Na samym początku chce Was poinformować, że niestety na trzy tygodnie zostałam pozbawiona aparatu i będę musiała posiłkować się zdjęciami pochodzącymi z internetu. Myślałam, o tym żeby na cały ten okres zaprzestać dodawanie postów, ale jednak nie widzę w tym sensu :)
Dziś na świeczniku żel do mycia twarzy Pollena Eva, co do którego mam mieszane uczucia...
źródło: oficjalna strona Pollena Eva
OPAKOWANIE: żel zamknięty jest w prostej tubie.
ZAPACH: bardzo delikatny, przyjemny
KONSYSTENCJA: tutaj produkt dostaje ode mnie dość sporego minusa- jak na żel jest strasznie rzadki, lejący. Od razu po otwarciu wieczka wylewa się, dlatego należy być ostrożnym. Najlepiej chyba aplikować go na gąbęczkę.
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Oparty na delikatnych substancjach myjących dokładnie i głęboko oczyszcza skórę, nie naruszając bariery ochronnej naskórka. Alantoina, sok z aloesu oraz substancje czynne zawarte w ekstrakcie z czerwonej koniczyny działają kojąco i łagodząco na skórę. Nie zawiera mydła.
Efekty codziennego stosowania żelu:
-pozwala dłużej utrzymać matowy wygląd skóry
-nadaje skórze elastyczność oraz odpowiednie nawilżenie
-działa witalizująco i tonizująco
MOJA OPINIA O PRODUKCIE: bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu, przy tym jest delikatny i nie podrażnia skóry. W moim przypadku jednak bardzo wysusza :( Odkąd zaczęłam go używać, na policzkach i w okolicy nosa skóra jest bardzo przesuszona. Obecnie odstawiłam żel na kilka dni, by zobaczyć i przekonać się czy to właśnie on przyczynił się do takiego stanu skóry twarzy.
Na drugim miejscu w składzie, zaraz po wodzie znajduje się SLS...
REASUMUJĄC:
PLUSY:
-delikatny zapach
-dobrze radzi sobie z makijażem
-nie podrażnia skóry ani oczu (mowa tu o zaczerwienieniach, swędzeniu skóry itd )
-zawiera wyciąg z koniczyny, a także alantoinę i aloes
-cena: 8,99 w Rossmannie
MINUSY:
-niestety w moim przypadku wysusza
-konsystencja jest zbyt rzadka, przez co produkt nie jest wydajny
Używałyście tego żelu? Albo innych kosmetyków z tej serii? Jak Wasze wrażenia?