Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, stycznia 02, 2014

Mój podkład roku- Revlon Colorstay.

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, stycznia 02, 2014 11 komentarze
Podkłady zmieniam niezwykle rzadko. Jeśli już jakiś mi przypasuje wtedy kupuję buteleczkę za buteleczką. Jakiś czas temu pożegnałam się z Bourjois 123 na rzecz osławionego już Revlonu Colorstay. Przyznam, że do tej pory odstraszała mnie trochę jego cena (70zł za podkład? to dla mnie zbyt dużo...). W między czasie Super Pharm i inne drogerie jak Hebe kusiły promocjami i Revlon można było kupić za 40zł lub 2 sztuki w cenie jednej. No i w końcu po rozmowie z koleżanką (pozdrawiam Cię Marta! mam nadzieję, że będziesz czytać ten post:)) zdecydowałam się na swój pierwszy Colorstay. Kupiłam go na allegro... Jeśli chodzi o odcień udało mi się trafić w 100% (to też dzięki Marcie, ponieważ używałyśmy tego samego odcienia Bourjois, a ona potem przerzuciła się właśnie na Revlon i pomogła mi w doborze koloru).




Ja posiadam Revlon Colorstay do cery normalnej i suchej w odcieniu 150 Buff.

OPAKOWANIE: szklana buteleczka. Jak wszystkie wiemy- bez pompki... Ja po prostu radzę sobie tak, że przechylam delikatnie opakowanie by znalazł się na palcu i zaczynam aplikację. Na całą twarz wystarczają mi takie trzy "przechylenia" :)

ZAPACH: przyznam, że nie jest przyjemny, ale na szczęście mi absolutnie nie przeszkadza

KONSYSTENCJA: dość rzadka, przez co bardzo fajnie się rozprowadza

KRYCIE: dla mnie wystarczające ( i tak zawsze używam dodatkowo korektora). Można je stopniować. Nie tworzy efektu maski.

DLA KOGO?:ta wersja jak już wspominałam przeznaczona jest do cery suchej i normalnej. Mamy też wersję do skóry tłustej.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Zapewnia trwały, naturalny i nieskazitelny makijaż do 24 godzin. Podkład z formułą Softflex zawiera udoskonalone polimery, które ułatwiają aplikację oraz wpływają na zwiększenie poczucia komfortu, zawiera ekstrakty roślinne i proteiny jedwabiu, które zapewniają stałe nawilżenie skóry i poczucie lekkości. Ulepszona formuła zapobiega ścieraniu oraz zbieraniu się nadmiaru podkładu w bruzdach i zagłębieniach. Zawiera filtry ochronne SPF 15, które chronią przed szkodliwym działaniem słońca. 

Dziewczyny! może wiecie o co chodzi z tą różnicą filtrów? Ja mam np. wersję z SPF 20 (ta z naklejką 24h na zakrętce). Ostatnio szukałam jakiś informacji w sieci, bo doszłam do wniosku, że może kupiłam podróbkę... Jednak na jednym z forum ktoś pisał, że zależy to od kraju w którym jest produkowany. Wiecie może o co dokładnie chodzi?

MOJE ZDANIE O PRODUKCIE: podoba mi się w nim praktycznie wszystko: od łatwości w nakładaniu, po efekt jaki daje na twarzy. Poza tym jest to produkt naprawdę trwały (nie ściera się) u mnie wraz z pudrem transparentnym z FM nie wymaga poprawek przez cały dzień. Nie wysusza mi także skóry twarzy, ma wysoki filtr. 

REASUMUJĄC:

(+) duża naprawdę duża gama kolorystyczna (plus dwie formuły: skóra sucha i normalna oraz tlusta)
(+) wysoki filtr
(+) trwałość
(+)wystarczające krycie
(+) efekt jaki daje na twarzy
(+)nie wysusza
(+) nie podkreśla skórek
(+) nie ciemnieje na twarzy

(-) opakowanie! 
(-) cena (choć ostatnio jest na niego sporo promocji a na Allegro można go dostać o połowę taniej)


Lubicie Revlon Colorstay? Jaki jest Wasz ulubiony podkład? :)

wtorek, grudnia 10, 2013

TIALO kremożel do cery trądzikowej

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, grudnia 10, 2013 4 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chcę podzielić się z Wami moją opinią na temat kremożelu TIALO. Wydaje mi się, że nie jest to jakiś bardzo popularny produkt, gdyż tak naprawdę nigdy nic o nim nie słyszałam, poza tym nie znalazłam też o nim za wielu opinii w sieci. Postanowiłam więc zaryzykować i sprawdzić go na sobie. Skąd dowiedziałam się w ogóle o TIALO? Któraś z Was (niestety nie pamiętam która, za co bardzo przepraszam) na swoim blogu wspominała, że wrzuciła go do koszyka przy okazji zakupów na DOZ. Mnie zdarza się dosyć często kupować tam różne suplementy diety i leki (np. Silicę- 100 tabletek na DOZ kosztuje 22zł, w SP natomiast ponad 30zł), dlatego przy którymś zamówieniu z kolei również dodałam go do zamówienia.



yyy wybaczcie mi to zdjęcie do góry nogami, ale za żadne skarby nie mogę go obrócić... :)

zdjęcie opakowania pochodzi ze strony producenta : melalecua.com

OPAKOWANIE: opakowanie z pompką z dość mocnego plastiku. Niestety buteleczka nie jest przeźroczysta, także trudno stwierdzić ile produktu pozostało. Mam nadzieję również, że gdy kremożel będzie dobijał dna nie będę mieć problemu z jego zużyciem.

ZAPACH: dość intensywny. Pachnie głównie aloesem no i alkoholem

KONSYSTENCJA: lekki, nieprzeźroczysty krem. Dobrze się rozprowadza i szybko wchłania.

POJEMNOŚĆ: 30ml

CENA: na DOZ kupiłam go za ok. 15zł, natomiast na stronie producenta widnieje cena 18,59 zł 

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:  Preparat ma lekką konsystencję i dobrze się wchłania nie zostawiając tłustego filmu na skórze. Preparat łączy w sobie przeciwzapalne działanie aloesu z antybakteryjnym działaniem olejku z drzewa herbacianego. Olejek z drzewa herbacianego – Tea Tree Oil (Melaleuca Alternifolia) to jeden z najsilniejszych naturalnych środków bakteriobójczych i grzybobójczych o szerokim zakresie działania, który nie daje efektów ubocznych i nie zakłóca funkcjonowania komórek organizmu. Stosowany jest przy problemach infekcji skóry, przyśpiesza gojenie ran. Posiada także własności uśmierzające ból. Aloes (Aloe Barbadensis) działa łagodząco i regenerująco na skórę. Nawilża ją i odtwarza tkankę skórną przywracając jej zdrowy wygląd. Chroni skórę przed utratą wilgoci. Preparat nadaje się do całodziennej pielęgnacji cery łojotokowej, matuje skórę, zmniejsza wydzielanie łoju i skłonność do zaskórników. Hamuje procesy zapalne, łagodzi podrażnienia. Ze względu na wysoką zawartość olejku z drzewa herbacianego preparat można stosować również jako uzupełnienie terapii czynnego trądziku. Kremożel wskazany jest do całodziennej pielęgnacji cery trądzikowej i tłustej. Może być stosowany pod makijaż.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Producent zaleca aplikację kremu 1 lub 2 razy dziennie na oczyszczoną twarz. Ja jednak ze względu na to, że mam dość suchą skórę stosuję ten preparat raz albo dwa razy dziennie, ale tylko punktowo (ewentualnie na całe czoło, czy brodę, ale nie całą twarz). Przyznam, że na początku stosowania produktu zauważyłam większą ilość nieprzyjaciół na mojej twarzy. Nie jestem jednak w 100% pewna czy winowajcą był kremożel czy może kolejna moja huśtawka hormonalna. Po 3 tygodniach jednak wszystko ładnie się unormowało: zauważyłam, że mam co raz mniej niespodzianek, a te które się pojawiają znikają znacznie szybciej i nie ma po nich śladu. Czoło zrobiło się trochę gładsze (do niedawna miałam sporo tzw. kaszki na czole), a skóra mniej się przetłuszcza (przynajmniej w tych najbardziej strategicznym miejscu- czyli strefie T). Zaskórniki się nie zmniejszyły, ani tym bardziej nie zniknęły- w takie cuda to ja jednak nie wierzę :). Preparat ma dość przyjemny skład: na pierwszym miejscu- olejek z drzewa herbacianego, na drugim-aloes. Po nałożeniu delikatnie piecze, ale nie jest to jakieś uciążliwe czy nie do wytrzymania. U mnie nie wywołał żadnych podrażnień. 

Jeśli macie skórę trądzikową polecam wypróbować. W tym niepozornym opakowaniu kryje się naprawdę przyzwoity produkt, który faktycznie działa :) Aaa i nie zrażajcie się początkowym wysypem (nikt nie mówi, że Wam się to również przydarzy), ale wydaje mi się, że skóra po prostu się oczyszcza. 

Słyszałyście już o serii TIALO? :)



czwartek, grudnia 05, 2013

Puder transparentny sypki FM

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 05, 2013 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiaj chcę Wam przedstawić produkt, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Od jakiegoś czasu bardzo polubiłam pudry transparentne sypkie. Miałam zarówno ten z My Secret (to były dwa albo nawet trzy opakowania) oraz z Essence (niestety jest wycofany i obecnie w zamian wprowadzili puder w kamieniu).  Tym razem skusiłam się przy okazji zamawiania perfum na puder z FM. Jest to mój pierwszy produkt do makijażu z tej firmy.

Z uwagi na to, że obecnie nie mieszkam w domu i nie mam jak robić zdjęć będę po raz kolejny posiłkować się zdjęciem znalezionym w sieci:



OPAKOWANIE: ładne i estetyczne. Niestety wykonane z dość miękkiego plastiku i obawiam się, że nie przeżyłoby noszenia w torebce. W środku znajdziemy klasyczne sitko, które występuje w takiego typu produktach. Otworki nie są jakieś wielkie, ale ja nie odrywałam do końca folii zabezpieczającą, tak by nic sie nie wysypywało i bym mogła wygodnie dozować produkt.

ZAPACH: producent wspomina, że puder pachnie białą herbatą. Faktycznie jest delikatny perfumowany. Pachnie przyjemnie.

KONSYSTENCJA: biały, drobno zmielony proszek

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: 
-gwarantuje trwałe wykończenie makijażu
- stworzony na bazie minerałów, które regulują wydzielanie sebum i chronią skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi
- bogaty w pielęgnujące skórę mikroelementy i sole mineralne
- wyciąg z aloesu nawilża i łagodzi podrażnienia
-sproszkowane mikrokryształki minerałów, odbijając światło. ożywiają cerę i optycznie maskują niedoskonałości
- idealne połączenie składników mineralnych daje efekt matowej, aksamitnej w dotyku skóry
- lekka formuła
- delikatnie pachnie białą herbatą
- odpowiedni do każdego rodzaju skóry

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Puder świetnie pełni swoją funkcję. Po nałożeniu na podkład (Revlon Colorstay) jest absolutnie niewidoczny. Nie bieli twarzy, wygląda bardzo naturalnie. Delikatnie matowi skórę- dzięki niemu nie mam problemu z błyszczącą twarzą. Duży plus za zawartość naturalnych składników. W zasadzie zgodzę się z każdym zapewnieniem producenta, może tylko fraza, że kryształki minerałów optycznie maskuje niedoskonałości jest trochę na wyrost. Zdecydowanie najlepszy z pudrów sypkich, transparentnych jakiego miałam okazję używać. 

CENA: obecnie można go dostać za nieco ponad 20zł. Normalnie kosztuje coś około 23zł. W opakowaniu znajdziemy tylko 5g produktu (Dlaczego tylko? Chodzi mi o fakt, iż puder Essence miał ponad 15g- czyli trzy razy więcej). Mimo wszystko warto po niego sięgnąć, gdyż cena idzie w parze z jakością :) Ja na pewno zamówię sobie kolejne opakowanie i z chęcią sięgnę po inne kosmetyki z FM.

A Wy dziewczyny macie jakieś ulubione kosmetyki FM? Możecie mi coś polecić? :)

czwartek, listopada 28, 2013

AA, nawilżający peeling enzymatyczny

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, listopada 28, 2013 3 komentarze
O peelingu przypominam sobie zawsze wtedy, kiedy widzę, że podkład na twarzy nie wygląda tak jak powinien... Często borykam się z suchymi skórkami, poza tym stosując maści i kremy anty trądzikowe cera lubi sobie pokaprysić. Dotychczas zawsze sięgałam po peeling enzymatyczny z Perfecty. Zresztą myślałam, że innego na półkach w Rossmannie po prostu nie ma. Któregoś razu jednak, podczas promocji na maseczki AA w oczy rzucił mi się właśnie ich peeling:





Peeling znajduje się pod maseczką zwężającą pory, której jeszcze nie zdążyłam przetestować.

OPAKOWANIE: klasyczna saszetka mieszcząca 10ml produktu

ZAPACH: dość wyrazisty- kwiatowy, ale bardzo przyjemny. Szczerze mówiąc produkty AA kojarzyły mi się do tej pory z delikatnymi, ledwo wyczuwalnymi zapachami. Producent zaznacza iż kompozycja zapachowa jest hipoalergiczna.

KONSYSTENCJA: kremowa i typowo maseczkowa

JAK STOSOWAĆ PEELING? : Nanieść na skórę twarzy, omijając okolice oczu, pozostawić na skórze na około 5-10 minut, a następnie dokładnie zmyć letnią wodą.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Nawilżający peeling enzymatyczny jest przeznaczony do skóry wrażliwej, nietolerującej peelingów mechanicznych- łagodnie złuszcza i wygładza naskórek oraz odpowiednio nawilża skórę, nadając jej miękkość. Enzym z owoców papai delikatnie złuszcza obumarłe komórki, odsłaniając zdrowy i miękki naskórek. Kwas hialuronowy oraz gliceryna, dzięki doskonałym właściwościom wiązania wody, zwiększają stopień nawilżenia w naskórku. Prowitamina B5, alantoina oraz wieloskładnikowy mikrolipidowy system MLS zwiększają tolerancję skóry na wpływ czynników zewnętrznych będących przyczyną nadwrażliwości.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE:  zaraz po nałożeniu produktu czułam lekkie szczypanie. Obawiam się więc, że mimo zapewnień producenta peeling nie nadaje się do skóry bardzo wrażliwej. Poza tym po aplikacji nie zauważyłam żadnej różnicy. Niestety peeling nie wygładził cery, nie pomógł również pozbyć się skórek (co w przypadku np.peelingu Perfecty jest już zauważalne). 

Bardzo ciekawa jestem jednak maseczki widocznej na zdjęciu, ponieważ czytałam już o niej kilka pozytywnych opinii.

Jaki peeling jest Waszym ulubieńcem? Możecie polecić coś do wrażliwej i suchej skóry?

niedziela, listopada 24, 2013

Ziaja ulga, kremowy olejek myjący do twarzy i ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 24, 2013 9 komentarze
Znalezienie dość dobrego produktu do oczyszczania mojej twarzy do prostych nie należy... Najważniejsze jest to by kosmetyk nie ściągał jej i nie wysuszał. Jeszcze kilka miesięcy temu moim absolutnym ulubieńcem był krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży firmy Alterra. Niestety produkt wycofano.... (dalej nie mogę zrozumieć, dlaczego Rossmann wycofuje najbardziej lubiane i popularne kosmetyki do pielęgnacji). Na olejek z serii Ulga skusiłam się dość przypadkowo. Będąc w Auchan stałam sobie przy półkach z kosmetykami do pielęgnacji twarzy i ukazał mi się on. Przekonał mnie napis na opakowaniu: do twarzy i ciała oraz niewysoka cena (ok 8zł).


źródło zdjęcia: ziaja.com

OPAKOWANIE:  butelka z białego plastiku. Bardzo lubię tą prostotę w designie Ziai. Produkt w odpowiedniej ilości bez problemu można wydobyć z opakowania.

ZAPACH: olejek jest bezzapachowy, jednak wiadomo, że jakiś tam zapach posiada (chodzi o to, że poszczególne składniki pachną same w sobie), jest on jednak bardzo delikatny i praktycznie niewyczuwalny

POJEMNOŚĆ: olejek dostępny jest w dwóch pojemnościach 250 i 500ml (wydaje mi się, że ta większa pojemność ma dodatkową pompkę)

CENA: Auchan ok 8zł 

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: kremowy olejek myjący do skóry twarzy i ciała o długotrwałej aktywności łagodzącej. Zapewnia bezpieczeństwo stosowania, działa jak kojący kompres, zawiera tylko niezbędne składniki receptury.

preparat hypoalergiczny, bezzapachowy
0% mydła
0% barwników
0% SLESu
nie ma zasadowego odczynu
minimalna bezpieczna ilość konserwantów
testowany pod kontrolą dermatologiczną

 DZIAŁANIE:
łagodzenie skóry wrażliwej
Delikatnie natłuszcza i łagodnie myje.
Tworzy kremową i aksamitną pianę.
Zapewnia długotrwały efekt miękkiej i gładkiej skóry.
Zapobiega podrażnieniom i przesuszeniu naskórka.
Redukuje szorstkość, suchość i nadmierne łuszczenie.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Na wstępie wspomnę, że olejku używam tylko i wyłącznie do twarzy. Przede wszystkim nie przesusza i nie ściąga skóry na czym najbardziej mi zależało. Jeśli chodzi o oczyszczanie z makijażu to radzi sobie przyzwoicie, choć są dni kiedy mam wrażenie niedomytej twarzy. Olejek nakładam na pełny makijaż, bez uprzedniego  zwilżenia twarzy wodą.  Aha i jeśli chodzi o kwestię nazwana produktu olejkiem... Lepiej pasowałoby określenie go mleczkiem, gdyż ma identyczną konsystencję i kolor. 

Przy stosowaniu jak zapewnia producent nie pieni się. Jest dość wydajny. Duży plus za przyjazny skład i minimalną ilość konserwantów. 

Czy kupię go ponownie? Kuszą mnie obecnie produkty Fitomed (a także ich naprawdę dobre recenzje) także najprawdopodobniej zakupię coś innego. Nie mówię, że olejek jest zły, nie jest to jednak produkt, który stałby się moim absolutnym ulubieńcem i ciężko byłoby zamienić mi go na coś innego :)

wtorek, lipca 09, 2013

Maybelline Affinitone- puder w kompakcie

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, lipca 09, 2013 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chcę napisać Wam krótko o pudrze, którego używam obecnie. W poście z zakupami wspominałam Wam, że puder z Essence (ten transparentny, sypki) przestał się u mnie sprawdzać. Na Maybelline zdecydowałam się dlatego, że wcześniej używała go już moja siostra i była zadowolona.




OPAKOWANIE: z lusterkiem i dołączonym aplikatorem. Nie używam go jednak, gdyż wolę aplikację pędzlem.



Jak widzicie na zdjęciu powyżej puder ma małą skazę po lewej stronie. Tak jakby odrobina produktu odłamała się... (nie było jej jednak w puderniczce.

ZAPACH: bardzo delikatnie wyczuwalny

POJEMNOŚĆ: 9g

ODCIEŃ: 24 Golden Beige (mimo nazwy jest naprawdę jasny i dobrze się komponuje z moją cerą)

CENA: ok 20zł w Rossmannie (regularna cena)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Puder oparty na naturalnych pigmentach kolorystycznych. Wzbogacony witaminą E, która perfekcyjnie stapia się ze skórą dając naturalne, matowe wykończenie. 

MOJA OPINIA: faktycznie daje naturalne wykończenie. Ładnie stapia się z podkładem, na pewno nie tworzy efektu płaskiego matu. Sam w sobie ma oczywiście delikatne krycie. Przyznam, że nie próbowałam go jeszcze w wersji solo (bez podkładu), ale mam taki zamiar. Jeśli chodzi o długość matowienia to w moim przypadku jest to kilka godzin. Potem cera zaczyna mi się świecić w strefie T i sięgam po najzwyklejszą chusteczkę higieniczną (nie używam bibułek matujących). Reasumując może nie jest jakiś idealny, ale na moje potrzeby wystarczający :)

Miałyście może ten puder? Co o nim myślicie? 

piątek, lipca 05, 2013

Decubal: pianka do twarzy i olejek po prysznic i do kąpieli

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lipca 05, 2013 6 komentarze
Produkty do testowania, które dostałam od Decubal jakiś czas temu używam ze mną mama i siostra. W dość szybkim tempie zużyłyśmy razem olejek. Pianka też już się powoli kończy, dlatego postanowiłam dziś napisać krótki post o tych naprawdę przyjemnych i godnych polecenia dwóch produktach.

OLEJEK POD PRYSZNIC I DO KĄPIELI DECUBAL:

OPAKOWANIE: butelka z wygodnym aplikatorem (klik, klik! :)), dobrze się dozuje i nic się nie rozlewa. Opakowanie jest przeźroczyste więc widać ile olejku pozostało.

POJEMNOŚĆ: 200ml

CENA: ok 30zł (apteki)

ZAPACH: sam olejek jest bezzapachowy, ale w pudełku znajdziemy saszetkę zapachową, którą możemy w razie potrzeby dodać do produktu. Ja tak właśnie zrobiłam. Zapach nie stał się jakoś wybitnie intensywny, ale przyjemny i cytrusowy.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Delikatnie oczyszczający olejek z naturalnym olejkiem jojoba do częstego stosowania pod prysznicem i do kąpieli, odpowiedni dla suchej i bardzo suchej skóry. Łagodzi podrażnienia, zmiękcza skórę, zapobiega wysuszaniu skóry podczas kąpieli dzięki zawartości naturalnych olejków roślinnych, witaminy E i rumianku. Bezzapachowy. Nie zawiera konserwantów. Zawartość substancji tłuszczowych 66%.

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Olejek świetnie nawilża ciało podczas kąpieli. Nie ma potrzeby używania potem już balsamu. Wbrew pozorom trochę się pieni. Używałam go wraz z mamą i siostrą więc nie wystarczył na bardzo długo, ale całej naszej trójce przypadł zdecydowanie do gustu. Pomysł z dołączeniem saszetki zapachowej jest bardzo dobry- każdy może wtedy zdecydować czy woli wariant bezzapachowy czy grejpfrutowy. Polecam!
Drugim z produktów o którym chcę dziś Wam napisać jest Nawilżajaca pianka do mycia twarzy:


OPAKOWANIE: przeźroczyste i z pompką. Pompka zamienia nam płyn w białą piankę (z góry przepraszam za tak brudne opakowanie, ale zapomniałam zrobić zdjęcia zanim zaczęłam ją używać)

POJEMNOŚĆ: 150ml 

CENA: ok. 20zł

ZAPACH: bezzapachowa

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Łagodny i nawilżający preparat do mycia twarzy odpowiedni dla cery suchej i wrażliwej. Delikatnie złuszcza naskórek dzięki zawartości alantoiny, nawilża dzięki zawartości gliceryny, łagodzi podrażnienia dzięki zawartości rumianku, pobudza naturalny proces regeneracji naskórka dzięki zawartości witaminy B3. 

MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Przede wszystkim po umyciu twarzy tą pianką nie ma uczucia ściągnięcia. W moim przypadku każdy produkt tego typu działał właśnie ściągająco (wyłączając tylko mydło Dove). Pianka świetnie zmywa makijaż, absolutnie nie podrażnia i sprawia, że skóra twarzy jest gładka i dobrze oczyszczona. Produkt jest wydajny. Brak zapachu może być tu i plusem i minusem, mnie to jednak nie przeszkadza. Również gorąco polecam!

A Wy stosowałyście te produkty? Jak się sprawdziły?

wtorek, kwietnia 30, 2013

10 minut na .... głębokie nawilżanie. Maseczka Soraya.

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, kwietnia 30, 2013 8 komentarze
Maseczek do twarzy staram się ostatnio używać regularnie. Tak jak zalecają producenci nakładam je 2-3 razy w tygodniu (w zależności od rodzaju produktu). Tym razem w Super Pharm zdecydowałam się na maskę 10 minut na... głębokie nawilżanie z Sorayi.


OPAKOWANIE: wygodna saszetka, która zawiera 2x5ml produktu czyli idealną ilość na dwie aplikacje

POJEMNOŚĆ: jak wspomniałam wyżej 10ml

CENA: ok 2,50 zł

ZAPACH: dla mnie ciut za intensywny, dość chemiczny. Czułam go jeszcze dobre kilka godzin po aplikacji.

KONSYSTENCJA: przypominająca krem

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:  Jeśli Twoja cera odczuwa skutki zmęczenia, jest odwodniona i ma nieładny koloryt, ta kremowa maseczka zapewni jej prawdziwy zastrzyk witalności. Dzięki szybkiej poprawie nawilżenia, skóra stanie się doskonale napięta, gładka i promienna.

Kwas hialuronowy otacza skórę wilgotnym kompresem, zapewniając jej doskonałe nawodnienie oraz idealną gładkość.

Ekstrakt z fiołka pomaga dostarczyć wodę komórkom skóry i zmagazynować ją. Zwiększa także ilość kwasu hialuronowego w naskórku, dzięki czemu skóra staje się nawilżona i elastyczna.


STOSOWANIE: Maseczkę nałóż na oczyszczoną skórę twarzy. Pozostaw na 10 minut. Nadmiar wmasuj lub usuń wacikiem.


MOJA OPINIA: maseczka wchłania się dość szybko. Trzymałam ją około 15 minut po czym nadmiar usunęłam wacikiem. Skóra była wyraźnie gładka i nawilżona, a także lekko napięta. Maseczka nie wywołała u mnie żadnego podrażnienia. Nie próbowałam zaraz po jej aplikacji nakładać makijażu także nie wiem czy nadaje się jako "baza". Po ostatnich doświadczeniach z rolującą się maską z Bielendy postanowiłam nakładać tego typu produkty późnym popołudniem/wieczorem pod dokładnym demakijażu.  Polecam spróbować, bo faktycznie nawilża :) Do wyboru mamy jeszcze 10 minut na... ekspresowy lifting i perfekcyjne oczyszczanie.


Próbowałyście masek z tej serii? Co o nich myślicie? Jakie maseczki do cery suchej możecie mi polecić? :)

piątek, kwietnia 12, 2013

Mini recenzja L'Occitane: Immortelle drogocenny krem na noc

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, kwietnia 12, 2013 9 komentarze
Dziś przyszedł czas na mini recenzję ostatniego produktu jaki znajdował się w koszyczku L'Occitane. Mowa  o drogocennym kremie na noc. Produktu tego nie testowałam ja, a moja mama. Dlaczego? Staram się nie używać do twarzy niczego innego poza nawilżaczami przepisanymi przez dermatologa. Moja mama natomiast z przyjemnością podjęła się wyzwania zwłaszcza, że jej skóra jest dość wymagająca...




Standardowa pojemność kremu to 50ml i musimy za niego zapłacić 260zł. Miniaturka zawiera 15ml także całkiem sporo.

OPAKOWANIE: szklany słoiczek z ciemnego szkła. Gdy mam skończy krem to na pewno dobrze umyję opakowanie i wykorzystam po raz drugi :)

ZAPACH: no przyznam szczerze, że mamie się bardzo nie podoba. Zresztą mi również nie przypadł do gustu. Ciężko mi w ogóle do czegoś go porównać...

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Jedwabisty krem odwracający proces wiotczenia skóry, wynikający z upływu czasu. Skóra jest wzmacniana w czasie kluczowego etapu nocnej odbudowy. Dowiedziona skuteczność: Po przebudzeniu skóra jest odbudowana (96%) i zregenerowana (92%), zmarszczki są mniej widoczne (88%). Noc po nocy skóra jest gładsza (82%) i jędrniejsza (78%)*. *Czterotygodniowy test konsumencki z udziałem 49 kobiet.

OPINIA MOJEJ MAMY: na początku chcę wspomnieć, że skóra twarzy mojej mamy  jest b.sucha. Potrzebuje naprawdę konkretnego nawilżenia. Poza tym ma skłonność do zaczerwienień i jest wrażliwa (np. krem na noc AA ją podrażnił...). Moja mama stwierdziła już po pierwszym użyciu, że ten krem faktycznie działa. Twarz była nawilżona, odżywiona i gładsza. Produkt jej nie podrażnił. Dodała również, że gdyby nie zapach to stałby się jej ulubieńcem.

A jakie jest Wasz zdanie o tym kremie? :)

czwartek, lutego 21, 2013

RIMMEL Match Perfection

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 21, 2013 11 komentarze
Wybór idealnego podkładu to ciężka sprawa... Ja przez długi okres czasu wierna byłam Catrice Photo Finish. Jednak któregoś dnia (po dłuższym nieużywaniu) nałożyłam go na twarz i zmieniłam zdanie. Produkt strasznie ściemniał i tworzył dziwną maskę... Od razu powędrował do kosza. Jego następcą był L'oreal Lumi Magique, który jakimś bublem nie był, ale szybko błyszczała się po nim twarz i miał strasznie wodnistą konsystencję. Zużyłam go mniej więcej dwie trzecie i trafił na półkę w łazience. Tym razem padło na Rimmel. W sumie trochę w ciemno. Po prostu poszłam do Rossmanna, przejrzałam dokładnie szafy z kolorówką, skupiając się głównie na doborze idealnego odcienia.
 
Ja posiadam odcień 101- classic ivory. Oprócz tego jest jeszcze jeden jaśniejszy (100 porcelain).
 
OPAKOWANIE: szklana buteleczka z pompką. Na razie pompka działa bez zarzutu. Obawiam się tylko, że gdy produkt będzie się kończył ciężko będzie zużyć go do samego końca...
 
ZAPACH: pamiętacie może podkład Recover jaki kilka lat temu miał Rimmel w swojej ofercie? Zużyłam w tym czasie kilka buteleczek i przyznam, że zapach jest identyczny.
 
KONSYSTENCJA: podkład należy do tych mniej gęstych. Dla mnie taka konsystencja jest jak najbardziej ok.
 
KRYCIE: średnie. Zawsze do kamuflażu niespodzianek stosuję korektor, także krycie jest w moim przypadku wystarczające.
 
DLA KOGO? : nie jest to podkład przeznaczny stricte do danego typu cery. Na pewno nie ma tu efekty matującego. Rozświetlenie natomiast bardzo delikatne.
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Kryjący, niepozostawiający śladów podkład z zaawansowaną technologią Smart-Tone dla efektu nieskazitelnej cery w każdym świetle. Wzbogacony drobinkami szafiru dla efektu świetlistej i promiennej cery. Trwałość makijażu przez cały dzień.
 
MOJE ZDANIE O PRODUKCIE: Jestem z niego zadowolona. Nie jest to podkład w 100% idealny, ale niewiele mu do tego miana brakuje. Przy mojej suchej cerze sprawdza się ok- idealnie się z nią stapia. Utrzymuje przez cały dzień. Nie przesusza, ale też nie matuje (nie jest to podkład matujący). Twarz po nałożeniu podkładu wygląda świeżo i naturalnie. Makijaż nie wymaga poprawki w ciągu dnia (ja przygruntowuje  go zawsze transparentnym pudrem z Essence). Nie zgodzę się tylko z twierdzeniem producenta, że podkład nie pozostawia śladów... Niestety brudzi mi wiecznie kurtkę... Zresztą jaki produkt tego typu tego nie robi?! Zawiera SPF18 za co duży plus.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)bardzo jasne odcienie (100 i 101)
(+)ładnie stapia się z cerą
(+)wystarczające krycie
(+)wygodne opakowanie
(+)efekt zdrowej i promiennej cery
(+)nie wysusza
(+)jest trwały
(+)ładnie pachnie
(+)zawiera SPF18
 
(-)raczej wymaga przypudrowania
(-)zdarza mu się podkreślić suche skórki
(-)nie widać ile zostało produktu w buteleczce
 
 
Jak widzicie więcej plusów niż minusów także ja zapewne na jednym opakowaniu tego podkładu nie skończę :) A co Wy o nim myślicie?
 
W standardowej cenie kosztuje ok 36zł za 30ml.
 
 
 

poniedziałek, lutego 11, 2013

IWOSTIN Oftalin łagodzący płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, lutego 11, 2013 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak minął Wam weekend? Mam nadzieję, że pozytywnie :) Dziś przychodzę do Was z z recenzją produktu, który udało mi się wygrać na Facebooku. Za napisanie świątęcznych życzeń na profilu Iwostin można było otrzymać dwa wybrane przez siebie produkty: jeden dla osoby, która była twórcą życzeń, drugi dla osoby do której życzenia te były skierowane. Dla siebie wybrałam właśnie płyn micelarny z serii Oftalin. Dla mojego chłopaka emulsję do opalania z linii Solercin, którą mam w planie używać wiosną  i latem.
 
 
OPAKOWANIE: kanciasta butelka z przeźroczystego plastiku, która zawiera w sobie 240ml produktu.
 
ZAPACH: produkt ten nie zawiera barwników ani substancji zapachowych
 
KONSYSTENCJA: jak każdy płyn micelarny ma konsystencję wody
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Łagodzący płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu Iwostin Oftalin skutecznie usuwa makijaż, także wodoodporny, nawilża, regeneruje i odżywia naskórek. Jest odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Skuteczność potwierdzona badaniami pod kontrola lekarza okulisty i dermatologa.
 
-Kompleks ekstraktów ze świetlika i ogórka koi i łagodzi podrażnienia skóry wokół oczu, przywracając komfort delikatnej skórze powiek.
 
-Kompleks NMF (naturalny czynnik nawilżający) uzupełnia składniki nawilżające naturalnie obecne w skórze.
 
-Ekstrakt z bawełny wraz z oliwą z oliwek odbudowują barierę hydrolipidową naskórka.
 
-Woda termalna z Iwonicza-Zdroju przywraca skórze uczucie komfortu i ukojenia.
 
MOJA OPINIA NA TEMAT PRODUKTU: Zacznę od największego minusu tego produktu: należy bardzo uważać, aby nie dostał się do oka, bo strasznie podrażnia... Moja siostra w ogóle nie jest w stanie go używać- każde zmywanie tuszu kończy się czerwonymi, piękącymi oczyma. U mnie nie jest tak źle, ale wydaje mi się, że produkt na którym napisane jest, że przebadany został okulistycznie i dermatologicznie nie powinien wywoływać tego typu podrażnień... Idąc dalej z makijażem radzi sobie przyzwoicie: zarówno z mascarą jak i z makijażem twarzy. Nie wysusza. Jeśli chodzi o demakijaż ust radzę równiez uważać- ma paskudnie gorzki smak. Nie jest jakoś szczególnie wydajny- jak na tą cenę (ok 25-30zł) mógłby starczyć jednak na dłużej. Mimo dość dużej sympatii do marki Iwostin ten płyn się u mnie nie sprawdził. Bardzo lubię serię Sensitia. Na Oftalin raczej się już nie zdecyduję.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)dobrze zmywa makijaż
(+)nie ma właściwości wysuszających
(+)dość przyjazny skład
(+)wygodne opakowanie
 
(-)podrażnia oczy
(-)gdy dostanie się do ust ma paskudny smak
(-)wysoka cena
 
Lubicie IWOSTIN? Jakie kosmetyki się u Was sprawdziły, a jakie Was zawiodły?

piątek, lutego 08, 2013

Emolium, emulsja specjalna

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, lutego 08, 2013 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Wczoraj pisałam Wam o moim ulubionym nawilżaczu na dzień, dziś przyszedł czas na produkt, które uważam na noc. Jest nim Emolium- emulsja specjalna:

OPAKOWANIE: duża tuba (200ml), która zapakowana była jeszcze w kartonik

ZAPACH: nie zawiera substancji zapachowych ani barwników

KONSYSTENCJA: emulsja jest dość gęsta i naprawdę tłusta.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Emulsja specjalna Emolium jest emulsją typu woda w oleju (W/O). Kompleksowo odżywia i regeneruje skórę nadmiernie wysuszoną i podrażnioną. Dzięki zawartości specjalnie dobranych skladników aktywnych poprawia odpornośc skóry, odbudowuje płaszcz hydrolipidowy oraz uzupełnia lipidy warstwy rogowej naskórka.
 
Substancje aktywne: Arlasilk Phospholipid GLA (1%), urea (5%), hialuran sodu (1%), olej macadamia (3%), masło shea (5%),trójglicerydy oleju z kukurydzy (2%), olej parafinowy (8%).
 
Zastosowanie: Odżywianie i pielęgnacja suchej skóry,
-nadmiernie suchej, szorstkiej, popękanej
-podrażnionej, swędzącej
 
Zalecana również jak pielegnacja emoliencyjna przy stosowaniu preparatów wysuszajacych.
 
MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Dla mnie jest to idealny produkt na noc. Świetnie nawilża i sprawia, że twarz rano jest miękka i gładka. Niestety jest bardzo tłusty i bogaty co sprawia, że nie da stosować się go na dzień.Emulsja dość szybko się wchłania, a rano nie ma juz po niej śladu. W duecie z Cetaphilem pomogła mi zlikwidować wszystkie przesuszenia na twarzy. Zawiera olej parafinowy także z tego co się orientuję może zapychać. U mnie nic takiego nie ma jednak miejsca. Emulsja jest wydajna. Ta duża tuba na pewno wystarczy mi na kilka miesięcy codziennego stosowania.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)świetne nawilżenie
(+)nie uczula i nie podrażnia
(+)bogaty skład
(+)bez substancji zapachowych i barwników
(+)b.wydajna
 
(-)ze względu na parafinę może zapychać
(-)pozostawia tłustą skórę, dlatego nadaje się tylko do stosowania na noc
 
Do dostania w aptece za około 30zł.

Stosowałyście jakiś produkt z seri EMOLIUM? Jak wrażenia?

czwartek, lutego 07, 2013

CETAPHIL MD Dermoprotektor, Balsam do twarzy i ciała

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, lutego 07, 2013 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Mam nadzieję, że dziś zjadłyście choć jednego pączka i zapomniałyście zupełnie o kaloriach ;) Podobno ten kto nie zje pączka w tłusty czwartek nie będzie miał szczęścia cały rok! Ja skusiłam się już na dwa i pewnie zjem jeszcze jednego ;) Dzisiejszy post chcę poświęcić balsamowi Cetaphil, który jest obecnie moim ulubionym kosmetykiem pielęgnacyjnym do twarzy, który nadaje się pod makijaż.
 
OPAKOWANIE: Cetaphil zamknięty jest w 250ml butli z dośc grubego plastiku. Obawiam się, że dość ciężko będzie wydobyć później końcówkę produktu.
 
ZAPACH: nie zawiera środków zapachowych
 
KONSYSTENCJA: dość rzadka, przypomina mleczko
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Cetaphil MD Dermoprotektor do twarzy i ciała: Klinicznie udowodniona zdolność do wiązania wody w skórze i utrzymywania odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry. Szybkie wchłanianie wody i długo utrzymujące się nawilżenie górnych warstw skóry. Pomaga zachować naturalną ochronną barierę skórną. Zapewnie natychmiastowe wygładzenie i zmiękczenie skóry. Nie zawiera środków zapachowych ani drażniących, dlatego jest idealny dla skóry wrażliwej lub suchej. Rekomendowany do nawilżania skóry uszkodzonej z powodu chorób dermatologicznych, jak również po zaiegach dermatologicznych.
 
MOJA OPINIA: Cetaphil używałam już dobre kilka lat temu, kiedy łykałam antybiotyk przepisany przez dermatologa. Teraz wróciłam do niego również z powodu zaleceń lekarza. Produkt ten świetnie nadaje się do nawilżania twarzy. Nie jest tłusty, szybko się wchłania, dlatego bez problemu można nałożyć potem makijaż. Stosowany regularnie poradził sobie z moim mocno przesuszonym policzkiem. Absolutnie nie uczula i nie podrażnia. Jest bardzo wydajny- wystarczy naprawdę odrobina naniesiona na twarz. Jest niekomedogenny tzn. że nie zapycha porów. Dla mnie to najlepszy nawilżacz do stosowania na dzień z jakim spotkałam się do tej pory.
 
REASUMUJĄC:
 
(+)b.dobre nawilżenie
(+)błyskawicznie się wchłania
(+)nadaje się pod makijaż
(+)jest niekomedogenny
(+)nie uczula i nie podrażnia
(+)bezzapachowy
(+)b.wydajny
 
Minusów brak :)

Cetaphil jest do dostania w aptece za ok. 35-40zł.
 
Na koniec wklejam jeszcze SKŁAD: Aqua, Glycerin, Hydrogenated Polyisobutene, Cetearyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil/Macadamia Ternifolia Nut Oil, Ceteareth-20, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Farnesol, Panthenol, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Stearoxytrimethylsilane, Stearyl Alcohol, FIL 0133.V02.
 
Stosowałyście Cetaphil? Jakie jest Wasze zdanie o tym produkcie? :)
 

sobota, stycznia 26, 2013

Moja pielęgnacja suchej twarzy w 4 krokach :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, stycznia 26, 2013 12 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z aktualizacją mojej pielęgnacji twarzy. Muszę przyznać, że bardzo wiele się w niej zmieniło. Zacznę od tego, że nie jest już ona tłusta, a nawet nie mieszana,a sucha. Już od jakiegoś czasu borykałam się z suchymi miejscami na twarzy, z którymi nie mogłam sobie poradzić. Korzystając z faktu, że skończyła mi się maść na receptę, udałam się do dermatologa. Mój nowy plan dbania o twarz jest bardzo prosty. Bazuje tak naprawdę na 4 produktach:
 
1.Cetaphil dermoprotektor, balsam do twarzy i ciała:
 
Stosuję go codziennie rano. Myję wodą twarz i nakładam Cetaphil. Jest to mój absolutny ulubieniec w kwestii nawilżania. Stosowałam go już jakiś czas temu w czasie kuracji antytrądzikowej.
 
2.Emolium, emulsja specjalna:
 
Bardzo silny nawilżacz, który nakładam na noc. Na pewno nie nadaje się na dzień i do stosowania pod makijaż. Jest tłusty i zawiera dużo cennych składników, takich jak: masło shea, olej macadamia itd. W swoim składzie ma również parafinę, jednak moja skóra nie reaguje na nią jakoś negatywnie.
 
3.Mydło Dove:
 
Kiedy dermatolog zaleciła mi myć nim twarz codziennie wieczorem byłam lekko zdziwiona. Mydło przecież ma zwykle odczyn zasadowy, przez co nie do końca dobrze może sprawdzać się w pielęgnacji twarzy. Wygooglowałam jednak, że akurat Dove jako jedyne ma odczyn neutralny. Muszę przyznać, że spisuje się całkiem dobrze mimo wcześniejszych obaw.
 
4.Maść dermatologiczna Epiduo
 
Maść ta wydawana jest na receptę. Stosuję ją punktowo.
 
I to byłoby na tyle jeśli chodzi o pielegnację :) Powiem Wam, że w moim przypadku "mniej znaczy lepiej" sprawdza się idealnie. Minęło trzy tygodnie odkąd stosuję te kosmetyki i zauważyłam naprawdę sporą poprawę: skóra jest zdecydowanie mniej przesuszona, makijaż trzyma się bardzo dobrze. Sporadycznie pojawiają mi się tylko suche skórki. Wyskakuje mi co raz mniej niespodzianek. 
 
Za jakiś czas planuję dokładniejszą recenzję Emolium i Cetaphilu.  Kosmetyki, których używałam do tej pory poszły sobie w świat (Zusska dziękuję jeszcze raz za wymianę! Szampon Organicum sprawdza się na moich włosach świetnie! ;)).

niedziela, stycznia 13, 2013

Lirene, dermoprogram, płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, stycznia 13, 2013 10 komentarze
Płyn zastałam po powrocie do domu na łazienkowej półce. Muszę powiedzieć, że mnie zaciekawił. Czy się sprawdził? Zapraszam na recenzję :)

OPAKOWANIE: prosta, przeźroczysta butelka, która mieści w sobie 200ml produktu.

ZAPACH: bardzo przyjemny, jakby kwiatowy, orzeźwiający

KONSYSTENCJA: woda

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: To właściwy kosmetyk dla cery, która wymaga łagodnego i skutecznego oczyszczenia. Doskonale zastępuje mleczko i inne preparaty do demakijażu, efektywnie usuwając z twarzy wszelkie zanieczyszczenia, jednocześnie przywracając jej komfort nawilżenia. Dzięki lekkiej, nietłustej konsystencji płyn idealnie odświeża skórę, działa tonizująco i łagodząco. Nie zawiera alkoholu. Zawarte w płynie drobne cząsteczki- micelle łagodnie oczyszczają twarz z makijażu i zanieczyszczeń. Ekstrakt z wiśni, bogaty w witaminę C, eliminuje szkodliwy wpływ środowiska na skórę. Połączone działanie ekstraktu z miodu i D-pantenolu, działa kojąco, skutecznie łagodząc podrażnienia i przywracając cerze zdrowy koloryt. Cząsteczki gliceryny zapewniają optymalny poziom nawilżenia i zapewniają uczucie komfortu i miękkości.

MOJA OPINIA: Płyn świetnie radzi sobie z demakijażem. Absolutnie nie podrażnia i nie zostawia tłustej warstwy. Bardzo ładnie pachnie. Nie wysusza. Bardzo fajnie odświeża. Moim zdaniem spisuje się lepiej niż micel z Bourjois (ten niestety mimo że bardzo lubiany i chwalony po prostu mnie podrażnił). Z czystym sumieniem mogę go polecić! 

Kupiony na promocji w Rossmannie za około 10zł. Jego regularna cena to 13-14 zł. Miałyście go? Jak wrażenia? :)



czwartek, grudnia 27, 2012

Balea Young 2w1 Vitamin- Cocktail, skóra normalna

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 27, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak po świętach? :) Czas wracać powoli do codziennej rzeczywistości... Moja skóra twarzy od kilku dni strasznie się przesusza :( Dawno nie miałam już z nią takich problemów. Ratuję się niezawodną maścią z witaminą A oraz maseczkami. Zastanawiam się co może być tego przyczyną- najgorzej wygląda to na policzkach i w okolicach brody. Jakiś czas temu (dosłownie 3-4 dni) skończyła mi się malinowa pianka z Synergen (byłam z niej naprawdę zadowolona!) i zdecydowałam się wypróbować żel z Choisee (z różą i miodem). Może to on jest powodem tych przesuszonych miejsc na twarzy... Odstawiam go i zobaczymy czy coś się poprawi.. Macie może ten żel? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?

Dziś chcę przedstawić Wam jeden z ostatnich produktów z Balea, jakie udało mi się kupić  w listopadzie w DM. Mowa o produkcie 2w1, który można stosować jako krem i maskę:
Witaminowy koktajl, jak nazywa go producent zawiera witaminy C, E oraz prowitaminę B5. 

ZAPACH: pachnie jak malinowa albo truskawkowa mamba! coś pięknego :)

OPAKOWANIE: miła dla oka różowa tubeczka, która kryje w sobie 50ml produktu. Gdy ją odkręcimy znajduje się tam wąski dziubek, dzięki czemu łatwo jest wycisnąć krem.

KONSYSTENCJA: ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Koktajl witaminowy zapewnia skórze nawilżanie i ochronę. Witamina E i C pomaga neutralizować wolne rodniki. Prowitamina B5 zapewnia optymalne nawilżenie.

MOJA OPINIA: przed problemem z bardzo suchą skórą produkt ten sprawdzał się naprawdę poprawnie. Jako maseczka szybko się wchłaniał, pozostawiając twarz gładką, miękką i przyjemnie pachnącą. Sprawdził się również jako delikatny krem: nie pozostawia tłustej warstwy i dobrze współgra z makijażem. Obecnie jednak to nawilżenie nie jest wystarczające i muszę wprowadzić do swojej pielęgnacji bardziej bogate produkty. Na razie odstawiam ten krem (a raczej masko-krem :)) na łazienkową półkę.

Nie pamiętam ile dokładnie kosztował, ale wydaje mi się, że w okolicy 50 koron czeskich czyli 8zł.

sobota, listopada 17, 2012

Jak dbam o swoją twarz? Aktualizacja.

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, listopada 17, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiaj przychodzę do Was z postem o pielęgnacji mojej twarzy. Ostatnio podobna notka pojawiła się bodajże pod koniec wakacji. Czy coś uległo zmianie? Zapraszam do lektury :)

RANO: myję twarz pianką Synergen:
Potem używam mojego ulubionego kremu intensywnie nawilżającego IWOSTIN:
Pod oczy i na powieki nakładam żel z zieloną herbatą z Flos-leku:




Następnie odczekuję moment i sięgam po podkład, korektor i resztę kolorówki :)

WIECZOREM: tusz do rzęs zmywam oliwkowym płynem micelarnym z Ziai:
Następnie znów używam malinowej pianki z Synergen.

Raz w tygodniu używam kremowego peelingu z serii Purritin Iwosin. To stosunkowo nowy produkt na mojej łazienkowej półce. Z pewnością pojawi się jego recenzja.


Co 3-5 dni nakładam również zieloną glinkę, o której post opublikowany był wczoraj:
Pod oczy znów aplikuję żel z Flos-leku. Na pojedyncze niespodzianki chwilę przed położeniem się do łóżka stosuję żel Isotrexin, który przepisała mi pani dermatolog. To wszystko! Jak widzicie moja pielęgnacja nie jest zbyt skomplikowana, produktów też nie używam wielu. Raz na jakiś czas stosuję również typowe maseczki, głównie nawilżające i odżywcze, gdyż moja skóra lubi się jednak przesuszać.


A jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja? :)

piątek, listopada 16, 2012

Argile verte montmorillonite de provence en pate- czyli zielona glinka :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, listopada 16, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Ostatnie kilka dni spędziłam u chłopaka i miałam pewien problem z komentowaniem Waszych blogów. W czasie pobytu u M. zawitaliśmy do czeskiego Cieszyna gdzie napadłam na drogerię DM. Zakupiłam kilka produktów z serii Balea i lakier z dotąd nieznanej mi firmy s'he. Bardzo jestem ciekawa jak się wszystkie u mnie sprawdzą...

Dziś przychodzę do Was z szybką recenzją zielonej, naturalnej glinki, która wpadła mi do koszyka przy okazji zakupów na AlleDrogeria.
OPAKOWANIE: prosta biała tubka z nalepkami. Większość napisów w języku francuskim. Z tyłu tuby znajduje się dosłownie kilka zdań po Polsku.

KONSYSTENCJA: bardzo gęsta

SKŁAD: Aqua, Montmorillonite, lavendula angustifelia, lineaol

ZAPACH:charakterystyczny jak przy tego typu maskach

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Genialne w użyciu- wystarczy nałożyć na twarz i maseczka gotowa. 100% naturalna! Na bazie francuskiej glinki zielonej Montmorillenite. Glinka Montmorillonite to królowa wśród glinek z dużą zawartością magnezu oraz innych niezbędnych mikroelementów. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia i toksyny ze skóry, remineralizuje, ma właściwości ściągające i napinające. Skóra po zastosowaniu jest wygładzona, ujędrniona i odświeżona. Pory stają się mniej widoczne, poprawia się koloryt cery.

MOJA OPINIA: przy dłuższym stosowaniu tej maski, faktycznie zauważyłam, że moja skóra jest bardziej oczyszczona- przede wszystkim pojawia się na niej mniej niespodzianek. Niezmiernie mnie to cieszy :) Glinkę stosuję 1-2  w tygodniu. Niestety należy uważać na to, ile jej nakładamy, gdyż lubi podrażniać...  Duży plus za 100% naturalne składniki.
Uważam, że taki produkt jak glinka zielona idealnie nadaje się do mojej cery z problemami. Polecam wrzucić ją do koszyka przy okazji zakupów w AlleDrogeria :)

Za 100g tubkę zapłacimy 16zł.

poniedziałek, listopada 05, 2012

L'oreal Lumi Magique Fond de Teint

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, listopada 05, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! W ten dość deszczowy i pochmurny poniedziałek przychodzę do Was z recenzją  podkładu. Kilka miesięcy temu w sporej promocji (bodajże za 27,99 zł) w Rossmannie kupiła go moja siostra, jednak stwierdziła, że nie jest dla niej. Trafił więc w moje łapki :) Czy się sprawdził?

OPAKOWANIE: szklana buteleczka z pompką.

KONSYSTENCJA: jest to podkład o dość rzadkiej konsystencji, wydaje mi się, że ze względu na ten fakt, lepiej sprawdzi się wiosną i latem aniżeli jesienią i zimą

ZAPACH: raczej niewyczuwalny



ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:Pierwszy rozświetlający podkład, który natychmiastowo rozświetla cerę oraz jednolicie pokrywa skórę wydobywając jej naturalne światło! Technologia płynnego światła zastosowana w pokładzie Lumi Magique sprawia, że skóra zyskuje nawet 30% więcej blasku, a błyszczenie jest w pełni zredukowane. Lumi Magique to również nawilżanie, idealne krycie oraz 12 godzin magicznej trwałości.

MOJA OPINIA: dobranie idealnego podkładu to bardzo ciężka sprawa. Wiadomo, że jeśli jednej z nas dan produkt odpowiada, u innej może się kompletnie nie sprawdzić. Do miana idealnego podkładu L'oreal Lumi Magique sporo brakuje... Przede wszystkim efekt rozświetlenia jest faktycznie widoczny, jednak po kilku godzinach zmienia się w nieestetyczne świecenie strefy T... Nie jest to również podkład trwały, ściera się po kilku godzinach. Nakładam go palcem, gdyż ma zbyt rzadką konsystencję by robić to pędzlem. Ładnie stapia się ze skórą (niestety nie wiem jaki odcień posiadam, bo nalepka z oznaczeniem dawno się oderwała ...). Krycie jest dość delikatne, dlatego dla osób, które potrzebują mocniejszego krycia nie będzie odpowiedni. 

REASUMUJĄC:

PLUSY PRODUKTU:

-ładnie stapia się z cerą

-konsystencja idealne na lato i wiosnę

-przyzwoite opakowanie

- nie przesusza cery

MINUSY PRODUKTU:

-efekt rozświetlenia jest bardzo nietrwały, po krótkim czasie twarz się świeci (szczególnie strefa T)

-nie jest zbyt trwały

-cena (regularna to około 50-60zł...)

-lekkie krycie (może być zarówno plusem jak i minusem podkładu)


 Produkt nie stał się moim ulubieńcem i nadal nr jeden jest u mnie Catrice Photo Finish. Uważam, że za cenę regularną nie opłaca się go kupować. Jest po prostu za drogi.

niedziela, października 28, 2012

Synergen -Pianka do mycia twarzy

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, października 28, 2012 19 komentarze
Moje Drogie! Kosmetyki marki Synergen były do tej pory omijane przeze mnie w Rossmannie (nie skusiłam się nawet na sławny puder matujący tej marki), aż do momentu gdy na półce zobaczyłam piankę do mycia. Produktem, którego używałam do tej pory do mycia o oczyszczania twarzy był krem z dzikiej róży z Alterry. Nic się nie zmieniło, nadal go bardzo lubię (mimo że zapach nie zachwyca), tym razem postanowiłam jednak spróbować czegoś innego.

Pianka Synergen zamknięta jest w dość dużym opakowaniu(175ml) z pompką. Według mnie cała szata graficzna i ogólny, zewnętrzny wygląd produktu jest dość kiczowaty i niezbyt przyjemny dla oka, jednak nie o to w tym chodzi :)

Cały zabieg oczyszczania powinien umilić nam fakt, iż pianka bardzo przyjemnie i słodko pachnie malinami (nie jest to zapach naturalny, raczej chemiczny, ale uważam, że wypada całkiem, całkiem).

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Pianka oczyszcza skórę delikatnie i gruntownie z wszelkich zanieczyszczeń. Receptura nie zawiera mydła, zachowuje naturalne nawilżenie skóry. Aksamitnie miękka pianka, jest bardzo delikatna, pozostawia przyjemne uczucie. Owocowy zapach maliny i pasji. Testowana dermatologicznie, zawiera pantenol. Nie zawiera parabenów. 
Mnie zdecydowanie przyciągnęło do zakupu to, że pianka nie zawiera parabenów i mydła. Trochę obawiałam się, że może przesuszyć mi skórę. Jednak nic takiego nie występuje. Produkt jest naprawdę delikatny i skuteczny. Nie podrażnia, ale oczyszcza. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, by umyć twarz. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym produktem, mimo że cała seria Synergen jest raczej przeznaczona dla nastolatków. Polecam wypróbować!

Dostępna w Rossmannie za 9,99zł 

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos