piątek, kwietnia 06, 2012

TAG: jesteś piękna!

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, kwietnia 06, 2012 4 komentarze
Dziś przychodzę do Was po raz drugi, tym razem z TAG-iem : Jesteś piękna!
Zostałam otagowana przez Paryskę88, której bardzo dziękuję :)!


 Zasady:
1. Banerem jest Wasze ulubione zdjęcie!
2. Napisz, kto Cię otagował i podaj zasady.
3. Otaguj kilka nastepnych dziewczyn. :)
4. Podaj 5 rzeczy, które w sobie lubisz. :)


 TAG bardzo fajny, skłania do rozmyślań- bo prawda jest taka, że gdyby pytanie brzmiało: Podaj 5 rzeczy, których w sobie nie lubisz, nie miałabym żadnego problemu :) No cóż, jestem krytyczna wobec siebie, może nie aż tak jak kiedyś, ale samoakceptacja przychodziła mi bardzo, bardzo powoli.
Dopiero mój M. sprawił, że wszystkie moje "fizyczne niedociągnięcia" zaczęły mi mniej przeszkadzać :) Kończę ten długi wstęp i przechodzę do rzeczy.

1.Wzrost- mówiąc wprost jestem niska. Mam ok 163cm, ale jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało. Dobrze czuje się ze swoim wzrostem.

2.Kolor oczu, bo nie jest do końca sprecyzowany, coś pomiędzy niebieskim a zielenią.

3.Biust- nie jest ani mały, ani duży. Proporcjonalny do reszty, w sam raz!

4.Brzuch, tak po prostu:)

5.Coś z charakteru: konsekwencja. Zawsze powoli, ale co celu. Małymi kroczkami. Ważne, żeby się nie poddawać, nic nie ma od razu podanego na tacy.

Więc wiecie teraz jak jest ze mną, zapraszam wszystkie z Was, które jeszcze nie brały udziału! :)

Moja metoda OMO

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, kwietnia 06, 2012 12 komentarze
Większość z Was (a może nawet wszystkie :)) na pewno wiedzą, co to jest metoda OMO (odżywka-mycie-odżywka).
Ja zaczęłam stosować tę metodę dopiero niedawno.Dlaczego? Przede wszystkim zawsze boję się, że moje włosy będą szybciej się przetłuszczać,nie miałam też akurat pod ręką  żadnej odżywki, która by się w tej metodzie sprawdziła.

źródło:fryzuryisuknie

U mnie OMO wygląda w następujący sposób:
-Zaczynam od zabezpieczenia końcówek odżywką, w tym wypadku jest to Ekstrakt proteinowy z BingoSpa (jego recenzja pojawi się na dniach :))
-Potem nabieram szampon BabyDream i myję nim skórę głowy, tak by powstało sporo piany
-Następnie spływającą pianą delikatnie myję resztę włosów (by ich zbyt nie obciążać, u mnie wygląda to tak że przetłuszczają się przy skórze głowy, końcówki natomiast wiecznie się przesuszone...), dokładnie spłukuję
-2 razy w tygodniu na umyte włosy nakładam maskę z L'Biotica intensywnie regenrującą, nakładam czepek, ręcznik i trzymam ok.30-40min, potem dokładnie spłukuję.
W pozostałe dni na włosy, ale nie tuż przy skórze głowy nakładam ekstrakt, o którym pisałam wyżej, trzymam dosłownie 2-3 minutki i znów spłukuję

Już po pierwszym myciu zauważyłam, że moje obawy były bezpodstawne, bo absolutnie metoda ta nie wzmaga przetłuszczania się włosów, widać natomiast, że są bardziej nawilżone, błyszczące i lepiej się układają.

Jeśli chodzi o możliwe minusy takiej metody (zresztą każdej innej też) to moje włosy pewnie po jakimś czasie się przyzwyczają i nie będzie już tak kolorowo. Dodatkowo należę do wybitnych leniwców, a jednak przy OMO trochę czasu tracę, więc nie wiem czy moja nieregularność nie wygra tej bitwy...

Stosujecie metodą OMO? Może powinnam ją jeszcze jakoś udoskonalić? :)

czwartek, kwietnia 05, 2012

Gąbeczki celulozowe Cell-up

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, kwietnia 05, 2012 15 komentarze
Za każdym razem, kiedy wybieramy się z chłopakiem do supermarketu po zakupy spożywcze, chwilę poświęcam na buszowanie po dziale z kosmetykami.
Tak też było ostatnim razem, kiedy to pojechaliśmy do Carrefour. Moim oczom ukazały się takie oto gąbeczki celulozowe.
źródło:donegal.com.pl

Gąbeczki te przeznaczone są do zmywania makijażu. W opakowaniu mamy 2szt, co mnie na początku zdziwiło? Fakt, że są bardzo twarde i przypominają raczej pumeks, dopiero po zamoczeniu w wodzie miękną,
Świetnie nadają się do demakijażu, a także zmywania masek, czy peelingów.
Szybko i bez problemu oczyszczają twarz, delikatnie ją przy tym masując . Są ekonomiczne: wystarczy  dobrze wypłukać i odłożyć do wyschnięcia. Fajna alternatywa dla płatków do demakijażu, gdyż jedna taka gąbeczka wielokrotnego użytku zastępuje niejedno ich opakowanie.
Nie drze się, ani nie ściera, nie niszczy ani trochę :)
Ze względów higienicznych na pewno co jakiś czas należy ją wymieniać.

W Carrefour 2szt kosztowały ok 2zł.  Warto wypróbować, polecam :)

Używacie takich gąbeczek czy wolicie płatki kosmetyczne? :) Co jeszcze z takiego typu akcesoriów warto mieć w swojej kosmetyczce? :)

środa, kwietnia 04, 2012

L'oreal Volume Milion Lashes Extra Black

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, kwietnia 04, 2012 10 komentarze
Przyznam, od razu, że ta mascara należy do moich ulubionych i wydaje mi się, że najlepiej "tunninguje" moje rzęsy :)
KILKA SŁÓW OD PRODUCENTA:

Jak sama nazwa wskazuje maskara ta precyzyjnie pokrywa kolorem każdy włosek z osobna przez co rzęsy wydają się dużo gęściejsze, więc optycznie wydaje się ich dużo więcej niż jest w rzeczywistości. Receptą na osiągnięcie takiego rezultatu było stworzenie idealnie wyprofilowanej szczoteczki, która dociera nawet na kącików oka przez i co bardzo ważne nie pozostawia nieestetycznie wyglądających grudek na powierzchni rzęs. Nigdy więcej sklejonych włosków! Efektem są więc długie, pogrubione, doskonale rozdzielone rzęsy, które przyciągną wszystkie spojrzenia.


Moje rzęsy są: niezbyt długie, ale gęste, bez tuszu raczej wypadają marnie...
Dzięki mascarze od L'oreal  wydaje się ich być więcej, są pogrubione, a spojrzenie bardziej widoczne :)

PLUSY:
-kształt szczoteczki jest taki, jak widzicie na zdjęciu, bardzo wygodnie się nią maluje. Szczoteczka na plus.
-tusz dobrze rozdziela i pogrubia, sprawia, że rzęs jest więcej
-na pewno nie kruszy się, nie osypuje
-nie skleja rzęs
-nie tworzy efektu Myszki Mickey ( czy pandy :))
-czerń jest wyrazista

MINUSY:
-to u mnie tyczy się chyba większości tuszy, wolę jak produkt trochę poleży, bo konsystencja po otwarciu i pierwszym używaniu jest zbyt "leista"
-myślę, że cena kosztuje ok 40-50 zł

Efekt jaki daje ten tusz na moich rzęsach sprawia, że mogę nazwać go najlepszym tuszem, jaki miałam do tej pory. 

Miałyści ten tusz? Chętnie poczytam Wasze opinie. A może Wasze rzęsy są podobne do moich i możecie mi polecić coś na wypróbowanie? :)

wtorek, kwietnia 03, 2012

Essence Ballerina Backstage błyszczyk do ust.

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, kwietnia 03, 2012 12 komentarze
Tak właśnie sobie uświadomiłam, że ten błyszczyk, to jedyna rzecz z limitowanek E. jaką posiadam. W dodatku nie kupiłam jej, a dostałam (jeszcze raz dziękuję :)). Zawsze z ogromną ciekawością oglądam posty zapowiadające nowe limitki, mruczę sobie pod nosem, co jest warte uwagi i co mogę kupić, a potem... nie biorę nic... :)


Nie mogę sobie przypomnieć jak dawno limitowanka BB gościła w Naturach, ale myślę, że kilka miesięcy temu. U mnie w Naturze jest teraz Circus, Circus (kiedy to w Super Pharm był dostępny sporo ponad 2 mięsiące temu...) no i jak rozumieć tę politykę?

 BALLERINA BACKSTAGE błyszczyk do ust:

OPAKOWANIE:
Błyszczyk BB znajduje się w przyjemnym dla oka (bardzo lubię koronkę) opakowaniu.

KOLOR:
 Posiadam numer 01 o pięknej nazwie: WEAR YOUR LITTLE TUTU i jest to bardzo delikatny, mleczny róż z malutkimi, lśniącymi w słońcu drobinkami, które absolutnie nie się nachalne.

INFORMACJE NA OPAKOWANIU:
producent napisał, że jest to błyszczyk z nowego typu aplikatorem- pędzelkiem, który pozwala na zniewalająco błyszczące usta

ZAPACH: pachnie bardzo delikatnie, praktycznie niewyczuwalnie

PĘDZELEK: no właśnie... same spójrzcie
Jak powiększycie zdjęcie na pewno będzie lepiej widac: włoski pędzelka żyją swoim życiem i wywijają się na wszystkie możliwe strony, co utrudnia aplikację. Jestem lekko zawiedziona tym pomysłem i zdecydowanie wolę aplikator, jaki znajduje się przy Stay With Me (czyli ten ala mikrofon).
Mam też pytanie do posiadaczek tego błyszczyka: Dziewczyny! Wasze pędzelki też należą do takich nieujarzmionych, czy mi po prostu trafił się taki egzemplarz?

DZIAŁANIE: efekt po nałożeniu błyszczyka, bardzo przypadł mi do gustu: usta są lekko błyszczące, ale nadal dość naturalne. 01 to idealny kolor na codzień.
Trzeba jednak uważać i nie przesadzić z ilością, ponieważ wchodzi w załamania ust i nie wygląda to dobrze.
Aaa i nie polecam na wietrzne dni, wszystkie włosy przyklejają się wtedy do ust... niestety.

REASUMUJĄC:  taka forma aplikatora zupełnie mi nie odpowiada, mimo wszystko bardzo polubiłam efekt jaki błyszczyk daje na ustach, dlatego jestem w stanie to wytrzymać :)


A Wy moje drogie lubicie limitowanki Essence? Która jest lub była Waszą ulubioną? Miałyście ten błyszczyk z BB? jak wrażenia? :)

poniedziałek, kwietnia 02, 2012

Ava White Skin- Serum Maska do twarzy

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, kwietnia 02, 2012 9 komentarze
Pamiętacie jak jakiś czas temu wspomniałam Wam o mojej pierwszej współpracy?
Dziś po dwóch miesiącach testowania produktu nadszedł czas na jego recenzję.
Mowa o Serum Masce z serii wybielającej od laboratorium Ava.

Po zeszłorocznej kuracji retinoidami na mojej twarzy pozostały niewielkie przebarwienia.
Dlatego byłam zachwycona wręcz propozycją przetestowania takiego typu kosmetyku.

 Na wstępie dodam jeszcze, że byłam bardzo ciekawa tego produktu, szukałam opinii w internecie, ale żadnej nie znalazłam. Czy serum spełniło moje oczekiwania? Zapraszam na dalszą część posta.

OPAKOWANIE: serum dostajemy w kartoniku, gdzie znajduje się 30ml szklana buteleczka z pompką. Jest to bardzo wygodna forma aplikacji, nic się nie zacina, widać dokładnie ile jeszcze pozostało nam produktu. Co mnie trochę zdziwiło, w pudełku nie ma ulotki, wszystkie potrzebne informacje znajdują się jednak na opakowaniu.



KONSYSTENCJA: gęsty, treściwy krem, który po aplikacji nie spływa z twarzy.

ZAPACH: wyczuwam w nim przede wszystkim cytrusy, to taki charakterystyczny zapach dla produktów zawierających witaminę C

SPOSÓB UŻYCIA, APLIKACJA: maskę nakłada się po dokładnym oczyszczeniu skóry i pozostawia do wchłonięcia. Należy ją stosować 3 razy w tygodniu.
Ja na jedną aplikację potrzebowałam ok 3-4 pompeczek: wyciskałam je na dłoń, po czym dokładnie nakładałam na twarz, maska wchłania się bardzo szybko.
Można ją stosować zarówno na dzień, jak i na noc. Ja jednak wolę te drugą opcję, ponieważ po wchłonięciu zostawia lekko tłustą powłoczkę i za duża ilość będzie się rolować pod kremem i makijażem. Idealna więc opcja to pozostawienie jej do wchłonięcia i pójście spać: rano nie ma po niej śladu.

INFORMACJE ZNAJDUJĄCE SIĘ NA OPAKOWANIU:

SERUM MASKA ROZJAŚNIAJĄCA PRZEBARWIENIA
 Intensywnie działające serum przeznaczone dla skóry o nierównej pigmentacji:
-wybiela przebarwienia
-redukuje piegi i plamy posłoneczne
-zmiejsza ich intensywność i wielkość
-wyrównuje koloryt skóry.

Zawiera wybielający kompleks ActiWhite o innowacyjnym mechanizmie działania ograniczającym syntezę melaniny i proces pigmentacji. Będąc inhibitorem tyrozynazy hamuje wytwarzanie  barwnika melaniny w skórze. Serum zawiera dodatkowo witaminę C w nanosferach i ekstrakt z morwy czarnej rozjaśniające cerę oraz działające przeciwstarzeniowo. Przy regularnym stosowaniu poprawia ogólny wygląd skóry, rozjaśnia ją, nawilża, delikatnie napina i wygładza. Może być używane przez osoby nie tolerujące hydrochinonu.

 MOJE WRAŻENIA PO STOSOWANIU SERUM MASKI:
Przede wszystkim moja skóra twarzy ma teraz bardziej ujednolicony kolor, przebarwienia są mniej widoczne. Widać gołym okiem, że wygląda bardziej zdrowo. Mniej się również przesusza. To bardzo dobry produkt dla osób, które tak jak ja mają problemy z pozostałościami po trądziku. Trzeba tylko być regularnym i stosować produkt zgodnie z zaleceniami.
Wiadomo, że poprawa stanu skóry nie jest widoczna od razu, ale przy odrobinie cierpliwości efekty się pojawiają :)
WYDAJNOŚĆ PRODUKTU:
Po 1,5 miesięcznej kuracji zostało mi jeszcze ok 1/5 produktu, oczywiście zużyję go do końca.



 Wszystkie kosmetyki laboratorium Ava dostępne są w ich sklepie internetowym : www.ava-sklep.pl

Bardzo dziękuję p. Joli za przesłanie mi produktu do testowania. Fakt ten, nie miał jednak żadnego wpływu na moją recenzję.

niedziela, kwietnia 01, 2012

WEEKendowy poradnik: domowe maski i odżywki do włosów

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, kwietnia 01, 2012 4 komentarze
Dziś kilka przepisów na domowe maski i odżywki do włosów, nie zawsze te kupne sprawdzają się, więc może warto jest czasem wypróbować te własnoręcznie zrobione.
Wszystkie propozycje pochodzą ze stron www.naobcasach.pl  i www.stylistka.pl
 fot.Liv friis-larsen/Shutterstock.com 

1.Maska-odżywka do włosów z żółtka, miodu i oliwy:
  • 1 żółtko,
  • 2 łyżki miodu,
  • 1 łyża oliwy z oliwek.
wymieszać, nałożyć na mokre włosy, owinąć głowę ręcznikiem. Po 15 minutach spłukać.
Odżywka pomaga na osłabione i łamliwe włosy.

2. Odżywka przeciwłupieżowa
Potrzebujemy:

  • 1 litr wody,
  • 20 g rozmarynu,
  • 20 g szałwii
  • 20 g macierzanki piaskowej.

Mieszamy wszystkie składniki w butelce i odstawiamy na ok. 6 godzin.
Stosujemy roztwór codziennie wieczorem do nacierania skóry głowy


3.Odżywka do włosów wypadających
Skład odżywki:

  • 2 łyzeczki nafty kosmetycznej,
  • 1 łyżeczkę olejku rycynowego,
  • 1 łyżeczkę soku z cytryny,
  • 1 zółtko
  • 1 utarta cytryna
Wszystkie składniki mieszamy i pozostawiamy na włosach na ok godzinę.

4.Maska regenerująca.

  • 1 całe jajko
  • 1 duża łyżka piwa
Dokładnie mieszamy i rozprowadzamy na umytych włosach.
Owijamy głowę foliowym czepkiem, ręcznikiem i pozostawiamy na 15 minut.
Dokładnie spłukujemy i ponownie myjemy włosy szamponem.

5.Maseczka na włosy łamliwe i rozdwajające się

  • 1-2 banany
  • kilka kropli olejku migdałowego

Z bananów sporządzić papkę i połączyć z olejkiem. Gotową miksturę nałożyć na włosy na 15 minut. Owinąć folią i ręcznikiem. Następnie dokładnie spłukać i umyć włosy.

6.Maseczka dla włosów suchych.
  • 4 łyżki naturalnego jogurtu
  • 1 jajko
Połączyć składniki, umyć włosy, a następnie nałożyć maseczkę. Trzymać około 10 minut, a następnie spłukać letnią wodą.

Próbowałyście którejś z propozycji? A może macie już swoją sprawdzoną? Chętnie się dowiem :)
Czekam również na Wasze propozycje odnośnie weekendowych poradników, o czym chciałabyście przeczytać przed świętami?
Przypominam również o mini rozdaniu dla moich dotychczasowych obserwatorek, zdjęcie znajduje się po prawej stronie w pasku bocznym, wystarczy tylko kliknąć.
Miłego dnia !

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos