W czerwcu udało mi się zużyć:
1.Garnier mineral CleanSensation. Początkowo byłam nim zachwycona, świetnie działał, czułam się pewnie cały dzień. Któregoś dnia dostałam jednak straszliwego zapalenia mieszków włosowych pod pachą, aż ciężko było mi ruszać ręką...Ten incydent sprawił, że raczej do niego nie wrócę.
2.Eveline 8w1. Mam co do niej mieszane uczucia, nie ukrywam pomogła mi bo widać na pierwszy rzut oka, że paznokcie są mocniejsze i zdrowsze. Zdarza im się jednak nadal łamać i rozdwajać... a przecież temu miała ta odżywka zapobiegać. Na razie jej nie używam. Nie wiem czy kupię ponownie.
3.Catrice photo finish z bardzo upapraną zakrętką, za którą z góry przepraszam. Mój osobisty numer jeden wśród podkładów. Jutro lecę kupić kolejne opakowanie.
4.Nivea powerfruit refresh, który znalazł się również w ulubieńcach czerwca. Tego żurawinowego kupię ponownie, bo żel kupuję zawsze inny, nigdy nie zdarza się, że biorę ten sam .Są jeszcze, jak dobrze pamiętam 2 wersje zapachowe, może skuszę się na którąś z nich.
5.Pomadka Alterra. Do zapachu się przyzwyczaiłam, konsystencja i działanie jak najbardziej na plus. Lubię, choć nie wiem czy aż w takim stopniu, iż kupię ponownie.
6.Róż Bourjois. Wiecie co? Używałyśmy go z mamą na spółę od listopada 2010 i dopiero się skończył. Uwielbiam go! Najlepszy jaki miałam, idealny dla osób początkujących. Nie można sobie zrobić nim krzywdy :)
źródło: perfumy-vip.pl
I to byłoby na tyle, zauważyłam pewną zależność praktycznie liczba zużyć co miesiąc oscyluje w graniach 5 produktów. Dziś akurat sześć:)








