Mam włosy dość specyficzne: nie są proste, nie są też kręcone (ani falowane). Sa natomiast ciężkie do ujarzmienia, puszą się, żyją swoim życiem.
Były bardzo długie i bardzo krótkie... miałam czas kiedy ich nie rozpuszczałam (spałam nawet w związanych, to już lekka przesada), obecnie częściej noszę je saute.
Miałam też kilkanaście razy grzywkę (na bok, dłuższą prostą, cieniowaną, na bok itd...), obecnie zapuściłam, choć kusi mnie by znów do niej wrócić. Jest tylko jeden mankament grzywki: musi być codziennie, dokładnie męczona prostownicą, inaczej nie będzie grzywką a czymś w rodzaju "kłębka" na czole.
Praktycznie codziennie rano je myję ( czasami udaje mi się przetrzymać je 2 dni) niestety szybko się przetłuszczają i nie mam wyjścia... Wiąże się to również z każdorazowym suszeniem i prostowaniem (tak wiem, to bardzo szkodzi włosom, czasami pozwalam by wyschły same, ale niestety rzadko mam na to czas....) W okresie wiosennym i zimowym wypadają (i to tak słusznie wypadają...) dlatego ratuję się wszelkimi preparatami (np. Skrzypovitą, ale ja nie widzę żadnych rezultatów....), albo ostatnio CP, który łykany przez miesiąc, znacznie ograniczył ich wypadanie i przyspieszył wzrost.
Jeśli chodzi o skórę głowy, to jest bardzo wrażliwa, nie mogę myć włosów większością szamponów, gdyż automatycznie czuję swędzenie,dlatego wybieram te łagodniejsze (muszą nadawać się do codziennego stosowania).
Gdybym miała napisać o pięlegnacji, to tak naprawdę stosuje tylko maski Biovax. Ostatnio skończyłam tą z proteinami mlecznymi, teraz używam regenerującej. Używam jej co ok 3 dni i pozostawiam na kilka godzin pod czepkiem i ręcznikiem. Włosy są na pewno bardziej błyszczące i nawilżone, chociaż wielkiego WOW (w zasadzie z Biovaxem wiązałam spore nadzieje) nie ma.
Nigdy nie farbowałam włosów, po prostu jestem zdania, że narazie nie warto ich obciążać. Obiecałam sobie, że zacznę gdy zauważę pierwsze siwe włosy. Kolor moich włosów to ciemny brąz, nie są czarne choć spotykałam się i z takim ich określeniem. Odcień zależy tez od pory roku: wiadomo latem od słońca mogą zrobić się ciut jaśniejsze.
Z Waszych blogów i "włosowych" postów dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy i sztuczek m.in.:
1.O istnieniu CP i jego zauważalnym działaniu
2. O metodzie mycia włosów dwukrotnie: za pierwszym razem nie wmasowujemy szamponu we włosy, a delikatnie pozbywamy się zanieczyszczeń, drugie mycie jest już standardowe
3. O fakcie, iż lepiej czesać włosy dopiero po ich wysuszeniu (byłam zdziwiona, bo już w głowie miałam wizję ogromnego kołtuna) a jednak wtedy rozczesują się o wiele lepiej :)
Wklejam Wam kilka zdjęć moich "fryzur". Twarz zamalowałam, ponieważ ten post jest o włosach :) Nie czuję również potrzeby pokazywania mojej twarzy, dlatego proszę o zrozumienie :)
Przepraszam Was za te zdjęcia, bo widzę, że nawet z Paintem mam problem i jedno zdjęcie pokazuje mi się na drugim.... no nic przymknijcie na to oko :)
Miłego dnia!