wtorek, listopada 27, 2012

Październikowo-listopadowe BUBELKI

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, listopada 27, 2012 8 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chciałam przedstawić Wam wszystkie moje niezbyt udane kosmetyczne zakupy, jakie poczyniłam w okresie ostatnich dwóch miesięcy. Nie ma ich wielu, ale wydaje mi się, że warto o nich wiedzieć. Chociaż nie powiedziane jest, że jeśli dane produkty nie sprawdziły się u mnie, nie przypadną do gustu również Wam.

WŁOSY:

1.Eliksir przeciw wypadaniu włosów Green Pharmacy:
Nie robi tak naprawdę nic... A sam zapach to jednak za mało by w niego inwestować. Na pewno nie kupię ponownie.

2.Joanna Rzepa serum wzmacniająco-regenerujące do zniszczonych końcówek:
Mimo dużej sympatii do tej firmy (ich kuracja wzmacniająca jest świetna!!) uważam, że to serum nawet w najmniejszym stopniu nie pomogło moim końcówkom. Nie zrobiło z nimi nic... Lepiej już kupić po prostu olejek rycynowy i nakładać go na końce włosów. Efekt widoczny praktycznie od razu :)

PIELĘGNACJA:

1.Krem do rąk  Oriflame Nature Secret z maliną i mięta:


Pachnie obłędnie, ale zamiast nawilżać dłonie on je po prostu wysusza... nie polecam!

2.Balsam do ust Lovely Liquid Lip Balm:
 Moje usta zamiast odżywiać i nawilżać wysuszył na wiór... Niestety bardzo niewiele tego typu produktów do ust sprawdza się u mnie...

KOLORÓWKA:

1.e.l.f. pomadka do ust:
Mała szminkowa tragedia, którą opisywałam kilka dni temu. Wyląduje w koszu :(

Dziewczyny! A Wam ostatnio zdarzyło się kupić coś, co uznałyście za bubel?
 

poniedziałek, listopada 26, 2012

Moje pędzle

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, listopada 26, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiejszy poniedziałkowy post poświęcę swoim pędzlom. Zacznę od tego, że jest ich naprawdę niewiele. Dosłownie sześć! Mam pędzel do pudru, różu, podkładu, eyelinera i dwa do cieni. Króluje w nich marka Essence. Jak już wiecie rzadko wykonuję pełny makijaż oka, dlatego  inwestycję w większość ilość pędzli uważam za zbędną.

Zacznę od pędzla, który kupiłam ostatnio i jest nim Essence Blush Brush:
 
źródło: essence.eu

Miękki, delikatny, dobrze nakłada się nim róż. Nie wyłazi z niego włosie. Ja jestem zadowolona. Dla takiego make-up'owego laika jak ja jest idealny. Dostępny w szafach Essence (Natura, Hebe) za 11,99zł.

Kolejnym pędzlem Essence jest Essence smokey eyes brush:
źródło: essence.eu

Wygrany w rozdaniu (dawno, dawno temu :)), świetnie nadaje się do nakładania oraz rozcierania cieni. Również jest mięciutki i mimo częstego czyszczenia nic mu się nie dzieje. Kosztuje ok 8zł.

Trzeci jest Essence Gel Eyeliner Brush:
 

źródło: essence.eu

Ponieważ jeszcze nie potrafię namalować równej i ładnej kreski linerem (a tak bardzo bym chciała!! próbuję, próbuję i nic...) pędzelka nie mogę ocenić jako takiego. (nie umiem się nim posługiwać :(). Kosztował bodajże 7,99zł.

W H&M kupiłam kiedyś eyeshadow brush:
źródło: polyvore.com

Dobrze nakłada się nimi cienie na całą powiekę. Mam już go jakiś czas i nic złego się z nim nie dzieje. Kosztował bagatela 4,90! :)

Dwa ostatnie pędzle pochodzą z e.l.f.a:

Studio powder brush:
 źródło: http://eyeslipsface.co.uk  

Pędzel, który zdecydowałam się zakupić ze względu na sporo pochlebnych recenzji. Faktycznie bardzo dobrze nakłada się nim puder (zarówno transparentny jak i w kamieniu). Jest miękki i bardzo delikatny. Jedyne co mnie w nim denerwuje to fakt, że na początku użytkowania wyłaziły pojedyncze włoski. Podcięłam je delikatnie nożyczkami i teraz wydaje się być ok. Pędzel kupiłam na stronie AlleDrogeria za 18,90.

Foundation Brush

 źródło: http://eyeslipsface.co.uk  

Czasem mam wrażenie, że "pije" podkład. Trzeba się nim odrobinę napracować, jednak efekt końcowy jest naprawdę zadowalający. Kosztował ok. 9zł, kupiłam go również w AlleDrogeria.

Tak przedstawia się mój mały zbiór pędzli. Żaden z nich nie przekracza 20zł. Mogę je z czystym sumieniem polecić. Na pewno sprawdzą się u osób, które tak jak ja nie zajmują się profesjonalnie makijażem i stawiają raczej na prostotę!:)  A jakie są Wasze ulubione pędzle? Ile liczą Wasze pędzlowe zbiory? :)
 

niedziela, listopada 25, 2012

e.l.f. Essential Lipstick - Flirtatious

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, listopada 25, 2012 12 komentarze
Hej! Dziś chciałabym przedstawić Wam mój jedyny produkt z e.l.f.a. O tej firmie naczytałam się dość dużo pozytywów, więc zapragnęłam mieć chociaż jedną rzecz z ich kolorówki. Padło na szminkę z linii Essential, którą wrzuciłam do koszyka przy okazji zakupów w AlleDrogeria. Kosztowała tylko 7zł...Mój odcień to Flirtatious.

Niestety miałam z nią lekki wypadek i jest cała uszkodzona, dlatego oszczędzę Wam takich zdjęć i będę posiłkować się tymi znalezionymi w sieci.
OPAKOWANIE: plastikowe, ale przez to, że jest srebrne wygląda dość elegancko. Mój egzemplarz jednak nie ma tych napisów, które widzicie na zdjęciu powyżej.

KONSYSTENCJA: no właśnie... jak dla mnie dość dziwna i nigdy nie spotkałam się jeszcze z takim produktem. Na pewno nie jest kremowa... Według mnie dość sucha, gdzieniegdzie widoczne są bąbelki powietrza.

ZAPACH: delikatny, pudrowy- ok

OPIS PRODUCENTA: Długotrwały kolor i połysk to cechy charakterystyczne szminki z linii Essential, którą zaprojektował i przetestował zespół profesjonalnych artystów makijażu. Nawilżająca formuła pomadki Essential Lipstick wygładza i pielęgnuje usta sprawiając, że stają się miękkie i jedwabiste. 
źródło zdjęć: ebay.com


MOJA OPINIA: strasznie tępa i absolutnie nie jest nawilżająca... Nie wiem czy trafiłam na trefny egzemplarz, gdyż spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na ich temat. Gdy nakładam ją na usta podkreśla wszystkie niedoskonałości ust. Zbiera się w załamaniach. Nie pomaga również nałożenie balsamu nawilżającego przed aplikacją. Kolor naprawdę mi się podoba, ale to wszystko... Strasznie zawiodłam się na tym produkcie :( 

Może faktycznie trafiłam na taki trefny egzemplarz? Dziewczyny miałyście te szminki z e.l.f.a?

sobota, listopada 24, 2012

Malina i wanilia czyli maseczka Balea

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, listopada 24, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Jakie plany na weekend? :) ja właśnie wstałam, zabieram się za sprzątanie a potem lecę na mecz. Zanim to wszystko jednak zrobię, zapraszam Was na recenzję maski na twarz Balea.
Dzisiejsza bohaterka znajduje się w samym środku. W całej krasie wygląda następująco:
źródło zdjęcia:dm.de

Maskę tę wypróbowałam jako pierwszą, gdyż strasznie ciekawił mnie jej zapach. Uwielbiam maliny, wanilię zresztą też...
Jedna saszetka zawiera 2x8ml, co wystarczyło mi na 4 aplikacje.

ZAPACH: piękny! relaksujący, przypomina mi malinową  Jogobellę (do zjedzenia! :))

OPAKOWANIE: tak jak już wspomniałam saszetka w różowych barwach

KONSYSTENCJA: dość gęsta, absolutnie nie ma problemu z aplikacją

OD PRODUCENTA: jest to maska z olejem migdałowym, masłem shea. Intensywnie pielęgnuje i chroni przed wysuszaniem się skóry. Maskę należy pozostawić na twarzy 10-15 minut, a potem zetrzeć jej resztki płatkiem kosmetycznym.   

MOJA OPINIA:  faktycznie maska pięknie pachnie i sprawia, że skóra jest miękka i nawilżona. 16ml starcza spokojnie na aż 4 aplikacje. Maska całkowicie nie wchłania się, dlatego można by stosować ją cieńszą warstwą, tak by nie marnować aż tyle produktu. Fajnie relaksuje i odżywia. Dla mnie jak najbardziej ok :) Polecam jeśli będziecie miały dostęp do kosmetyków Balea!


czwartek, listopada 22, 2012

Balea glatt und glanz intensywna kuracja

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, listopada 22, 2012 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Dzisiejszą bohaterką posta jest odżywka do włosów, którą kupiłam w czeskim DM. Strasznie żałuję, że skusiłam się tylko na jej wersję w saszetce, a nie pełnowymiarowe opakowanie. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego, zapraszam na krótką recenzję:
Mowa o ostatniej odżywce w fioletowo-srebrnym opakowaniu. W całej okazałości prezentuje się następująco:
zdjęcie pochodzi ze strony www.dm.de

Jedna saszetka zawiera 20ml produktu i starczyła mi na dwa użycia. Jej cena to jak dobrze pamiętam 17 koron.

OPAKOWANIE: w tym przypadku nie ma co oceniać

ZAPACH: bardzo przyjemny. Pozostaje cały dzień na włosach, co jest dużym plusem.

KONSYSTENCJA: odżywka jest dość gęsta, nie spływa z włosów. Kolor: biały

Producent zaleca nałożyć ją na mokre umyte włosy, odczekać 2-3 minuty i spłukać. Miałam zamiar zastosować ją jako maskę i przetrzymać około 20 minut pod ręcznikiem, jednak brak czasu rano mi to uniemożliw .

OPINIA O PRODUKCIE: wiadomo, że 2-krotne użycie produktu nie pozwala na dogłębne jego sprawdzenie i przetestowanie. Muszę jednak przyznać, że tak, jak obiecuje producent włosy były wyraźnie bardziej błyszczące niż do tej pory. Poza tym mniej się puszyły i były bardziej zdyscyplinowane. Nie obciążyła mi też włosów, czego w sumie się bałam. Aż ciekawa jestem co byłoby po zużyciu pełnowymiarowego opakowania. Wydaje się być idealna do mojego rodzaju kłaczków :) (dla przypomnienia są strasznie kapryśne: lubią się puszyć, są odporne na stylizację, szybko przetłuszczają się u nasady a na końcach są wysuszone...)

Odżywka nie zawiera silikonów. Znajduje się w niej specjalny kompleks przeciwko elektryzowaniu się włosów. 

Wklejam również jej skład: AQUA · CETEARYL ALCOHOL · GLYCERIN · BEHENTRIMONIUM CHLORIDE · DIETHYLHEXYL CARBONATE · STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE · PANTHENOL · DIPROPYLENE GLYCOL · PROPYLENE GLYCOL DIBENZOATE · HYDROXYETHYLCELLULOSE · CETRIMONIUM CHLORIDE · PARFUM · HYDROLYZED WHEAT PROTEIN · PEG-90M · HYDROLYZED CORN PROTEIN · HYDROLYZED SOY PROTEIN · CITRIC ACID · SILICA · CALCIUM CARBONATE · BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL · ALPHA-ISOMETHYL IONONE · SODIUM BENZOATE · PHENOXYETHANOL.

Pierwszy duży plus dla Balei :) Ciekawe jak będzie dalej...Teraz biorę się za testowanie pełnowymiarowej odżywki do włosów z kofeiną.

środa, listopada 21, 2012

Miała być recenzja, a jest przepis na sałatkę...

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, listopada 21, 2012 9 komentarze
Moje drogie! Dziś miała pojawić się  krótka recenzja mleczka do ciała z Alterry, które udało mi się wygrać w rozdaniu u Doroty. Jednak przy wgrywaniu zdjęcia pokazał mi się dziwny komunikat o wykorzystaniu całego miejsca na zdjęcia w Picassie... I co ja mam teraz zrobić? Jestem kompletnym laikiem w tych sprawach, ale rozumiem, że czeka mnie żmudne kasowanie zdjęć?

Po drugie: na blogu Kosodrzewiny wyczytałam, że Alterra wycofuje mój ulubiony krem do mycia z wyciągiem z dzikiej róży...:( Dziewczyny wiecie coś więcej o tej sprawie? Strasznie polubiłam ten produkt i jestem w stanie wybaczyć mu nawet ten niezbyt trafiony zapach.

A teraz przedstawię Wam mój szybki przepis na naprawdę pyszną i sycącą sałatkę :)
zdjęcie: grafika google
SKŁADNIKI na 5-6 porcji:
-woreczek ryżu (może być biały, ciemny według uznania)
-puszka kukurydzy
-puszka tuńczyka- najlepiej w sosie własnym, w kawałkach
-2-4 ogórki kiszone lub konserwowe
-jedna większa papryka
-2-3 jajka
-sól
-pieprz
Na sos:majonez, bądź majonez z jogurtem naturalnym, zmieszane w dowolnych proporcjach

Jajka gotujemy na twardo, ryż według zalecenia na opakowaniu. Studzimy. Tuńczyka odsączamy z wody i wrzucamy do miski. Dodajemy kukurydzę, pokrojoną w kostkę paprykę i ogórki. Ostudzone jajka również kroimy i wrzucamy do miski. Na koniec dodajemy ugotowany, chłodny ryż. Całość przyprawiamy do smaku. Ja dodaję często jeszcze pokrojony cienko szczypiorek. Na koniec dorzucamy majonez. Mieszamy i wkładamy do lodówki, by wszystko się przegryzło. Smacznego :)

wtorek, listopada 20, 2012

Napad na czeski DM :) BALEA!

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, listopada 20, 2012 29 komentarze
Cześć dziewczyny! Jeśli na bieżąco śledzicie mojego fanpage na Facebooku to pewnie wiecie, że tydzień temu wybrałam się z chłopakiem do Cieszyna. Po czeskiej stronie znajdował się właśnie DM. Już od dawna miałam chrapkę na osławione już produkty Balea. Skorzystałam więc z okazji i wrzuciłam do koszyka kilka produktów. Pokrótce dziś Wam je przedstawię, natomiast dokładnie recenzję będą pojawiać się co jakiś czas, jak trochę je potestuję :)

Balea maski do włosów w saszetkach:
Balea pomadka ochronna do ust z serii Young, o mandarynkowym zapachu (dostała ją siostra):
Masełko do ust Balea Young o malinowym zapachu:
Maseczki w saszetkach  do twarzy Balea (peel off z bursztynem, malinowo-waniliowa i z egzotycznymi ekstraktami):
Krem do rąk z wyciągiem z mango (pachnie obłędnie! używam go kilka dni i jestem już bardzo zadowolona:)):
Witaminowa maska Balea Young w tubce:
Dezodorant w sprayu z limitowanej edycji Balea o zapachu czekolady oraz figi:
Maska do włosów słabych i wypadających z kofeiną Balea:
Smoothie do ciała o zapachu wanilii i mango (prezent dla siostry):


I na koniec jeden jedyny produkt z kolorówki, który nie pochodzi z linii Balea- lakier do paznokci S'he o intensywnym pomarańczowo-czerwonym odcieniu:
Pierwsze co zwróciło moją uwagę w kosmetykach Balea to fakt, że mają dość przyjazne składy, a ceny są naprawdę przyzwoite. Na razie używam masełka do ust, kremu do rąk oraz lakieru- reszta czeka na swoją kolej :)

Czy jesteście ciekawe szczególnie któregoś z produktów? :)

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos