poniedziałek, grudnia 31, 2012

Życzenia noworoczne!

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, grudnia 31, 2012 10 komentarze
Moje kochane dziewczyny! Chciałabym Wam życzyć udanej zabawy sylwestrowej i aby NOWY ROK był jeszcze lepszy niż ten kończący się 2012... Dużo uśmiechu i spełnienia wszystkich marzeń (również tych kosmetycznych :)). Ściskam noworocznie!

chodzpomalujmojswiat

piątek, grudnia 28, 2012

Ulubieńcy grudnia

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, grudnia 28, 2012 16 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś przychodzę do Was z postem z ulubieńcami miesiąca. Jutro albo pojutrze planuję również post z najlepszymi produktami i bublami 2012 roku :) Nie będę przedłużać i od razu przechodzę do rzeczy. Produktów jest tylko kilka:

1.Balea dezodorant o zapachu figowo-czekoladowych makaroników:

 
Oprócz pięknego, słodkiego zapachu mile zaskoczył mnie również działaniem- bo chociaż to dezodorant, a nie antyperspirant chroni przez cały dzień.

2.Mydełko różane z Nepalu:
Nie wspominałam o nim jeszcze, jednak jakoś na dniach z pewnością pojawi się jego dokładna recenzja:) Dodam tylko, że jest to 100% naturalne mydełko z mlekiem z klaczy.

3.Wibo eliksir 07:
Jeśli coś kolorowego gościło na moich ustach w grudniu, to była to właśnie ta szminka. Skuszę się chyba na jeszcze jakiś odcień z tej serii.

4.Luksja choco XXL:
Idealny zapach na tę porę roku. Tworzy sporą pianę i sprawia, że kąpiel jest przyjemnością :)

5.Odżywka do włosów Balea:
Odżywka bez silikonów, która zawiera ekstrakt z kawy. Świetnie działa na moje końcówki- po kilku użyciach są zdecydowanie w lepszej kondycji. Obszerna recenzja tego produktu na pewno się pojawi, na razie jeszcze trochę ją potestuje :)

Co do zużyć w tym miesiącu nie są jakieś wielkie, ale do kosza poleciały puste opakowania: eliksiru przeciwko wypadaniu włosów z Green Pharmacy (i całe szczęście), pianki do mycia twarzy Synergen, dwufazowej Ziaja, Carmexu truskawkowego, kolejnego szamponu Babydream, soli rozgrzewającej BeBeauty

A jak wyglądają Wasi ulubieńcy tego miesiąca? :)




czwartek, grudnia 27, 2012

Balea Young 2w1 Vitamin- Cocktail, skóra normalna

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, grudnia 27, 2012 10 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak po świętach? :) Czas wracać powoli do codziennej rzeczywistości... Moja skóra twarzy od kilku dni strasznie się przesusza :( Dawno nie miałam już z nią takich problemów. Ratuję się niezawodną maścią z witaminą A oraz maseczkami. Zastanawiam się co może być tego przyczyną- najgorzej wygląda to na policzkach i w okolicach brody. Jakiś czas temu (dosłownie 3-4 dni) skończyła mi się malinowa pianka z Synergen (byłam z niej naprawdę zadowolona!) i zdecydowałam się wypróbować żel z Choisee (z różą i miodem). Może to on jest powodem tych przesuszonych miejsc na twarzy... Odstawiam go i zobaczymy czy coś się poprawi.. Macie może ten żel? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?

Dziś chcę przedstawić Wam jeden z ostatnich produktów z Balea, jakie udało mi się kupić  w listopadzie w DM. Mowa o produkcie 2w1, który można stosować jako krem i maskę:
Witaminowy koktajl, jak nazywa go producent zawiera witaminy C, E oraz prowitaminę B5. 

ZAPACH: pachnie jak malinowa albo truskawkowa mamba! coś pięknego :)

OPAKOWANIE: miła dla oka różowa tubeczka, która kryje w sobie 50ml produktu. Gdy ją odkręcimy znajduje się tam wąski dziubek, dzięki czemu łatwo jest wycisnąć krem.

KONSYSTENCJA: ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Koktajl witaminowy zapewnia skórze nawilżanie i ochronę. Witamina E i C pomaga neutralizować wolne rodniki. Prowitamina B5 zapewnia optymalne nawilżenie.

MOJA OPINIA: przed problemem z bardzo suchą skórą produkt ten sprawdzał się naprawdę poprawnie. Jako maseczka szybko się wchłaniał, pozostawiając twarz gładką, miękką i przyjemnie pachnącą. Sprawdził się również jako delikatny krem: nie pozostawia tłustej warstwy i dobrze współgra z makijażem. Obecnie jednak to nawilżenie nie jest wystarczające i muszę wprowadzić do swojej pielęgnacji bardziej bogate produkty. Na razie odstawiam ten krem (a raczej masko-krem :)) na łazienkową półkę.

Nie pamiętam ile dokładnie kosztował, ale wydaje mi się, że w okolicy 50 koron czeskich czyli 8zł.

środa, grudnia 26, 2012

Kosmetyczny prezent na gwiazdkę

Autor: chodzpomalujmojswiat o środa, grudnia 26, 2012 13 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak mija Wam ten świąteczny czas? Ja spędzam ten ostatni dzień świąt już w domu. Jutro natomiast wybieram się na śląsk do chłopaka i zostanę tam aż do Nowego Roku :) Większość moich tegorocznych prezentów świątecznych stanowiły pieniążki i słodycze. Oprócz tego dostałam jeszcze małą i śliczną torebkę i zestaw o kosmetyków, o którym chciałabym Wam napisać kilka słów:
źródło:thebodyshop.co.uk

Zestaw żurawinowy pochodzi z TBS. Znalazłam w nim żel pod prysznic, mini masełko do ciała, mini mydełko w kostce oraz coś w stylu kolejnego żelu peelingującego z kawałeczkami żurawiny. Całość zapakowana była w taką kanciastą puchę. Od wczoraj zaczęłam już testy żelu- bardzo podoba mi się zapach tej całej serii. Leżąc w łóżku, kilka godzin po kąpieli czułam jeszcze żurawinę. W tamtym roku od tego samego mikołaja (czyt.cioci i jej rodzinki) dostałam zestaw mango: http://szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012/01/gwiazdkowy-prezent-zestaw-kosmetykow.html Czy żurawina wygra z mango? A może będzie na odwrót ? :) Na dokładne recenzje każdego z produktów zapraszam Was już za jakiś czas. Tymczasem wracam do "50 twarzy Greya" czytałyście? Podobała Wam się ta książka? Co w tym roku znalazłyście pod choinką dziewczyny? :)

niedziela, grudnia 23, 2012

Świąteczne życzenia

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, grudnia 23, 2012 10 komentarze
Moje drogie! Z okazji świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć Wam kolorowych i rodzinnych świąt, mnóstwa prezentów i spełnienia wszystkim marzeń :) Ho,ho, ho! :)
Ja zabieram się do przedświątecznych przygotowań. Ściskam!

chodzpomalujmojswiat

sobota, grudnia 22, 2012

Świąteczny BOUM! Vanille

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, grudnia 22, 2012 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak przygotowania do świąt? Wszystkie prezenty kupione? :) Ja w tym roku większość zamówiłam przez Internet, resztę kupiłam znacznie wcześniej, tak być uniknąć kolejek i tłoku w sklepach. Dzisiaj mam dla Was recenzję wody perfumowanej BOUM!, która świetnie wpisuje się w świąteczny klimat. Kupiłam ją jakiś miesiąc temu w Hebe :
BOUM! na początku zaciekawił mnie swoim opakowaniem (to taka czerwona, piękna bombka:)) oraz opisem na opakowaniu: Niezwykle dziewczęcy, cukierkowy zapach Boum Vanille przenosi nas w zagadkowy, magiczny świat beztroskiej zabawy, cyrków i wesołych miasteczek. Czy nie brzmi bajecznie? ;)

W całej krasie BOUM prezentuje się tak:
Woda ta pachnie naprawdę słodko! Zdecydowanie można wyczuć w niej wanilię. Producent dodaje, że to mieszanka wanilii, cukierków i zielonych jabłek. Czyli bardzo jedzeniowy zapach :) BOUM sam w sobie jest dość ciężkim zapachem- wydaje mi się, że na jesień i zimę sprawdzi się idealnie, wiosną i latem już raczej nie. Zapach jest dość trwały, zdecydowanie czuć go nawet kilka dni na szaliku czy innych spryskanych nim ubraniach. 
 
A to opis zapachu jaki udało mi się znaleźć w sieci: Boum Vanille przenosi nas w zagadkowy, magiczny świat beztroskiej zabawy, cyrków i wesołych miasteczek. Niezwykle dziewczęcy, cukierkowy zapach rozpoczyna owocowa nuta miłosnego jabłka i soczystej pomarańczy. Nuty serca wirują beztrosko wokół aromatu jabłka i pralin, by w nutach bazy odkryć delikatny zapach wanilii i piżma. Czerwony kolor flakonu i opakowania symbolizuje miłość i słodycz z jaką stworzony został Boum Vanille. Paski przywodzą na myśl namiot cyrkowy i przenoszą nas do bajkowego świata magii. 
 
BOUM po raz pierwszy spotkałam w drogerii HEBE. Kosztował mnie 35,99 za 100ml, także cena była bardzo atrakcyjna. Zużyć 100ml produktu to nie lada wyzwanie :) W drogerii nie było innego wariantu zapachowego, jednak szperając w sieci znalazłam jeszcze klasyczne BOUM (kwiatowo-owocowy zapach), BOUM Green Tea Cherry Blossom oraz BOUM Catch me.

Jakie zapachy preferujecie zimą? ;)

piątek, grudnia 21, 2012

Essence eye makeup remover

Autor: chodzpomalujmojswiat o piątek, grudnia 21, 2012 14 komentarze
Cześć dziewczyny! Dziś chciałabym podzielić się z Wami moja opinią na temat preparatu do demakijażu oczu z Essence. Produkt ten dostałam od Darii w ramach wymianki. Powiem szczerze, że nigdy nie spotkałam się  z takim preparatem w drogerii. Może niezbyt uważnie przemierzam wzrokiem szafę Essence :)
OPAKOWANIE: płyn znajduje się dość malutkiej (125ml) buteleczce. Opakowanie jest dość proste.Po odkręceniu zakrętki znajduje się tam niewielki otwór, przez który bez problemu możemy wydobyć potrzebną ilość produktu.

ZAPACH: bardzo delikatny, przyjemny

KONSYSTENCJA: lekko oleista. Na szczęście produkt nie pieni się za bardzo (jak np. Ziaja)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Pure& sof eye makeup remover- preparat do demakijażu oczu. Delikatna formuła z ekstraktem z rumianku, wyjątkowo delikatnie usuwa niewodoodporny makijaż oczu, jednocześnie łagodzi skórę w okolicach oczu, nie pozostawiając tłustego filmu. Dzięki czemu zaraz po zmyciu makijażu można go nakładać ponownie.

MOJA OPINIA: płyn jest naprawdę delikatny. Dobrze radzi sobie ze zmyciem tuszu. Nie pozostawia tłustej warstwy. Faktycznie zaraz po zmyciu nim okolic oczu można ponownie nałożyć tam makijaż. Nie wiem jak poradziłby sobie z cieniami czy linerem (jeśli chodzi o produkty wodoodporne sam producent stwierdza, że płyn nadaje się tylko do tego niewodoodpornego makijażu), ponieważ do makijażu codziennie używam tylko tuszu. Jak dla mnie naprawdę fajny produkt. Szkoda tylko, że jest dość niewydajny. Nie sądzę jednak, że kosztuje więcej niż 10-12 zł , także za taką cenę stosunek cena:wydajność nie jest aż tak zła. Produkt należy zużyć do 6msc po otwarciu.
 
REASUMUJĄC:
 
PLUSY:
 
-działanie
 
-zapach
 
-brak tłustej warstwy
 
MINUSY:
 
-dość niewielka pojemność
 
-6msc na zużycie od otwarcia
 
 

Dziewczyny może orientujecie się czy znajduje się on w regularnej sprzedaży w szafie Essence? Wydaje mi się, że np. w Super Pharm, gdzie większość stanowi kolorówka go nie dostanę...

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos