężko mi stwierdzić czy jest w tym również zasługa tego lakieru ( jak widzicie mimo, że rosną, narazie ścinam je zupełnie na krótko, żeby mogły dojść do siebie...)

Reasumując:


PLUSY:
-Sporo kolorów
-Dobra aplikacja
-Dość szybko schnie
-Obecność kompleksu wspomagającego wzrost paznokcia
-Cena (ok 6zł)

MINUSY:
-Trwałość (no ale u mnie żaden lakier nie wytrzymuje dłużej niż 3 dni....)
-Zdarza mu się odpryskiwać i wtedy od razu z połowy paznokcia....

Miałyście lakier z tej serii? Lubicie je? :)
Jaki jest Wasz ulubiony odcień czerwieni na paznokciach? :)

środa, lutego 22, 2012

Ziaja Pro: peeling enzymatyczny

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 22, 2012 7 komentarze
Produkt ten otrzymałam od koleżanki. Stwierdziła po prostu iż peeling zupełnie na nią nie działa, więc może ja będę mieć z niego jakiś pożytek.

Zacznę od tego, że seria PRO jest przeznaczona do użytku profesjonalnego w gabinetach kosmetycznych.Nie miałam innych kosmetyków Ziaja  PRO, ale mogę stwierdzić, że akurat ten absolutnie nie zrobi nam krzywdy,jeśli będziemy stosować go same (baa przecież na moją koleżanką w ogole działał...).

Jest to peeling enzymatyczny:
-program wzmacniający do cery naczynkowej
-program oczyszczający do każdego rodzaju cery

źródło: kosmetyki-polskie.com

Kilka słów od producenta znajdujących się na opakowaniu:

OPIS DZIAŁANIA:

-Łagodne, ale dokładnie złuszcza i usuwa martwe komórki naskórka
-Skutecznie nawilża oraz ułatwia wnikanie substancji aktywnych w głębsze warstwy skóry.

SUBSTANCJE AKTYWNE:
-subtylizyna
-witamina E, prowitamina B5

ZAPACH: bardzo delikatny, pachnie jak krem

KONSYSTENCJA: biała emulsja, peeling nie posiada drobinek (w koncu to wersja enzymatyczna)

SPOSÓB UŻYCIA: peeling należy nałozyć na twarz, po czym masować 10-15 minut omijając okolice oczu, następnie spłukać. Od znajomej kosmetyczki wiem jednak, że lepiej jest go nałożyć odczekać chwilę i dopiero później wykonać masaż.
Nie jest wspomniane jak często go używać (z wiadomych powodów, salonu nie odwiedzamy kilka razy w tygodniu), dlatego ja stosuję go 2 razy w tygodniu.

EFEKTY I MOJE ODCZUCIA: po użyciu skóra jest gładka, miękka, oczyszczona a zarazem nawilżona. Eliminuje wszelkie suche skórki. Jednocześnie jest delikatny, nie podrażnił mnie, nie wywołał zaczerwienienia.

Ja jestem z niego zadowolona. Spełnia swoje zadanie, idealny przed nałożeniem maseczki czy innego produktu, ponieważ przygotowuje skóre do kolejnych zabiegów.
Zdecydowanie polecam!

ZALETY:
-ekonimiczne opakowanie (z pompką)
-delikatny zapach
-odpowiednia konsystencja
-bardzo poprawne działanie

WADY:
-dostępność (tylko w gabinetach kosmetycznych, ewentualnie w internecie)
-dość zastanawiająca robieżność cen od ok 20zł do nawet 40....


Moje drogie! Stosowałyście coś z serii Ziaja PRO? Polecacie jakieś konkretne produkty? :)

Wczoraj odebrałam swój nowy sprzęt, niestety są jeszcze problemy z zainstalowaniem wszystkiego, dlatego dziś recenzja z laptopa siostry. Mam jednak cicha nadzieję, że już od jutra zacznę pracować na własnym komputerze (kiedy pisze dla Was te recenzję, mój chłopak dzielnie zmaga się z aktualizacją i instalowaniem mi wszystkich potrzebnych programów :))

wtorek, lutego 21, 2012

NOWY CYKL POSTÓW: Czego w Polsce nie kupimy.... Kilka słów o Bootsie

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lutego 21, 2012 6 komentarze
logos.wikia.com

Więc zacznę od początku.. co skłoniło mnie do takiego posta?
Wizyta rodziny z Anglii, moja ciocia pracuje własnie z Bootsie, jest farmaceutką. Zawsze jak z dziećmi przylatuje do Polski podrzuca nam jakieś drobiazgi z tego sklepu ( a dokładniej apteko-drogerii).
Miałam okazję testować dzięki temu świetne masełka (był o nich również post), tym razem otrzymałam wielką ekologiczną torbę na zakupy i ich magazyn.

Zacznę od polityki tego miejsca, bo mi od początku przypomina nasze Super Pharm:
-też jest to drogeria i apteka (a nawet więcej ponieważ mają również dodatki i ubrania...)
-też zbiera się punkty (każdy produkt można kupić normalnie, albo za punkty właśnie)

A w samym sklepie (mówię tu o online) fantastyczne promocje (w Polsce rzadko się niestety zdarzają..) masa produktów 3za2 czy 1/2 ceny bądź za funta.
W każdej ich gazetce na ostatniej stronie znajdują się również specjalne okazje: przy okazaniu kuponu taniej, bądź 10% zniżki, produkt gratis itd.
Jednym słowem świetne okazje obniżki, których rzadko w Polsce można doświadczyć.
Poza tym zakręciło mi się w głowie od tych wszystkich produktów (niedostępnych w Polsce): przykładowo: suchych szamponów Batiste, kosmetyków kolorowych Stila, kilkunastu rodzai kremów BB i maselek Soap&Glory.
Ja to najchętniej widziałabym wszystko u siebie :)!
Przekrój cenowy w Bootsie jest spory, od tańszych kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych za 1-3 funty bo te najbardziej ekskluzywne marki i zapachy.

Pozostaje mi tylko pomarzyć (albo poprosić przy okazji o jakieś zakupy i paczkę do Polski).
A potem wierzyć, że może kiedyś do nas też zawita Boots (co zapewne jest nierealne...)

pooglądać jednak zawsze można:
www.boots.com


A może któraś z Was dziewczyny miała okazję kupować w Bootsie i wcale nie wygląda to tak jak opisałam. Chetnie poczytam o Waszych wrażeniach również z innych drogerii czy aptek nie mających swoich sieci w Polsce.
Jak zapatrujecie się na taką serię postów?

Mam nadzieję, że dzisiaj w końcu dostanę swój komputer i będę mogła znów zamieszczać recenzje, zdjęcia i normalne posty! :)

niedziela, lutego 19, 2012

TAG: 5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 19, 2012 6 komentarze
Zasady:

- napisz kto Cię otagował i zamieść zasady TAG'u

- zamieść baner TAG'u i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki (akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne, bo:

*mają tańsze odpowiedniki
*są przereklamowane
*amatorkom są niepotrzebne
*bo to sposób na niepotrzebne wydatki


Krótko wyjaśnij swój wybór. Zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek.
Do zabawy zaprosiła mnie JealousJelly za co dziękuję! :)
1. Na początek bardzo często ( jak nie najczęściej) goszczący w tym TAG-u "przyrząd kosmetyczny" jakim jest beauty blender.  Według mnie drogi i zbędny gadżet. Ja nakładam podkład zawsze palcami i uważam, że jest to najlepszy sposób na świecie!
źrodło:NewYouCosmetics.com
2. Drogie pędzle do makijażu. Posiadam tylko pędzel do pudru i 2 do cieni, a ich cena nie przekroczyła 10zł/ szt. Jak dla mnie zupełnie niepotrzebny wydatek, bo najnormalniej w świecie się nimi nie posługuje. Z pewnościa gdybym była wizażystką, czy chociaż trochę potrafiła tworzyć fajne make -upy, inwestycja opłacałaby się. A tak wole kupic sobie coś do ubrania, albo odłożyć na czarną godzinę :)
źródło: wyspa-kobiet.pl

 3. Produktów z THE BODY SHOP
Dlaczego? Ponieważ miałam okazję je testować (tzn dostałam w prezencie mini zestaw, pisałam o nim tu na blogu) i muszę stwierdzić, że ich cena jest zdecydowana wygórowana. Niby są ok( nie ma sie do czego przyczepić), ale nie podbiły mojego serca, znam duzo innych produktów pielęgnacyjnych w niższych cenach a o takim samym działaniu.
źródło: niespodzianka.pl

 4. Drogiego lakieru do paznokci. Jestem fanką lakierów, to prawda. Jednakże nie widzę sensu w kupowaniu drogiego produktu. Dlaczego? Bo lakier na moich paznokciach (trzyma się maks.3-4 dni), bo nigdy nie zużyłam jeszcze całej buteleczki (musiałabym chyba malować je codziennie) a ten sam kolor bardzo szybko mi się nudzi.
źródło: glamour.com

5. Samoopalaczy. Bo jak kiedyś użyłam wyglądałam jak zebra a potem musiałam trzeć się mega ostrą szczotką :D (akurat przed weselem, tak to jest jak naklada się samoopalacz pierwszy raz w życiu). Balsamy brązujące lubię, samoopalaczy zdecydowanie nie. Poza tym w lecie łapię słoneczko, a na jesień czy w zimie opalenizna nie jest mi konieczna.
źródło: kobieta.gazeta.pl
Zapraszam do zrobienia TAG-u wszystkie dziewczyny, które jeszcze nie miały okazji w nim uczestniczyć ! :)


Nowy wygląd bloga :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 19, 2012 8 komentarze
I znów zapragnęłam zmian na blogu (tym razem naprawdę sporych...). Jak Wam się podoba? Wiem, że raczej nie ma dużo wspólnego z tematyką kosmetyczną, ale idealnie pasuje do mojej osobowości. No i w końcu nawiązuje do według mnie najpiękniejszego i najbardziej magicznego miasta jakim jest Paryż.


Wybaczcie za te krótkie, nawet nie posty a wzmianki, które pojawiają się na blogu ostatnimi czasy. Komputer zbuntował się na amen, naprawa jest niemożliwa...
Czekam teraz na nowy, mam nadzieję, że będzie u mnie już jutro :)

sobota, lutego 18, 2012

Rozdanie u chodzpomalujmojswiat - kolejna zwyciężczyni

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 18, 2012 9 komentarze
Niestety autorka najciekawszej odpowiedzi na moje pytanie nie wysłała mi maila z adresem w ciągu 3 wyznaczonych dni.
Dlatego też, po kolejnym przeczytaniu wszystkich Waszych odpowiedzi o produkcie kosmetycznym miło mi ogłosić, że niespodzianka wędruje do:

nowicjuszki

Gratuluję! :)

Czekam na maila z Twoim adresem przez 3 dni - martiinka@gmail.com

piątek, lutego 17, 2012

Pierwsze wrażenia o nowym podkładzie

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 17, 2012 14 komentarze
Moje drogie!

Jak pamiętacie ostatnio pytałam się Was o to, jaki podkład sobie mogę kupić. KOBO lubiłam, ale używałam go już długi czas i chciałam wypróbować coś innego.
Jedna z Was (chyba monica, jak dobrze pamiętam :)) wspomniała w komentarzu o Catrice Photo Finish.
Będąc w Naturze przyjrzałam mu się i kupiłam.

Co mnie od razu do niego przekonało, gdy stanęłam przed szafą Catrice?

Opakowanie: szklana, elegancka butelka z pompką (według mnie przypomina Revlon i nie będzie w końcu problemu z zużyciem produktu do końca jak to zawsze miało miejsce z okropną, butlą Kobo)
Odcień: 010- sprawdziłam sobie na testerze i wiedziałam, że będzie idealny dla mnie, jasny z żółtymi tonami
Cena: kosztuje 25,99 zł


Kupiłam bez wahania. Używam go dopiero tydzień, dlatego z dokładniejszą recenzją narazie się wstrzymam.
Dodam tylko, że pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne.
Jedynym mankamentem jest zapach: pachnie miodowo, niektóre z Was na pewno lubią taki zapach i będzie to dla nich plusem, ja jednak nie należę do fanek miodu.

źródło: irecommend.ru
Czy któraś z Was używała tego podkładu? Jak wrażenia? :)


Na koniec chciałam jeszcze dodać, że podjęłam współpracę z laboratorium kosmetycznym AVA i w ramach testów otrzymałam (po wymianie maili z p. Jolą na temat potrzeb i stanu mojej skóry) Serum Maskę do twarzy z serii White Skin.
Niezwykle cieszę się z tego produktu, ponieważ już jakiś czas temu chciałam kupić sobie coś, co pomoże na moje przebarwienia i nierówny koloryt czyli pozostałości po trądziku...
O serum napiszę jeszcze  kilka słów (dodam też zdjęcia), kiedy będę mieć już  własny komputer (dokładna recenzja pojawi się za jakiś czas...).

Miłego dnia!

środa, lutego 15, 2012

WYNIKI ROZDANIA

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 15, 2012 10 komentarze
Na początku chciałabym bardzo podziękować za wszystkie zgłoszenia.
Metodą hand made stworzyłam ok 300 losów.
Jak wiecie mam problem z komputerem, dlatego zdjęcia udowadniające, że wszystko przebiegło jak należy ( czyli etap losowania) pojawią się jutro (za co przepraszam!).





Nie przedłużając ogłaszam iż zwyciężczynią rozdania jest:

ibberon

Gratuluję! :)

Natomiast  komisja (w skład której weszłam ja :)) zdecydowała, że nagrodę za najciekawszą i najbardziej kreatywną odpowiedź otrzymuje:

yesiwantyouback
za tabletki dzięki którym rano obudzimy się piękne i pełne energii :)


Gratuluję! :)


Dziewczyny, czekam na maile (  martiinka@gmail.com ) z Waszym adresem przez 3 dni, jeśli ich nie dostanę wylosuję i wybiorę nowe zwyciężczynie.

Jeszcze raz dziękuje wszystkim Wam za udział i niedługo postaram się znów zoorganizowac jakieś rozdanie.

wtorek, lutego 14, 2012

PRZYPOMNIENIE

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lutego 14, 2012 3 komentarze
Tylko do dzisiaj do godziny 24:00 mozna zgłaszać się do rozdanio-konkursu na moim blogu. Wystarczy byc tylko moim obserwatorem.Post do rozdania: http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012/01/rozdanie-u-chodzpomalujmojswiat.html .


źródło:crafts.kaboose.com


Moje drogie, nie wiem jak często będą pojawiać się teraz posty. Jednak ten z wynikami konkursu pojawi się na pewno jutro. Chodzi o to, że niestety komputer na którym pracuje (a jest to stary stacjonarny komp...) niestety wczoraj odmówił  współpracy i nie chciał się włączyć... mam tylko nadzieje, że da się odzyskać wszystkie moje zdjęcia dokumenty i materiały, bo jak nie to będzie bardzo, bardzo żle!!! :(

Życzę Wam mile spędzonego walentynkowego dnia :)

poniedziałek, lutego 13, 2012

O nawilżaniu twarzy. Dax Cosmetics maseczka głęboko nawilżająca

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 13, 2012 5 komentarze
Przy pogodzie jaką mieliśmy ostatnio (podobno mrozy na szczęście się kończą...! ) moja cera stała się bardzo kapryśna. Przede wszystkim silnie przesuszona na nosie i policzkach. Któregoś dnia nie mogłam najzwyczajniej nałożyć podkładu, bo stworzył mi bardzo nieestetyczną "suchą, złuszczającą się skórkę".
Będąc ostatnio w Super Pharm przypomniałam sobie o maseczce, którą używałam jakiś czas temu, a która świetnie radziła sobie z nawilżaniem. Mowa o masce głęboko nawilżającej z Daxa.
Od tamtej pory trochę zmieniło się jej opakowanie ( a konkretnie saszetka):
wyglądała tak:

źródło: webkupiec.pl

A obecnie prezentuje się tak:
źrodło: webkupiec.pl

Jest to maska głęboko nawilżająca na twarz, szyję i dekolt. Zawiera aloes i kwiat pomarańczy, przeznaczona dla cery odwodnionej i zmęczonej.
Nakładamy ją na twarz na ok 10-15 min ( w tym czasie expresowo się wchłania, widzimy dokładnie, które miejsca są najbardziej przesuszone: maski najszybciej tam nie ma), po czym pozostałości możemy albo wmasować albo usunąc za pomocą chusteczki czy wacika.

ZAPACH: przyjemny, choć ciężki do zdefiniowania. Dość słodki, nie wyczuwam jednak pomarańczy, dominuje aloes.

KONSYSTENCJA: maseczka nie jest za gęsta, ani zbyt rzadka, nie spływa z twarzy przy aplikacji, świetnie i praktycznie natychmiastowo się wchłania

WYDAJNOŚĆ: jedna taka saszetka wystarczyła mi na 2 pełne użycia i jeszcze 3 "połowiczne" tzn przelałam ją sobie do tego małego, plastikoweg słoiczka z Rossmana i nie nakładałam już na całą twarz, tylko właśnie na miejsca najbardziej przesuszone (nos, policzki)

DZIAŁANIE: wszelkie kremy chowajcie się! najlepszy i najszybszy nawilżacz, który dodatkowo nie sprawia, że cera się świeci. Bez obaw po wchłonięciu można robić makijaż.

Obecnie mój "must have", pogotowie na przesuszoną twarz!

cena to ok 1,80 za saszetkę.
Szukając dziś zdjęć w sieci, natknęłam się na tą maseczkę w pełnowymiarowym opakowaniu (tubie), nie spotkałam się jeszcze nigdzie z taką jej formą. A może Wy dziewczyny wiecie gdzie jest dostępna jako pełnowymiarowy kosmetyk? Jeśli spotkam z pewnością kupię.

PRZYPOMINAM RÓWNIEŻ O ROZDANIU! NA ZGŁOSZENIA MACIE CZAS DO JUTRA DO GODZINY 24:00. ZWYCIĘZCÓW PODAM W ŚRODĘ 15.02 . POWODZENIA :)

niedziela, lutego 12, 2012

Joanna Naturia kawowe masło do ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, lutego 12, 2012 6 komentarze
Jeśli chodzi o pielęgnację ciała, to od jakiegoś czasu stawiam na masła. W balsamach nie odpowiada mi   konsystencja. Aplikacja tego rodzaju produktu jest dla mnie dużo przyjemniejsza.
Stąd też po wyzerowaniu mini masła z The Body Shop ( a wiadomo te 50ml starczyło mi naprawdę na kilka aplikacji) postanowiłam kupić coś tańszego i najlepiej polskiego, by mieć porównanie do produktu z TBS.

Odżywcze masło do ciała z kawą Joanna Naturia otrzymujemy w prostym opakowaniu z dość grubego plastiku.
Minusem jest fakt, że masło po odkręceniu nie jest zabezpieczone folią (dlatego radzę je odkręcić przed zakupem, by zobaczyć czy nie ma w nim "obcych"  śladów po palcach).



ZAPACH:
Zapach uwiódł mnie już w drogerii: słodki, aromatyczny, wyczuwalny naturalny żaden tam chemiczny aromat kawy. Moja siostra stwierdziła, że pachnie jak krem do tortów :)

KONSYSTENCJA:
Gęsta, ale nie aż tak jak masło z TBS (te masła posiadają dotąd najbardziej "zbitą" konsystencję jaką miałam okazję testować)

KILKA SŁÓW OD PRODUCENTA:
Kawowe masło do ciała Naturia o aromatycznym zapachu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry. Nadaje jej wyjątkową miękkość i elastyczność, pozostawia ją gladką i miłą w dotyku. Specjalnie opracowana receptura zawiera odżywcze masło Shea i stymulujący ekstrakt z kawy.

MOJA OPINIA:
Bardzo ładnie nawilża skórę, wchłania się szybko. Ostatnio zauważyłam u siebie dość mocno przesuszoną skórą w okolicy brzucha, gdzie kończą się spodnie (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :)). Masło bardzo szybko poradziło sobie z tą partią ciała. Po przesuszeniach nie ma śladu.
Jak nie mam w pobliżu kremu do rąk, używam również tego masła.

Jestem z tego produktu jak najbardziej zadowolona, możliwe,  że gdy mi się skończy kupię pozostałe wersje: waniliową i truskawkową.

Jeśli któraś z Was została skuszona moją recenzją, (:]) to obecnie w Super Pharm z kartą Lifestyle masło można kupić za 6,49 normalna cena to około 9zł.

sobota, lutego 11, 2012

O gwiezdnym deszczu prosto z Rosji

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 11, 2012 6 komentarze
Ten lakier dostałam od swojej koleżanki ze studiów, która była na praktykach w Rosji i która bardzo dobrze wie, że jestem fanką wszelkich lakierów.

Gwiezdny deszcz, bo taką nazwę ma ta seria, to niewielka 5ml buteleczka o dosć dziwnym kształcie ze śmieszną naklejką : brokatową gwiazdką na samej górze nakrętki :)

Gwiezdny deszcz ( jeśli patrzeć na nazwę) aż prosiłby się o drobinki brokatu czy jakiś inny niespotykany efekt, ale nic z tych rzeczy. To po prostu dość intensywny, piękny odcień różu.
(przepraszam za te brzydkie paznokcie na zdjęciu, ale po pierwsze są w fatalnym stanie :( a po drugie lakier nałożyłam przedwczoraj...)

Jeśli chodzi o sprawy bardziej "techniczne" to ma bardzo wygodny pędzelek, niezbyt gruby, ale dość długi, pozwala to na bardzo dobrą i precyzyjną aplikację (po malowaniu nie zdarzyło mi się nawet używać wacika nasączonego zmywaczem by zmyć resztki ze skórek).
Już jedna warstwa jest wystarczająca, bo krycie jest bardzo przyzwoite, choć ja zawsze maluję dwoma.
Naprawdę szybko schnie (w porównaniu do innych lakierów jakie posiadam )
Jeśli chodzi o trwałość to tak ok. 3 dni.

Obecnie mój ulubiony lakier do paznokci :)

Zdaję sobie sprawę, że prezentacja lakieru, który dostępny jest tylko w  Rosji, może mija się z celem, ale z drugiej strony osobiście lubię u Was posty z prezentami z wakacji, czy kosmetykami z innych krajów.  To zaspokaja trochę moją babską ciekawość :) Miło jest czasem podglądnąć co w kosmetykowym świecie piszczy kilkaset km od nas :)

piątek, lutego 10, 2012

Nektar pomarańczowo- mandarynkowy do kąpieli!

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 10, 2012 10 komentarze
Nareszcie w trójkę (tzn ja, mama i siostra) udało nam się zużyć wielgachną butlę żelu Palmolive.
Tym razem padło na Witaminowy nektar pod prysznic Luksja.
Dlaczego?
Po pierwsze atrakcyjna cena ok 8zł za 500ml
Po drugie obłędny pomarańczowy zapach! Naprawdę lubię takie intensywne, orzeźwiające cytrusowe zapachy.

Kilka słów od producenta: Poczuj przyjemność nawilżania pod prysznicem z witaminowym nektarem Luksja Avtice Vitamins wzbogaconym ekstraktem z owocu mandarynki i olejkiem pomarańczowym. Odzyskasz pełnię sił witalnych, a Twoja skóra stanie się gładka i miękka w dotyku. Formuła nektaru zawiera kompleks witamin A,E,C, które korzystnie wpływają na wygląd skóry.

Jak wiadomo od takiego żelu, nie wymagam by nawilżał czy cokolwiek innego, dla mnie istotny jest zapach i sam fakt, aby mył :)

ZAPACH: tak jak powiedziałam, słodki pomarańczowy pachnie trochę jak takie syropy do rozcieńczania z wodą (ja i moje skojarzenia:))
KONSYSTENCJA: dość gęsty
DZIAŁANIE: myje jak powinien :)


PLUSY:
-zapach
-cena
-wydajność
-kompleks witamin (bo dobrze brzmi, chociaż wiadomo, że cudów witaminy w żelu pod prysznic nie zdziałają)
-wygodne opakowanie, dobrze wyprofilowane by trzymać w dłoni

MINUSY:
-może dostępność?

Z pewnością są jeszcze 2 inne wersje zapachowe, tylko nie pamiętam niestety jakie...
Ja swój kupiłam w Kauflandzie za ok. 8zł



Udało mi się dziś kupić maskę Biovax wersję intensywnie regenrującą.
Miałyście może? Z tej z proteinami mlecznymi byłam średnio zadowolona, która według Was jest najlepsza?

czwartek, lutego 09, 2012

Celia- maska intensywnie regenerująca

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 09, 2012 5 komentarze
Dziś krótka recenzja pierwszej z masek: regenerującej z keratyną, bambusem i prowitaminą B5.

Maskę możemy dostać tylko w saszetce (ma ona pojemność 12ml).
Przeznaczona jest do włosów: osłabionych, przesuszonych, matowych, zniszczonych zabiegami fryzjerskimi, niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi, niewłaściwą dietą.*


 źródło:drogeriajulia.pl

ZAPACH: bardzo delikatny, przyjemny
KONSYSTENCJA: początkowo myślałam, że jeśli to maska, to będzie dość gęsta, kiedy przecięłam saszetkę od razu wylała mi się na dłoń. Konsystencja leista, podobna do szamponu.
DZIAŁANIE: przede wszystkim producent zaleca by trzymać ją na włosach 3-5 minut a następnie spłukać. Ja jednak pozostawiłam ją na około dwadzieścia, dodatkowo zawinęłam włosy w ręcznik.

Włosy stały się bardziej miękkie, lśniące i sypkie. Bałam się, że nakładając zbyt dużą ilość produktu (zużyłam całą saszetkę) będą przyklapłe i tłuste. Nic takiego jednak nie miało miejsca.

Wiadomo, że efekt "regeneracji" utrzymał się tylko do następnego mycia. Poza tym kupowanie saszetek (bo nie znalałam pełnowymiarowej wersji tego produktu) jest bardzo nieekonomiczne, a recenzja nie jest do końca pełna, bo cóż więcej mogę powiedzieć o niej po jednym użyciu?

Uważam, jednak,że to idealne rozwiązanie, kiedy nie chcemy na wyjazd brać całego opakowania produktu.Taka saszetka nie zajmuje wiele miejsca w torbie, a wygładzi, nawilży i choć trochę zregeneruje nasze włosy.

Kupiłam ją za 1,50 w drogerii Jaśmin (w internecie doszukałam się ceny 1zł, więc Jaśmin sporo na nas zarabia:))

*informacje pochodzą z opakowania produktu

Jutro wybieram się kolejny raz do Super Pharm, może tym razem półka z maskami Biovax nie będzie świecić pustkami :)

środa, lutego 08, 2012

WANTED: podkład idealny

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 08, 2012 13 komentarze
Moja przygoda z podkładami zaczęła się dopiero na studiach .W liceum stosowałam tylko kremy tonujące, pamiętam dobrze Under Twenty.
Kiedy zaczęłam mieć poważne problemy z trądzikiem, wolałam zakryć go choć trochę by czuć się pewniej.
Pamiętam, że używałam Maybelline Matt mousse ( zostały po nim niezbyt dobre wspomnienia: małe krycie, szybko się zużywał...) a potem  Superstay Silky (nie wiem czy nadal jest dostępny, miał 2 osobne pojemniczki podkład i bazę, które należało zmieszać...). Kiedy cera doszła do siebie długi czas byłam wierna Rimmelowi Recover, który z tego co wiem wycofano (dziewczyny, a może się mylę? ale długi czas go nigdzie nie widziałam!). Jak dla mnie był naprawdę fajny, krycie nie było jakieś wybitne, ale z efektu byłam bardzo zadowolona.
Dalej były Lirene Nature matt  oraz Lirene city matt. Całkiem dobre, polskie podkłady za niewielkie pieniądze.
No i Kobo kończę właśnie trzecie opakowanie (swoją drogą Kobo jest strasznie wydajne, jedna buteleczka starczy na 7-8 miesięcy....)
Ale, że jestem istotą, której szybko produkty się nudzą (kosmetyki są na tej liście na pierwszym miejscu) wraz z końcówką podkładu, który lubię, ale nie aż tak by był moim ideałem naszło mnie na wypróbowanie czegoś nowego. A któż lepiej doradzi mi niż Wy dziewczyny?

WANTED:
Szukam podkładu, którego krycie nie musi być mocne (nie mam już większych problemów z cerą, w tym momencie zależy mi na ukryciu pozostałości po trądziku : trochę przebarwień, niejednolity koloryt), który nie wysuszy mi twarzy, dobrze stopi się ze skórą i taki, który występuje w jasnym odcieniu. O ten odcień chodzi mi przede wszystkim,  nie mogłam od ponad pół roku się opalać,a mimo że mam ciemną oprawę oczy i ciemny kolor włosów mój odcień cery jest zdecydowanie jaśniutki (z tonami żółtymi, nie różowymi).
Liczę na Waszą pomoc mam nadzieję, że taki podkład w ogóle istnieje ;)
dziekuję za każdą odpowiedź na ten post !

źródło: zeberka.pl

BeBeauty peeling do stóp. Recenzja.

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 08, 2012 10 komentarze
Przyznam się szczerze, że jakiś czas temu (to było chyba w lecie) produkt ten bardzo często gościł na Waszych blogach z pozytywnymi recenzjami. Tak się jednak ułożyło, że nie kupiłam go w tamtym czasie. Do koszyka powędrował przy ostatnich zakupach.

Nie mam większych problemów ze stopami, zwłaszcza, że jest teraz zima, więc nie są one narażone na wysokie temperatury, niewygodne buty i odciski.
Zdecydowałam się na peeling, ponieważ doskonale wiem, że musimy o nie dbać przez cały rok, by z pierwszymi, ciepłymi dniami nie wstydzić się odkryć stóp :)

Kilka słów od producenta:
"Wygładzający peeling do stóp o kremowej konsystencji i zapachu owoców cytrusowych skutecznie regeneruje i odżywia szorstką, suchą i popękaną skórę stóp,. Zawarty w peelingu naturalny pumeks złuszcza zrogowaciały , twardy naskórek przygotowując stopy do przyjęcia pozostałych preparatów z linii BeBeauty Foot Expertiv"

ZAPACH: bardzo przyjemny, faktycznie cytrusowy: wyczuwam pomarańcze (choć jest to zapach chemiczny)

KONSYSTENCJA: dość gęsty, spore drobiny peelingujące

SKŁAD przez DZIAŁANIE:
-naturalny pumeks: posiada silne właściwości ścierające, usuwa stwardniałą i szorstką skórę stóp

-witamina A i E: regenerująca, odżywiająca i zapobiegająca rogowaceniu skóry

-masło shea: przywraca elastyczność, nawilża

-allantoina VC:  nawilża, regeneruje procesy złuszczania naskórka, łagodzi podrażnienia

-wosk pszczeli, gliceryna: dziiałają natłuszczającoi ochronnie, zmiękczają i nawilżają

Moja opinia: naprawdę dobry produkt za niewielka cenę! świetnie ściera i wygładza skórę stóp, są miękkie i zrgenerowane. Już po pierwszym użyciu poczułam znaczną różnicę.
Zdecydowanie polecam, jeśli któraś z Was jeszcze go nie miała :)



Kosztuje tylko 2,49 !!!

Miałyście? Lubicie? Jakie inne specyfiki stosujecie do stóp? :)

wtorek, lutego 07, 2012

Dziś będzie o tym... i o tamtym...

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lutego 07, 2012 6 komentarze
Po pierwsze: Niestety już dziś zaczynam zajęcia, pech chciał, że uniwerek z powodu euro zabrał ferie.

Po drugie: Skończyła mi się moja maska z Biovaxa, dlatego z kuponem Life Style podbiegłam wczoraj do SP, a tam masek brak... była tylko do włosów ciemnych, ale ja bardzo chciałam spróbować regenerującej.
Poszłam więc do drogerii Jaśmin z zamiarem, kupienia czegoś, czego jeszcze nie miałam, a co może akurat przypadkowo będzie wielkim włosowym odkryciem :)
Padło na takie o to właśnie maski z Celii w saszetkach:
żródło: forum.plotkara.info

Z pewnością pojawią się ich mini recenzje, mini dlatego, że po jednorazowym użyciu produktu, jednak ciężko powiedzieć coś więcej....

Po trzecie: kupiłam wczoraj Calcium Panthothenicum i rozpoczęłam kurację. Znów mam straszny problem z paznokciami rozdwajają się straszliwie :(
Przy okazji pytanie do Was dziewczyny: Czy jak biorę to calcium, mogę również zażywać Skrzypovitę, czy to już będzie za dużo i lepiej narazie jej nie przyjmować?
O efektach na pewno napiszę, gdy skończę opakowanie.

Tym czasem zbieram się na zajęcia. Wiem, że notka jest dość chaotyczna, ale musiałam troszkę pomarudzić i się pożalić :]

Miłego dnia!

poniedziałek, lutego 06, 2012

Kremy na zimę i mróz!

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 06, 2012 9 komentarze
Wszystkie z nas dobrze wiedzą, że zimą nasza skóra potrzebuje intenywniejszej pielęgnacji. Przed mrozem nie ochronią już nas delikatne kremy i emulsje.
Dlatego przedstawiam Wam 3 specyfiki, według mnie typowo na zimę, które stosowane o tej porze roku z pewnością dadzą sobie radę z pielegnacją i ochroną twarzy.

1. Naturalny krem oliwkowy Ziaja (swojego czasu pojawiła się jego recenzja). Idealny na takie mroźne dni, ale ze względu na to, że  powoduje świecenie używam go na noc, ewentualnie robię sobie z niego maskę: nakładam grubszą warstwę, a potem czekam aż się wchłonie. Bardzo dobrze nawilża, nie powoduje podrażnień.

2.Zimowy krem z Avonu z witaminą A+C. Początkowo podchodziłam do niego z rezerwą, myśląc, że pewnie jest bardzo ciężki i tłusty. Skusiła mnie zawartość witamin, zwłaszcza, że znów borykam się z problemem zajadów, a witamina A działa na nie najlepiej.
Wcale nie ma ciężkiej, lepiej konsystencji, dobrze się wchłania, dodatkowo to najlepszy sposób na "rekonwalescenję" mojego nosa po katarze. Jako jedyny poradził sobie z suchym nosem i strasznymi skórkami.

3.Krem na każdą pogodę Babydream. Nie miałam go okazji jeszcze stosować, moja siostra kupiła go na wyjazd na narty. Sprawdził się u niej, dlatego zastanawiam się nad kupnem. Lubię wszystkie kremy z tej serii, ponieważ, nie są napakowane środkami barwiącymi i konserwującymi, olejami mineralnymi. Zawiera olej z avocado i pantenol.


Moje Drogie : a jakie są Wasze kremowe pewniaki na te mroźne, zimowe dni? Możecie coś polecić? :)

PRZYPOMINAJKA o moim rozdaniu :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 06, 2012 2 komentarze
Wszystkie z Was, które jeszcze nie wzięły udziału zapraszam do mojego rozdanio- konkursu. Macie jeszcze trochę ponad tydzień na zgłoszenie się :)
Link do rozdania: http://www.szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012/01/rozdanie-u-chodzpomalujmojswiat.html

Powodzenia! :)

sobota, lutego 04, 2012

Co mam w swojej torebce?

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, lutego 04, 2012 4 komentarze
Pamiętam jakiś czas temu, wśród bloggerek krążył taki TAG, przypomniała mi o nim anikowa101, która kilka dni temu zamieściła podobny post. Postanowiłam dodać coś podobnego :)
Tak prezentuje się moja torba, kolor jest na zdjęciu lekko przekłamany, realnie jest bardziej różowa niż kremowa. Kupiłam ją w sklepie etorebka, bardzo lubię ich torebki. Mają przede wszystkim ciekawe wzory i bardzo często można trafić na atrakcyjne promocje :)
Moja torebka jest dość spora, można ją nosić zarówno na jak i przez ramię.

A oto jej zawartość:


Na pierwszym zdjęciu zapomniałam kilku przedmiotów, więc to drugie prezentuje już całą zawartość mojej torebki.

Patrząc od lewej:
1.Noteso-kalendarz z tygryskiem. Tak naprawdę to zwykły notes w kratkę, ale przerobiłam go sobie na kalendarz, dzieląc kartki na dni. Zapisuję w nim swoje ważne sprawy, zakupy również te kosmetyczne :)
2.Perfumy Golden Rose, odpowiednik Escady Pink, dość słodkie i bardzo kobiece. Utrzymują się naprawdę dobrych kilka godzin.
3.Mascara 2000 calories do poprawek i puder w płynie Essence ( w zasadzie w torebce tylko wtedy, kiedy nie śpię w domu)
4.Potrfel, widać, że już dużo przeszedł, ale lubię go, wszystko mi się w nim mieści.
5.Wazelina z Rossmanna, dla mnie idealna na usta, zakatarzony nos, bez zapachu i substancji konserwującyh. Jedyny jej mankament to wielkość: 125 ml, pełna jest dość ciężka... mojej zostało na szczęście niewiele, dlatego spokojnie mogę ją nosić w torbie
6.Chusteczki
7.Lusterko, wiem niezbyt urodziowe, kupione w Pepco za grosze
8.Krem do rąk recenzowany wczoraj
9.Błyszczyk Essence i pomadka Nivea recenzje również u mnie na blogu
10.Telefon
11.Słuchawki do telefonu
12.Klucze

I to byłoby tyle :) Zachęcam do kontynuowania podobnego rodzaju postów :)
Miłego dnia dziewczyny!

piątek, lutego 03, 2012

Cztery Pory Roku : Zimowy krem do rąk rozgrzewający

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 03, 2012 10 komentarze
Jakie temperatury mamy teraz wszyscy dobrze wiedzą, ja jestem strasznym zmarźluchem ,wyjątkowo źle znoszę taką pogodę i oczywiście w te ostatnie dni ferii złapało mnie koszmarne przeziębienie .Najbardziej i najszybciej marzną mi ręce (nieważne jakie i ile rękawiczek bym ubrała) dlatego będąc ostatnio w Kauflandzie moja uwagę przykuł 2pack kremów Cztery Pory Roku.
Do wyboru były 2 wersje: rozgrzewająca z bawełną i imbirem i bodajże regenerująca z miodem i żurawiną. Z wiadomych powodów padło na tę pierwszą.


Ot co na jest napisane na opakowaniu:
Zimą, skóra rąk wymaga szczególnej pielęgnacji. Wiatr, mróz i duże różnice temperatur nasilają utratę wody i uszkodzenia wartswy lipidowej naskórka, co wywołuje uczucie dyskomfortu i nadmierne przesuszenie.
Ochronny krem do rąk o działaniu regenerująco-natłuszczającym przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry dłoni w okresie zimy.
NIE ZAWIERA PARABENÓW
Krem zawiera:
-10% naturalnych olejów (masło SHEA, olej sojowy, olej sezamowy) o właściwościach natłuszczających, regenrujących i pielęgnujących
-4% ekstraktów z bawełny Norweskiej i imbiru

ZAPACH: pachnie imbirem, jak dla mnie wyczuwalny jest jeszcze mentol. Zapach kojarzy mi się z Amolem (kojarzycie taki lek, był chyba na wszystko,. którego kilka kropli lało się na łyżeczkę cukru? :))
KONSYSTENCJA: dość gęsty
DZIAŁANIE: do końca nie wiem jak podejść do tej właściwości rozgrzewającej kremu, ponieważ od samego wcierania czegokolwiek w dłonie, poprzez ruch wydzielają one ciepło. Myślę, że minimalnie dzięki zawartości imbiru może rozgrzewać... na pewno nie jest to taki efekt jak w serum z Evelline :)
Nawilża ręce, przyzwoicie. Nie wiem czy nadawał by się do bardzo suchych dłoni, bo takich nie mam, ale dla mnie jego działanie jest wystarczająco. Wchłania się dość szybko i nie pozostawia lepkiej warstwy.

PLUSY:
-zapach (wiadomo, zależy od gustu, ale mi odpowiada:))
-dodatek naturalnych olejów
-brak parabenów
-niska cena
-przyzowite działanie

MINUSY:
-na pewno nie nadaja się do silnie przesuszonych dłoni
-dostępność
-zapewnienie producenta o 24h formule ochronnej (ja jestem trochę przewrażliwiona na te wszystkie kremy 24h, dezodoranty 48h itd...)

 2pack (niestety znajdują się w nim takie same rodzaje kremów, a szkoda) w Kauflandzie kosztował 6,99zł

czwartek, lutego 02, 2012

Peeling Mango THE BODY SHOP wersja mini.

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 02, 2012 9 komentarze
Czas na recenzję kolejnego produktu z "mangowego" zestawu TBS. Dodam tylko, że cała ta seria mango przeznaczona jest do skóry bardzo suchej.




Peeling podobnie jak masełko ma pojemność 50ml.

ZAPACH: tak jak w przypadku masła, cudowny, soczysty. Jednak nie pozostaje na skórze po zmyciu wodą.
KONSYSTENCJA: peeling jest dość zbity . Wiem jednak, że to zależy od rodzaju, bo moja siostra ma wersję grapefruit ( do skóry suchej) i jej jest już leisty.
WYDAJNOŚĆ: 50ml to bardzo mało... starczy może na 2 porządne peelingi całego ciała, ja używam go bardzo oszczędnie i tylko na niektóre partie ciała
SKŁAD: zawiera parabeny. Dodam też, że trochę irytuje mnie fakt, że produkty nie są opatrzone naklejkami z przetłumaczonym na polski składem oraz np. zastosowaniem.
DZIAŁANIE: peeling nie jest mocnym zdzierakiem, drobinki są raczej z tych delikatnych. Zostawia po użyciu delikatny tłusty film, który nawilża skórę. Za to dostaje u mnie sporego plusa.

Podsumowując:

PLUSY:
-zapach
-konsystencja
-pozostawia deilkatny film na skórze
-proste , wytrzymałe opakowanie

MINUSY:
-cena (takie małe 50ml opakowanie kosztuje 20zł....)
-parabeny w składzie
-testowanie na zwierzętach

Moja opinia o tym produkcie jest prawie taka sama, jak przy maśle: peeling jest fajny, ale znam kilka o wiele tańszych odpowiedników o takim samym ( a może  ciut lepszym działaniu). Wolę np peeling marcepanowy z Perfecty.

Napiszę Wam jeszcze, że spodziewałam się po kosmetykach TBS trochę wiecej. Czuję się nimi lekko zawiedziona.
Do wypróbowania i zrecenzowania pozostał mi jeszcze żel pod prysznic i mydełko w kostce.

TAG: nigdy nie wychodzę z domu bez...

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 02, 2012 4 komentarze

Do zabawy zostałam zaproszona przez mala9mi za co dziękuję :)

Zasady:

1. Podaj 5 produktów kosmetycznych, łącznie z nazwą firmy, które stosujesz wychodząc z domu, takie "must have" na wyjście (można dołączyć zdjęcie).

2. Utwórz osobny post na swoim blogu z kopią obrazka i informacją,  kto Cię otagował.

3. Przekaż zabawę i zasady 5 innym blogerkom.



Nigdy nie wychodzę z domu bez:











1. TELEFONU (rzecz niekosmetyczna, ale absolutnie konieczna, stąd wymieniam ją na pierwszym miejscu) . Jak zapomnę to się po niego wracam. Nie noszę zegarka, więc bez telefonu, nie wiem która jest godzina, poza tym w telefonie mam swoją muzykę, która uprzyjemnie mi częste czekanie na przystankach.




2.TUSZU DO RZĘS matka natura nie obdarzyła mnie długimi i gęstymi rzęsami, dlatego bez tuszu, czuje moje oczy wydają się takie "gołe"....

3. PODKŁADU mojej twarzy brakuje bardzo dużo do doskonałości, dlatego nawet niewielka ilość podkładu wyrównuje koloryt, zakrywa to co trzeba.

4.RÓŻU uwielbiam róż, sprawia, że twarz staje się piękniejsza i "zdrowa" :)

5. PUDRU aby makijaż trzymał się bez zarzutu, a twarz nie świeciła, puder to taka konieczność. Ostatnio uwielbiam transparentyny sypki.


Do zabawy chcę zaprosić wszystkie dziewczyny, które jeszcze nie miały okazji brać udziału w tym TAG-u.! :)

środa, lutego 01, 2012

Sentymentalnie.Moja ulubiona biżuteria.

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, lutego 01, 2012 14 komentarze
Każda z Was na pewno ma jakiś drobiazg, który bardzo lubi nosić, bardziej niż pozostałe, bo może wiąże się z nim jakaś historia albo sentyment :) Ja posiadam kilka takich elementów.
Zacznę od bransoletki Charms, którą dostałam 2 lata temu na święta. Do bransoletki na "start" dołączony był kluczyk:
Kluczyk wysadzany jest kamyczkami, dlatego postanowiłam, że moja bransoletka będzie raczej delikatna i sama dokupiłam sobie serduszko. Potem dostałam od siostry tego aniołka,. Wszystkie zawieszko utrzymane były w jednym stylu (srebro z kamyczkami), aż do momentu, kiedy z mamą wybrałam się do jubilera, z zamiarem zakupu w ramach prezentu imieninowego. A wisienka spodobała mi się tak bardzo, że zdecydowałam się na nią od razu :)
Podoba mi się pomysł charmsów, jednak nie jestem zwolenniczką kilkunastu, dzowniących, wielokolorowych zawieszek na ręce. Zdaje sobie jednak sprawę, że o gustach się nie dyskutuje, moja bransoletka wygląda narazie tak, podoba mi się i nie wiem czy będą w przyszłości wisieć na niej jeszcze jakiś elementy.

Kolejne zdjęcie przedstawia kolczyki (niestety nie oddaje ich uroku, a ujmuje...). Prezent od mojego chłopaka na moje pierwsze razem spędzone urodziny (mam do nich straszny sentyment:)) zakładam je zawsze na jakieś ważniejsze wydarzenia, święta, egzaminy. Towarzyszą mi jako mój talizman.
Są delikatne, pasują do wielu rzeczy i chociaż w dniu w którym je dostałam, jeszcze aż tak dobrze się nie znaliśmy, trafił w mój gust w 100% ;)


I ostatnia rzecz również od chłopaka, serduszko na łańcuszku.  Piękne mieni się w słońcu, na wszystkie odcienie niebieskiego.

A Wy macie coś ulubionego z biżu, co nosiscie najczęściej? :)

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos