Dlatego przedstawiam Wam 3 specyfiki, według mnie typowo na zimę, które stosowane o tej porze roku z pewnością dadzą sobie radę z pielegnacją i ochroną twarzy.
1. Naturalny krem oliwkowy Ziaja (swojego czasu pojawiła się jego recenzja). Idealny na takie mroźne dni, ale ze względu na to, że powoduje świecenie używam go na noc, ewentualnie robię sobie z niego maskę: nakładam grubszą warstwę, a potem czekam aż się wchłonie. Bardzo dobrze nawilża, nie powoduje podrażnień.
2.Zimowy krem z Avonu z witaminą A+C. Początkowo podchodziłam do niego z rezerwą, myśląc, że pewnie jest bardzo ciężki i tłusty. Skusiła mnie zawartość witamin, zwłaszcza, że znów borykam się z problemem zajadów, a witamina A działa na nie najlepiej.
Wcale nie ma ciężkiej, lepiej konsystencji, dobrze się wchłania, dodatkowo to najlepszy sposób na "rekonwalescenję" mojego nosa po katarze. Jako jedyny poradził sobie z suchym nosem i strasznymi skórkami.
3.Krem na każdą pogodę Babydream. Nie miałam go okazji jeszcze stosować, moja siostra kupiła go na wyjazd na narty. Sprawdził się u niej, dlatego zastanawiam się nad kupnem. Lubię wszystkie kremy z tej serii, ponieważ, nie są napakowane środkami barwiącymi i konserwującymi, olejami mineralnymi. Zawiera olej z avocado i pantenol.
Moje Drogie : a jakie są Wasze kremowe pewniaki na te mroźne, zimowe dni? Możecie coś polecić? :)




