piątek, marca 02, 2012

Historia moich włosów.

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, marca 02, 2012
Mam włosy dość specyficzne: nie są proste, nie są też kręcone (ani falowane). Sa natomiast ciężkie do ujarzmienia, puszą się, żyją swoim życiem.
Były bardzo długie i bardzo krótkie... miałam czas kiedy ich nie rozpuszczałam (spałam nawet w związanych, to już lekka przesada), obecnie częściej noszę je saute.
Miałam też kilkanaście razy grzywkę (na bok, dłuższą prostą, cieniowaną, na bok itd...), obecnie zapuściłam, choć kusi mnie by znów do niej wrócić. Jest tylko jeden mankament grzywki: musi być codziennie, dokładnie męczona prostownicą, inaczej nie będzie grzywką a czymś w rodzaju "kłębka" na czole.

Praktycznie codziennie rano je myję ( czasami udaje mi się przetrzymać je 2 dni) niestety szybko się przetłuszczają i nie mam wyjścia... Wiąże się to również z każdorazowym suszeniem i prostowaniem (tak wiem, to bardzo szkodzi włosom, czasami pozwalam by wyschły same, ale niestety rzadko mam na to czas....) W okresie wiosennym i zimowym wypadają (i to tak słusznie wypadają...) dlatego ratuję się wszelkimi preparatami (np. Skrzypovitą, ale ja nie widzę żadnych rezultatów....), albo ostatnio CP, który łykany przez miesiąc, znacznie ograniczył ich wypadanie i przyspieszył wzrost.
Jeśli chodzi o skórę głowy, to jest bardzo wrażliwa, nie mogę myć włosów większością szamponów, gdyż automatycznie czuję swędzenie,dlatego wybieram te łagodniejsze (muszą nadawać się do codziennego stosowania).
Gdybym miała napisać o pięlegnacji, to tak naprawdę stosuje tylko maski Biovax. Ostatnio skończyłam tą z proteinami mlecznymi, teraz używam regenerującej. Używam jej co ok 3 dni i pozostawiam na kilka godzin pod czepkiem i ręcznikiem. Włosy są na pewno bardziej błyszczące i nawilżone, chociaż wielkiego WOW (w zasadzie z Biovaxem wiązałam spore nadzieje) nie ma.

Nigdy nie farbowałam włosów, po prostu jestem zdania, że narazie nie warto ich obciążać. Obiecałam sobie, że zacznę gdy zauważę pierwsze siwe włosy. Kolor moich włosów to ciemny brąz, nie są czarne choć spotykałam się i z takim ich określeniem.  Odcień zależy tez od pory roku: wiadomo latem od słońca mogą zrobić się ciut jaśniejsze.

Z Waszych blogów i "włosowych" postów dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy i sztuczek m.in.:
1.O istnieniu CP i jego zauważalnym działaniu
2. O metodzie mycia włosów dwukrotnie: za pierwszym razem nie wmasowujemy szamponu we włosy, a delikatnie pozbywamy się zanieczyszczeń, drugie mycie jest już standardowe
3. O fakcie, iż lepiej czesać włosy dopiero po ich wysuszeniu (byłam zdziwiona, bo już w głowie miałam wizję ogromnego kołtuna) a jednak wtedy rozczesują się o wiele lepiej :)


Wklejam Wam kilka zdjęć moich "fryzur". Twarz zamalowałam, ponieważ ten post jest o włosach :) Nie czuję również potrzeby pokazywania mojej twarzy, dlatego proszę o zrozumienie :)





 Przepraszam Was za te zdjęcia, bo widzę, że nawet z Paintem mam problem i jedno zdjęcie pokazuje mi się na drugim.... no nic przymknijcie na to oko :)
Miłego dnia!

11 komentarze:

Ania on 2 marca 2012 10:41 pisze...

lubię takie wpisy :)

Yumi on 2 marca 2012 11:40 pisze...

Ach, kochana, no jakbym czytała o swoich...
Moje też żyją własnym życiem, część jest prosta, część się faluje, puszą się (choć ostatnimi czasy trochę przestały, wow) i nigdy nie układają jak chcę. Powiem Ci, że na zdjęciach Twoje włosy wcale nie wyglądają tragicznie, ale pewnie już je prostowałaś :) Powiem Ci, że ja jestem zakochana po uszy w Dove Intense repair :) Myję łepetynkę szamponem, spłukuję potem na jakieś 5-110 minut zostawiam sobie odżywkę (zazwyczaj z czystego zapominalstwa trzymam ją tak długo xD), owijam włosy w ręcznik na 5 minut, po czym rozczesuje porządnie i daję im wyschnąć już samym, poważnie mówię, nie puszą się aż tak, są ładnie nabłyszczone i tak cudownie mięciutkie.. Mrr :) Aha, staram się też unikać przez pewien czas prostownicy i suszarki, bo chcę je trochę wzmocnić, podobnie jak Tobie leciały mi strasznie, teraz jest dużo lepiej :)

Mam nadzieję, że troszeczkę pomogłam :)

Dagusia on 2 marca 2012 12:18 pisze...

ja także rozczesuję włosy po lekkim wyschnięciu ;)

Paubia on 2 marca 2012 13:11 pisze...

I ostateczna fryzurka jest świetna!

chodzpomalujmojswiat on 2 marca 2012 15:11 pisze...

Yumi: dziekuję bardzo za tak wyczerpujący komentarz :) tak, tak na wszystkich zdjęciach moje włosy są wyprostowane, bo tak żyją swoim życiem :) jesli ich nie prostuje to zawsze związuje, bo jednak nie wygląda to fajnie...ja z suszarki i prostownicy na pewno zrezygnuję w lecie, kiedy same sobie będą schły, teraz kiedy myję włosy rano, a za chwilę muszę wyjść nie ma rady, bez suszenia ani rusz... a kiedy umyję je wieczorem rano są już nieświeże i oklapnięte :(

Paubia: żadne z tych zdjęć nie jest zbyt aktualne, teraz mam równo podcięte włosy i zapuszczoną grzywkę :)

Wewelika on 2 marca 2012 16:16 pisze...

na prawdę lepiej się rozczesują po wysuszeniu? ;o muszę wypróbować tej "metody" :)

sypa on 2 marca 2012 18:46 pisze...

o matko, jak mowisz i rozczesywaniu po wysuszeniu to też myślę tylko o tym, że zrobi mi sie taki kołtun, że złamię na nim grzebień ;o . U mnie to sie chyba nie sprawdzi, bo chodze spac z mokrymi włosami...

Gośka on 2 marca 2012 20:04 pisze...

Wiesz dlaczego masz wrażliwą skórę głowy i CI się tak przetłuszczają?Bo myjesz włosy codziennie. Twoje gruczoły na skórze głowy pracują na podwójnych obrotach by nadążyć naprodukować łój (brzydkie słowo),które chroni skórę głowy i włosy . Zmień nawyki,będzie to ciężkie i może zając nawet rok,ale warto.

Yumi on 2 marca 2012 23:35 pisze...

Ciesze się że komentarz przypadł Ci do gustu :)
Ogólnie, jak już pisałam włosy mamy jak przez kalkę (wnioskuję po Twoim opisie) z tym, że ja moich nie muszę właśnie codziennie myć :P Polecam Ci zmienić troszeczkę nawyk i myć włosy wieczorem, mniej więcej 3 godzinki przed spaniem, żeby wyschły same z siebie :)

Swoją drogą, używasz może jedwabiu do włosów?
Przydatna rzecz, kropeleczke wcierasz w końcówki i są też w lepszym stanie ;D

Jeszcze jedna rada, wypróbuj na prawdę ten szampon i odżywkę z Dove, wiem, że do najtańszych nie należą, jednak ich działanie czyni z włosami cuda, są mięciutkie, lśniące i delikatne, zero problemów z rozczesaniem itp itd :) Przy okazji chętnie bym poczytała Twoją recenzję tych produktów :)

chodzpomalujmojswiat on 3 marca 2012 08:28 pisze...

Yumi:
jak myję włosy wieczorem, to mam wrażenie, że rano bardzo oklapły, aaa i wtedy to w ogole nie wytrzymają dwóch dni, mycie rano sprawia, że czasami mogę je myć co drugi dzień:/ wiem, że może być to również spowodowane faktem przyzwyczajenia się do danego szamponu. dlatego teraz trochę kombinuję :)
Używałam swojego czasu jedwabiu, ale po różnych opiniach zasłyszanych w internecie przestałam, wiąże się to ze składem tego produktu, kilka lat temu stosowałam go w miarę regularnie, ale jakoś efektów nie zauważyłam.
Kiedy tylko pozbędę się wszystkich swoich wynalazków (mam tu na myślę masę szamponów), za Twoją radą zainwestuję w Dove. Jeszcze raz dziekuje za wszystkie wskazówki :)

Gośka: zdaje sobie sprawę z tego co napisałaś, jednak z drugiej strony nie wyobrażam sobie chodzić w tłustych włosach...staram się "przetrzymać" je te 2 dni, ale czasami najzwyczajniej nie mam jak: sport, albo stresujące dni sprawiają, że na 2 dzien moje włosy są po prostu straszne...

KajaMakefashion on 3 marca 2012 09:16 pisze...

co za historia ;)

Prześlij komentarz

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos