poniedziałek, marca 19, 2012

Dove CreamOil odżywczy żel pod prysznic

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, marca 19, 2012
Wydaje mi się, że całkiem niedawno Dove zmienił opakowania swoich produktów i dodał do nich specjalną formułę : deep care complex, która oparta jest na takich samych składnikach odżywczych i nawilżających, jakie znajdują się w naszej skórze.
W Naturze jakiś czas temu, obowiązywała promocja właśnie na żele z tej serii, kosztowały ok 9zł za 500ml.


ZAPACH: przyjemny, z tyłu opakowania producent napisał, że jest to połączenie miodu i jaśminu. Ja nie do końca wyczuwam miód, ale jest to zdecydowanie zapach lekko kwiatowy.

KONSYSTENCJA: dość gęsty żel.

DZIAŁANIE: jestem mile zaskoczona, żel zawiera olejek, który delikatnie, ale zauważalnie nawilża ciało. Taki efekt na skórze bardzo lubię :)
Dobrze się pieni i jest wydajny. Wystarczy niewielka ilość produktu wylana na gąbce i tworzy się spora i pachnąca piana.

Zdecydowanie polecam!
Która z wersji żeli Dove, jest Waszą ulubioną? :)

7 komentarze:

Magdawe on 19 marca 2012 09:12 pisze...

Z Dove lubię właśnie ten oraz "granatowy" żel :)

Kaprysek on 19 marca 2012 17:34 pisze...

Ta promocja w Rossmanie była naprawdę super. Ostatnio Dove wypuściło chyba 3 nowe wersje zapachowe, podoba mi się ta z kokosem ;))

Yumi on 19 marca 2012 23:43 pisze...

kosmetyki Dove.. taa marka nie przestanie mnie chyba nigdy pozytywnie zaskakiwać :P

Makeupkama on 20 marca 2012 17:50 pisze...

Jeszcze nie miałam:)

anikowa101 on 20 marca 2012 20:55 pisze...

Też lubię te żele :) Moim ulubionym jest wersja błękitna :)

Kasieńka ;) on 21 marca 2012 17:48 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Kasieńka ;) on 21 marca 2012 17:50 pisze...

Uwielbiam żele Dove za gęstą, treściwą konsystencję. Ten również posiadam, ale nie do końca odpowiada mi jego zapach :) Moimi ulubieńcami pozostają żel Dove o zapachu trawy cytrynowej i grejpfruta, śliwki i kwiatu wiśni oraz Dove Silk Glow ;)

Prześlij komentarz

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos