czwartek, września 13, 2012

Joanna Rzepa, Kuracja wzmacniająca

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, września 13, 2012 16 komentarze
Hej dziewczyny! W ten niezbyt ciepły i niezwykle deszczowy dzień przychodzę do Was z recenzją kuracji wzmacniającej Joanna, która jest częścią mojego codziennego planu walki o mniej wypadające włosy.Wybaczcie, że na zdjęciu jest też CP i krzem, ale nie mam możliwości dziś zrobić przy takiej pogodzie nic lepszego.

Zacznę od tego, że za 100ml buteleczkę trzeba zapłacić około 9zł, więc cena jest jak najbardziej na plus.

OPAKOWANIE: w kartoniku znajduje się plastikowa buteleczka z bardzo wygodnym aplikatorem (ma długi dziubek zakończony niewielką dziurką, dzięki czemu nic się nie wylewa i nie marnuje)

ZAPACH: charakterystyczny dla produktów z rzepą w składzie. Mi on jakoś straszliwie nie przeszkadza, zwłaszcza, że produkt nakładam na noc i rano już go raczej nie czuć.

KONSYSTENCJA: jak woda, w końcu to kuracja wzmacniająca (tzw. wcierka)

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA:  Kuracja wzmacniająca Rzepa przeznaczona jest dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników - takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu. Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i zwiększa komfort stosowania. 

MOJE ODCZUCIA: obecnie używam już drugą buteleczkę tego produktu. Wcieram ją w skalp przynajmniej 3 razy w tygodniu. To co na pewno mogę powiedzieć, to fakt iż zauważyłam, że włosy troszkę mniej się przetłuszczają. Co do działania na wypadanie ciężko mi jednoznacznie określić czy stan ich  poprawia się przez tę kurację czy łykanie suplementów, a może przez jedno i drugie (plus odstawienie prostownicy...). 
Jeśli chodzi o zwalczanie łupieżu, to przyznam, że na jakiś czas mam z tym problem, stosuję wtedy Nizoral i wszystko wraca do normy. Początkowo kuracja może trochę podrażnić skalp, zawiera jednak alkohol więc nie radziłabym nakładać jej gdy mamy mocno podrażnioną skórę głowy. Ja z pewnością będę używać jej regularnie. Kusi mnie jeszcze słynna wcierka Jantar, ale czytałam o niej bardzo skrajne opinie, więc na dzień dzisiejszy zostanę przy Joannie.

A Wy stosujecie tego typu wcierki? Może znacie jeszcze inne, godne polecenia produkty tego typu? :)


wtorek, września 11, 2012

Walka z wypadającymi włosami! Zdaję relację z kolejnego miesiąca.

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, września 11, 2012 9 komentarze
Cześć dziewczyny! Mija właśnie drugi miesiąc mojej walki z wypadającymi włosami. O wrażeniach po miesięcznej kuracji pisałam Wam tu: http://szufladazkosmetykami.blogspot.com/2012_08_01_archive.html. Dziś chcę zdać krótką recenzję z kolejnego miesiąca.

Mój plan dbania o włosy wygląda podobnie:

SUPLEMENTY:



Megakrzem- kupiłam w promocji 60szt plus 20 gratis. Właśnie zaczęłam drugi blister (wcześniej miałam jeszcze jeden z FB promocji).

CP- akurat zrobiłam sobie krótką przerwę, ale powracam do jego na dniach. Dwa razy dziennie łykam dwie tabletki.

SZAMPONY, ODŻYWKI:


Babydream szampon dla dzieci- obecnie używam tylko tego szamponu. Może i plącze włosy, ale nie powoduje u mnie swędzenia skóry głowy.

Isana z olejkiem z babassu- używam je głównie do mycia końcówek

WCIERKI I INNE PRODUKTY:

Wcierka Joanna rzepa kuracja wzmacniająca- mam już drugą buteleczkę. Na dniach powinna pojawić się jej recenzja. Zmniejsza zdecydowanie przetłuszczanie się włosów. Wcierkę aplikuję 3-4 razy w tygodniu.

Olej rycynowy, oliwka antycellulitowa Ziaja- olejek rycynowy właśnie mi się skończył. Obu produktów używam do olejowania włosów. Nie robię tego częściej niż 1-2 w tygodniu.

KORZYSTANIE Z SUSZARKI I PROSTOWNICY:

Szczerze przyznam, że prostownicy moje włosy nie widziały już dobre dwa miesiące. Jeśli chodzi o suszarkę to użyłam jej 3-4 razy. Niestety w czasie wstrętnego choróbska musiałam się ratować właśnie suszeniem włosów, o wyjściu z brudnymi nie było mowy, nie chciałam się jednak narażać na jeszcze większe przeziębienie, katar czy kaszel...

Moje wrażenia po dwóch miesiącach po zmianie nawyków:
 
Zauważyłam, że włosów wypada mniej. Nie jest to może jeszcze aż tak znaczna zmiana, ale wygląda to co raz lepiej. Włosy rosną jak szalone (nie tylko na głowie....) to z pewnością zasługa CP. Są niestety bardzo szorstkie i żyją swoim życiem. Nadal (zdecydowanie wina prostownicy) wydają się być oklapnięte i pozbawione życia. Muszą koniecznie zainwestować z jakąś porządną kurację odżywczą!
Moje paznokcie natomiast mają się bardzo dobrze. Są mocne i zdrowe. Szybko rosną.Na taką długość jaką mam obecnie, rzadko mogłam sobie do tej pory pozwolić.

Mam nadzieję, że za miesiąc pojawię się tu z jeszcze bardziej optymistycznymi wieściami. Zdecydowanie muszę zadbać o włosy! Sprawić by znów były gładkie i puszyste. Ciężka droga przede mną...




poniedziałek, września 10, 2012

Japonia SPA w łazience i małe pytanie

Autor: chodzpomalujmojswiat o poniedziałek, września 10, 2012 11 komentarze
Cześć dziewczyny! Serdecznie Wam dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące szybkiego powrotu do zdrowia :) Dziś jest już zdecydowanie lepiej :) Pogoda we Wrocławiu jest dziś iście letnie- ponad 25 stopni na termometrze. Szkoda tylko, że powoli czuć oznaki jesieni... Bardzo chłodne ranki i wieczory są już na porządku dziennym. 
Chciałabym również napisać Wam kilka słów o żelu pod prysznic Be Beauty Japonia, który przywiozła ze sobą mama z jednej z wakacyjnych wypraw:
OPAKOWANIE: prosta, plastikowa butelka zawiera 300ml produktu (standardowe żele mają najczęściej 250ml)

ZAPACH: morski. Jeden z zapachów jakie najmniej lubię jeśli chodzi o żele

KONSYSTENCJA: standardowa jak na tego typu produkt przystało. Żel zawiera malutkie kuleczki i są to jak napisał producent hydrokapsułki z witaminą E

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Pielęgnacja i nawilżanie. Poczuj niezwykłą przyjemność domowego SPA i korzystaj z dobrodziejstw unikalnych składników zawartych w naszym żelu pod prysznic. Hydrokapsułki z witaminą E oraz ekstrakt z alg morskich odżywiają Twoje ciało, a minerały z japońskich wód termalnych doskonale nawilżają Twoją skórę pozostawiając ją gładką i delikatną w dotyku.

 MOJA OPINIA: żel jak już się powtórzę enty raz musi dla mnie tylko ładnie pachnieć i myć. Pachnie dla mnie niezbyt przyjemnie, dlatego zdecydowanie nie zostanie moim ulubieńcem. Zapewnienia producenta o odżywianiu i nawilżaniu to trochę taki pic na wodę :) Od tego są przecież balsamy, kremy i masła. Na pewno nie skuszę się więcej na ten produkt. Moim zdecydowanym biedronkowym żelo-ulubieńcem jest kremowy żel pod prysznic "Happy Moments":)

Na koniec małe pytanie: Czy któraś z Was stosowała może tonik z nafty i olejku pichtowego na zaskórniki? Jakie były Wasze odczucia i rezultaty po jego używaniu? Powoli się przymierzam do tego sposobu, gdyż moje czarne kropeczki na twarzy normalnie nie dają mi spokoju...

sobota, września 08, 2012

Magiczne 100,000, wstrętne choróbsko i informacji kilka :)

Autor: chodzpomalujmojswiat o sobota, września 08, 2012 9 komentarze
Hej dziewczyny! Jak mija Wam weekend? Ja niestety musiałam zmienić plany i spędzam go w łóżku. Niestety :( złapał mnie tak straszny katar, że nie byłam w stanie praktycznie oddychać...Mój nos wygląda niezbyt atrakcyjnie: jest bardzo czerwony i strasznie schodzi mi skóra. No ale nic dziś na szczęście jest troszkę lepiej. Pomogły zdecydowanie inhalacje i stara poczciwa herbata z miodem i cytryną.

Jak pewnie widzicie zmieniłam diametralnie wygląd bloga. Byłam strasznie przyzwyczajona starego szablonu, jednak trochę mnie ograniczał. Znów na prawym pasku znalazł się Blog Box dlatego zapraszam do polubienia mnie na Facebooku :)

Przed chwilą zauważyłam, że liczba wyświetleń bloga przekroczyła 100,000! Bardzo Wam serdecznie dziękuję! :)

W Kauflandzie za 2,50 i 5zł można upolować różne artykuły papiernicze o genialnych wzorach! Same zobaczcie co udało mi się złowić:
Notesik kosztował 2,50 zł a 2 rameczki w tym samym wzorze kosztowały również 2,50 zł (wymiary 7,5x7,5)

Jak spędzacie weekend? :) Ja wracam do łóżka, gdyż chcę całą niedzielę spędzić już u chłopaka.


czwartek, września 06, 2012

Farmona Nivelazione ziołowa sól do stóp

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, września 06, 2012 7 komentarze
Cześć dziewczyny! Jak mija Wam dzień? Ja po dwudniowym mini lenistwie wróciłam do pracy, jednak dopadł mnie straszliwy katar, przez który boli mnie głowa...A prawdę mówiąc nie mam czasu na chorobę! Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją (tak wiem, nic innego się tutaj ostatnimi czasy nie pojawia- wybaczcie tą monotonię, jestem w trakcie planowania większych zakupów kosmetycznych i ciuchowych, w końcu niestety zbliża się jesień...). Tym razem będzie to kilka słów o soli do kąpieli stóp z Farmony.
OPAKOWANIE: proste, plastikowe i dość spore (soli jest aż 600g)

ZAPACH: jak wącham ją w opakowaniu jest przyjemny, lekko ziołowy. Jeśli wrzucę ją do wody przypomina mi jakieś chemikalia (konkretnie płyn do mycia podłóg) :( Zapach zdecydowanie mnie odstrasza.

ZAPEWNIENIA PRODUCENTA: Odświeża, relaksuje, zapobiega grzybicy. Ziołowa sól do kąpieli stóp relaksuje, przynosi natychmiastową ulgę zmęczonym nogom, zapewnia długotrwałą świeżość. Zawiera: minerały, wyciągi z szałwii lekarskiej i krwawnika oraz aktywne składniki przeciwgrzybicze. Skutecznie zapobiega grzybicy i poceniu się stóp. Chroni przed nieprzyjemnym zapachem. Zmiękcza zrogowaciały naskórek, chroni przed pękaniem skóry oraz powstawaniem nagniotków i odcisków.

 MOJA OPINIA: pierwsze NIE ze względu na zapach, drugie NIE dla zmiękczenia stóp- robi to w sposób praktycznie niezauważalny. Porównałam ją sobie do soli z Delii, której używałam wcześniej i zdecydowanie wolę właśnie ją. Przede wszystkim za przyjemniejszy zapach i działanie relaksujące. Kilka z Was jak dobrze pamiętam polecało mi właśnie sól Farmony, ja jednak jakoś nie potrafię się do niej przekonać. Na pewno zużyję (wydajność- tu na plus!), ale więcej do niej nie wrócę. Nie przynosi po prostu takich efektów jak ta z Delii. No cóż bywa i tak :)
Ciekawi mnie bardzo jeszcze ta cytrynowa sól do stóp z Rossmannowskiej serii Fusswohl.

Używałyście tego produktu? Jak Wasze odczucia?


wtorek, września 04, 2012

Bell Air Flow lotus effect

Autor: chodzpomalujmojswiat o wtorek, września 04, 2012 9 komentarze
Hej dziewczyny! Niestety złapało mnie wczoraj choróbsko i cały dzisiejszy dzień spędziłam w łóżku :( Dobrze, że mam takie szczęście i  mogłam sobie popracować w domu. Dziś chciałam napisać kilka słów o lakierze Bell, który miałam na paznokciach dosłownie raz... Dlaczego?
Początkowo na ślub i wesele na którym byłam miesiąc temu miałam sobie pomalować paznokcie Catrice Rasspberry Fields. Kiedy jednak mam kupiła ten lakier w Biedronce, pomyślałam, że ma odcień jeszcze bardziej zbliżony do koloru moich butów i dam mu szansę...
Po godzinie czy dwóch końcówki  zaczęły się ścierać a na kciukach lakier zaczął odpryskiwać! Co kompletnie popsuło mi humor. Potem plułam sobie w brodę, że jednak nie wybrałam Catrice. Zdaję sobie sprawę, że moje paznokcie są dość kapryśne bo większość lakierów trzyma się u mnie 2-3 dni, ale czegoś takiego jeszcze nie było!
Nie sięgnę już chyba po ten produkt, ewentualnie zagości na paznokciach u stóp. Nigdzie nie mogłam znaleźć numeru lakieru, ale jest to dość klasyczna ciemna czerwień.

A Wy dziewczyny używałyście tych lakierów Bell? Ile dni utrzymują się Wam na paznokciach?

niedziela, września 02, 2012

Joanna Naturia- peeling myjący z truskawką

Autor: chodzpomalujmojswiat o niedziela, września 02, 2012 14 komentarze
Są takie kosmetyki, które darzę pewnym sentymentem. Jednym z nich jest zdecydowanie peeling Joanny. Dlaczego? Znam wiele lepszych "zdzieraków" i peelingów, ten to raczej taki żel z drobinkami. Mimo to postanowiłam do niego wrócić, gdyż był jednym z moich pierwszych kosmetyków jakich zaczęłam używać.
OPAKOWANIE: niewielka, plastikowa buteleczka o pojemności 100ml

ZAPACH: mam akurat wersję truskawkową, to moja ulubiona :) Oprócz tego dostępne jest również porzeczka, kiwi, pomarańcz i grapefruit). Zapach o dziwo nie jest bardzo chemiczny. Naprawdę go lubię!

KONSYSTENCJA: jak zapewne wiecie (produkt ten jest bardzo popularny) nazwanie go peelingiem nie było chyba najlepszym pomysłem... Żel peelingujący pasowałoby zdecydowanie lepiej. Konsystencja jest dość gęsta, ale drobinki bardzo delikatne.

DZIAŁANIE: lekko wygładza- z tym się zgodzę. Nie ma jednak efekty wielkiego WOW! Zostawia przyjemny zapach na skórze. Orzeźwia i daje energetycznego kopa! 

Mała buteleczka idealnie sprawdzi się na wyjazdy.

Od peelingu zdecydowanie wolę gąbkę Syrenę, ale lubię czasem uprzyjemnić sobie kąpiel tym truskawkowym maleństwem :)

Używacie tych peelingów? Macie swój ulubiony zapach? :)

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos