czwartek, listopada 03, 2011

Masełko migdałowe z Bootsa

Autor: chodzpomalujmojswiat o czwartek, listopada 03, 2011
Dziś mam dla Was recenzję masełka, o którym wspomniałam już, że stał się moim ulubieńcem.
Nie zdążyłam nawet zrobić zdjęcia, gdyż właśnie dzisiaj zużyłam je do końca :)
Mowa o mini masełku almond body butter z Bootsa.
Migdałowe masełko pochodzi z zestawu, które dostałyśmy wraz z siostrą od rodziny z Anglii.
W bardzo fajnym kartoniku znajdowalo się pięć mini maseł (każde o pojemności 50ml) o następujących zapachach:
migdał (recenzja dziś), kakao, orzech brazylijski, mango i bergamotka (czyli limonka, jak się nie mylę)
Ponieważ moja siostra za słodkimi zapachami nie przepada wzięła sobie tylko mango i limonkę, trzy dostałam ja.
Pozostałe 2 zapachy postaram się zrecenzować wkrótce w jednej notce.

Co do migdałowego uważam, że jest naprawdę bardzo dobre! konsystencja prawdziwego masła (nie gęstszego balsamu jak w przypadku masełek z TkMaxx, które opisywałam niedawno), wchłania się bardzo dobrze. Nawilżenie jest jak najbardziej ok. Zapach rewelacja :)to takie prawdziwe migdały, dopiero co obrane ze skórki :) dość długo pozostaje na ciele.
Nadaje się również do bardziej suchych partii naszego ciała, ja używam go grubszą warstwą na stopy, a potem nakładam skarpetki i kładę się do łóżka.
Niestety nie porównam Wam go z masłem z The Body Shop, ponieważ nigdy go nie używałam, ale gdyby kiedyś wpadło w moje ręce, na pewno pojawi się takie małe zestawienie.

Nie mam pojęcia ile kosztował zestaw tych maseł. Na stronie znalazłam tylko, że pełnowymiarowe opakowanie masła kosztuje ok 8 funtów.

4 komentarze:

zoila on 3 listopada 2011 12:43 pisze...

Uwielbiam migdały, to coś dla mnie.

Zzielona on 3 listopada 2011 12:48 pisze...

Ciekawe takie rozwiązanie z tymi mini-masełkami :).

wizażownia on 3 listopada 2011 14:29 pisze...

O bożeee... zapach migdałów! oszalałam:)

Vedette on 3 listopada 2011 14:34 pisze...

Szkoda, że Bootsa nie ma w Polsce

Prześlij komentarz

Flickr

 

Chodź pomaluj mój świat Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos