Cześć dziewczyny! Dziś chciałam przedstawić Wam wszystkie moje niezbyt udane kosmetyczne zakupy, jakie poczyniłam w okresie ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma ich wielu, ale wydaje mi się, że warto o nich wiedzieć. Chociaż nie powiedziane jest, że jeśli dane produkty nie sprawdziły się u mnie, nie przypadną do gustu również Wam.
WŁOSY:
1.Eliksir przeciw wypadaniu włosów Green Pharmacy:
Nie robi tak naprawdę nic... A sam zapach to jednak za mało by w niego inwestować. Na pewno nie kupię ponownie.
2.Joanna Rzepa serum wzmacniająco-regenerujące do zniszczonych końcówek:
Mimo dużej sympatii do tej firmy (ich kuracja wzmacniająca jest świetna!!) uważam, że to serum nawet w najmniejszym stopniu nie pomogło moim końcówkom. Nie zrobiło z nimi nic... Lepiej już kupić po prostu olejek rycynowy i nakładać go na końce włosów. Efekt widoczny praktycznie od razu :)
PIELĘGNACJA:
1.Krem do rąk Oriflame Nature Secret z maliną i mięta:
Pachnie obłędnie, ale zamiast nawilżać dłonie on je po prostu wysusza... nie polecam!
2.Balsam do ust Lovely Liquid Lip Balm:
Moje usta zamiast odżywiać i nawilżać wysuszył na wiór... Niestety bardzo niewiele tego typu produktów do ust sprawdza się u mnie...
KOLORÓWKA:
1.e.l.f. pomadka do ust:
Mała szminkowa tragedia, którą opisywałam kilka dni temu. Wyląduje w koszu :(Dziewczyny! A Wam ostatnio zdarzyło się kupić coś, co uznałyście za bubel?






















