Prawda jest taka, że w makijażu bardzo rzadko używam cieni. Mój minimalistyczny make up to głównie podkład, puder, tusz do rzęs i róż. Jeśli już jednak zdarzy mi się poeksperymentować z kolorem na powiekach używam bazy. Niestety mam tendecję do ekpresowego rolowania się cieni...Aby przedłużyć żywot koloru do koszyka kilka miesięcy temu wrzuciłam bazę Essence:
Uściślając według producenta jest to baza pod cienie plus korektor.
OPAKOWANIE: identyczne jak w przypadku korektorów Essence. Wewnątrz kryje się aplikator, którym nakładam bazę na powiekę, a potem delikatnie ją wklepuję
KONSYSTENCJA: zupełnie jak korektor
ZAPACH: raczej brak. Chociaż ja tam wyczuwam lekką nutę alkoholu
ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: w tym przypadku producent za wiele nam nie obiecuje. Informuje po prostu, że jest to baza pod cienie, która przedłuża utrzymywanie się cieni na powiekach
MOJA OPINIA: faktycznie różnica pomiędzy nałożeniem cienie saute,a cienia z bazą jest zauważalna. Cienie trzymają się na miejscu kilka godzin. Nie rolują. Należy jednak zawsze nałożyć odpowiednią ilośc produktu. Jest to mój pierwszy tego typu kosmetyk, dlatego trudno porównać mi go do innych dostępnych na rynku. Na swoją kolej czeka też baza z Virtual, nie chce jednak otwierać wszystkiego na raz.
REASUMUJĄC:
(+) wygodna aplikacja
(+) poprawne działanie
(+)dostępność (szafy Essence: Natura, Hebe)
(+)cena
(-)tylko 6msc na zużycie po otwarciu
(-)brak składu na opakowaniu
A Wy dziewczyny jakiej bazy używacie? :)




