czwartek, stycznia 24, 2013

Essence fix&matte! Translucent loose powder

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, stycznia 24, 2013 16 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś mam dla Was krótką recenzję pudru transparentnego z Essence. Moim ulubieńcem w pudrowej kategorii jest nadal My Secret, jednak byłam trzy razy w Naturze i stand był pusty... Poprzedni już dawno mi się skończył, dlatego zdecydowałam się w końcu na ten z Essence.
 
OPAKOWANIE: plastikowe pudełeczko z sitkiem. Sitko nie ma zbyt duzych dziurek, jednak należy uważać, żeby puder się nie wysypał. Zrobiłam błąd odklejając tą foliową "zaślepkę" zaraz po zakupie, gdyż ona może zapobiegła mi wydostowanaiu się produktu.
 
ZAPACH: brak
 
KONSYSTENCJA: biały proszek, który przypomina mąkę
 
 
 
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Ujednolica i matuje cerę. Zapewnia trwały makijaż, bez efektu świecenia się przez cały dzień. Dopasowuje się do każdego rodzaju cery.
 
MOJA OPINIA O PRODUKCIE: Puder dobrze spełnia swoją funkcję: wykańcza makijaż :) Absolutnie nie odznacza się na twarzy (słyszałam opinie, że lubi bielić, jednak wydaje mi się, że po prostu nie należy przesadzać z jego ilością, a użyć jedynie odrobinę). Jeśli chodzi o efekt matu to pewnie jest to sprawa indywidualna i zależy od rodzaju cery. Ja mam ostatnio b.suchą cerę dlatego powiedziałabym, że nawet działanie matujące jest u mnie niezbyt mile widziane. Na razie jednak nie przesuszył mi twarzy, za co duży plus!
 
REASUMUJĄC:
 
PLUSY PRODUKTU (+):
 
-wykańcza makijaż
 
-jest b.wydajny
 
-nie widać go na twarzy
 
-lekko matuje
 
-nie wysusza
 
MINUSY PRODUKTU (-):
 
-uwaga na opakowanie, gdyż puder lubi się wysypywać

-może zapychać (mnie się to nie zdarzyło, ale tak wynika z Waszych komenatarzy)
 
Możecie dostać go w szafie Essence. W Hebe obecnie kosztuje 13,99zł za 15,5g produktu. Pamiętam jeszcze, że do niedawna można było go dostać za 11,99zł. Niestety troszkę podrożał.
 
Miałyście ten puder Essence? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat? :)
 
 

wtorek, stycznia 22, 2013

The Body Shop. Żel pod prysznic radosna żurawina.

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, stycznia 22, 2013 5 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z recenzją żelu pod prysznic z The Body Shop. Jakiś czas temu pojawił się tu post o jego kompanie ze świątecznego pudełka- żelu peelingującym. Teraz przyszedł czas na klasyczny żel pod prysznic o zapachu zurawiny:
 
 
OPAKOWANIE: klasyczna butelka mieszcząca 250ml produktu.
 
ZAPACH: tak jak przy żelu peelingującym- prawdziwie żurawinowy. Pozostaje na ciele i czuć go nawet po kilku godzinach. Po wyjściu z wanny zawsze pachnie nim cała łazienka.
 
KONSYSTENCJA: w sam raz. Muszę przyznać, że żel jest naprawdę wydajny. Przy codziennym używaniu po miesiącu została mi połowa butelki.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Żel pod prysznic bez dodatku mydła. Specjalny, świąteczny, żurawinowy zapach. Żel wzbogacony jest miodem.

MOJA OPINIA: produkt o pięknym, otulającym, zimowym zapachu. Zapach utrzymuje się na ciele po kąpieli. Jest dość wydajny, całkiem dobrze się pieni. Oczywiście jak to w przypadku kosmetyków TBS skład nie powala...

SKŁAD:Aqua/Water (Solvent/Diluent), Sodium Laureth Sulfate (Surfactant), Glycerin (Humectant), Cocamidopropyl Betaine (Surfactant), Sodium Chloride (Viscosity Modifier), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (Emulsifier), Parfum/Fragrance (Fragrance), Benzyl Alcohol (Preservative), Trisodium Sulfosuccinate (pH Adjuster), PEG-150 Distearate (Surfactant), Mel/Honey (Natural Additive), Propylene Glycol (Humectant), Citric Acid (pH Adjuster), Salicylic Acid (Preservative/Hair Conditioner), Disodium EDTA (Chelating Agent), Sorbic Acid (Preservative), Linalool (Fragrance Ingredient), Trideceth-9 (Emulsifier), Vaccinium Macrocarpon Fruit Juice/Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Juice (Skin Conditioning Agent), Denatonium Benzoate (Denaturant), Bisabolol (Skin Soothing Agent), CI 17200/Red 33 (Colour), CI 15985/Yellow 6 (Colour).

W cenie regularnej kosztuje 19zł, a teraz w promocji można go chyba dostać za 9zł. Jak dla mnie godny uwagi, choć jest to edycja limitowana i pewnie znów pojawi sie dopiero za rok w okresie świąt.

Jaki jest Was ulubiony zimowy zapach? :)
 

poniedziałek, stycznia 21, 2013

Różane mydło z mlekiem klaczy mongolskiej

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, stycznia 21, 2013 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Czuję się już lepiej, powoli wracają mi siły dlatego postanowiłam dzis pojawić się z nowym postem. Będzie on dotyczył mydełka, które udało mi się dostać w ramach testów z bloga sliwkirobaczywki.
 
Różane mydło z mlekiem klaczy mongolskiej:
 

OPAKOWANIE: 100g kosteczka zawinięta w podwójną folię. Na tej drugiej znajdujemy nalepkę z informacją o składzie i działaniu mydełka.

ZAPACH: przyznam, że do tej pory zapach róży kojarzył mi się tylko i wyłącznie z kosmetykami, jakie udało mi się przywieźć z wakacji z Bułgarii. Tamten różany zapach był duszący i bardzo wyrazisty. Mydełko natomiast pachnie delikatniej i naprawdę przyjemnie :)

OPIS PRODUCENTA: Mydło zawiera tylko naturalne składniki, w tym mleko z klaczy, które przewyższa nawet mleko ośle jeśli chodzi o jego wpływ na skórę. Stanowi doskonałe rozwiązanie dla osób cierpiących na łuszczycę, atopowe zapalenie skóry i alergię. Korzystnie wpływa też na skórę suchą, podrażnioną przez słońce a nawet po kuracjach złuszczania kwasami. Ze względu na działanie antybakteryjne można stosować je przy każdym rodzaju trądziku.



MOJA OPINIA O MYDEŁKU: muszę powiedzieć, że to naprawdę godny uwagi produkt. Używałam go codziennie w czasie kąpieli, myjąc nim ciało, kilkakrotnie równiez stosowałam je do twarzy. Ciało po kąpieli było otulone było nawilżającą powłoczką. Skóra była gładka i miękka. Do twarzy sprawdziło się podobnie. Nie zauważyłam ściągnięcia, wysuszenia a tym bardziej podrażnienia. Jedyną wadą jaką dostrzegam to fakt, że mydełko znikało w mgieniu oka. Wiem jednak, że moczyła w tym palce moja mama- dzielnie podbierając mi produkt. Muszę dodać, że podobnie jak ja była bardzo ciekawa efektów.

REASUMUJĄC:

PLUSY (+):

-skład! (wklejam pod koniec posta)

-przyjemny zapach

-widoczne nawilżanie skóry

-nie wywołuje podrażnień

MINUSY (-):

-100g kosteczka, która niestety znika w mgieniu oka :(

-dość wysoka cena (zdaję sobie jednak sprawę, że mydełka sprowadzane są z Nepalu, więc sam koszt wysyłki musi być spory)

SKŁAD: masło kokosowe, woda, olej słonecznikowy,olej palmowy,oliwa z oliwek,mleko klaczy mongolskiej, olejek różany

Dostaniecie go w sklepie Blisko Natury: KLIK!

A Wy lubicie naturalne mydełka? Jakie są Wasze ulubione? :)

Dziękuję sliwkomrobaczywkom za możliwość przetestowania produktu. Fakt, że otrzymałam go do testów nie miał wpływu na moją ocenę.
 

sobota, stycznia 19, 2013

Chwila przerwy w blogowaniu!

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, stycznia 19, 2013 6 komentarze
Moje Drogie! Ostatni post pojawił się tutaj w zeszłą niedzielę... Takiej przerwy jeszcze u mnie na blogu nie było. Niestety złapało mnie choróbsko- dokładnie grypa jelitowa i nie byłam w stanie dosłownie ruszyć się z łóżka. Teraz jest trochę lepiej, ale też nie jakoś rewelacyjnie. Obiecuję, że wrócę jak najszybciej się da- mam nadzieję, że nie będziecie długo czekać :) Tymczasem życzę Wam udanej soboty i niedzieli!
 
 

niedziela, stycznia 13, 2013

Lirene, dermoprogram, płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, stycznia 13, 2013 10 komentarze
Płyn zastałam po powrocie do domu na łazienkowej półce. Muszę powiedzieć, że mnie zaciekawił. Czy się sprawdził? Zapraszam na recenzję :)

OPAKOWANIE: prosta, przeźroczysta butelka, która mieści w sobie 200ml produktu.

ZAPACH: bardzo przyjemny, jakby kwiatowy, orzeźwiający

KONSYSTENCJA: woda

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: To właściwy kosmetyk dla cery, która wymaga łagodnego i skutecznego oczyszczenia. Doskonale zastępuje mleczko i inne preparaty do demakijażu, efektywnie usuwając z twarzy wszelkie zanieczyszczenia, jednocześnie przywracając jej komfort nawilżenia. Dzięki lekkiej, nietłustej konsystencji płyn idealnie odświeża skórę, działa tonizująco i łagodząco. Nie zawiera alkoholu. Zawarte w płynie drobne cząsteczki- micelle łagodnie oczyszczają twarz z makijażu i zanieczyszczeń. Ekstrakt z wiśni, bogaty w witaminę C, eliminuje szkodliwy wpływ środowiska na skórę. Połączone działanie ekstraktu z miodu i D-pantenolu, działa kojąco, skutecznie łagodząc podrażnienia i przywracając cerze zdrowy koloryt. Cząsteczki gliceryny zapewniają optymalny poziom nawilżenia i zapewniają uczucie komfortu i miękkości.

MOJA OPINIA: Płyn świetnie radzi sobie z demakijażem. Absolutnie nie podrażnia i nie zostawia tłustej warstwy. Bardzo ładnie pachnie. Nie wysusza. Bardzo fajnie odświeża. Moim zdaniem spisuje się lepiej niż micel z Bourjois (ten niestety mimo że bardzo lubiany i chwalony po prostu mnie podrażnił). Z czystym sumieniem mogę go polecić! 

Kupiony na promocji w Rossmannie za około 10zł. Jego regularna cena to 13-14 zł. Miałyście go? Jak wrażenia? :)



piątek, stycznia 11, 2013

THE BODY SHOP CRANBERRY JOY BODY POLISH- peelingujący żel pod prysznic radosna żurawina

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, stycznia 11, 2013 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Co prawda miałam dziś nie dodawać posta, doszłam jednak do wniosku, że pojawi się dziś. Nie wiem czy jutro znajdę po prostu czas. Dzisiejszym bohaterem posta jest żel peelingujący radosna żurawina z TBS. Żel ten był częścią zestawu jaki dostałam od św. Mikołaja pod choinkę :) Tak prezentował się w pełnej krasie:
W zestawie znajdował się peelingujący żel o pojemności 75ml. Z tego co się orientuję jest to ta mniejsza wersja produktu gdyż pełnowymiarowy zawiera ich aż 200.
OPAKOWANIE: prosta i wygodna tubka. Opakowanie jest przeźroczyste dlatego widać ile produktu nam pozostało. Etykietka jak we wszystkich kosmetykach TBS. Od dawna zastanawia mnie dlaczego produkty TBS nie są zaopatrzone w polskie etykiety?!

ZAPACH: obłędny! idealny na sezon jesienno-zimowy zapach słodko-kwaśnej prawdziwej żurawiny

KONSYSTENCJA: żel jest dość gęsty zawiera w sobie drobinki. Śmiem twierdzić, że są to naturalne mini kawałeczki żurawiny (choć pewna nie jestem, na stronie TBS o tym nie wspominają... może któraś z Was się orientuje? :))

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: limitowana edycja żelu peelingującego do codziennego stosowania. Usuwa martwy naskórek, sprawia, że skóra jest bardziej gładka i miękka.

MOJA OPINIA: jeśli chodzi o samo działanie peelingujące to a pewno nie jest to żaden zdzierak. Zresztą jego sama nazwa już sugeruje nam, że jest to tylko żel peelingujący a nie peeling. Nadaje się do codziennego stosowania. Po jego zastosowaniu skóra wydaje się delikatnie gładsza. Żel jest dość wydajny. Podsumowując: obłędny zapach, przyjemna konsystencja, poprawna wydajność. Obawiam się jednak, że taki pełnowymiarowy produkt może kosztować ok 60zł, a to zdecydowanie dużo jak za tego rodzaju żel. Nie wiem co musiałby zawierać i jak działać taki produkt abym bez mrugnięcia oka wydała na niego taką kwotę! 


Na koniec dla zainteresowanych wrzucam jeszcze skład, który do najpiękniejszych na pewno nie należy...:  Aqua/Water (Solvent/Diluent), Sodium Laureth Sulfate (Surfactant), Glycerin (Humectant), Cocamidopropyl Betaine (Surfactant), Acrylates Copolymer (Stabiliser), Juglans Regia Shell Powder/Juglans Regia (Walnut) Shell Powder (Exfoliant), Parfum/Fragrance (Fragrance), Benzyl Alcohol (Preservative), Phenoxyethanol (Preservative), Sodium Chloride (Viscosity Modifier), Mel/Honey (Natural Additive), Vaccinium Macrocarpon Seed/Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed (Abrasive), Actinidia Chinensis Seed/Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed (Abrasive), Propylene Glycol (Humectant), Sodium Hydroxide (pH Adjuster), Benzophenone-3 (Sunscreen agent, Ultraviolet Light Absorber), Butyl Methoxydibenzoylmethane, Disodium EDTA (Chelating Agent), Linalool (Fragrance Ingredient), Sorbitol (Humectant), Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract/Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract (Natural Additive), Denatonium Benzoate (Denaturant), CI 17200/Red 33 (Colour).

Lubicie kosmetyki TBS? Co jest warte uwagi? :) Za jakiś czas pojawi się również recenzja żurawinowego żelu pod prysznic, żurawinowego mydełka i masełka o tym samym zapachu.

czwartek, stycznia 10, 2013

Balea professional, odżywka z kofeiną

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, stycznia 10, 2013 6 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z recenzję odżywki, której ostatnio namiętnie używam. Stosuję ją do mycia włosów (mniej więcej do połowy długości, skalp myję zwykłym szamponem). Mowa tu o odżywce Balea z kofeiną i granatem:


OPAKOWANIE: duża, wygodna tuba z miękkiego plastiku. Produkt można zużyć do samego końca.

ZAPACH: dość przyjemny, ciężko mi porównać go do czegoś konkretnego. Na początku może wydawać się lekko duszący, ale potem to wrażenie znika. Na włosach zapach potrafi utrzymać się nawet na drugi dzień po myciu.

KONSYSTENCJA: standardowa jak na odżywkę, choć raz zdarzyło mi się nałożyć ją jako maskę i nic absolutnie nie spływało.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Dodatek kofeiny w odżywce wzmacnia cebulki włosów. Zawartość biotyny i granatu wzmacnia włosy i nadaje im objętość, a także zdrowy wygląd. Odżywka chroni przed wysuszeniem i wypadaniem włosów. Nie zawiera silikonów. Z kompleksem przeciw elektryzowaniu się włosów.Ułatwia rozczesywanie.

MOJA OPINIA: odżywka pozostawia miękkie i lśniące włosy. Od czasu gdy jej używam, zauważyłam, że moje końcówki są zdecydowanie w lepszym stanie (bardziej nawilżone i mniej się łamią). Czy produkt wzmacnia włosy i sprawia, że mniej wypadają ciężko mi stwierdzić, gdyż nie stosuję jej bezpośrednio na skalp. Absolutnie nie obciąża włosów. Duży plus za skład. Po jej użyciu włosy lepiej się rozczesują i faktycznie mniej elektryzują. Uważam, że to całkiem przyzwoita odżywka i szkoda, że nie dostaniemy jej w Polsce. Po kolejnej recenzji stwierdzam, że Balea to naprawdę niedroga, godna uwagi marka!

Z tego co pamiętam odżywka kosztowała tylko 30 koron, co daje około 5zł. Niestety powoli mi się kończy i muszę rozglądnąć się za jakąś następczynią...


Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos